mama_ania77
04.05.07, 17:18
Dziewczyny, biję się z myślami juz drugi tydzień i w zasadzie ciagle nie
wiem, co zrobic. Sytuacja wyglada tak : Mam zaprzyjaźnionego od wielu lat
księdza. Tak sie jakoś złożyło, że nie było do tej pory okazji, zeby poznał
sie z moim mężem, głównie z racji tego, że mój mąż jest mało uchwytny... No i
zostałam zaproszona na uroczystość - jubileusz kapłaństwa i imieniny
jednocześnie, na piśmie, ale tylko ja. Będzie cześć oficjalna = msza, a potem
kolacja tak pi razy oko na jakieś 100 osób. Biskup, księża, rodzina i
przyjaciele... Oprócz Jubilata i solenizanta w jednym nie będe nikogo znała,
będę sie nieswojo czuła... No i poza tym uwazam, że mimo tego, ze sie nie
znają z moim mężem, zaproszenie mnie samej jest jednak nietaktem.
Iść czy nie isć?
Doradźcie, co byście zrobiły na moim miejscu...
Jeśli nie pójdę ( wymówką mogą być mojego taty imieniny w tym samym dniu), to
w tygodniu odwiedzę go z kwiatkami i prezentem....
Iść czy nie iść.....