Dodaj do ulubionych

Co byście zrobiły...

04.05.07, 17:18
Dziewczyny, biję się z myślami juz drugi tydzień i w zasadzie ciagle nie
wiem, co zrobic. Sytuacja wyglada tak : Mam zaprzyjaźnionego od wielu lat
księdza. Tak sie jakoś złożyło, że nie było do tej pory okazji, zeby poznał
sie z moim mężem, głównie z racji tego, że mój mąż jest mało uchwytny... No i
zostałam zaproszona na uroczystość - jubileusz kapłaństwa i imieniny
jednocześnie, na piśmie, ale tylko ja. Będzie cześć oficjalna = msza, a potem
kolacja tak pi razy oko na jakieś 100 osób. Biskup, księża, rodzina i
przyjaciele... Oprócz Jubilata i solenizanta w jednym nie będe nikogo znała,
będę sie nieswojo czuła... No i poza tym uwazam, że mimo tego, ze sie nie
znają z moim mężem, zaproszenie mnie samej jest jednak nietaktem.
Iść czy nie isć?
Doradźcie, co byście zrobiły na moim miejscu...
Jeśli nie pójdę ( wymówką mogą być mojego taty imieniny w tym samym dniu), to
w tygodniu odwiedzę go z kwiatkami i prezentem....
Iść czy nie iść.....
Obserwuj wątek
    • madziaaaa Re: Co byście zrobiły... 04.05.07, 18:16
      Nie iść.
      • gusia210 Re: Co byście zrobiły... 04.05.07, 19:43
        ja też bym chyba nie poszła
    • zona_mi Re: Co byście zrobiły... 04.05.07, 19:48
      O ile bardzo (bardzo bardzo) Ci zależy na uczestniczeniu w uroczystości, możesz
      iść tylko na samą mszę.
      To zależy też od stopnia zażyłości z księdzem, od tego jaki jest - może nie
      zrobił tego specjalnie, tylko przez gapiostwo? Może spróbuj go wybadać i wtedy
      zdecyduj.
    • anik801 Re: Co byście zrobiły... 04.05.07, 20:10
      Ja byłam na ślubach wieczystych pewnej siosry zakonnej.Poza nią i jeszcze jedną
      zakonnicą nie znałam nikogo.Było całkiem sympatyczniesmileTrochę dziwne,że
      zostałaś zaproszona sama.
      Ja mam przyjaciółkę,która jest przełożoną klasztoru i też nie poznała osobiście
      mojego męża.Jednak zawsze gdy mnie zaprasza to razem z mężem i dzieckiem.
      Oczywiście zawsze jeżdżę sama(męża takie imprezy nie interesują).Jeśli ten
      ksiądz byłby dla mnie ważną osobą to bym poszła.Jeśli jednak jest to tylko
      znajomy,to nie czułabym się w obowiązku.
      • sarah_black38 Re: Co byście zrobiły... 04.05.07, 20:22
        hmmm, trochę patowa ta sytuacja. Gdyby mi się to przytrafiło poszłabym na mszę,
        potem kwiatki i takie tam. Na przyjęcie raczej bym nie poszła , bo mimo,że
        jestem wierząca chyba źle czułabym się w otoczeniu księży, biskupów ( w ogóle
        nie znoszę oficjałek ). No nie wiem. Trudny masz orzech do zgryzienia. Napisz
        co postanowiłaś?

        • mama_ania77 Re: Co byście zrobiły... 05.05.07, 14:01
          Nie idę.
          Poszłabym na samą mszę, jak radzicie, bo i ksiądz jest ważną dla mnie osobą - w
          końcu to przyjaciel... a i chciałabym wreszcie poznać, zobaczyc niektóre osoby,
          o których do tej pory tylko słyszałam, ale jak pójdę na mszę to stracę wymówkę -
          imieniny taty, bo to w różnych miastach oddalonych od siebie o ok 80 km.
          Nie wiem, czemu nie zaprosił mojego meża ... trudno mi to ocenic. O gapiostwo
          bym go nie podejrzewała, ale być moze to z tego wynika? Złozę zyczenia później.
          Dziękuję za rady smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka