Dodaj do ulubionych

Nutria - tłumaczka kryminałów

16.04.08, 21:39
Jest gdzieś wzmianka, że Nutria dorabiała "tłumacząc kryminały".
Pamiętam swój ból, kiedy jakieś 10 lat temu nastąpiło apogeum wysypu
domorosłych tłumaczeń kryminałów, horrorów, książek dla dzieci i
człowiek czytał z niedowierzaniem o "emeraldowych zielonych
spodniach", "wedlock ci służy" itp. Nieraz się zastanawiałam: czy to
nie Nutria była wśród sprawców? ;)
Obserwuj wątek
    • idomeneo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.04.08, 22:12
      ha! pamiętam jak dziś z jakiejś powieści fantasy tłumaczenie "bastard sword" (to
      jest taki typ średniowiecznego wielkiego, dwuręcznego miecza) jako
      "sukinsyńskiego miecza". Ph.D. było też nieodmiennie tłumaczone jako "doktor
      filozofii", nawet jeśli z treści wynikało, że bohater był na przykład chemikiem.
      • onion68 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.04.08, 22:25
        Nie dalej jak dwa miesiące temu czytałam "Zbrodnię na festynie" A. Christie,
        gdzie w pewnym momencie panna Olivier stwierdza, że jest znoszona (nie chodziło
        o "z trudem tolerowana"). Domniemywam, że chodziło o stan wyczerpania.
        • verte34 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.04.08, 22:29
          "Worn out", zgadza się. Nutria nadal działa?
        • mankencja Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 14:10
          ja w ostatnio czytanej Agatce ("Przyjdź i zgiń") natrafilam na "nie
          miałem iluzji" średnio na co czwartej stronie... o ile sie nie myle,
          chodzilo o "nie miałem złudzeń"
      • meduza7 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.04.08, 22:26
        A ja pamiętam "wesoły jak Bohemian" z którejś Agathy Christie.
        • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 09:34
          Z Agathy najgorsze tłumaczenie to była "Nemezis", takie byki tam
          były, że dostawałam piany na ustach. Dobiło mnie zwłaszcza, jak
          facet mówi: - Nazywam sie Archdeacon Brabazon.
          I kurde, może jeszcze go "Archie" zdrabniano?
          • mmoni Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 20.04.08, 11:21
            Arcybiskup Desmond Tutu pojawił się kiedyś na jakiejś dobroczynnej imprezie
            sportowej w koszulce z napisem "Just call me Arch" :-)
          • kochanica-francuza O, Archdeacon, Dzidka, ubiegłaś mnie! 04.05.08, 20:02
            piany dostawałam! Słownik ich gryzie czy co???
        • croyance Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 23.04.08, 14:15
          Ja pamietam, w jednym z horrorow Kinga:
          'slyszalem cichy skrob jego paznokciow po szkle'
      • verte34 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.04.08, 22:28
        O, to to. A żabka w ilustrowanym słowniku dla dzieci miała w
        kieszeni "szarpie" (lint - paproszek, co widać było na rysunku:))
        • idomeneo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.04.08, 22:37
          napisy w niedawnej ekranizacji "Wiernego ogrodnika": "I've known cruel queens"
          (o bohaterze geju) - oczywiście: "znałem okrutne królowe"
          • verte34 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.04.08, 22:43
            Z niedawnych "Opowieści z krypty": Zbieg jest mężczyzną z Kaukazu
            (Caucasian - czyli biały).
            • agnieszka_azj Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.04.08, 23:57
              Dla mnie mistrzostwem świata w tej kwestii jest tytuł filmu, o
              którym dyskutują bohaterowie (rzecz się dzieje w latach
              trzydziestych): "A na froncie zachodnim spokojnie" ;-)

              A miałam złudzenie, że tytuł "Na Zachodzie bez zmian" jest znany
              nawet tym, którzy nie czytali książki :-(
    • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 09:31
      Mnie do szału doprowadza "ryba z chipsami".
      Grrrr!
      • agnieszka_azj Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 09:40
        the_dzidka napisała:

        > Mnie do szału doprowadza "ryba z chipsami".
        > Grrrr!

        I krem zamiast śmietana, a czerwony pieprz zamiast papryka ;-)
        • melmire Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 13:13
          Ja kilka razy widzialam francuskie frytki, a raz nawet tradycyjne danie
          francuskie, smazone jablka.
          • ready4freddy Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 00:04
            fajna sygnaturka :D zaznaczam, ze moja znajomosc tego jezyka jest bardzo
            ograniczona i opiera sie na podobienstwach do innego :) ale tak czy siak mi sie
            podoba :DDD
            • melmire Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 03:21
              Dziekuje :) nie moja tworczosc niestety, pochodzi z blogu bouletcorp.com :)
              • ready4freddy Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 21.04.08, 00:29
                :) rozumiem naprawde bardzo niewiele, ale grafika fantastyczna :)
        • croyance Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 05.05.08, 00:09
          A co powiesz na 'migdaly ziemne' (ground almonds)? :-DDDDD
      • croyance Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 25.04.08, 11:42
        I niesmiertelne 'miec z kims seks' (mialam z nim seks, albo dialogi:
        mialas juz z nim seks?)
        • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.05.08, 12:00
          I kupowanie drinków :-/ Dobija mnie to. Nie można powiedziec, że on
          jej tego drinka postawił, zafundował, zamówił?
    • mmaupa Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 10:10
      Ja mam kwiatki z filmow:
      Kingfisher - rybaczek krolewski (w filmie przyrodnczym zreszta!!!)
      Sydney, the city of brides - Sydney, miasto mostow
      I najlepsze, z jakiegos filmu gangsterskiego, strzelaja na potege:
      You missed me! - teskniliscie za mna!
      • 1802l Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 13:12
        No nie, biedny, spostponowany zimorodek....
        • 1802l Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 13:20
          Chociaż - jeśli to było w programie przyrodniczym, to mieli prawo
          uzyć tej nazwy, bo o ile się orientuję to oznacza tego samego praka -
          alcedo atthis. Tyle, że zimorodek to się kojarzy z takim
          slicznym ,barwnym maluszkiem, a rybaczek....
        • mmaupa Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 13:41
          Alez kingfisher to jest zimorodek. Rybaczek krolewski to tylko wytwor wyobrazni
          tlumacza.
          • 1802l Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 14:05
            Raczej podpowiedź gugla
            www.fotografia-przyrodnicza.art.pl/galeria.php?kat=fauna_ptaki&zdjecie=38
            • 1802l Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 14:09
              chociaz ten rybaczek to raczej pospolity niż królewski jest....
              • mmaupa Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 14:11
                Ale zdjecie ladne. Zimorodka, ma sie rozumiec :)
                • kaliope3 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 14:32
                  Kiedyś czytałam taki artykuł o ciekawych tłumaczeniach tytułów filmów, zdaje się
                  że zwłaszcza w Japonii okazywały się niesamowite.Tytuł którejś części Bonda,
                  pt."Dr No"(to była jakaś wczesna część)w Japonii przetłumaczono jako
                  "Doktorze,nie!".Było tam jeszcze parę innych fajnych,ale nie pamiętam
                  • sacacorchos Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 14:41
                    Z "Gladiatora":
                    I smiled and he smiled back (czy jakoś tak)

                    "...a on uśmiechnął się z powrotem"
                  • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 14:44
                    The computer is down - komputer jest w piwnicy.
                    • sevilay Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 15:19
                      A ja nigdy nie wybaczę tej tłumaczce ( bo chyba to była tłumaczka o ile pamiętam),która mnie tak nabrała z "marszałkiem" Elliotem.
                      Nagle się dowiedzialam,że to żaden marszałek tylko farmer zwykły-wrrr.Nie,żebym coś miała przeciwko farmerom ale jest ich tam wielu a marszałek był jeden.Był ale się zmył.Szkoda,szkoda.

                      Chodzi mi oczywiście o męża panny Korneli- LMM :)
                      • k_linka tyle lat.... 17.04.08, 16:58
                        Oj, ja chyba niedorozwinieta jestem. Juz 20 lat sie zastanawiam skad sie
                        marszalek na tej wsi wzial....
                      • agnieszka_azj Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 00:06
                        sevilay napisała:

                        > A ja nigdy nie wybaczę tej tłumaczce ( bo chyba to była tłumaczka
                        o ile pamięta
                        > m),która mnie tak nabrała z "marszałkiem" Elliotem.
                        > Nagle się dowiedzialam,że to żaden marszałek tylko farmer zwykły-
                        wrrr.Nie,żebym
                        > coś miała przeciwko farmerom ale jest ich tam wielu a marszałek
                        był jeden.Był
                        > ale się zmył.Szkoda,szkoda.
                        >
                        > Chodzi mi oczywiście o męża panny Korneli- LMM :)

                        A on miał pewnie po prostu Marshall na imię ???

                        Patrzajcie ludzie, a ja myslałam, że ten Marszałek to jakiś tytuł
                        honorowy - coś jak Cześnik albo Podkomorzy ;-)))
                        • kaliope3 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 00:23

                          > A on miał pewnie po prostu Marshall na imię ???
                          >
                          > Patrzajcie ludzie, a ja myslałam, że ten Marszałek to jakiś tytuł
                          > honorowy - coś jak Cześnik albo Podkomorzy ;-)))
                          >
                          Ja tez tak zawsze sądziłam!Nawet się specjalnie nie zastanawiałam skąd ten
                          Marszałek,tylko przyjęłam za pewnik że on kiedyś gdzieś tam walczył i tak mu
                          honorowo zostawili,za zasługi.Teraz do mnie dotarło-po tylu latach...
                          • ikke Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.06.08, 15:46
                            Matko Salatko! Ten "Marszalek" to dla chyba jeden z najbardziej
                            spektakularnych litieraturnych zaskokow w moim zyciu. Co
                            smieszniejsze, swego czasu posciagalam z Gutenberga bodajze cala
                            serie "Ani", ale ze akurat "Wymarzony domek" nie nalezal nigdy do
                            moich ulubionych czesci, to ten nieszczesnik tak czy owak mej uwadze
                            sie wymknal.
                            Pardonsik, ze tak znienacka tu wskakuje - podczytuje Was od dawna,
                            glownie w pracy, ale raczej sporadycznie pisuje cokolwiek celem
                            zachowania pozorow - na ogol symuluje intensywna prace, to taki
                            mniej wiecej trick jak Mama Zakowa z tymi widelcami grzechoczacymi w
                            garnku pod wartkim strumieniem goracej wody, a w garsci "Dzien
                            tryfidow", ktory to "Dzien.." nawiasem mowiac (sic!) tez mnie
                            niegdys niezle zafascynowal ("Koszmarne, prawda?") - ale
                            marszalek/Marshall byl zdecydowanie zbyt mocna prowokacja;-) z
                            Waszej strony. Bo Wy tak kusicie i kusicie... :-)

                            Pozdrawiam bardzo serdecznie,
                            Ikke
                            • onion68 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.06.08, 15:52
                              Zapraszamy częściej :-)
                              • kaliope3 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.06.08, 16:20
                                Tak,tak Ikke, pełna dynamizmu i optymizmu!
                                • lezbobimbo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.06.08, 16:41
                                  Ikke? To ze skandynawskiego, ikke sandt? Witamy i zachecamy! :))
                                  • ikke Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.06.08, 17:13
                                    "Ikke" to w wielu dialektach flamandzkich i w ichniej gwarze
                                    dziecieco-mlodziezowej to po prostu "ja".
                                    Ale teraz juz pedze, bo dom i wies spokojna, wies wesola czekaja.
                                    Pozdrawiam wedle weekendu!
                                    • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.06.08, 17:30
                                      No prosze, a w norweskim zaprzeczenie, takie ichniejsze "not":-)
                                    • lezbobimbo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 12.06.08, 22:12
                                      ikke napisała:
                                      > "Ikke" to w wielu dialektach flamandzkich i w ichniej gwarze
                                      > dziecieco-mlodziezowej to po prostu "ja".

                                      Ach juz rozumiem, to ikke od germanskiego Ich :)
                                  • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.06.08, 17:29
                                    Czyzby nick mial norweska inspiracje?
                            • ginestra Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.06.08, 21:43
                              Jak miło Ikke, witaj, może uda Ci się czasem coś więcej napisać - w takim letnim
                              "sezonie ogórkowym" w pracy, czy coś?
                              Pozdrawiam!
                        • onion68 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 05:52
                          Myślałam, że on jest marszałkiem na emeryturze. Do wczoraj...
                          • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 12:17

                            a ja do dzisiaj...
                            • sevilay Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 14:46
                              Oj to przykro mi,że i Waszą romantyczną wizję marszałka zburzyłam.
                              Ale prawda jest brutalna-tak,miał po prostu na imię Marshall.To tłumaczka go awansowała.
                              Też myślałam,że to jakiś bohater w stanie spoczynku a tymczasem chała.
                              • strawberryfields Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 28.10.08, 14:38
                                Zburzyłyście mi legendę dzieciństwa <szok> 22 lata żyłam w takim błędzie...
                            • senseeko Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 20:59
                              ananke666 napisała:

                              >
                              > a ja do dzisiaj...

                              Ja też do dzisiaj! Człowiek całe życie się uczy.
                              A tyle lat wyobrażałam sobie kogoś w typie generała Custera z długimi blond włosami do ramion...
                      • slotna Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 20.04.08, 14:18
                        Ja pana Elliota mam i bede miec przed oczami zawsze jako dlugowlosego dziarskiego goscia, co nosi wspaniala marynarke niebieska ze zlotymi guzikami i czerwona lamowka, cos jak ksiaze z 'Kopciuszka' Disneya (zwlaszcza te bufy czy co tam mial na ramionach), ino nieco przyblakla i wybrudzona. Tak sobie wyobrazam bowiem MARSZALKA! Wiec prosze mi nie macic :)))) (btw kupilam niedawno Szumiace Topole i nie moge, no nie moge przywyknac do Rachel)

                        --
                        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                        • denea Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 23.04.08, 08:03
                          slotna napisała:

                          > Ja pana Elliota mam i bede miec przed oczami zawsze jako
                          dlugowlosego dziarskie
                          > go goscia, co nosi wspaniala marynarke niebieska ze zlotymi
                          guzikami i czerwona
                          > lamowka, cos jak ksiaze z 'Kopciuszka' Disneya (zwlaszcza te bufy
                          czy co tam m
                          > ial na ramionach), ino nieco przyblakla i wybrudzona. Tak sobie
                          wyobrazam bowie
                          > m MARSZALKA!

                          Nic dodać, nic ująć.
                          Czuję się teraz jakby mi ktoś powiedział, że Świętego Mikołaja nie
                          ma :(:(


                  • ready4freddy Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 17:19
                    z tymi tlumaczeniami to zabawna sprawa. na joemonster jest cykl "genialni
                    tlumacze", gdzie nabijaja sie z tlumaczen malo przystajacych do rzeczywistosci.
                    czasem az za bardzo, bo czepiaja sie rzeczy nie/trudno-przetlumaczalnych, co w
                    amerykanskich filmach jest dosc czeste. najlepsze przyklady to "Real McCoy" -
                    "Niesamowita McCoy" czy "Cliffhanger", "Na krawedzi". konia z rzedem i pol
                    krolestwa temu, kto przetlumaczy to lepiej. podobnie z tytualmi odcinkow
                    seriali, ktorych zreszta w Polsce w ogole sie nie uzywa (przynajmniej sie nie
                    uzywalo), co zrozumialem, kiedy poznalem tytuly odcinkow X-Files, Beverly Hills
                    90210, czy - przyklad skrajny - kreskowek. po prostu sie nie da, w wiekszosci
                    przypadkow :)
                    ot, taki off-topic.
                    • 1802l Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 17:31
                      Freddy, albo na forum Austen, gdzie psioczono na "pieniadze na
                      szpilki"... Za jakieś 50 lat, ktoś będzie się zstanawiał, co to
                      były "pieniądze na waciki" ...
                      • ready4freddy Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 20.04.08, 14:26
                        a jak to brzmialo w oryginale? bo jesli w oryginale byly faktycznie szpilki
                        (buty, jak rozumiem :), to idiotyzmem byloby jakies "uwspolczesnianie", IMHO. a
                        co do tych tytulow serialowych, to wlasnie sie zastanawiam, co byloy lepsze dla
                        odcinka "Simpson Tide" - Simpsono wy Przyplyw, czy moze jednak, jak ciagle mi
                        sie narzuca, Karmazynowy Homer (co nie ma sensu, ale jednoczesnie oddaje
                        intencje autora wzgledem nawiazania do konkretnego filmu :)
                        • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 20.04.08, 15:59
                          Myślę, że to nie o buty chodziło, tylko o szpilki do włosów :) Spinek takich jak dzis wówczas nie było, a uczesania na czymś musiały się trzymać. Nawet dziś są cosie zwykle określane mianem szpilek do koka, sztywne druty w kształcie wydłużonej literu U. Kapelusz też się przypinało do fryzury za pomocą długich szpilek.
                          • yanga Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 01.01.09, 20:15
                            Ludzie! Powtarzam po raz kolejny: pieniądze na szpilki funkcjonowały
                            także w Polsce i był to termin niemal prawniczy, powszechnie
                            używany. Chodziło o to, żeby żona nie musiała błagać męża o
                            pieniądze na drobne wydatki, na przykład na szpilki do włosów, tylko
                            miała je z góry przyznane w intercyzie przedślubnej. Kto czyta stare
                            powieści (Kraszewski, Orzeszkowa), musiał się z tym zetknąć. Mówiło
                            się też o uboższych pannach, że dorabiają sobie różnymi lekcjami czy
                            nawet pisaniem (opowiadań, wierszy) i przynajmniej mają "na
                            szpilki". Znałam to określenie jeszcze grubo przed nauką
                            angielskiego.
                • 1802l Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 15:33
                  No bo ten facet pięęęknie ptaki forografuje...
                • ready4freddy OT - ptaszydla :) 18.04.08, 00:07
                  bardzo, ale to ladniejsze:
                  www.fotografia-przyrodnicza.art.pl/galeria.php?kat=fauna_ptaki&zdjecie=34
      • bat_oczir Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.10.08, 15:21
        > I najlepsze, z jakiegos filmu gangsterskiego, strzelaja na potege:
        > You missed me! - teskniliscie za mna!

        cos w tym stylu takze z filmow:

        Search me! - zrewiduj mnie (kowboj do kowboja:) )

        Where is John? Upstairs. - Poszedl do gwiazd (nie zmyslam, to z
        filmu "Yellowbeard".)

        Nie mowiac juz o tym, ze w filmach lotniczych z
        upodobaniem "squadron"czyli dywizjon tlumaczy sie
        na "szwadron".....nie wspomniawszy juz o stopniach wojskowych
        (np "latajacy oficer" zamiast porucznika lotnictwa...)
    • elwinga Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 15:53
      W wieloletnim już tłumaczeniu "Ani na uniwersytecie" LMM zmieniono płeć jednemu
      z bohaterów biblijnych i zamiast Elizeusza jest Eliza :)
      • idomeneo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 18:29
        z gazety: indie music = muzyka indyjska
        • sowca Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 22:17
          A mnie nieodmiennie rozśmiesza film "Between the devil and the deep
          blue sea". W angielskim oznacza to mniej więcej to, co u nas między
          młotem a kowadłem, albo między Scyllą a Charybdą (ukłon w stronę
          Borejków). Tymczasem tytuł po polsku jets dosłownie
          przetłumaczony: "Miedzy złem a głębokim błękitnym oceanem".
          • meduza7 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.04.08, 23:52
            Ja zawsze w takich dyskusjach jak sztandarem wymachuję przykładami
            zaczerpniętymi z "Kochając większą kobietę" Jennifer Weiner, koncertowo
            spieprzonego przez tłumaczkę Sonię Dragę. Bohaterka przespała się z kimś z
            sympatii (w sumie można, ale kontekst wyraźnie wskazywał na współczucie) itp.
            Z kolei w innej książce - jak sobie przypomnę tytuł, to napiszę - bohaterka
            wciąż musiała coś uzgadniać z "lokalnymi autorytetami".
            W "Srebrnym krześle" C.S. Lewisa wspomniana jest dyrektorka, która zachowuje się
            jak lunatyczka.
            • nikadaw1 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 09:22
              w którejś powieści Agaty Christi chyba Rosemary znaczy pamięć - zmieniono płeć
              Elsy Schiaparelli. "Miała suknię od Schiaparellego".
              • meduza7 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 10:01
                No to, nie szukając daleko, swego czasu widziałam w gazecie zapowiedź filmu "z
                Kimem Basingerem".
                • anutek115 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 10:32
                  Aż się dziwię, że nikt nie wspomniał do tej pory "pathetic" w charakterze
                  "patetyczny", dosłownie w co drugim filmie słyszę "nie bądź patetyczny", już
                  niemal przestałam zwracac uwagę. Takim drugim evergreenem jest "lunatyczka", o
                  której pisała Meduza, czy te wszystkie (masy) filmów i książek tłumaczy jedna
                  osoba? Bo trudno uwierzyć, że taka ilość tłumaczy robi te same błędy, łatwe do
                  zweryfikowania po zajrzeniu do słownika kieszonkowego!
                  Ze zmianą płci spotkałam się w przypadku Harper Lee, która została wybitnym
                  amerykańskim pisarzem, chociaż autorem tylko jednej książki :-).
                  • meduza7 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 11:22
                    Słowa "patetyczny" to ja już nawet po polsku staram się nie używać, bo jakiś
                    taki uraz mi został ;)
                    • koteczka12 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 11:42
                      A panna Marple w większości polskich tłumaczeń zajada się mrożonymi
                      kasztanami - marrons glace .... (dla mniejszych smakoszy -
                      kandyzowane, no lukrowane ostatecznie)
                      • onion68 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 12:53
                        Ha! A ja zawsze się zastanawiałam, co to takiego te mrożone winogrona, które w
                        teatrze jadała dama kameliowa...
                        • yowah76 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 08:51
                          ...to z mrozonych jest jeszcze "frosted glass", ktore ktos kiedys
                          przetlumaczyl jako "mrozone szklo" i tak juz zostalo, ja to sie
                          kiedys zastanawialam, czy to moze jakas specjalna technika
                          produkcji...
                          • ready4freddy Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 23:39
                            a jak sie po polsku nazywa frosted glass? bo wg wiki to jest szklo matowione
                            kwasem, wiec pewnie trawione czy cos. chociaz np. po wlosku jest ono (czasem)
                            zwane satinato, od gladkosci powierzchni, wiec moze satynowane?
                            z technicznych spraw przypomina mi sie moje zdumienie przy czytaniu Pokolenia X
                            Couplanda. podejrzewalem tlumacza, ale z drugiej strony cos mi tu nie gralo.
                            otoz ktorys z bohaterow w jednej z ich opowiesci wspominal o "rakotworczych
                            oparach ksenonu uwalniajacych sie z pustakow". wydawalo mi sie to dosc osobliwe,
                            bo ksenon jest gazem szlachetnym, ergo z niczym nie wchodzi w reakcje, ergo
                            jeszcze raz: z czym niby mialby sie laczyc w pustakach i w jaki sposob dzialac
                            rakotworczo? pomyslalem, ze najblizszy bedzie ksylen, ktory jako weglowodor
                            aromatyczny jest rakotworczy i moglby nawet byc w pustakach, ale jak pomylic
                            xenon i xilene w oryginale? poniewaz teraz mam oryginal, wiem, ze pomylil sie
                            autor, albo (celowo? ale po co?) jego bohater :)
                            • uccello Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 23:51
                              >a jak sie po polsku nazywa frosted glass?

                              mrożone szkło albo piaskowane,

                              wydaje mi się, że w tekście chodziło o oszronioną, czyli spotniałą z
                              zimna szklankę.
                              • ready4freddy Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 23:57
                                tak myslalem, ze piaskowane. problem w tym, ze to nie to samo. frosted glass to
                                szklo trawione kwasem, piaskowane to sandblasted. roznica jest dosc spora - w
                                przypadku szkla piaskowanego efekt jest uzyskiwany przez abrazje, szklo jest
                                "bombardowane" piaskiem pod wysokim cisnieniem. w przypadku szkla "frosted"
                                efekt uzyskiwany jest w reakcji chemicznej kwasu i szkla.
                                a w tekscie moglo chodzic o dowolne szklo, w ktorym uzyskano efekt "translucent"
                                - swiatlo przechodzi, ale nie widac szczegolow. raczej nie o oszroniona
                                szklanke, bo to bylo by "frosty glass" :)
                                • uccello Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 20.04.08, 00:04
                                  "frosty glass"- ano racja.
                                • mika_p Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.05.08, 16:46
                                  Mleczne szkło, tak mi się kojarzy z waszych opisów.
                              • ssssen Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.08.09, 09:17
                                > >a jak sie po polsku nazywa frosted glass?

                                > mrożone szkło albo piaskowane,

                                A, to koja branża, nie odpuszczę ;)
                                Oj, to zbyt duże uproszczenie. Piaskowane, trawione, satinato, satinovo,
                                decormat, matowe i wiele, wiele innych - a wiele z nich ma nazwy nadane przez
                                producenta, przez innych to samo szkło może być nazwane zupełnie inaczej.

                                Są między nimi różnice, zarówno w wyglądzie, jak i w funkcjonalności (niech ktoś
                                zamiast szyby laminowanej matową folią kupi sobie piaskowaną - ok, mało przez
                                nią nie widać, też jest mleczono-matowa, ale współczuję mycia ;)

                      • ready4freddy Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 13:21
                        tak przy okazji (dla mniejszych smakoszy :) marrons glaces sa calkiem niezle,
                        ale rewelacja to to nie jest, wiec nie ma sie co za nimi uganiac. dla jeszcze
                        mniejszych smakoszy: to sa zupelnie inne kasztany, radze nie probowac jesc tych
                        kolczastych (ponoc trujace) :)
                    • noida Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 11:45
                      Z evergreenów to jeszcze ewentualnie (ang. eventually) oraz aktualnie zamiast
                      "actually".
                  • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.08.09, 13:05
                    Odświeżam sobie właśnie "Smażone zielone pomidory" i trafiłam na informację, że
                    Evelyn nudziła się na przyjęciach u Tupperware'ów...
                • jop Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 15:47
                  Dawno temu, kiedy muzyka była na kasetach, i nikt nie słyszał o
                  czymś takim jak płyta CD, kolega pożyczył swojemu koledze kasetę i
                  przy zwrocie usłyszał:

                  - Nieźle śpiewa ten Janis Joplin.
              • sacacorchos Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 12:05

                > w którejś powieści Agaty Christi chyba Rosemary znaczy pamięć - zmieniono płeć
                > Elsy Schiaparelli. "Miała suknię od Schiaparellego".

                błąd tego samego gatunku jest w "Kochany wrogu" Jean Webster:
                "wypróbowuję na nim metodę Montessoriego"
                • melmire Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 13:44
                  A nie dziwilo was w "Tajemniczym opiekunie" bardzo dziwne i rzadkie imie Agata,
                  znalezione na nagrobku? W oryginale Agata to Jerusha!
              • kaliope3 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 16:14
                Jeszcze płec zmieniono(ale nie pamiętam tytułu,może "Pani McGinty nie żyje)panu
                Shaitanie z "Karty na stół".Wystapił tam jako pani Shatana,oczywiście(ktos
                wspomniał że Poirot wsławił sie w sprawie morderstwa pani Shaitany)
              • k_linka Rosemary znaczy pamiec 19.04.08, 12:36
                Tu w ogole tlumaczenie tytulu jest niefortunne. W wersji angielskiej chodzi
                raczej o to ze rozmaryn symbolizuje pamiec (o zmarlych)

                painting.about.com/cs/inspiration/a/symbolsflowers.htm
                W wersji polskiej - jest troche bez sensu
                • bupu Re: Rosemary znaczy pamiec 19.04.08, 22:27
                  Niezupełnie, ponieważ intryga powieści kręci sie dookoła tajemniczego zgonu damy
                  imieniem Rosemary. Powiedziałabym raczej ze ten tytuł jest grą słów.
                  • k_linka Re: Rosemary znaczy pamiec 20.04.08, 22:01
                    Gra slow jest w oryginale. Po polsku jest co najwyzej kalka.
                    • bupu Re: Rosemary znaczy pamiec 20.04.08, 22:06
                      k_linka napisała:

                      > Gra slow jest w oryginale. Po polsku jest co najwyzej kalka.

                      Oczywiście że w oryginale, ale w związku z tym "Rozmaryn znaczy pamięć" też nie
                      byłoby najszcześliwszym tłumaczeniem.
            • noida Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 11:40
              Sonia Draga to wydawnictwo takie :) Nie tłumaczka :)

              Była, o ile mi wiadomo, tłumaczka Sonia Dragan, która wcale zresztą nie była
              tłumaczką, a tłumaczem. Ów Sonia Dragan (to oczywiście pseudonim jest) tłumaczył
              głównie harlequiny w tempie powalającym, bo wtedy był straszny boom na
              harlequiny i płacili za nie bardzo dobrze. Do dziś opowiada o błędach, jakie
              popełnił w tamtych tłumaczeniach, więc jeśli to tę osobę masz na myśli, to za
              sypianie z kimś z sympatii do dziś się wstydzi ;)
              • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 12:26
                Z harlekinkami nam się niejako zbiegło, akurat w nocy wsadziłam notkę na blog. Żeby nie zmuszać do czytania, podam tu co z anatomii zapamiętałam z lektur sprzed piętnastu lat:
                - wąwóz nad mocarnym kręgosłupem (męski, facet miał długiego, hę hą, rowa)
                - wąska i falista linia kręgosłupa (żeńska, dwa garby i skolioza?)
                - giętkie nogi (żeńskie, gumowe?)
                - twarz o długich czarnych włosach (żeńska!!!)
                coś jak Stefcia, co to ku ordynansowi M. odwróciła głowę i biust. Czy może kto inny odwracał, grunt, że odwracał. Głowę umiem odwrócić, biustu mi się nie udało.
                • nikadaw1 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 12:51
                  no a Wielki Ptak? niby tłumaczenie poprawne, ale dziwne :)))
                  • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 12:59
                    To akurat nie było tłumaczenie, tylko pochodziło z bajki Szelburg-Zarembiny "Torebka z Chińczykiem". Chyba żyję wśród zboczuchów, bo wszystkim skojarzył się... niezoologicznie.
                • mankencja Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 13:56
                  > coś jak Stefcia, co to ku ordynansowi M. odwróciła głowę i biust.
                  Czy może kto
                  > inny odwracał, grunt, że odwracał. Głowę umiem odwrócić, biustu mi
                  się nie udał
                  > o.

                  ja za to pod wplywem jakiejs ksiazki (co to moglo
                  byc? "Lalka"? "Trędowata", w ktorej nigdy nie wyszlam poza 30ta
                  strone? Parodia "Trędowatej" w wykonaniu Magdaleny Samozwaniec"?)
                  usilowalam zafalowac biustem. podskoki bez stanika okazaly sie
                  najbardziej skuteczne, ale nie sadze, zeby o to chodzilo
                  • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 14:47
                    Jeśli uważasz, że to trudne, spróbuj zafalować łonem :p
                    (tak, wiem, że łono w literaturze częściej oznacza pierś niż co innego, ale co tam! :))
                    Istnieje coś takiego, jak Syndrom Falującej Piersi (zwany także Świętym Oburzeniem). Wyobraź sobie minę moherowego bereta na widok np. słynnej reklamy Opium YSL z Sophie Dahl umieszczonej prosto przed kościołem. Gwałtowne wdechy i wydechy połączone z miną dają objawy Syndromu Falującej Piersi.
                    Może też chodzić o podobne wdechy i wydechy, ale na fali żądzy. Miewają je "omgliwające" heroiny w rodzaju Helen Kurcewiczównych przed zapasieniem się. I rozmaite inne emocje.
                    Innego wytłumaczenia nie mogę sobie chwilowo wyobrazić.
                    Pamiętacie, jak Samozwaniec relacjonowała romanse za młodu czytane? o wampie z najlepszego mondu, nazywanym Stanella, któremu właśnie łono falowało i śmigała biczem ognistego spojrzenia, czy jakoś tak xD
                    • bupu Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 22:32
                      O Jezusie boleściwy, no. Wyjaśnienie łon i piersi falujących jest proste jak
                      konstrukcja cepa. Kobieta odziana w ciasno zasznurowany gorset, ze ściśniętą
                      dolną częścia klatki piersiowej może sobie oddychać jedynie szczytami płuc. A
                      zatem gdy się zdenerwuje i zacznie oddychać szybko, wypchnięty w górę przez
                      gorset biust faluje jak Bałtyk przy dziesiatce w skali Beauforta ;)
                      • ssssen Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.08.09, 09:27
                        Polecam również youtube i arię Królowej Nocy w różnych wykonaniach (ja tam lubię
                        Dianę Damrau, ale ona mało faluje). Lucia Popp faluje, ale Luciana Serra robi to
                        tak, że człowiek się boi, że kiedy jej biust wyrwie się na wolnosc, to kobita
                        sobie nim zęby wybije.

                        Szczególnie proszę zwrócić uwagę na falowanie przy tym słynnym
                        aaaa-a-a-a-a-a-a-aaaaaaaaa ;)
                • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 18:29
                  > coś jak Stefcia, co to ku ordynansowi M. odwróciła głowę i biust.

                  To była hrabina Wera! Brzmiało to mniej więcej tak: "gibkim ruchem
                  odwróciła do ordynata głowę i biust i śmiała się ciągle. Oczyjej
                  ciskały kolące ognie".
                  Żeby było trudniej, to ona najpierw rzuciła się na otomanę, a
                  dopiero potem leżąc dokonała tego obrotu popiersia :)
                  • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 23:01
                    Ok, może być i Wera :) Za to Stefcia spuszczała oczy w rosół. Oczyma duszy mojej widzę, jak zjeżdżają jej na nerwach i lądują w talerzu.
                • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 18:31
                  Ananke, za tego _ordynansa_ ordynat Michorowski wyzwałby cię na
                  pojedynek :DDDD
                  • agnieszka_azj Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 23:50
                    the_dzidka napisała:

                    > Ananke, za tego _ordynansa_ ordynat Michorowski wyzwałby cię na
                    > pojedynek :DDDD

                    Kobietę ???

                    Kodeks honorowy Bodziewicza dotyczył kobiet tylko w tej kwestii, że
                    można się było pojedynkować o obronie ich czci, a człowiekiem bez
                    honoru był ten kto ich cześć kompromitował niedyskrecją, natomiast
                    absolutnie nie były stroną w pokedynkach. To były męskie zabawy ;-)
                    • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 00:44
                      to po pierwsze, a po drugie najwyżej posłałby mi pogardliwe spojrzenie, po czym poszedłby się wysmarkać na grobie Stefci. Z plebsem się nie pospolitował, a ja szlacheckie pochodzenie tylko po kądzieli mam :p
                      • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 10:53
                        No dobra, pomamrotałby coś o pawicach, które sfera maluje w
                        magnackie kolory (cytat niemalże dosłowny).
              • meduza7 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 13:35
                Wydawnictwo owszem, ale jako tłumacz(ka) widnieje tam również Sonia Draga, nie
                Dragan.
                • noida Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 17:23
                  No ten mój znajomy tłumacz zdecydowanie występował jako Sonia Dragan, więc
                  widocznie pseudonim jest chwytliwy i ktoś go sobie używa, bo osoba, o której
                  pisałam, już od jakiegoś czasu nie tłumaczy.
                  • idomeneo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 18.04.08, 18:21
                    mój kolega na studiach tłumaczył harlequiny i opowiadał, że kiedyś wyszło mu
                    bodajże 105 stron gotowego tekstu. Redaktor powiedział mu, że to za mało, bo
                    musi być co najmniej 120 i kazał dopisać te brakujące - więc znajomy popuścił
                    wodze fantazji i podokładał różnych soczystych opisów tu i tam. Pamiętam, że za
                    najlepszą fuchę uchodziło tłumaczenie seriali, a za najgorszą - instrukcji
                    obsługi i schematów do różnych urządzeń (bo trzeba było się połapać, która część
                    jest do czego).
                    • brykanty Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 02.01.09, 01:14
                      To ja pierwszy raz na tym forum. Ale musiałam pochwalić się moimi ulubionymi kfiatkami.
                      1. Jakieś amerykańskie romansidło - dwoje kochanków tak się roznamiętniło, że jak zaczęli obcować cieleśnie, to pocierali się wzajemnie żołądkami.
                      2. Angielski kryminał - główny bohater jest w operze i denerwuje się tym, że pani, która siedzi koło niego przegląda program, szeleści papierem i przyświeca sobie latarką (a na scenie już grają). Za moment wspomina się o niej dwa razy - najpierw jako Dama z Lampą, a potem autor określa ją jako Florence Nightingale.
                      Dla Anglika sprawa oczywista - Dama z Lampą to przydomek Florence Nightingale, bo snuła się po nocy po pobojowiskach wojny krymskiej i zbierała biednych rannych.
                      W polskim przekładzie znienacka pojawiła się "florencka nocna zawierucha":)
                      3. przekład francuskiej książki, m.in. o historii królewskiej manufaktury luster. Król z kurtyzanami zwiedzał szklarnię. Po zerknięciu do oryginału okazało się, że poszedł z dworzanami obejrzeć, jak wygląda produkcja w tej manufakturze.
                      4. w jakiejś książce wzmianka o dziele Hermanna Hessego pt. "Gra w kulki"
                      • idomeneo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 02.01.09, 08:52
                        Cytatbrykanty napisała:

                        w jakiejś książce wzmianka o dziele Hermanna Hessego pt. "Gra w kulki"


                        piękne! :DDD
                        no to tłumacz sobie poleciał w kulki ;)
                        • idomeneo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 02.01.09, 08:53
                          PS. Cześć Brykanty!
    • yowah76 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 08:57
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12298&w=54859554
      w dalszym ciagu uwazam, ze to babol nad babole.
      • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 13:21
        Kobieto nawet mi nie przypominaj Łozińskiego. Cholewa to przy nim geniusz dokładności.
        • sevilay Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 19.04.08, 13:28
          O tak,na samo wspomnienie o tłumaczeniu Łozińskiego mam gęsią skórkę i nerwowe skurczę.Coś takiego powinno być zabronione,podobnie jak plastikowe figurki świętych-brrr.
          • idomeneo Tłumacz, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać i krza 19.04.08, 19:49
            hihi, a znacie to:
            www.tlumok.republika.pl/lozins1.htm
            uwielbiam krzatowe kalosze!

            a w Gwiezdnych Wojnach - Mrocznym Widmie (btw też niezły przekład tytułu) Jar
            Jar Binks mówi w sposób stylizowany na jamajską angielszczyznę, m.in.: "Yousa
            thinking yousa people gonna die?" (czy myślisz, że twój lud zginie?). Polskie
            napisy: "Ludzie Yousy muszą zginąć".
            • ready4freddy Re: Tłumacz, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać i 19.04.08, 23:52
              ciekawe :) o tych krzatach, znaczy :) nie bede sie wypowiadac, nie jestem
              tlumaczem, a Tolkien mnie nudzi.
              natomiast autor "color scheme" strony chyba postrzega swiat w jakims innym
              pasmie, mnie oczy wyszly na wierch i nie moge ich nazad wepchnac :) traumatyczne
              przezycie :D
              • verdana Daty 20.04.08, 09:41
                Dla mnie rekordem swiata jest tłumaczenie w jednym z kryminałów
                Cobena "Szanował ich nawet przez dziewiątym listopada". Tłumacz,
                biedaczek nie wiedział, ze w angielskim najpierw jest miesiac, potem
                dzień. Ale żeby az tak wyłączyć myslenie???
                • croyance Re: Daty 05.05.08, 00:20
                  Czytalam kiedys podobny watek i rozbawil mnie przyklad z jakiegos
                  filmu (moge niedokladnie pamietac):

                  Siedza gangsterzy w knajpie i rozmawiaja o tym, ze trzeba kogos
                  sprzatnac. Nikt nie chce tego zrobic, w koncu jeden sie zgadza i
                  mowi:
                  I will do it. It's a piece of cake!
                  tlumaczenie: Ja to zrobie. Kelner, kawa i ciastko!
                  • anutek115 Re: Daty 06.05.08, 13:30
                    Ja mam plastyczną wyobraźnię i oczyma duszy widziałam po prostu tych zakapiorów
                    nad ciasteczkiem i kawą... ubaw do końca dnia miałam, nawet teraz się śmieję,
                    pisząc. Dzięki, Croyance!
                    • croyance Re: Daty 07.05.08, 22:04
                      :-D
              • noida Re: Tłumacz, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać i 06.05.08, 19:11
                O tak, jak trafię na taką wyjątkowo tragiczną kolorystycznie stronę, to sobie
                jej treść kopiuję do Worda i dopiero czytam, bo przecież oślepnąć można...
    • minerwamcg Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.05.08, 13:34
      Nie rozumiem - na jakiej podstawie o wszystkie te translatorskie
      bezeceństwa posądzacie Nutrię?
      • jottka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.05.08, 14:52
        pojęcia nie mam:) ale mogę przypuścić, że koleżeństwo po prostu dało upust żółci
        nagromadzonej przez wiele lat czytania kryminałów (i nie tylko) tłumaczonych
        przez takich, co to na boku nie takie rzeczy przekładają, bo w końcu troche
        obcego jenzyka siem lizneło, a polska język każdy opanować od bejbika.

        no a kryminał zapewne nie literatura, zabijcie mnie, nie rozumiem, dlaczego ten
        gatunek uważany jest za tak łatwy do translacji:( czasy agaty christie dawno
        minęli, a i to ileż tu ciekawych przykładów tłumaczenia inaczej znajdziemy.
        • idomeneo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.05.08, 17:16
          jottka napisała:

          > no a kryminał zapewne nie literatura, zabijcie mnie, nie rozumiem,
          > dlaczego ten gatunek uważany jest za tak łatwy do translacji:(

          no ale powieści sf i fantasy wydawane w latach 90 też się roją od takich
          kwiatków - na literaturze popularnej można było szybko zarobić, czytelnik po
          długiej posusze był spragniony nowości i interes się kręcił. Moi znajomi ze
          studiów tłumaczyli kryminały i fantasy "od metra", nie było praktycznie żadnej
          redakcji i mało kto nawet czytał książkę w całości przed tłumaczeniem, niestety,
          bo trzeba się było uwijać.
          • jottka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.05.08, 23:31
            idomeneo napisała:

            > no ale powieści sf i fantasy wydawane w latach 90

            łoptymistka:( poczytaj sobie przyszpilony wątek 'nagroda gęsi' na forumksiążki,
            zwłaszcza obszerne cytaty z ostatnich przekładów łukjanienki..
            • ginestra Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.05.08, 20:37
              Pozwólcie, że dołączę do wątku. Wcześniej miałam w nim zaległości, utknęłam na
              początku, a wątek się rozrastał i nie czytałam postów od jakiegoś momentu, a
              teraz przeczytałam całość. Fajnie piszecie, jakie ciekawe przykłady :)

              Chciałabym dodać coś, co może "wytłumaczy tłumaczy" ;) pokroju Nutrii,
              działających we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, którzy popełniali te
              wspomniane lapsusy w niektórych tłumaczeniach książek czy filmów (wytłumaczy -
              choć nie usprawiedliwi, oczywiście). Otóż nie zapominajcie, że w tamtym czasie
              nie było Internetu, komputer był wielką rzadkością, słowniki - jeśli się je
              miało, to oczywiście papierowe i zapewne dość podstawowe (owszem, tłumacze z
              prawdziwego zdarzenia też byli! - jak na przykład moja profesorka ze studiów,
              bardzo dobra i wielokrotnie nagradzana tłumaczka literatury włoskiej - i oni
              mieli bogate kolekcje wszelkich słowników gromadzonych latami i zdobywanych w
              najróżniejszy, karkołomny niekiedy sposób: czyli wszelkie dostępne słowniki
              ogólne plus techniczne, chemiczne, morskie, łowieckie, przyrodnicze, militarne
              itp.). Natomiast studenci i różni tacy przypadkowi tłumacze (tych kryminałów i
              harlekinów tudzież seriali) zwykle nie dysponowali takim warsztatem plus siecią
              znajomych reprezentujących różne dziedziny, bywałych w świecie, których taki
              szanujący się tłumacz mógł spytać i skonsultować, a przynajmniej wiedział, że
              musi to zrobić, jeśli ma w ogóle oddać tłumaczenie, co równało się: "oddać dobre
              tłumaczenie". A więc tacy nieprofesjonalni tłumacze zwykle, jeśli nie znaleźli
              czegoś w słowniku, to czuli, że muszą wobec tego coś wymyślić - i wymyślali.

              Pamiętam, że ja także w tychże wczesnych latach dziewięćdziesiątych tłumaczyłam
              jakieś materiały szkoleniowe oraz teksty techniczne i oddawałam je w rękopisie
              koledze, a on je przepisywał potem na maszynie. Jak podczas tłumaczenia
              odkrywałam słowa i zwroty, których nie było w słownikach dostępnych dla mnie, to
              z tą listą słów jechałam potem autobusem, z przesiadkami, do biblioteki na
              uniwersytecie albo do Biblioteki Narodowej, zamawiałam te słowniki, ślęczałam
              nad nimi i potem wracałam do domu. Wyprawa zajmowała wiele godzin. A z następną
              porcją słów - to samo. Pamiętam, że kiedyś tłumaczyłam kawałek serialu i tam
              były jakieś słowa matematyczne. Termin był napięty, był weekend, a ja w panice
              nie miałam gdzie tych słów sprawdzić i byłam bardzo niepocieszona, że Biblioteka
              Narodowa jest nieczynna! Ale i tak pojechałam tam chyba z rana w poniedziałek i
              jeszcze zdążyłam sprawdzić.

              Myślę, że w każdym tekście wiele było w takich słów czy zwrotów, których
              tłumacz nie był pewien, a nie było ich w słowniku, a więc uznawał, że od biedy
              da się je wywnioskować z kontekstu i zapewne też próbowano je tłumaczyć
              "bezpiecznie", żeby nie wyrządzić szkody i być może ludzie nie zadawali sobie
              trudu, żeby je w ogóle sprawdzać, bo nie było czasu - jeśli tekst był bardzo
              długi, a słówka nie były takie "zaporowe", żeby utknąć. A to mogło się często
              okazywać wielkim błędem i powodować zakłócenia w odbiorze tekstu. No, wiadomo,
              tak nie wolno robić, tłumacz ma być wszystkiego stuprocentowo pewien.

              Teraz jest o niebo lepiej - jest Internet, masa słowników online, na płytach CD
              i papierowych, jest google, fora dla tłumaczy, na których można o wiele rzeczy
              spytać, ogólnie świat się rozszerzył, łatwiej jest nawet będąc tu w Polsce
              osłuchać się z językiem poprzez TV satelitarną czy radio internetowe. A więc też
              łatwiej o tę rzetelność.

              Wtedy też, kiedy pisało się odręcznie, a potem przepisywało na maszynie (lub
              przepisywał ktoś znajomy lub ktoś z ogłoszenia, kto miał maszynę, odpłatnie -
              pamiętacie taki sposób zarobkowania?), trudniej było też edytować tekst. Jak
              człowiekowi po namyśle zdanie się niezbyt podobało, to musiałby przepisywać całą
              stronę. A więc myślał sobie: "ujdzie" i machał ręką i oddawał tekst, a redaktor
              być może też nie zwrócił na coś uwagi. Studenci - a to oni w większości
              tłumaczyli takie rzeczy - mieli zwykle mało czasu i takie jeżdżenie po
              bibliotekach lub przepisywanie tekstu w nieskończoność nie uśmiechało im się.
              Nie usprawiedliwiam tego, tylko wyjaśniam skąd takie potem kwiatki brały się w
              książkach i filmach.

              Myślę, że teraz jakość tłumaczeń jest o wiele wyższa i rynek też bardziej
              wymagający. W tych wczesnych latach 90-tych, kiedy to Polska dopiero otwierała
              się na świat i zaczynał powstawać wolny rynek i tak dalej, był również taki
              czynnik, że niezbyt wiele osób mówiło po angielsku czy też w innych językach. A
              więc jak ktoś już cokolwiek umiał, to łatwo zostawał tłumaczem. Sama miałam
              wtedy, jako młodziutka dziewczyna prosto po pobycie w Londynie, zlecenia
              naprawdę na dość wysokim szczeblu, aż teraz sama się sobie dziwię, że tak mężnie
              na takie zlecenia szłam i dobrze sobie na nich radziłam. Pamiętam też takie
              zdarzenie, że zagraniczna delegacja po moim tłumaczeniu ustnym poprosiła mnie o
              wizytówkę, czy też o jakiś kontakt ze mną na przyszłość, a ja stropiłam się i
              napisałam im na karteczce swój adres domowy, ale wyjaśniłam, że nie mam telefonu
              (to była prawda! wtedy bardzo wielu ludzi nie miało w domach telefonu
              stacjonarnego, a komórek przecież nie było). Delegacja była wysoce zaskoczona i
              straciłam być może okazję na następne zlecenie z ich udziałem. Jednakże wtedy
              studiowałam na dziennych studiach i równocześnie miałam malutkie dzieci, a więc
              w ogóle wszelkie zlecenia tłumaczeniowe w tym czasie były dla mnie tylko
              dodatkiem, przyjmowanym rzadko, dla podreperowania budżetu. Wykonywanie ich było
              bardzo żmudne - zwłaszcza z powodu braku komputera (oraz programów
              wspomagających tłumaczenia, które są dziś wielką pomocą).

              A więc to tak, gwoli wyjaśnienia sprawy Nutrii - czy ona też w takim czasie
              tłumaczyła te kryminały, czy później? (Jestem jej rówieśniczką, to być może w
              tym właśnie czasie).

              A jeszcze powiem Wam, że ja też dostaję czasem najróżniejszych objawów
              psychofizycznych kiedy widzę różne kwiatki tłumaczeniowe, zwłaszcza w filmach,
              zwłaszcza tam, gdzie coś jest istotne dla odbiorcy, a zostało przetłumaczone w
              sposób zupełnie odległy i cały sens jest utracony.
              W rozsądnych granicach wyrozumiałość dla tłumacza jest jednak bardzo wskazana
              wskazana, zwłaszcza przy tłumaczeniach ustnych. Nawet najlepszemu tłumaczowi
              zdarzyć się może jakieś chwilowe zaćmienie. Kolega tłumacz opowiadał mi o innym
              swoim znajomym, bardzo dobrym i doświadczonym tłumaczu, który w jakimś momencie,
              gdy był sygnał, że to koniec spotkania, jakoś tak się odprężył nieświadomie i
              najwyraźniej przedwcześnie, bo kiedy ktoś z organizatorów kazał mu wtedy
              przetłumaczyć jedno zdanie na temat czekającego zebranych posiłku i gościnności,
              tłumacz zapomniał jak w tym jego języku docelowym brzmi słowo "chleb" i zacukał
              się. A więc wszystko się może zdarzyć, człowiek jest tylko człowiekiem. ;)

              Natomiast tłumacze filmów czy książek mogą wszystko do woli dziesięć razy
              sprawdzać w domu i te przekłady powinny być najlepsze, jak to tylko jest możliwe.

              Może mi się coś przypomni z jakichś zabawnych błędów tłumaczeniowych, to dopiszę.
              Pozdrawiam!

              • idomeneo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.05.08, 21:02
                tak jak to pamiętam, to mnóstwo tych, czasem naprawdę zdumiewających,
                translatorskich wpadek z poprzedniej dekady wynikało właśnie z tego, że
                czytelnicy rzucili się na literaturę popularną, wcześniej bardzo reglamentowaną
                i wydawnictwa naprawdę zatrudniały kogo tylko się dało i kto liznął tego obcego
                języka choć odrobinkę, by ten boom wydawniczy wykorzystać.

                Niestety mało kto miał taką etykę pracy jak Ginestra - raczej było tak jak z
                moim znajomym, który tłumaczył "na żywca" kryminały, bo nie chciało mu się
                czytać całości, a czekały następne zlecenia. Przeleciał tak kiedyś dziesięć
                stron opisu poranka prywatnego detektywa, który budzi się rano i zwraca czule do
                kogoś leżącego obok w łóżku. Kolega z nudów przekształcił wręcz ten monolog w
                dialog z kobietą, bo był pewny, że o takową musi chodzić. Po czym zaklął
                szpetnie przy stronie jedenastej, gdy okazało się, że chodzi o psa, którego
                trzeba wyprowadzić na spacer.

                Jottko, ja nie twierdzę, że teraz jest idealnie, dalej zdarzają się kurioza
                (sama przytaczam kilka dość świeżej daty powyżej) ale myślę, że taki średni
                poziom translatorski jednak się podniósł. Może to mieć związek też z tym, że
                ludzie więcej wyjeżdżają, oglądają telewizję i filmy w obcych językach i te
                tłumaczenia są naturalniejsze. Rzadziej też zdarzają się chyba takie oczywiste
                przykłady "szkolnych" tłumaczeń, gdzie widać, że ktoś nie do końca otrzaskany z
                żywą mową wybrał pierwsze z dostępnych znaczeń słownikowych nieznanego wyrazu.
                • melmire Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.05.08, 23:11
                  Fajnie jest jak mozna wine zrzucic na tlumacza. Istnieje jednakze na tym swiecie
                  ksiazka fantasy, francuskiego autora, gdzie w oryginale wystepuje min.
                  specjalista od stosunkow miedzynarodowych :ikonka pukajaca sie w czolo:
                  Teraz jak mysle, to bardziej mi ten przyklad pasuje do watku "czemu im dalej tym
                  gorzej". Niestety, byla to ksiazka autora dosc swierzego, ale i nie
                  poczatkujacego, wiec w zadna strone tego i innych bykow wybaczyc mu nie moge.
                  • uccello Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.05.08, 23:52
                    eee, no Melmiro, warto wybaczać byki , bo zdażają się każdemu, patrz
                    pod _________świerzy__________:)

                    Chyba ,że chodziło Ci o Waldemara
                    • uccello Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.05.08, 23:57
                      zdarzają się , zdarzają:)
                    • melmire Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 08.05.08, 05:52
                      "Swierzy" to blad ortograficzny, umieszczenie specjalisty do stosunkow
                      miedzynarodowych miedzy glownym szambelanem a siostra
                      • melmire Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 08.05.08, 05:54
                        sie mi wyslalo:)
                        No wiec umieszczenie czegos tak anachronicznego jak specjalista do PR czy
                        stosunokow miedzynarodowych miedzy szambelanem a siostra przelozona
                        czarodziejek to....nie wiem co, ale absolutnie inna kategoria.No i ja mojego
                        "swierzego" nie sprzedaje jako "najlepszej francuskiej fantasy".
      • filifionka-listopadowa Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 19:08
        Bo nie skończyła anglistyki ani niczego pokrewnego. MM nigdy też nie wspomniała
        o jakiś kursach, wyjazdach itp.
        • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 19:48
          Nie trzeba byc anglista, zeby miec dar do tlumaczenia. Ale jezyk jednak trzeba
          znac perfekcyjnie. A osoba, ktora pisze o braniu cukru do herbaty jednak tego
          warunku nie spelnia.
          • klymenystra Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 21:08
            Blad, Dakoto :) Perfekcyjnie to trzeba znac wlasny jezyk (gdyby zanala, to nie
            popelnilaby "brania cukru"). Wyjsciowy dobrze jest miec opanowany, zeby nie
            meczyc sie za duzo ze slownikiem i konsultacjami z nativeami, jednak zapewniam,
            ze wystarczy znajomosc podstawowa plus umiejetnosc grzebania w ksiazkach plus
            umiejetnosc szukania analogii. Ja tu jestem przykladem- tlumacze z
            katalonskiego, ktory to jezyk znam na poziomie niskim, prawie nie mowie, bo mam
            blokade, a wiersze tlumacze. I to ponoc niezle ;). I jasne, latwiej mi tlumaczyc
            z francuskiego, szybciej to jakos idzie, ale nie uwazam tej znajomosci za kluczowa.
            • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 21:49
              No ok, ja uwazam za kluczowa znajmosc obu jezykow- tego, z ktorego sie tlumaczy
              i wlasnego. Tylko wtedy mozna bawic sie jezykiem i tworzyc literature, ktora
              jest piekna nie tylko z definicji;-).
              A ty tlumaczysz literature czy rzeczy bardziej uzytkowe?
              • klymenystra Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 23:26
                Od uzytkowych chroncie mnie bogi! Na razie zaczynam powoli, na koncie mam jeden
                oficjalny debiut, jeden nielegalny, jedno sie drukuje, jedno sie tlumaczy :) Ale
                robie to od 7 lat, siksa bylam, jak zaczelam tlumaczyc dla znajomych i dla
                siebie, dlatego cos niecos wiem:) Na jakies warsztaty tez chodzilam, chociaz
                daleko mi do mowienia o sobie "tlumaczka".
              • avvg Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 23:55
                > No ok, ja uwazam za kluczowa znajmosc obu jezykow- tego, z ktorego
                sie tlumaczy
                > i wlasnego. Tylko wtedy mozna bawic sie jezykiem i tworzyc
                literature, ktora
                > jest piekna nie tylko z definicji;-).

                Tak, ale zauważ, że DOBRE wydawnictwa zawsze starają się, żeby
                tłumacz przekładał z obcego na własny. Niemożliwe jest opanowanie
                drugiego języka w tak doskonałym stopniu, jak pierwszego - chyba że
                wyjedzie się w wieku maksimum kilku lat do obcego kraju i spędzi w
                nim następne kilkanaście, mając jednocześnie szczęście
                podtrzymywania stałego kontaktu z pierwszym, w różnych jego
                odmianach. Tylko wtedy człowiek jest wyczulony na wszystkie
                stylistyczne smaczki.
                Oczywiście, pomijam dzieci bilingwalne.
                • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.10.08, 12:14
                  I co zlego w takim razie jest w tym, co napisalam? Ja tlumaczem nie jestem, ale tlumaczylam juz najrozniejsze rzeczy, i na pismie, i ustnie. Nie mieszkalam minimum kilku lat w obcym kraju. Staly kontakt z angielskim, owszem, podtrzymuje jak moge. I pochlebiam sobie, ze smaczki wylapuje.
                  I naprawde nie wyobrazam sobie, ze mozna byc dobrym tlumaczem, znajac jezyk, z ktorego tlumaczy sie jako tako, wiecznie poslugujac sie slownikiem, nawet jezeli polskim posluguje sie rewelacyjnie. Moim zdaniem, zeby byc tlumaczem artysta jezyk wyjsciowy trzeba znac w stopniu naprawde swietnym. Nie wszystkie zawilosci znajda odzwierciedlenie w slowniku,naprawde. Zreszta dobre "ucho" w polskim moim zdaniem powinno oznazac intuicje jezykowa i w obcych jezykach.
                  Zrobilam skrot myslowy, a te teraz beda robic nade mna sad przez kolejna dobre, ech;-), Ja sie z wami w pelni zgadzam co do tego, ze tlumacz musi naprawde sprawnie poslugiwac sie jwlasnym jezykiem. Ale nie moge sie zgodzic co do tego, ze znajomosc jezyka, z ktorego sue tklumaczy moze byc taka sobie...
                  • avvg Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.10.08, 14:16
                    Wiesz, byłam na Twoim blogu, również na tej części anglojęzycznej.
                    Myślę, że czeka Cię jeszcze sporo pracy...
                    Nie chciałabym, żebyś to potraktowała jako złośliwość, bo nie jestem
                    typem, ktory łazi po wirtualnej rzeczywistości, żeby rozładować w niej
                    realne kompleksy czy coś takiego, ale... Hmm... zdecydowanie, Twoja
                    angielszczyzna, jeśli ma być związana z Twoją pracą, wymaga
                    oszlifowania. Serdecznie życzę sukcesów!
                    • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 17.10.08, 00:07
                      Dziekuje za dobre rady plynace z dobrego serduszka. Jakkolwiek
                      przyznam, ze nienawidze, i nie boje sie tego slowa uzyc, kiedy ktos
                      wyciaga cos takiego w dyskusji, ktora nie o mnie i moich
                      zdolnosciach jezykowych sie toczy. I powiem szczerze, ze wbrew
                      zapewnieniom uwazam takie uwagi za zlosliwe i nie fair. Jako tlumacz
                      nie pracuje i nie bede, z jezykiem radze sobie dobrze. Zreszta
                      naprawde nie zamierzam sie tu tlumaczyc. Wybacz. I bardzo prosze,
                      zakonczmy tu te dyskusje.
                  • klymenystra Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.10.08, 15:41
                    Dakoto, wierz mi, ze moze. Przyklad- pan Ireneusz Kania. Byl jeszcze poeta, nie
                    pamietam nazwiska, ktory tlumaczyl z chinskiego, chinskiego wcale nie znajac.
                    Jak to robil? Otoz mial tzw "rybki" i z tych rybek zrobil poezje. Krytyc byli
                    zachwyceni- lacznie z tymi, ktorzy znali orygianl.
                    Powiem tak: jesli masz wyczucie jezykowe, to smaczki wylapiesz. Nie chwalac sie,
                    ja to robie, moze nieidealnie, ale bywam z siebie dumna. Ot, masz tekst,
                    tlumaczysz, nagle widzisz "cos", bierzesz jeden slownik,drugi, upewniasz sie,
                    pytasz najtiwow, grzebiesz w sieci- i nagle juz wiesz. Ciezko to wytlumaczyc,
                    ale nie ja jedna to mam. Moj facet tlumaczy m.in. ze slowenskiego- a jezyk zna
                    srednio. I ciagle ma zlecenia. I jest dobry w tym, co robi. Ma talent, a talent
                    w tlumaczeniu to jakies 75%. Potem jest ciezka praca i kucie slowek. Moja teoria
                    jest taka, ze w momencie, w ktorym lapiesz "jak jezyk dziala", mozesz juz
                    tlumaczyc. Ten moment ciezko okreslic, moim zdaniem wypada on w momencie, kiedy
                    masz juz szkielet jezyka, czyli podstawy gramatyki i podstawowe slownictwo.
                    Nagle zaczynasz komunikowac i nieswiadomie przechodzisz do trudniejszych
                    struktur. Tak bylo z moim katalonskim- po jakis 5 miesiacach nagle poczulam, ze
                    o, dziala :)) Z francuskim zajelo mi znacznie dluzej, ale to dlatego, ze
                    zaczelam sie uczyc w wieku lat 11, wtedy nie bylo miejsca na refleksje.
                    Oksytanski pojelam juz szybiutko, galicyjski i portugalski tez. Mam powazne
                    podejrzenia, ze dalabym rade nawet hiszpanskiemu (ktorego sie nigdy nie
                    uczylam)- przez analogie i zwykly trening.
            • avvg Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 23:47
              > Blad, Dakoto :) Perfekcyjnie to trzeba znac wlasny jezyk (gdyby
              zanala, to nie
              > popelnilaby "brania cukru")

              Otóż to, otóż to. WŁASNY. Co z tego, że tłumacz wie, co to znaczy,
              chociażby, "curiosity killed the cat"? Dla polskich
              czytelników,którzy nie znają tego powiedzonka, jest wersja
              "ciekawość to pierwszy stopień do piekła", a kota zostawia się w
              spokoju, bo co tutaj komu po tym, że zszedł śmiercią tragiczną?
              • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.10.08, 12:16
                Otoz nie:_-). Jezeli tlumacz naprawde wmieszalby w to kota, to oznaczaloby, ze trzeba by mu dac zakaz wykonywanian takiej pracy, bo nie wie, jak dzialaja idiomy. Przyslowie o ciekawosci jako stopniu do piekla to w tym przypadku jedyna rzecz, jaka powinna przyjsc do glowy tlumaczacemu na polski,
                • avvg Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 16.10.08, 12:50
                  > Otoz nie:_-). Jezeli tlumacz naprawde wmieszalby w to kota, to
                  oznaczaloby, ze
                  > trzeba by mu dac zakaz wykonywanian takiej pracy, bo nie wie, jak
                  dzialaja idio
                  > my. Przyslowie o ciekawosci jako stopniu do piekla to w tym
                  przypadku jedyna rz
                  > ecz, jaka powinna przyjsc do glowy tlumaczacemu na polski,

                  No też właśnie to samo napisałam, tylko innymi słowy.
    • draconessa Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 08.05.08, 19:58
      Translatorskie wpadki i pomylki czasem sa nie tylko 'zasluga'
      tlumacza, ale i redaktora tekstu... Moja kolezanka tlumaczyla kiedys
      ksiazke z dziedziny finansow. Jakiez bylo jej zdumienie, kiedy pani
      redaktor, procz wielu merytorycznych zmian - wcale nie na wersje
      poprawna - 'poprawila' takoz strone jezykowa i oto w ksiazce
      pojawily sie kwiatki w rodzaju 'hasajace ceny'.
      A co do Lozinskiego zgadzam sie - facet nie ma sobie rownych:D
      Za to bronie Cholewy - ma wpadki, oczywiscie, ale tez i Pratchett
      nie jest latwy do przetlumaczenia - wiele w jego tekstach gry slow,
      lub odniesien do kultury anglosaskiej....a tlumacz musi sobie z tym
      dac rade. Tlumaczenie Cholewy uwazam za naprawde niezle ( chociaz
      sama Pratchetta czytam w oryginale) W oryginale li i jedynie czytam
      tez Rowling - jakos polski Zgredek mnie odzrzuca...
      • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 08.05.08, 20:22
        Ja tez czytam TP w oryginale i z Cholewa dawno nie mialam do czynienia, ale uwazam go za niezlego tlumacza, choc nie zawsze zgadzam sie z jego translatorkimi pomyslami.
        ZA to ostrzegam powaznie przed poslkimi tlumaczami "Good Omens" Pratchetta i Neala Gaimana. SWietna ksiazka trafila w rece panow, ktorzy sprawiaja wrazenie, jakby nie znali angielskiego, Zle zrozumieli mase fragmentow, pozarzynali dowcipy. Zdarzaly im sie pomyslki na poziomie absolutnie szkolnym. Np. takie kuriozum: pomylili dinner i diner;-). lista idiotyzmow i bledow jest dluga. Ale ksiazke polecam, byle w oryginalne;-). Najsmieszniejsza ksiazka o koncu swiata;-)))
        • draconessa Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 08.05.08, 20:48
          OOOOOO, tak...'Good Omens' jest znakomita ksiazka:) w oryginale.
          faktycznie , polskie tlunaczenie jest chyba dzielem czlowieka
          zamroczonego wysoka goraczka...nie nadaje sie do czytania.
          • idomeneo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 08.05.08, 20:57
            podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami - długo nie mogłam zrozumieć
            zachwytów znajomych nad tą książką, dopóki nie przeczytałam jej ponownie w
            oryginale
            • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 09.05.08, 11:20
              No wlasnie, pomyslcie jak latwo sie zniechecic do tej ksiazki, jesli nie siegnie sie po oryginal. To co zrobili tlumacze to jakas zbrodnia na literaturze.
    • idomeneo OT - projekt dla anglistów 28.05.08, 02:16
      Kochani, mam nadzieję, że wybaczycie mi małą prywatę, ale myślę, że może to
      zainteresować forumowych anglistów. Chodzi o duży projekt zawodowy (taki na
      kilkadziesiąt osób), do którego poszukiwani są właśnie współpracownicy.

      Nie chodzi o tłumaczenie kryminałów ;), tylko o pracę nad największym w Polsce
      słownikiem ang-pol, a w przyszłości prawdopodobnie także pol-ang. Jeśli ktoś
      byłby zainteresowany albo miałby ochotę dowiedzieć się więcej, to może napisze
      do mnie na adres poczty gazetowej?
      • verte34 Re: OT - projekt dla anglistów 05.07.08, 18:54
        Podciągam, bo przypomniało mi się coś śmiesznego. Ostatnio
        nostalgicznie grzebałam w biblioteczce na działce u mojej mamy, i
        natknęłam się na "Przeminęło z wiatrem". Otóż i tam, i w wielu
        innych dziełach w których występują służący, zwrot "ma'am"
        tłumaczony jest jako absolutnie niesamowite, ale za to
        konsekwentne "psz'aani" :D czyli niby jakiś slang, zniekształcona z
        murzyńska angielszczyzna... a jest to zwrot formalny - madam.
        I jeszcze jedno, tym razem tłumaczenie z hiszpańskiego, niestety nie
        zapamiętałam jakiej książki ani przez kogo. Znalazł się tam dziwnie
        brzmiący fragment o pastorze Niemcu, który biegał po podwórzu.
        Tymczasem chodziło o "pastor Aleman", czyli owczarka niemieckiego :D
        • anutek115 Re: OT - projekt dla anglistów 05.07.08, 21:25
          Owczarek niemiecki rules! Mój ulubiony kwiatek z tego watku, zaraz po (a nawet
          obok) zakapiorów nad ciasteczkiem :-)).
          • dakota77 Re: OT - projekt dla anglistów 05.07.08, 21:39
            Owczarek boski:-)
    • avvg Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 16:22
      A ja pamiętam, jak kilka lat temu MM, skądinąd siostra jednego z
      najwspanialszych polskich tłumaczy, sama zabrała się za to
      rzemiosło. W ciemno kupiłam przełożone przez nią opowiadania dla
      dzieci Beatrix Potter, pięknie wydane i cholernie drogie. Już na
      jednej z początkowych stron któraś z Myszek/ Wiewiórek zapytała
      drugą, czy "bierze cukier do herbaty?"... Książkę zamknęłam i już do
      polskiego wydania nie wróciłam. Poczułam się olana jako czytelnik i
      klient.
      Myślę więc, że po Nutrii jako tłumaczce też można się spodziewać
      radosnej tworczości, tym bardziej, że ona nie ma brata -
      Barańczaka:)
      • uccello Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 17:10
        "Siedmioróg" zrobił z tłumaczenia MM S.I.E.C.Z.K.Ę ! Jeśli porównasz
        tekst Powiastek Beatrix Potter z wydania Muzy -z tym żałosnym
        siedmiorożańskim, zapewne docenisz translatorskie kunszta MM.

        Siedmioróg, niestety znany jest ,że tak eufemistycznie powiem z
        lekceważenia praw autorskich. Oto jego ostatni osiag- pokolorowanie
        ilustracji Ignacego Witza.

        siedmiorog.pl/index.php?pg=szukanie_zaawansowane_mini&idgrupa=130000&przeceny=&uszkodzona=&ty
        tul=S%B3o%F1+Tr%B1balski&cena=0&idkategoriawiekowa=0&x=16&y=13
        • avvg Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 17:33
          Ale to wlaśnie było to naj naj najpierwsiejsze tłumaczenie, czym się
          zresztą Muza bardzo chwaliła:(
          • uccello Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 18:12
            avvg napisał:

            >Książkę zamknęłam i już do polskiego wydania nie wróciłam.

            No to może sprzedaj tę ksiażkę? Znam dwie osoby. które jej szukają
            dla swoich dzieci.
            • avvg Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 18:51
              Już jej nie mam, powędrowała w świat.
              Swoją drogą, straszna szkoda, że brytyjska literatura dla młodszych
              dzieci jakoś nie jest u nas promowana... Swojej mamy w sumie niewiele.
              • filifionka-listopadowa Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 15.10.08, 19:13
                A brytyjska jest naprawdę dobra i ciepła. Bardzo lubiłam brytyjskie książeczki w
                dzieciństwie. ten nastrój spacerków i herbatek.
    • limotini Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 28.10.08, 20:50
      Zastanawiałam się gdzie to wkleić i może tu się nada. Przeglądając całkiem inne
      forum znalazłam bardzo stary wpis naszej croyance
      [qoute]
      W horrorze S. Kinga przeczytalam kiedys zdanie, ktore zapamietalam
      do dzis: Uslyszal cichy skrob paznokciow po szkle.
      :-)
      [/qoute]
      Toż to majstersztyk! Czytanie tego zdania wywołuje we mnie dokładnie taki sam
      wewnętrzny skurcz jak słuchanie tego przeraźliwego dźwięku, gdy ktoś skrobie
      paznokciami po szkle :)
      • dakota77 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 28.10.08, 20:53
        Ja mam dreszcze jak czytam "uslyszal skrzyp drzwi", a to np. mozna przeczytac u
        Sapkwskiego. Dla mnie to roslina, nie rzeczownik odczasownikowy.
    • mmaupa Swiezutkie filmowe 31.12.08, 20:36
      Z "Chicago" - "the dirty bum" bylo przetlumaczone jako "to straszne bum".
      • alitzja Re: Swiezutkie filmowe 31.12.08, 21:08
        A czy ktoś już wspominał, że Abbowe "Sex machine" zostało w filmie "Mamma mia"
        przetłumaczone jako... "Młody Bog"?:-D
        Urocze, nieprawdaż?
        • agnieszka_azj Re: Swiezutkie filmowe 01.01.09, 17:29
          alitzja napisała:

          > A czy ktoś już wspominał, że Abbowe "Sex machine" zostało w
          filmie "Mamma mia"
          > przetłumaczone jako... "Młody Bog"?:-D
          > Urocze, nieprawdaż?

          Bardzo mi się to spodobało :-)
          Na DVD z tym filmem piosenki są inaczej tłumaczone w filmie, a
          inaczej w materiałach dodatkowych. Np. "you can jive" raz
          znaczy: "mozesz szaleć" a drugi raz - "Możesz tańczyć jive'a" ;-)

          Wczoraj przypadkiem włączyłam się na jakiś serial, nie wiem co to
          było i o co chodziło, ale był fajny dowcip tłumacza.
          Babka leży w wannie, w pianie, a druga namawia ją, żeby w tej
          wannie udzieliła wywiadu dla telewizji. Ta nie chce, a ona jako
          oststeczny argument mówi "Carpe diem !". Na to ta w
          wannie: "Żadnych karpii !!!". Ciekawa jestem, co tam było w
          oryginale ;-)
          • mama_kotula Re: Swiezutkie filmowe 02.01.09, 01:25
            agnieszka_azj napisała:

            > Wczoraj przypadkiem włączyłam się na jakiś serial, nie wiem co to
            > było i o co chodziło, ale był fajny dowcip tłumacza.
            > Babka leży w wannie, w pianie, a druga namawia ją, żeby w tej
            > wannie udzieliła wywiadu dla telewizji. Ta nie chce, a ona jako
            > oststeczny argument mówi "Carpe diem !". Na to ta w
            > wannie: "Żadnych karpii !!!". Ciekawa jestem, co tam było w
            > oryginale ;-)



            Być może wcale nie dowcip tłumacza, wszak nasz swojski karp w englishu również karpiem jest. No, przepraszam - carpem ;) jest.

            Ale mogło być coś w rodzaju hmm... jak to ująć aby przez cenzurę przeszło... o, mam - "uprawiać ostre stosunki płciowe z karpiowatymi" - i zostało złagodzone... :>
            • agnieszka_azj Re: Swiezutkie filmowe 02.01.09, 11:46
              mama_kotula napisała:
              > Być może wcale nie dowcip tłumacza, wszak nasz swojski karp w
              englishu również
              > karpiem jest. No, przepraszam - carpem ;) jest.
              >
              > Ale mogło być coś w rodzaju hmm... jak to ująć aby przez cenzurę
              przeszło... o,
              > mam - "uprawiać ostre stosunki płciowe z karpiowatymi" - i
              zostało złagodzone.
              > .. :>

              Może - ale jakoś wydawało mi się, że skojarzenie karpia z wanną
              może być zrozumiałe tylko w Polsce ;-)
    • nessie-jp Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 01.01.09, 17:54
      Ja też mam poważne obawy, że Nutria-studentka była BARDZO, ale to bardzo złym
      tłumaczem :) No bo niby jak mogła być dobrym, skoro tłumaczyła rzeczy spoza
      swojej dziedziny zainteresowań, a w dodatku nie mając kontaktu z żywym językiem?

      Robiło się takie rzeczy za czasów studenckich, oj, robiło
    • nessie-jp I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 02.01.09, 01:37
      Przypomniało mi się jeszcze, z jakim maniackim uporem polscy tłumacze wmawiają
      czytelnikom, że angielskie i amerykańskie damy kolekcjonują chińskie talerze i
      chińskie pieski.

      Doprawdy, nieszczęsny Gog i Magog! To przecież były po prostu pieski PORCELANOWE
      (china dogs) a nie pieski chińskie (Chinese dogs)!

      I żeby to jeden tłumacz. Ale nie
      • nighthrill Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 02.01.09, 10:51
        Mnie osobiście, jako nauczycielkę angielskiego i okazjonalną tłumaczkę (ale nie
        literatury pięknej) bardzo takie wpadki językowe dręczą i męczą.
        Wczoraj np. skończyłam "Tajemnicę siedmiu zegarów" Agathy Christie, wydanie
        chyba z 1993. Kryminał kiepski, intryga leży, nikomu nie polecam. Tłumaczenie
        takie sobie, ale zdenerwowało mnie bardzo przekładanie "seem" jako "wyglądasz +
        przymiotnik", np. "Wyglądasz jakiś nieswój", "Siedział i wyglądał
        smutny"...wrrr, kto tak mówi? Po polsku wygląda się NA smutnego. Ewentualnie
        "wydawał się smutny" i wtedy przymiotnik w mianowniku jest ok.

        Co do wspomnianego tu wydawnictwa Sonia Draga, mam wydaną przez nie książkę
        "Kochając większą kobietę" ( w oryginale "Good in bed", ale tu intryga upoważnia
        takie tłumaczenie tytułu). Książka fajna i, jeśli ktoś boryka się z problemem
        akceptacji sporej nadwagi, może pomóc. Ale niestety była tłumaczona w pośpiechu
        i to widać.
        Denerwuje mnie tłumaczenie zwrotu "Oh my..." jako "O moja...". Raczej
        przełożyłabym to jako "O rany", bo w polskim żadne "o moja" nie występuje. Albo
        coś takiego "Zastanawiałam się, czy polubi moje miejsce". Chodzi oczywiście o
        "czy spodoba mu się moje mieszkanie."

        Jeśli tłumaczenie szwankuje, to naprawdę trudno wynieść przyjemność z czytania
        książki. Nie dla samej fabuły czytamy:)
        • nessie-jp Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 02.01.09, 14:38
          Och, tak
          • janeczkawawa Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 04.01.09, 17:40
            Rzadko piszę na forum, tu jestem pierwszy raz, i nieźle się do tej
            pory uśmiałam i zadziwiłam. Ja też dziwnie się czuję utraciwszy
            Marszałka Elliota! Rzadko czytam w orginale ( w grę wchodzi tylko
            ang.), ostatnio Harrego Pottera z ciekawości jak to się zakończy.
            Natomiast lubię te smaczki w tytułach filmów i ich tekstach. Moim
            ulubionym jest oczywiście stara Szklana Pułapka - czyli Die Hard.
            Macie jakieś inne?
            Serdecznie pozdrawiam
            • dakota77 Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 05:10
              Ja nie uwazam Szklanewj Pulapki za wpadke w tlumaczeniu, po prostu w
              Polsce nadali filmoqwi tutul nawiazujacy do akcji:-). Gorzej bylo z
              kolejnymi czesciami, ktore nie dzialy sie w szklanym wiezowcu. Tutaj
              polski tytul okazal sie mocno ograniczajacy.
              • the_dzidka Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 10:47
                Dostałam w prezencie gwiazdkowym wok i książeczkę z przepisami,
                tłumaczona na polski z niemieckiego. Ładnie wydana, z kolorowymi
                zdjęciami. Tylko za cholerę nie moge zrozumieć, co to jest 20 deko
                wyluzowanych krabów bądź krewetek?...
                • agnieszka_azj Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 10:55
                  the_dzidka napisała:
                  Tylko za cholerę nie moge zrozumieć, co to jest 20 deko
                  > wyluzowanych krabów bądź krewetek?...
                  >

                  Luzowanie jako takie polega na usunięciu kości np. z kaczki czy
                  kurczaka
                  www.dolekarza.republika.pl/KUCHNIA/KACZKA/kaczka1.htm
                  Ala jak to ma wyglądać w przypadku krewetki ??? Pewnie chodzi o
                  samo mięso.
                  • the_dzidka Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 11:14
                    > Ala jak to ma wyglądać w przypadku krewetki ??? Pewnie chodzi o
                    > samo mięso.

                    Pewnie tak. Tez mi to luzowanie w sensie wyjęcia kości nie pasowało.
                    Szkoda, że nie napisali po prostu "20 dkg samego mięsa z krewetek"
        • supervixen Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 14:35
          A ja, przyznaję się bez bicia, powoli popadam w tłumaczeniową
          paranoję. Jest mi coraz trudniej czytać książki tłumaczone z
          angielskiego, zwłaszcza gdy język tego tłumaczenia nie jest idealny.
          Po prostu czytam po polsku, a w głowie mi się włącza jakiś mechanizm
          przerabiający to na angielski. Czyli np czytam i myślę sobie: aha,
          tu pewnie była taka konstrukcja gramatyczna, ale czemu tłumacz takie
          kanciaste zdanie z tego zrobił, a tu pewnie był taki idiom, ale co
          to za tłumaczenie, nikt by tak po polsku nie powiedział. I tak w
          kółko Macieju. To nie muszą być takie ekstremalne błędy jakie tu
          czasem przytaczacie, czasem to po prostu zwykłe niedoróbki. Np
          ostatnio spotkałam się z 'walką na siłę woli', czyli w oryginale na
          pewno było 'battle of wills'. Z 'battle of wills' spotkałam się
          wiele razy, z 'walką na siłę woli' - nigdy. To w ogóle nie brzmi dla
          mnie naturalnie. Na dłuższę metę takie zboczenie jest bardzo
          męczące. A te z was, które zaglądają na forum LMM, wiedzą, jaka
          potrafię być upierdliwa:D

          Dlatego teraz staram się oszczędzać nerwy i czytam głównie w
          oryginale. Empik zbija na mnie fortunę, muszę czekać na paperbacki -
          ale warto:)

          Aha, i nie jestem anglistką ani tłumaczką - chociaż ostatnio robię
          podyplomówkę z tłumaczenia specjalistycznego w dziedzinie zgodnej z
          moim wykształceniem. Ale tłumaczenia literackie mnie fascynują i kto
          wie, może kiedyś spróbuję:)

          Tyle moich wyznań lingwistycznych;)
          • agawa79 Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 14:45
            supervixen napisała:

            > Po prostu czytam po polsku, a w głowie mi się włącza jakiś
            mechanizm
            > przerabiający to na angielski. Czyli np czytam i myślę sobie: aha,
            > tu pewnie była taka konstrukcja gramatyczna, ale czemu tłumacz
            takie
            > kanciaste zdanie z tego zrobił, a tu pewnie był taki idiom, ale co
            > to za tłumaczenie, nikt by tak po polsku nie powiedział.

            Mam podobnie. :) I zawsze bardzo mnie cieszy, kiedy czytam książkę
            tłumaczoną z obcego i czuję się tak, jakby to było oryginalnie
            napisane po polsku (wcale niemało takich tłumaczeń powstało i nadal
            powstaje z języków skandynawskich - w ogóle nie widać w nich kalek
            językowych).

            > Aha, i nie jestem anglistką ani tłumaczką - chociaż ostatnio robię
            > podyplomówkę z tłumaczenia specjalistycznego w dziedzinie zgodnej
            z
            > moim wykształceniem.

            Spytam niedyskretnie - w Warszawie te studia? Bo może my studiujemy
            razem? ;)
            • supervixen Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 15:07
              Nie, nie w Warszawie:)
          • nessie-jp Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 16:12
            Supervixen, mam to samo :) Tylko w stadium bardziej zaawansowanym, nieuleczalnym
            wprost
            • supervixen Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 16:34
              A wiesz, Nessie, że ja w drugą stronę też tak mam, ale po pierwsze
              to całkiem od niedawna, a po drugie - nie uprzykrza mi to życia aż
              tak bardzo, bo właśnie coraz mniej po polsku czytam.

              I może się niejasno wyraziłam, ale oczywiście nie chodziło mi o
              empik stacjonarny, gdzie wybór lit. obcojęzycznej tendencyjny, a
              ceny zdziercze - tej opcji nie polecam. Zamawiam przez empik.com,
              gdzie cudowny wynalazek w postaci działu Import wywołuje u mnie
              zawrót głowy (z nadmiaru dobroci, oczywiście - czego tam nie ma:))
              Ceny przystępne - choć przyznam, że przez skokiem dolara były
              jeszcze bardziej przystępne (jeszcze się na fejsbuku żaliłam na
              empikowe podwyżki;)). A w American Bookstore - zrobiłam parę
              wyszukań i nie mieli większości interesujących mnie pozycji.
          • klymenystra Re: I jeszcze o tłumaczeniach z angielskiego 05.01.09, 16:51
            Ja tak mam z francuskim. Do tego stopnia, ze nie jestem w stanie czytac teraz
            tlumaczen. Nawet Boy zaczal mnie draznic.
            Ostatnio zas zlapalam sie na tym samym zboczeniu, czytajac Historie Oblezenia
            Lizbony Saramago. Charchalis tlumaczyc portugalskie "doutor" jako doktor, a tam
            sie doutor mowi do kazdego, kto skonczyl studia. Podobno byl swiadom tego, co
            robi, ale mi sie i tak to nie podoba. I jego stwierdzenia, ze tramwaj mial inne
            przeznaczenie (destinaçao - to raczej miejsce docelowe, we francuskim jest tak
            samo, w angielskim chyba tez). Ale i tak jest swietnym tlumaczem. Tylko ze mnie
            wkurzyl. A i jeszcze tym, ze o krolu Afonso pisze Alfons ale zostawia przydomek
            Henriques. Grrr. I ze pisze "galisyjski" skoro ja mowie "galicyjski" i cala
            reszta tych, ktorzy w Polsce znaja ten jezyk tez. Agrgrgrgrgrrrr.
    • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 03.05.09, 21:20
      Melduję kolejny smaczek. Panie wysiadły z samolotu na Heathrow i
      wzięły taksówkę do miasta. Po czym pada tekst:
      "Debbie i Leila wysiadły na stacji Tube".
      • ateh7 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 03.05.09, 21:38
        Hihi! Szkoda że nie wysiadły na stacji You Tube, znajdującej się w
        wymiarze 6X :)
        Osobiście lubię "Thank you from the mountain", zapodaję chętnie moim
        podopiecznym norweską wersję: "Tusen takk fra fjellet".
        • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 03.05.09, 21:40
          > Osobiście lubię "Thank you from the mountain", zapodaję chętnie
          moim
          > podopiecznym norweską wersję: "Tusen takk fra fjellet".

          Ładnie :) Ja w berlińskim okresie mojego życia uwielbiałam
          mówić "vielen dank aus de Gebirge" ;)
          • hania_jk Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 02:38
            Oj, ja też uniosłam brwi ze zdziwienia jak przeczytałam, że Nutria ni stąd, ni zowąd tłumczy kryminały, mimo że wcześniej o jakichkolwiek jej umiejętnościach w jakimkolwiek nowożytnym języku słowa nie było. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w cyklu padła mowa o angielskim nauczanym w liceum Borejkówien za czasów komuny, a wręcz na 99 proc. przypuszczam, że wówczas nie był nauczany w ogóle. Już w pewnym momencie myślałam więc, że Nutria to taki tłumacz pokroju tego, który przełożył czytany niegdyś przeze mnie pewien kryminał Agaty Christie (akcja związywała się w poczekalni u dentysty i przez całą książkę bohaterowie uparcie twierdzili, że do czegośtam doszło podczas "spotkania" u dentysty
            • anutek115 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 09:42
              hania_jk napisała:

              > Oj, ja też uniosłam brwi ze zdziwienia jak przeczytałam, że Nutria ni stąd, ni
              > zowąd tłumczy kryminały, mimo że wcześniej o jakichkolwiek jej umiejętnościach
              > w jakimkolwiek nowożytnym języku słowa nie było. Nie przypominam sobie, żeby ki
              > edykolwiek w cyklu padła mowa o angielskim nauczanym w liceum Borejkówien za cz
              > asów komuny, a wręcz na 99 proc. przypuszczam, że wówczas nie był nauczany w og
              > óle.

              O, przepraszam, ja jestem rocznik Natalii i angielskiego nauczyłam sie w szkole.
              Jak żyję wzięłam dwie dodatkowe lekcje, bo się przed maturą rodzice denerwowali
              i nalegali, strasznie mnie te lekcje znudziły i dałam sobie spokój. Chodziłam do
              klasy z rozszerzonym angielskim, miałam siedem godzin jezyka tygodniowo, w mojej
              szkole funkcjonował jeszcze rozszerzony niemiecki, no i normalny angielski i
              niemiecki (po trzy godziny tygodnowo). Tłumaczem nie jestem, niestety, chętnie
              bym spróbowała (baaardzo wrednie i złośliwie powiem, że gdybym miała taką mamę
              jak MM, to pewnie bym mogła, jej córka po polonistyce też tłumaczy), ale jako
              anglista pracuję i mam pozdawane te wszystkie CPE, a cały mój angielski tak
              naprawdę pochodzi z nauczania szkolnego. A, i jestem z Torunia, Poznań większy,
              wiec na pewno możliwości nauczania języków w szkołach też.
              • ateh7 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 10:01
                Pewnie że można się nauczyć języka na wysokim poziomie w klasie z
                rozszerzonym angielskim. Ja miałam w liceum francuski przez 3 lata i
                mówiłabym pewnie po francusku gdybym zdecydowała się zdawać do na
                maturze i chodzić na zającia w klasie 4. Teraz żałuje że wybrałam
                angol ale wówczas myślałam że bardziej mi się on przyda gdy będę
                zdawać na studia.

                Co co Nutrii, to nigdzie, o ile pamiętam, nie ma wzmianki, że
                chodziła do klasy z rozszerzonym angielskim (ale chodziła chyba do
                humanistycznej, więc może i języków nauczali solidnie?)

                Mnie po prostu dziwi, ze brak w tych książkach, wzmianek o
                działalności borejkówien w dziedzinach, w których potem okazują się
                rewelacyjne. (to samo dotyczy śpiewaczki laury). I potem nagle -
                tłumaczka, nie wiadomo skąd.

                Była chyba tylko wmianka, że FRyc się spieszy bo musi iść na
                angielski, czy coś takiego, no i Bella z Czarkiem dość intensywnie
                się uczyli. I oczywiscie Elka, ale ta to wystarczyło, ze spojrzała
                na dowolną dziedzinę a ta natychmiast lokowała się w jej głowie :)

                • ateh7 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 10:05
                  A w ogóle to strasznie mi żal tego francuskiego wtedy, naprawdę.
                  Ehh, młoda byłam, to i głupia :) a pani profesor starsza, niezwykle
                  surową i konsekwentną panią, wymagająca ale potrafiła nauczyć. I te
                  lekcje były ciekawe, chodziło na nie 10 osób (alternatywą był
                  niemiecki) i było kameralnie wręcz do nieprzyzwoitości, jak na
                  państwową placówkę :)
                • anutek115 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 12:11
                  ateh7 napisała:

                  > Pewnie że można się nauczyć języka na wysokim poziomie w klasie z
                  > rozszerzonym angielskim.

                  Nie, ja się nie odnosiłam do tego "dobrze" (jasne, że "lepiej" w rozszerzonym
                  niż w nie rozszerzonym ;-)), tylko do uwagi Hani, że za komuny to na 99 proc.
                  żadnego języka zachodniego w szkole. Może za głębokiej komuny, ale i w to wątpię
                  (że przypomnę "Sloneczniki" chociażby i Lilkę, uczącą sie języków bez problemów,
                  a to były chyba lata 50-te).
                  • jottka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 12:37
                    nooo, wiara w to, że życie poza lepianką zaczęło się po '89 jest cokolwiek
                    osłabiająca:( za głębokiej komuny to moja mam na przykład się nauczyła
                    francuskiego w państwowym liceum na poziomie przekraczającym szkolne czytanki.
                    akurat w jeżycjadzie to faktycznie te talenta do wszystkiego znikąd się biorą,
                    ale inteligencja pracująca ogólnie miała skłonność do dbania o językową edukację
                    dziatek, tyle że wyszczekane w narzeczach dzieci inteligenckie to nie to samo,
                    co masowość nauczania (w połączeniu ze swobodnym dostępem do obcojęzycznych tv i
                    sieci), hani się te dwa aspekta pomyliły.
                    • croyance Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 14:49
                      Za glebokiej komuny moja mama skonczyla liceum z wykladowym
                      angielskim (Gdynia) - bylo tez, bodajze w Wawie, takie z wykladowym
                      francuskim.
                      • hania_jk Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 15:54
                        Troszkę mnie nie zrozumiałyście, albo ja wyraziłam się nieprecyzyjnie, a najpewniej jedno i drugie ;) Nie miałam na myśli tego, że za komuny w żadnych szkołach nie uczono języka angielskiego. Uczono i ja też znam takie szkoły. Miałam li i jedynie na myśli, że na 99 procent podejrzewam, że nie uczono go akurat w liceum im. Żeromskiego, przynajmniej w tym powieściowym, gdyż o jakichkolwiek zajęciach z tego przedmiotu nie wspomniała MM ani przy Ceśce, ani przy Gabrieli, ani przy Kresce, ani last but not least przy Bebe
                    • nessie-jp Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 15:44
                      Niemniej, nigdzie w Jeżycjadzie nie ma mowy o tym, żeby Nutria czy któraś ze
                      starszych Borejkówien się uczyła angielskiego.

                      Czy aby na kierunkach z łaciną ta łacina nie zastępowała angielskiego? Tzn. dwa
                      języki przecież były
                      • croyance Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 16:05
                        Mnie z kolei bardzo zdziwilo, ze Natalia posluguje sie jezykiem tak
                        praktycznym. Gdyby tlumaczyla wiersze z francuskiego, byloby to
                        jakos bardziej pasujace - a tu nagle angielski i zaglowki (nie
                        wspomne o Cyprze).
                      • lezbobimbo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 16:06
                        nessie-jp napisała:
                        > Niemniej, nigdzie w Jeżycjadzie nie ma mowy o tym, żeby Nutria czy >któraś ze>
                        starszych Borejkówien się uczyła angielskiego.

                        Za pozwoleniem, ale lacine to Nutria miala w domu (co prawda tylko cycaty.. i
                        razem z domniemana greka, choc ani razu nie ma tam odezwan po grecku). Pewnie
                        przez to nie musiala wybierac specjalnej laciny dodatkowej, poza dreczeniem
                        jakimis poematami zapewne.
                        Pulpa takze nadmienia, ze domniemany ociec wpajal im domniemana wrazliwosc
                        leksykalna na angielski (co prawda co innego leksykon, a co innego mowa potoczna!)

                        A i jeszcze cos! Po upadku komuny Nutria spokojnie miala czas aby sie jeszcze
                        douczyc tego angielskiego, przeciez nie utrzymuje sie z tlumaczen juz w Noelce,
                        prawda? Or does she?
                        • croyance Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 16:14
                          Ale dlaczego poetyczna niedojda wybrala akurat angielski?
                          • lezbobimbo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 16:39
                            Bo MM jednakze nie miala smialosci uczynic z Nutrii znawczyni
                            norwesko-serbskiego? :))
                            A poza tym, z takim praktycznym jezykiem mozna bylo na tych przyslowiowych
                            kryminalach nieco zarobic dudkow :)

                            Wzieta Dramaturg Mila wg. slow Ignaca rowniez para sie znajomoscia angielskiego
                            i rosyjskiego, co czyni ja poszukiwana przez wydawnictwa korektorka.
                            • hania_jk Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 17:00
                              ... co moim zdaniem nieuchronnie musi oznaczać, że niepracująca zawodowo Mila przynajmniej kilka razy w tygodniu musiała wieczorami z lekturą w językach powyższych zasiadywać (na przykład), co by w nich się nie zapuścić. Oczywiście o niczym takim lub też podobnym nie ma mowy w Jeżycjadzie ;)

                              Bo prawda jest taka, że jeśli chce się utrzymać dany poziom języka to trzeba przynajmniej od czasu do czasu mieć z nim kontakt. Np. mój tato ukończył edukację swą z językiem angielskim na poziomie bardzo dobrym, ale potem nie miał z nim zbyt częstego kontaktu ani możliwości posługiwania się nim
                              • anutek115 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 18:54
                                Z tym angielskim wyraziłaś się nieprecyzyjnie :-), ja zrozumiałam, że za komuny
                                Nutria nie mogła się go nauczyć. Mogła, ale faktycznie słowa o tym nie ma...
                                inna rzecz, że nie ma tez o nauce rosyjskiego, a to język, który sama MM zna i
                                lubi... i nie ma o masie innych przedmiotów. W sumie szkolne przeboje z uczeniem
                                się przeróżnych rzeczy nie są pierwszoplanowym tematem tych powieści, mogło co
                                nieco zostac pominięte.

                                Inna rzecz, że faktycznie jest to kolejne (chyba pierwsze chronologicznie) coś z
                                niczego, typu Mila korektorka ze znajomością trzech języków (nie był to
                                francuski, nie angielski?). A faktem jest, że jeśli nie ćwiczy się, to się język
                                zapomina. Ja właśnie w ramach nie zapominania rosyjskiego poczytuję smakowicie
                                rosyjskie kryminały. Przyjemne z pożytecznym.

                                Croyance, romantyczną niedojdą była takoż, a angielski wybrała, bo się
                                zakochałam. W anglojęzycznym facecie, nieosiągalnym całkowicie. Nutria tez miała
                                ciągoty do uczuć do profesorów i innych autorytetów intelektualnych ;-), może
                                trafiło ją podobnie :-)))).
                                • nessie-jp Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 19:09
                                  > Mogła, ale faktycznie słowa o tym nie ma...
                                  > inna rzecz, że nie ma tez o nauce rosyjskiego, a to język, który sama MM zna i
                                  > lubi... i nie ma o masie innych przedmiotów.

                                  Jednak przynajmniej rusycystka jest wspomniana jako jedna z nauczycielek lic.
                                  im. Żeromskiego
                                  • anutek115 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 19:18
                                    To jest trzeci tryb warunkowy, na pewno nie poniżej podstawowego! A Julka, co
                                    robić, nie jest przedstawiona jako pomnik intelektu, może dlatego duka ;-).

                                    Może rusycystka z Żeromskiego była dobra po prostu? Dobry rusycysta to był
                                    rzadki klejnot przy nastawieniu ówczesnym do języka rosyjskiego jako narzuconego
                                    przemocą brzemienia. Ja miałam dwie świetne rusycystki i do dziś za to jestem
                                    wdzięczna losowi.
                                    • nessie-jp Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 21:23
                                      anutek115 napisała:

                                      > To jest trzeci tryb warunkowy, na pewno nie poniżej podstawowego!

                                      No nie, jednak na skali, na której punktem 0 jest umysł nietknięty nauką języka,
                                      a której końcem jest osoba swobodnie przekładająca beletrystykę, to nawet trzeci
                                      warunek nie jest jeszcze "podstawą".

                                      Poziom podstawowy osiąga się
                                      • ding_yun Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 21:44
                                        nessie-jp napisała:


                                        > Poziom podstawowy osiąga się
                                        • nessie-jp Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 22:00
                                          > Tia, a potem człowiek wyjeżdża do UK, i wszystkie gramatyczne regułki, doskonal
                                          > e
                                          > opanowane czasy, pełną listę irregular verbs, tryby warunkowe i inwersję, na
                                          > które poświęciło się MNÓSTWO czasu można sobie nie powiem gdzie wsadzić.

                                          No więc właśnie, taka nauka języka przez obkucie na pamięć regułek to jest tylko
                                          absolutna PODSTAWA, od której można ZACZYNAC, chociaż wcale nie trzeba.

                                          W rzeczywistym opanowaniu języka, zwłaszcza współczesnego, zwłaszcza potocznego,
                                          te wszystkie trzecie kondiszynale są wybitnie mało przydatne ;)
                                        • yowah76 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 07.08.09, 00:40
                                          A ja uzywam inwersji, nie po to sie tyle lat uczylam, zeby ja dla
                                          siebie chowac;) U mnie z jezykiem to w ogole smiesznie jest, bo albo
                                          dukam na najprostszy temat i nie rozumiem co sie do mnie mowi (ale
                                          to chyba sluch mi siada troche, nie mowiac o klopotach z
                                          koncentracja, stad jak akustyka nie taka, albo nie z tej strony
                                          mowia, albo po prostu sie zamysle i nie doslysze, to nie wiem o co
                                          chodzi) albo popadam w radosny slowotok z bogatym dosc slownictwem i
                                          bez bledow - albo pisze nieskalane maile z interesujaca gramatyka
                                          (tzn. nabzdyczona taka). Nie wiem, co o mnie sobie mysla ;))) Na
                                          szkoleniu mielismy zabawe w cos w rodzaju scrabble, uzylam slowa,
                                          ktorego nie znala Angielka z mojej grupy (ululate), w ogole sie
                                          wykazywalam i mam wrazenie, ze od tej pory niektorzy dziwnie na mnie
                                          patrza.
                                          A w gorszej chwili jak mam zator to trzech slow nie sklece. Ale to
                                          chyba wynika z tego, ze w ogole mam dosc malo okazji mowienia po
                                          pierwsze, po drugie nagle pcha sie czlowiekowi z wewnetrza to
                                          wszystko czego sie tyle lat pracowicie uczyl i trzeba nabrac
                                          powietrza, wstepnie przemyslec i ostroznie z siebie wypuscic, bo
                                          wylot jest waski i jak sie co zaklinuje to juz koniec. No i ogolnie
                                          bywam niesmiala poza tym oczywiscie.
                                      • croyance Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.08.09, 22:50
                                        Nie zgodze sie z Toba, nessie. Znajomosc jezyka nie jest liniowa.
                                        Jest mnostwo osob, ktore z latwoscia wyglosza w obcym jezyku wyklada
                                        akademicki i napisza publikacje, a nie sa w stanie kupic chleba w
                                        sklepie.

                                        Pisal o tym Feynmann, ktory kiedys po drodze na konferencje wdal sie
                                        w samolocie w rozmowe z kolega po fachu. Rozmowa toczyla sie po
                                        portugalsku i dopoki dotyczyla fizyki teoretycznej, wszystko bylo ok,
                                        ale potem kolega -fizyk powiedzial do Feynmanna, ze ladna mamy dzis
                                        pogode, i ten nie zrozumial.
                                        • klymenystra Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.08.09, 23:13
                                          Tak juz jest ze slownictwem fachowym - ja bez problemu czytam ksiazki
                                          jezykoznawcze w kazdym jezyku romanskim (moze poza rumunskim), powiesci czytac
                                          bym byla w stanie w 6 z nich, a juz rozmawiac plynnie potrafie w jednym, w
                                          reszcie lepiej lub gorzej. Napisze po angielsku abstrakt, ale nie pogadam o
                                          filozofii. Itd itd.
                              • staua Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.08.09, 16:40

                                > Bo prawda jest taka, że jeśli chce się utrzymać dany poziom języka
                                >to trzeba przynajmniej od czasu do czasu mieć z nim kontakt.

                                Oj, to prawda. Po studiach znalam rosyjski perfekcyjnie
                                (podstawowka, liceum i rozszerzony fakultet na uni plus
                                zainteresowanie wlasne). Potem zero kontaktu i niespodziewanie teraz
                                spotykam na placu zabaw duzo mam/nian/babc mowiacych po rosyjsku (a
                                nie po angielsku). Raz poszedl tam ze mna moj maz, ktory, mimo, ze
                                rosyjskiego zupelnie nie zna, slyszac moje dukanie stwierdzil "Your
                                Russian sucks!".
                                Wstyd.
                        • ananke666 Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 20:42
                          lezbobimbo napisała:


                          > Za pozwoleniem, ale lacine to Nutria miala w domu (co prawda tylko cycaty..

                          Za pozwoleniem, ale studiując polonistykę Nutria miała zapewne łacinę w ramach
                          zajęć.
                      • staua Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.08.09, 16:35
                        Nie zastepowala: u mnie w szkole w humanistycznej klasie byl angielski
                        wloski i lacina, a ja w biologiczno-chemicznej mialam rosyjski,
                        angielski i lacine.
                    • lezbobimbo Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 16:00
                      jottka napisała:
                      >za głębokiej komuny to moja mam na przykład się nauczyła
                      > francuskiego w państwowym liceum na poziomie przekraczającym >szkolne czytanki.

                      Moja mama tak samo! I to gdzie sie tego francuskiego plynnie nauczyla, w liceum
                      u sióstr w Pobiedziskach (tak, tych samych) czyli na du swiata! ;)
                      Rosyjskiego z cyrylica wiekszosc uczniow uczyla sie tak aby ledwo, ledwo, zeby
                      zdac; a lekcje angielskiego poza szkola to byl czysty luksus (ale bywal) i
                      snobizm, na ktory wrecz "wypadalo" chadzac :)
                      • hania_jk Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 16:04
                        a lekcje angielskiego poza szkola to byl czysty luksus (ale bywal) i
                        > snobizm, na ktory wrecz "wypadalo" chadzac :)

                        I tutaj już wiemy na pewno, że skoro to był luksus, snobizm i w dodatku "wypadało" to robić (w sensie jakiejś mody, domniemywuję), to Nutria NA STO PROCENT nie chodziła na takie lekcje ;-))))
                        • the_dzidka Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 11.05.09, 20:49
                          > I tutaj już wiemy na pewno, że skoro to był luksus, snobizm i w
                          dodatku "wypada
                          > ło" to robić (w sensie jakiejś mody, domniemywuję), to Nutria NA
                          STO PROCENT ni
                          > e chodziła na takie lekcje ;-))))

                          Jestem w wieku Nutrii, też chodziłam do szkoły w Poznaniu, w moim
                          liceum uczono rosyjskiego, angielskiego, niemieckiego i francuskiego
                          i nie był to żaden snobizm ani luksus, te przedmioty były
                          obowiązkowe. Jedyna różnica między rosyjskim a językami zachodnimi
                          była taka, że rosyjski był językiem nauczanym w szkole USTAWOWO, coś
                          jak dzisiaj religia. O pozostałych decydowała szkoła, ale jak już
                          się ten drugi język wybrało, to do matury nie ma zmiłuj.
                          A ja na biol-chem miałam I rosyjski, I angielski, I łacinę. Można.
                          • soova Re: Nutria - tłumaczka kryminałów 06.08.09, 15:14
                            Też jestem rówieśniczką Nutrii ;) i tak dla wyjaśnienia chciałam dodać, że nauka
                            języków zachodnich w latach 80-tych nie była nielegalna (a spotkałam się raz z
                            takim pytaniem od cudzoziemca :) - fakt, Amerykanina :), ale zawsze), ale jak
                            najbardziej możliwa. Wszystko zależało od "podaży" nauczycieli i nastawienia
                            dyrekcji szkoły. Zupełnie nie jest zatem dla mnie dziwne, że w liceum w
                            Poznaniu, ośrodku akademickim, naucza się i niemieckiego i angielskiego. W moim
                            rodzinnym mieście przed 1989 roku było bardzo wielu germanistów, więc w (jedynym
                            w mieście) liceum uczyłam się niemieckiego. Na angielski dojeżdżałam do
                            sąsiedniego miasta, były to prywatne lekcje u nauczycielki z liceum z
                            rozszerzonym angielskim. Natomiast znana mi jest historia, gdy do gabinetu
                            dyrekcji mojego liceum zapukał absolwent anglistyki z pytaniem o zatrudnienie
                            i... odbił się od klamki, bo mu powiedziano, że "my tu mamy germanistów". :(
                            Finał tej historii był taki, że po 1989 roku natychmiast powstało w mieście
                            NKJO, kórego dyrektorem został... tenże anglista. I od tego czasu z
                            nauczycielami angielskiego chyba już nie było większych problemów, choć z
                            początku byli to studenci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka