Dodaj do ulubionych

Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo!

19.08.08, 13:17
Tak jak obiecałam juz w innym wątku, troszkę opiszę wyjazd, może komus się to
przyda lub zachęci do odkrywania krainy faraonów :) Rainbow spisał się na
medal, jasne, mozna się czepiac wszystkiego, ale ja jestem zadowolona,miło
było wrócić do szeregu miejsc, zobaczyc też coś nowego. Świetna pilotka, dobra
organizacja, brawa także dla lokalnego kooperanta (Rest Travel). Polecam.
Obserwuj wątek
    • miriam_73 cz. I 19.08.08, 13:19
      Rainbowtours, Wzdłuż Nilu (standard) 1-15 sierpnia 2008 r.

      Pilot – Magda, w Kairze – Rositka, Aleksandria – Barbara, lokalne "siły" – zmienne 
      1 sierpnia (piątek)

      Zaczęło się trochę nerwowo. Wylot – zgodnie z informacją od biura zaplanowany na
      8 rano – zatem zbiórka na Okęciu o 6. Wstaję bladym świtem i licho mnie
      podkusiło żeby zerknąć na rozkład "departures" na stronie Okęcia. Uups, lot AEI
      o moim numerze jest według planu o 6.40… Chwila paniki (zapomnieli zawiadomić,
      czy jak??? Przecież wczoraj dzwoniłam i potwierdzałam godzinę wylotu), telefon
      po taksówkę i biegiem na lotnisko. Przy stanowisku Rainbow jest już obsługa –
      chłopak uspokaja, że lotnisko nie zaktualizowało godziny, na razie jest 8.00 ale
      prawdopodobnie będzie opóźnienie… No tak, lecimy Air Italy, więc nie jestem tym
      jakoś szczególnie zaskoczona. Po jakiejś pół godzinie – potwierdzenie, że wylot
      jest przesunięty na 12.30, ale że można się od 6.00 odprawiać, zdać bagaż, a o 9
      na strefie mamy darmowe śniadanie na koszt przewoźnika. Załatwiamy check-in i
      idziemy na kawę, skąd nas ewakuują ok. 8, bo jakaś sierota zostawiła bagaż przy
      stanowisku Itaki… Cały terminal zostaje opróżniony, tkwimy przez ok. 20 minut
      pod Courtyard, po czym pozwalają wrócić do hali. Poranek pełen atrakcji .
      Wylatujemy faktycznie o 12.30. Lot spokojny, bez cateringu, napoje odpłatne,
      trochę ciasnawo, ale da się wytrzymać. Lecimy m. in. nad Grecją, malowniczo
      mijamy koleje wyspy i wysepki. Lądowanie w Hurgadzie planowo po 4 godzinach i
      kwadransie, bagaże nadjeżdżają szybciutko i pod halą całą ekipę rejsową oraz
      tych, którzy jadą do hotelu Empire wyłapuje Magda, która będzie pilotem mojej
      grupy. W autokarze informacja, że na standardowy objazd jedziemy w dwa autokary,
      informacja o przydziale do grupy i spotkaniu organizacyjno-informacyjnym jutro.
      Druga grupa pojedzie z Maćkiem M., "wygodni" zaś z Jankiem. Wieczorem i w nocy
      docierają pozostali uczestnicy, m. in. z Katowic, tak, że rano już jesteśmy w
      komplecie.

      Lądujemy w Empire, trochę trwa zanim dostajemy klucze, ale w końcu można się
      położyć i chwilę odetchnąć. Na korytarzach i w recepcji duchota straszna, zero
      klimatyzacji. W pokojach klimatyzator działa, ale bardzo głośno, czuć też zapach
      wilgoci. Łazienka obskurna i zagrzybiona, ale mamy tu na szczęście spędzić tylko
      jeden dzień (2 noce). Na stołówce wieczorem i rano tłok, w którymś momencie
      kolejka stoi na zewnątrz i nikt nie jest wpuszczany do środka. Stan kubków przy
      śniadaniu powoduje definitywne zniechęcenie do kawy i herbaty.

      2 sierpnia (sobota) – lenistwo i aklimatyzacja

      Basen nieduży, od samego rana zaczyna brakować leżaków. Ponieważ dość wcześnie
      wstałam i poszłam po ręczniki idąc na śniadanie, to udaje się jeszcze coś
      wolnego znaleźć. Przedpołudnie leniwie spędzone na basenie. Na spotkaniu
      informacyjnym otrzymujemy dokładne informacje "co-gdzie-kiedy". Najważniejsze –
      jutro z rana wyjazd w konwoju do Luksoru. Siłą rzeczy wczesna pobudka i
      śniadanie w pudełkach. Reszta dnia mile spędzona na plaży Empire Beach (tez
      stanowczo za mało miejsca i leżaków jak na fakt obsługi dwóch hoteli). Wieczorna
      piesza rundka po Daharze, m. in. do niedaleko położonej fantastycznej
      cukiernio-piekarni . Apteka. Antinal po 5 funtów za pudełko. Spać.
    • miriam_73 CZ. II 19.08.08, 13:22
      3 sierpnia (niedziela)
      Pobudka, wyjazd punktualny. Oczywiście obsługa "zapomniała" przygotować gorącą
      kawę i herbatę, mimo, że miała to zrobić. Konwój w Safadze sprawnie się formuje,
      czas na toaletę i kawkę bezproblemowo i yalla! Po drodze jeden krótki postój, w
      końcu krajobraz z pustynnego robi się zazieleniony, docieramy do Queny, skręt w
      lewo i w końcu docieramy do Luksoru. Najpierw jedziemy pod świątynię w samym
      Luksorze – jednodniowi gnają albo na Zachodni Brzeg albo do Karnaku. Jadąc tam
      później unikniemy tłoku.

      Jest bardzo gorąco, ale powietrze jest suche i nie "stoi", cały czas jest
      wiaterek, który pozwala łatwiej znosić upał. Zwiedzamy świątynię, ci, którzy są
      po raz pierwszy w tym miejscu są oszołomieni wielkością, dekoracjami, kolorami…
      Co chwila przykuwa uwagę kolejny detal, relief, kapitel…

      Chwila oddechu i wracamy do autokaru, aby przejechać do Karnaku. Faktycznie,
      autokarów już niewiele, jest szansa na cisze i spokój w środku.

      Karnak jest jeszcze bardziej oszałamiający niż świątynia luksorska. Ogrom i
      rozległość kompleksu jest powalająca. Pylony, kolumny, obeliski, posągi… Wielka
      sala hypostylowa, choćby nie wiem ile razy oglądana, za każdym razem przytłacza
      swoim majestatem i wielkością. Można by tak bez końca gubić się wśród lasu tych
      potężnych kolumn.

      Po zwiedzaniu jedziemy nad Nil – chętni mogą za 25 funtów zjeść lunch, napoje
      dodatkowo płatne. Dalej grupa się rozdziela. Część osób jedzie już na statek,
      aby odpocząć w cieniu i chłodzie, natomiast część grupy jedzie na zaproponowaną
      przez pilotkę dodatkową wycieczkę (25 USD) do Deir Medinat oraz Medinat Habu.
      Najpierw oglądamy wioskę robotników, można wejść do kilku grobowców nadzorców –
      przepięknie zachowane kolory stanowią preludium dla uczty dla zmysłów, która
      zaraz nas czeka. Docieramy do Medinet Habu – świątynia Ramzesa III jest nieźle
      zachowana, ale przede wszystkim imponują kolory, kolory i jeszcze raz kolory.
      Reliefy i dekoracje na ścianach i kolumnach nadal są bardzo barwne, intensywność
      kolorów, pomimo upływu 3000 lat (!!!) jest niesamowita. Co chwila wpada w oko
      jakiś kolejny szczegół. Błękit, czerwień, żółty… Bogowie i śmiertelnicy…

      W końcu jedziemy na przystań – naszym hotelem na najbliższe 4 dni będzie MS
      Orchestra. Wg programu mieliśmy być na statku 4*, tymczasem Orchestra ma 5*.
      Sprawny przydział kluczy, a przy okazji szybka decyzja, żeby dokupić jednak na
      miejscu opcję All Inclusive. Przez pierwsze dni pić chce się strasznie, więc
      wygodniej jest mieć wszystko na miejscu a nie dokupować czy latać na postojach
      po napoje. Koszt 40 USD (10 UDS za dzień). Płatne w recepcji. w ramach all sa
      wszystkie napoje (woda, kawa, herbata, cola itp, lokalne alkohole oraz piwo -
      niestety spust pewnej niewielkiej grupki współuczestników powoduje, że piwa
      chwilowo zabrakło - ale było nieszczęście....)

      Kabiny przestronne, łazienka z wanną i prysznicem, mnie trafia się łóżko king
      size, część kabin ma 2 odrębne. Lodówka, sprawna i efektywna klima. Kolacja o
      19, bufet bardzo urozmaicony, pięknie przygotowany wizualnie, jedzenie doskonałe.

      Na statku w ciągu całego rejsu jest do dyspozycji lekarz. Jest sun deck z
      niewielkim basenem, woda dość rześka, leżaki zarówno w cieniu jak i na otwartej
      przestrzeni. Na statku będą śniadania, obiady i kolacje oraz tea time o 16.
    • miriam_73 Cz.III 19.08.08, 13:50
      Przystań jest kawałek za miastem, tuż obok mostu na Nilu. Zwykle jest w pobliżu
      jakaś taksówka, więc bez problemu można podjechać do miasta. Po kolacji
      wybieramy się pod świątynię luksorską i na krótki spacer po suku (buuu,
      wybrukowali go, uporządkowali, bramę postawili, to już nie ten sam bazar…).
      Kończymy zimną colą w Mac'u i stamtąd odbiera nas taksówka (umówiliśmy się na
      kurs w obie strony). W drodze powrotnej przerabiamy wyścig z dorożką. Środkiem
      drogi zasuwa caleche, ale jedzie jakoś dziwnie, zygzakiem. Najpierw myśleliśmy,
      że woźnica pijany lub cos takiego, ale okazuje się, że… woźnicy w nie ma w
      ogóle! Koń się musiał spłoszyć i zwiał, a właściciel ja gonił w jednym z
      samochodów jadących obok naszej taksówki. W sumie w trzy wozy ostatecznie udało
      się konika zatrzymać.

      4 sierpnia (poniedziałek)

      Wstajemy bardzo wcześnie, gdyż część grupy wybiera się na przelot balonem
      (koszty 100 USD od osoby). Odbieramy pakiety śniadaniowe i wsiadamy do busików,
      jedziemy nad Nil, tam wsiadamy do łódek i … czekamy. Dostajemy kawę, można zjeść
      śniadanie. Obserwujemy balony w locie unoszące się na przeciwległym brzegu, w
      międzyczasie już wstaje słońce. W końcu płyniemy przez Nil, do busów i do
      balonu. Załadunek do koszy, dłuższy czas na podgrzewanie balonu, w końcu unosimy
      się w górę. Niestety pech… Jest słaby ruch powietrza, widać wyraźnie, że i inne
      balony po prostu tylko wiszą w powietrzu, lub znosi je w kierunku południowym,
      co oznacza, że nad Deir El Bahari i Karnak na pewno nie polecimy . Podziwiamy
      jednak z góry Nil, wzgórza tebańskie, klasztor koptyjski, na wyciągnięcie ręki
      jest Medinet Habu, w końcu lecimy na południe i lądujemy w polu kukurydzy.
      Zlatuje się pół wioski, niektórzy są bardzo nachalni, jeśli chodzi o bakszysz.
      Obsługa balonu musi bardzo nas pilnować. W końcu wracamy przez pole do
      samochodów i jedziemy na punkt spotkania z resztą grup, tzn. pod Kolosy Memnona.
      Dostajemy pamiątkowe dyplomy i koszulki, zgłaszamy zamówienia na film. Potem,
      jak się okaże, w ramach rekompensaty za trochę nieudany lot, dostaliśmy te
      płytki gratis.

      Chwila oddechu pod Kolosami, jest pusto, więc spokojnie można pofotografować.
      Tak niestety niewiele zostało ze świątyni Amenhotepa III. Kawałek dalej w polu
      poniewierają się jeszcze tylko pojedyncze kamienne bloki. W końcu dociera reszta
      grupy, spod Kolosów jedziemy do świątyni Hatszepsut, następnie zaś udamy się do
      Doliny Królów. Świątynia jest jeszcze bardziej imponująca niż ją widziałam
      ostatnio, oddany do zwiedzania jest już także ostatni taras. Miło jest zobaczyć
      tabliczkę "Polsko- egipska misja konserwatorska świątyni Hatszepsut" na górze .
      Znowu masa pięknych reliefów i zaskakująca świeżość kolorów.

      Jako przerywnik zaliczamy fabryczkę alabastru (zimna karkade i toaleta!) a potem
      c.d. zwiedzania.

      W Dolinie Królów zostawiamy oczywiście w busie kamery, nie wolno ich zabrać ze
      sobą. Jest przechowalnia, ale zawsze jest ryzyko, że coś spadnie, lepiej więc
      nie ryzykować. Aktualny stan dostępności grobowców rozczarowuje, bo oczywiście
      to, co najciekawsze jest niedostępne  Wybieramy 3 grobowce i idziemy je
      oglądać. Jest bardzo gorąco, w środku bardzo duszno, więc rezygnujemy z
      Tutmosisa III. Nie dałoby się wytrzymać w środku, nie mówiąc o tym, że trzeba
      wleźć mocno pod górę. Grobowiec Tutenchamona jest – wbrew zapowiedziom –
      otwarty, wstęp kosztuje 100 funtów. Zgodnie z informacjami na miejscu – trudno
      określić jakieś reguły – raz otwierają, raz zamykają, brak jakiejkolwiek
      stałości w tym względzie. Więc generalnie, zasada jest prosta: Inshallah…
      • yrec61 Re: Cz.III 19.08.08, 16:22
        witam, świetnie że było tak świetnie i widzę że coś się pozmieniało
        od 2006 roku ale chyba na lepsze.
        czekam na dalszy ciąg
        pozdrawiam
    • miriam_73 Cz. IV 19.08.08, 17:33
      Po zwiedzaniu Doliny Królów wracamy na statek, obiad już czeka, potem zaś można
      przez resztę popołudnia relaksować się na górnym pokładzie. Statek rusza ok. 16,
      przepływa pod mostem i kieruje się na południe w kierunku śluzy w Esnie.
      Docieramy tam o zmierzchu, widoki są piękne. Śluza jest obiektem o charakterze
      strategicznym i teoretycznie są ograniczenia w fotografowaniu i filmowaniu.
      Oczywiście jednak nikt tego nie przestrzega, a za drobny bakszysz policjant
      jeszcze zapozuje do fotek. Mnie to kosztowało długopis. Kolacja, potem impreza w
      salce klubowej.

      5 sierpnia (wtorek)

      Magda funduje nam wczesną pobudkę, gdyż chce abyśmy dotarli do świątyni w Edfu
      przed otwarciem, unikniemy największych tłumów. Plan się powiódł, mogliśmy
      spokojnie podziwiać tę jedną z najlepiej zachowanych świątyń. Na miejsce w obie
      strony podwózka autobusem, nie jechaliśmy na szczęście żadną z lokalnych
      dorożek. Patrząc na stan tych biednych koni, serce się kraja. W większości
      zabiedzone, chude, zaniedbane. Zresztą inne widziane zwierzaki – psy, koty - (na
      ogół bezpańskie) również w bardzo złym stanie – głodne, chore… W Luksorze
      wyglądało to zdecydowanie lepiej.

      Przy wyjściu na teren świątynny znajduje się sala projekcyjna gdzie można
      obejrzeć ciekawy film o tym, jak odkopywano świątynię, jak wyburzano omy które
      znajdowały się ponad świątynią oraz komputerowy model świątyni. Warto poświęcić
      na to kwadrans.

      Po powrocie na statek aż do ok. 16 mamy czas na relaks i opalanie, w
      międzyczasie obiad, "rozrywkowa ekipa" baluje przy i w basenie głośno i
      hałaśliwie. W którymś momencie nieszczęście – piwo się skończyło…. No to poszli…
      po swoje. Co tam, że na recepcji wołami napisane, że konsumpcja własnych napojów
      w restauracji i na Sun decku jest zabroniona… Co z tego, że inna grupa z Polski
      oraz grupy Niemców i Australijczyków patrzą… Co z tego, że robi się bydło i
      obciach… Niestety w każdej grupie trafiają się "rodzynki", które jadąc na
      objazdową wycieczkę w grupie kilkudziesięciu osób zachowują się tak jakby nikogo
      poza nimi nie było, a programem tegoż objazdu za specjalnie zainteresowani nie
      są. Szkoda tylko, że uprzykrzają wypoczynek pozostałej części grupy. Jak to
      dobitnie powiedziała jedna z pań z grupy – niektórych należałoby nie wypuszczać
      z kraju. Poza tym mieliśmy jeszcze jednego rodzynka w naszej grupie (podobny Pan
      był tez u Maćka), zwanego tez ufoludkiem. Pierwszego dnia polazł w morze bez
      obuwia ("bo on się nie będzie kąpać w kaloszach"…), zaliczył jeżowca i miał
      oczywiście pretensje do Magdy i do biura. Ciągle narzekał, krytykował, ciągle
      coś było nie tak (wg niego). Chodził w dwóch koszulkach na zmianę i krótkich
      gaciach (strasznie się obraził jak mu w nich nie chcieli dać wejść do
      Alabstrowego, lecz kazali zakładać "te szmaty"…). Nie muszę mówić jak "fajne"
      wrażenia zapachowe się odnosiło siedząc w jego pobliżu. Sorry za off-topic, ale
      czasem takie indywidua potrafią zepsuć całą przyjemność.
      • imka.allegro Re: Cz. IV 24.08.08, 12:36
        O ciąg dalszy można prosić? :)

        Imka
    • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 24.08.08, 21:02
      Wypływamy z Edfu po powrocie wszystkich grup kontynuując podróż na południe.
      Czas na relaks na leżaku z książką w ręku. Za namową Janusza_Amira zdobyłam
      czytadełko Barbary Erskine "Whispers in the Sand" - faktycznie świetna lektura
      na rejs po Nilu.
      Nil ma bardzo wysoki poziom, tworzy miejscami malownicze rozlewiska, jest
      mnóstwo ptactwa, gdzieniegdzie widać rybackie łódki, dzieci kapią sie przy
      brzegach. Pas zieleni z każdą milą robi sie coraz węższy, pustynia jest wyraźnie
      widoczna po obu stronach rzeki.
      Ok. 15 na horyzoncie pojawia się Kom Ombo i jeszcze przed tea time dobijamy do
      brzegu. Szybka herbatka i wysiadamy na zwiedzanie. Tym razem tylko parę kroków i
      jesteśmy w świątyni. Ta jest w dużo gorszym stanie niż świątynia w Edfu, ale
      także i w niech jest mnóstwo skarbów godnych odkrycia i obejrzenia. Po
      zwiedzania, kto chętny wędruje do jednej z kafejek poniżej wzgórza. Siadamy na
      poduszkach, zamawiamy zimne świeże soki i szisze, w którymś momencie dołącza do
      nas lokalny band z piszczałkami i bębenkami. Miłe, bardzo udane popołudnie.

      Po powrocie na statek kontynuujemy rejs na południe, wieczorem oczywiście
      kolacja i kolejna impreza w salce klubowej. Ok 22.30 na horyzoncie pojawia się
      morze świateł - docieramy do Aswanu.
    • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 24.08.08, 21:37
      6 sierpnia (środa)

      Znowu pobudka barbarzyńsko wcześnie - tym razem 3.30. ALe czeka nas prawdziwa
      uczta dla zmysłów czyli Abu Simbel. Tym razem herbata i kawa są przygotowane,
      pakiety czekają w recepcji. Każdy uzbrojony w poduszkę, gramolimy sie do
      autokaru i w drogę. Ciemno jeszcze zupełnie. Jedzie ok połowa grupy więc miejsca
      w autokarze nie brakuje, wszyscy moszczą się do snu. Budzę się akurat jak słońce
      wschodzi co owocuje kilkoma fotkami, zabieram się za śniadanie. Dojeżdżamy z
      konwojem ok 7.30 na miejsce, trochę opowiadania Magdy i ruszamy eksplorować
      zakamarki obu świątyń. znów urzekają kolory, ogrom i różnorodność reliefów. W
      środku świątyń jest ZAKAZ fotografowania, ciągle ktoś go narusza. Jeszcze parę
      lat i jak tak dalej pójdzie to te cuda wyblakną zupełnie... :(
      Nad brzegiem jeziora Nasera cumuje parowiec, potem dociera następny.
      Takimi statkami mozna przez kila dni podróżować po jeziorze, boberzeć inne
      świątynie, które są śladem po dawnej Nubii.
      O 10 konwój rusza w drogę powrotną. Po drodze przez kilkanaście kilometrów
      towarzyszy nam fatamorgana.
      Po powrocie na statek czas na relaks i obiad, po czym po południu płyniemy
      felukami na wyspę Kitchenera. W którymś momencie utykamy na rzece, bo nie ma
      wiatru, po paru minutach podpływa jednak motorówka i po kolei holuje feluki do
      nabrzeża. Kompletnie zapomniałam o suchej karmie dla kotów :((( Czas na spacer
      wśród zieleni.

      Pomimo zmęczenia, wieczorem podjeżdżamy jeszcze do centrum, na suk. Też jest
      wygłaskany, wybrukowany, zupełnie "ucywilizowany", nie to co kiedyś, buuu....
    • iberia.pl Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 24.08.08, 21:39
      Miriam super sie czyta Twoja relacje, czekam na ciag dalszy.
      Mam nadzieje,ze nie masz nic przeciwko temu, ze pozwolilam sbie ten
      watek skopiowac na nasze forum:-).
      • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 24.08.08, 21:53
        Spoko :) Dzięki za miłe słowa :)))
    • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 24.08.08, 21:52
      7 sierpnia (czwartek)

      Tym razem można pospać chwilę dłużej, czeka nas niestety pakowanie, bo do 12
      musimy się wykwaterować. Część grupy zostaje dłużej na statku, natomiast część z
      nas wyrusza do wioski nubijskiej. Jesne, jest to poniekąd cepelia dla turystów,
      ale okazuje się to bardzo przyjemną formą spędzenia czasu i dostarczy mnóstwa
      wrażeń (kolory!!!). Płyniemy motorówkami wzdłuż wybrzeża Elefantyny, mijamy
      nilometr, po lewej zostawiamy hotel Old Cataract i płyniemy w górę katarakty.
      Woda wzburzona, dużo zieleni i ptactwa. Dopływamy do wioski, oczywiście opadają
      nas dzieciaki proszące o gadżety i słodycze (warto zabrać trochę takich
      drobiazgów typu długopisy z Polski). Domy w przepięknych pastelowych kolorach,
      zwłaszcza błękit jest urzekający. W jednym z domostw możemy obejrzeć krokodyle i
      napić się zimnej karkade oraz zrobić tatuaż z henny. Odwiedzamy szkołę, "alejkę
      biznesmenów" i po jakimś czasie wracamy do łódki. Płyniemy na zachodni brzeg
      Nilu, kawałek od wioski i jest czas na to by wykąpać się w rzece. Woda jest
      czysta tylko, że bardzo, bardzo zimna. Droga powrotna wzdłuż zachodniego brzegu,
      bliziutko mauzoleum AGi Khana i potem grobowców dostojników (ogrodzili je i
      kasują już za wstęp). W końcu wracamy na statek, jest chwila na odświeżenie się,
      przebranie, obiad i wyładowujemy się już ze wszystkim ze statku. Jedziemy
      najpierw na Wielką Tamę, chwila na fotografie (zakaz używania zoomów oraz kamer)
      - w oddali wspaniale widać Kalabshe. Potem wracamy w kierunku Aswanu, na
      przystań i łodzią płyniemy na File (czy ścisłej na Aglikiję). Kolejna wspaniała
      świątynia na trasie, mnóstwo wrażeń. W czasie odpoczynku na coś do picia Magda
      dystrybuuje bilety na pociąg, którym o 20 pojedziemy do Kairu.
      Wracamy do miasta ok. 17.30, podjeżdżamy pod dworzec i mamy czas na kolację i
      odświeżenie się przed odjazdem. Lądujemy w McDonaldzie - McArabia z widokiem za
      zachód słońca nad Nilem i łazienka to jest to ;-)))
      • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 24.08.08, 22:10
        O 19.30 kierujemy się w stronę pociągu. Jedziemy, wg biletów pierwszą klasą.
        Tylko rejs dla wygodnych jeździ kuszetkami i grupa z którą mijaliśmy się na
        statku w Aswanie ogólnie nie narzekała za bardzo. Hmmm... Niestety u nas było
        dużo powodów do narzekań. Trafiliśmy chyba do najbrudniejszego wagonu w całym
        składzie. Nie do opisania. Na szczęście, pamiętając poprzednią podróż (w duuużo
        lepszych warunkach!), mam przygotowany duży ręcznik kąpielowy, ciepłe skarpetki
        i czarną abaję, "zanabytą" w Aswanie, na wypadek gdyby w nocy było bardzo zimno
        (było!). W naszym wagonie łazienka nie nadaje się do użytku od samego początku.
        W ogóle nie ma wody. Trzeba chodzić do następnego - gdzie jest czysto, ciepło i
        jest woda w spłuczce i w kranie. Jakoś przeżyliśmy tę noc. Pociąg do Kairu
        zrobił "tylko" 2 godziny opóźnienia. Ja nie zmrużyłam oka. Najpierw, jak trochę
        mnie morzyło, nasi "rozrywkowi" zrobili sobie balangę na środku wagonu (poszedł
        cały Glenn Grant), a potem zaczęła się "wędrówka ludów" (a ja niestety miałam
        fotel przy wyjściu :(). Rozrywkowi częściowo dostali za swoje bo następnego
        dnia paru przerobiło wariant hardcore zemsty faraona pt. "skacowany faraon".
        W końcu jednak dobiliśmy do stacji Giza i stamtąd sprawnie zostaliśmy
        przetransferowani do hotelu Santana. Położenie hotelu jest niezłe, bo lezy w
        cichym otoczeniu (zero klaksonów za oknem przez całą noc), łatwo dostać się pod
        wieżę kairską na wyspie Gezira, czy na drugi brzeg, np. na Tahrir czy dalej na
        Khan Al Chalili. Hotel jest nominalnie 3-gwiazdkowy, częśc pokoi jest już po
        remoncie, część niestety nie - minusem jest bardzo głośno chodząca klima. Poza
        tym jest czysto, ręczniki wymieniane codziennie, łazienka czysta i chłopak tez
        ją codziennie solidnie sprząta. Jedzenie - przy kolacji serwowane - najpierw
        jakaś zupa, potem sałatka i danie główne, na koniec deser. Skromnie, ale da się
        przeżyć. Śniadania - bufet. Są jajka, naleśniki, różnorodne pieczywo, serki,
        wędlina, owoce. Plus kawa i herbata oraz karkade i coś zwanego sokiem
        pomarańczowym. Tu będziemy przez 3 noce. Druga grupa (Maćka) trafiła kawałek
        dalej do hotelu Mayorca.
        cdn
        • adada2 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 26.08.08, 13:49
          Witaj miriam_73
          Dzięki za szczegółowa relację z rejsu. Też się wybieram więc dla
          mnie Twoje wskazówki są bardzo cenne. Mam pytanie odnośnie hoteli na
          pobyt. Który radzisz wybrać, czy warto dopłacać do tych
          najdroższych? Najbardziej interesuje mnie ładna plaża i możliwość
          kąpieli w morzu przy hotelu. Oczywiście ma być czysto i schludnie.
          Pozdrawiam i dziękuję.
          • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 26.08.08, 14:21
            Zdecydowanie warto dopłacić, w przeciwnym razie wrócisz do hotelu Empire, w
            którym są 2 noclegi na początku wycieczki. Nie należę do złotoklamkowców, tym
            niemniej brud w jadalni, niedomyte kubki czy brydny pokój i zagrzybiona łazienka
            nie jest "standardem" którego oczekuję na urlopie. Poza tym mało miejsca zarówno
            na basenie jak i na plaży - nie, to nie dla mnie. Ja na pobyt wybrała hotel Sea
            Star Beau Rivage, który po prostu znałam już z wcześniejszych bytności w
            Hurgadzie i z którego byłam bardzo zadowolona. Dobry standard za rozsądne
            pieniądze. Nominalnie 5*, faktycznie solidne 4*. Poza centrum (bez problemy
            dojazd taxi do Daharu i Sakkali), ale cicho, spokojnie, czysto, ładne baseny i
            niezła plaża. Przyzwoite All Inclusive, doskonałe jedzenie. Zastanawiałam się
            nad Steigebergerem, ale uznałam, że ponieważ i tak przynajmniej dwa dni będe w
            ciągu pobytu na łódce, to nie ma to sensu. Gdybym nie planowała nurów, to pewnie
            zdecydowałabym się na Steigebergera. Wiem, że ludzie byli zadowoleni i z
            Magawisha (ładna plaża, chyba jedna z najlepszych w Hurgadzie) jak i z Grand
            Azure. Po bytności w Empire na starcie, 4 osoby walczyły w czasie objazdu o
            dopłatę i zmiane (pilotce udało sie załatwić Magawish).

            Sądzę że w weekend będe już miała obrobione fotki, to dam link do galerii,
            będzie można zobaczyć jak to wyglada :)
        • wrocycu Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 26.08.08, 13:49
          miriam_73 możesz napisać na co zwrócić szczególną uwagę, a może
          jakieś wskazówki ponieważ we wrześniu wybieram się na tą wycieczkę?
        • imka.allegro Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 26.08.08, 14:27
          A ja poprosze o ciąg dalszy ;-P
          Tudzież szczegółową receptę na nabycie abaji w Asuanie ;)
          (gdzie, komu i za ile ;)

          Imka
          (A przeszłaś suk do samego końca? W listopadzie koniec jeszcze wyglądał tak, że
          nawet nie pomyślałam, że to może być ten sam suk co od strony Al Mahatta :)

          • adada2 do Miriam_73 26.08.08, 18:35
            Dzięki o informacje na temat hotelu. Też myślałam o Sea Star Beaurivage. Ma
            dobre opinie na holiday check. Jeśli chodzi o Steigenberger ma jeszcze lepsze.
            Pobyt to tylko 4 dni więc myślę, że Sea Star wystarczy a teraz mam jeszcze
            potwierdzenie od Ciebie. Serdeczne dzięki.
          • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 27.08.08, 11:09
            Imko, zakup abai to był przypadek :) w zasadzie szukałam tylko skarpetek.
            Wybralismy się na suk i gdzieś po drodze weszliśmy w jakąś odnoge, coś w rodzaju
            zadaszonej ulicy, gdzie było widać mase straganów z odzieżą, taką zwykłą, a nie
            tą cepelią dla turystów, bielizna, ciuszkami dla dzieci itp. Obeszliśmy to
            wszystko, kupiłam sobie skarpetki do pociągu i wpadły mi w oko wiszące abaje -
            gładkie, czarne, ślicznie dekorowane (b. delikatne zdobienia, w postaci np.
            delikatnego czarnego lub srebrzystego haftu przy zapięciach, jakieś delikatne
            wszywki przy rekawach), produkcji saudyjskiej. W zestawie od razu z szalo-chustą
            na głowę. Lejąca się tkanina, jak jest gorąco to świetnie chłodzi, a w pociągu
            grzała w nocy :) Stargowałam na 200 funtów, chciał początkowo 450 (!).
            • imka.allegro Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 28.08.08, 10:42
              No i super, dzieki :) Już dam sobie radę, najgorzej zawsze z celowaniem w cenę,
              jak się coś wie, to już lepiej idzie :)

              BTW: fajnie że wieża nareszcie czynna, ciąg dalszy poproszę ;-PPPPP
              I jeszcze jedno - pamiętasz?
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=622&w=73819758&v=2&s=0
              Warto drążyć temat...?

              Imka
              • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 28.08.08, 11:01
                Ja ciągle snię o tej pustyni, ale poza Logosturem, któy jak słyszę na psy
                schodzi (nie wsiądę do samolotu jesli wożą tym czym wożą ostatnio...) a nie
                bardzo jest cos w zamian. Musielibyśmy się skrzyknąć tak w 6-8 osób, dogadać się
                z Budkiem co do konkretnego terminu, zrobić booking samolotu (w tej chwili dobre
                ceny na Kair ma Alitalia). Marzec 2009 były idealny.
                • imka.allegro Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 29.08.08, 10:11
                  No właśnie - z terminem problem, bo ja tylko październik/listopad ;->
                  A Logostour właśnie po raz czwarty powiedział, że nie ma chętnych na oazy.
                  Pewnie - jak chcą stado czterdzieści osób, to nigdy nie zrobią...

                  A ceny biletów monitoruję na bieżąco :) Alitalia owszem, (prawie) najtańsza, a
                  sprawdziłaś toto czym lata Logostour? Circa tysiąc złotych taniej ;-> (ale to
                  akurat pokrywa koszt zgubionego bagazu, więc wychodzi na jedno, hyhy).

                  Imka
            • roqaya Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 29.08.08, 01:56
              no to niezle z Ciebie zdarli za tą abaję. na targu nie kosztgują
              więcej niz 80 funtow, za super ladna to stowka max.
              • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 29.08.08, 09:01
                za zwykłą ładnie haftowaną, bawełnianą produkcji egipskiej, owszem, stargowałam
                na 50. Ta, za którą zapłąciłam 200 jest jedwabna i produkcji saudyjskiej. Więc
                nie sądzę abym dramatycznie przepłaciła. Zresztą - 80 zł - to dużo???
                • imka.allegro Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 29.08.08, 10:04
                  Jak tylko przeczytałam opis 'jak jest gorąco to świetnie chłodzi, a w pociągu
                  grzała w nocy' to mi wyszło, że to tylko jedwab może być :)
                  Mam jedwabną olbrzymią chustę, z gatunku tych, co to przez obrączkę można
                  przeciągnąć - i właśnie nią się otulałam w pociągu do Asuanu :)

                  Poza tym - albo kiepsko patrzyłam, albo przelatując przez suki na durch, nie
                  widziałam 'zwykłej' abaji. Wszystko miało olbrzymie dekolty albo krótkie rękawy,
                  było jakieś jadowicie kolorowe, wrzaskliwe i jarmarczne.
                  Pod Karnakiem zauważyłam kiedyś dziewczynę - wzór jej abaji wypalił mi się w
                  mózgu na wieki (liliowe mazaje na dole, zanikające ku górze i takie same na
                  chuście) no i teraz będę szukać podobnego cuda :)

                  Imka
          • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 27.08.08, 11:15
            O coś takiego, jak te tutaj:
            www.hilalplaza.com/index.asp?PageAction=VIEWPROD&ProdID=1096
        • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 27.08.08, 11:57
          8 sierpnia (piątek)
          Z dworca Giza docieramy w ciągu pół godziny do hotelu Santana, kto chce, dopłaca
          po (chyba - nie pamiętam dokładnie) 20 funtów i wętruje na antresole na
          sniadanie. Magda w tym czasie stosuje metodę na kota ze Shreka i załatwia klucze
          do pokoi już dla wszystkich, a nie tylko kilka shower rooms (pierwotnie
          zakwaterowanie miało sie odbyc dopiero po poludniu). Chwila na odświeżenie się,
          przebranie i ruszamy na zwiedzanie. W Kairze przeżywamy tez szok jakościowy.
          Magda, nasz pilot, a zarazem przewodnik w trakcie całego pobytu na południu,
          przekazuje "pałeczkę" Polsce mieszkającej w Kairze, która poznajemy jako Rosita.
          Niestety, ta osoba jako przewodnik to jest jakies nieporozumienie. Nie opowiada
          praktycznie o niczym, mój kolega i moi sąsiedzi z autobusu dowiadują się róznych
          rzeczy ode mnie. Rosita jest zaafareowana jedynie załatwieniem piwa dla naszej
          wiecznie niedopitej ekipy i podobnymi sprawami.Cały czas miałam poczucie że ta
          kobieta jest w Egipcie za karę i odgrywa swoimi komentarzami jakieś swoej
          frustracje i problemy z tym związane. Ogólnie - nieciekawe wrażenia. Bardziej
          się przydała mapa, taksówka i wlasny koniec nosa ;-)
          Wyjeżdżamy z Kairu do Memfis, krótkie zwiedzanie nielicznych pozostałości po
          dawnej stolicy faraonów. Zachwyca oczywiście alabastrowy sfinks. Po drodze
          mnóstwo zieleni, daktyle właśnie zaczynają dojrzewać, gdzieniegdzie można je juz
          kupic na straganach. Z Memfis ruszamy do Sakkary, tam troche więcej czasu,
          chociaż przez sale hypostylową Rosita nas przegoniła bez mozliwości zatrzymania
          sie chociaż na chwilkę. Jest doskonała widoczność, zatem jak na dłoni widac w
          oddali piramidę łamaną oraz czerwoną w Dahsur. Jest chwila na zdjęcia (zero
          jakichkolwiek ciekawych informacji od pożal się Boże "przewodniczki", chocby o
          tym, że "nasi tu byli" i odkryciach Karola Mysliwca...), Potem powrót do
          autokaru, krótki podjazd i jeszcze krótka przechadzka do mastab dostojników.
          Potem już kierujemy sie z powrotem do Kairu. Ponieważ jest piątek, jazda jest
          dość spokojna, nie ma wielkich korków i szybko docieramy na Midan Tahrir pod
          Muzeum. Aparaty i kamery zostają w autokarze, my zaś ruszamy do kolejki przed
          bramą i po ok kwadransie znajdujemy się na dziedzincu. Umawiamy sie w konkretnym
          miejscu o ustalonej godzinie i my tej pani dziękujemy - bilety w dłon i ruszamy
          oglądać to, co nas specyficznie interesuje. Powiem szczerze, że Muzeum mnie tym
          razem strasznie przygnębiło - brudno, gabloty wytytłane i zabrudzone dotykiem
          rąk, kurz, braki opisów na eksponatach, w salach gdzie jest zainstalowana klima
          - wyłączone i pootwierane na oścież okna. Szczególnie przykre wrażenie robi sala
          mumii - byłam tam po raz pierwszy. Nie w takich warunkach i nie w taki sposób
          powinny zostać udostepnione zwiedzającym ciała królów, zdecydowanie. By tylko
          przypomnieć, jak Ramzez II był przewożony do Francji na specjalistyczne badania...
          Wracamy do hotelu, jest czas na chwilę odpoczynku przed kolacją. Obok hotelu
          jest nieduży sklepik spozywczy, bez problemu, za normalne ceny mozna kupić w nim
          wodę, inne napoje, słodycze czy baterie. Czynny jest w zasadzie całą dobę.
          Po kolacji dochodzimy do wniosku, że pomimo nocnej podróży nie jestesmy zmęczeni
          aż tak bardzo by nie wybrać się jeszcze gdzieś poza hotel. Decydujemy się
          podjechac na Gezirę do wieży kairskiej. Wstęp na taras widokowy kosztuje 65
          funtów, ponieważ jest piątek, jest nieduża kolejka do windy (jest tylko jedna!),
          ale w sumie po ok. 20 minutach docieramy pod drzwi i po chwili jestesmy na
          górze. Jeszcze tylko krótka wędrówka po chodach i przed nami rozlewa się morze
          swiateł kairskiej metropolii. Widok jest hipnotyzujący. Przypuszczam, że
          gdybyśmy dotarli jakies 40 minut wcześniej (zaraz po zachodzie słonca kiedy
          jeszcze jest trochę widno ale już palą się światła, to byłoby w ogóle nieziemsko
          :). Chodzimy, ogladamy, przy okazji robimy też za dodatkową atrakcję turystyczną
          dla miejscowych, bo jestesmy jedynymi białymi ;-). Potem krótka kolejka do windy
          na dół i zmęczeni wracamy do hotelu. Mozna, na dobrą sprawę zrobić sobie spacer
          w jedną stronę na piechotę, ale to może potrwać.
          • n-att Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 30.08.08, 11:16
            Świetnie opisane. Poproszę ciag dalszy. :)
    • akmal Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 29.08.08, 18:07
      Witaj Miriam! Świetnie się czyta Twoją relację, tym bardzeij że
      chciałabym w X pojechać na taką imprezę bądź do Jordanii (nie wiem
      czy będę mogła jechać na 2 tyg.)
      Czy wiesz może czym naprawdę różni się wersja standardowa od "dla
      wygodnych"? Wiem, ze kolejność jest odwrotna, ale chodzi mi o zakres
      zwiedzania, tym bardziej, ze w X dzień jednak krótszy!
      Pozdrawiam, Ania
      • n-att Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 30.08.08, 11:14
        Ja wybieram się w listopadzie na rejs "dla wygodnych". "Przestudiowałam" dokładnie programy obu wycieczek i wszytkie punky mają takie same - tylko w innej kolejności.

        Ten jednen dzień dłużej pobytu w Hurghadzie wynika z tego, że inaczej rozłożone są punkty do zwiedzania "Luksor-Edfu-Kom Ombo-Asuan". Np. w wersji dla wygodnych w jednen dzień jest Luksor i fakultety: lot balonem i Madinat Habu w wersji "normalnej" jest to rozłożone na dwa dni i w ogóle wszystkie punkt na tej trasie są odwrócone "do góry nogami". ;)

        Drugą róznicą jest zwiedzanie Kairu.
        W wersji "dla wygodnych" : pierwszy dzień Giza itp, drugi samemu lub fakultatywnie Aleksandria, trzeci Muzeum, Cytatela itp.
        W wersji "normalenej" : pierwszy dzień Muzeum itp, drugi dzień Giza itp, trzeci samemu lub Aleksandria.

        Ma to znaczenie dla kogoś kto chce samemu zwiedzać Kair. Tego trzeciego dnia może wrócić do miejsc które widział w trakcie objazdu i chciał by je zobaczyć dokładniej. Z drugiej strony w tej wersji "dla wygodnych" ten jeden dzień do własnej dyspozycji może być traktowany jako odpoczynek między dwoma intensywnymi dniami zwiedzania - co kto woli.

        Tak więc tylko, albo i aż kolejność jest odwrócona. Wszystkie punkty są takie same.

        To są takie moje analizy programu. ;)

        Pozdrawiam,
        n
        • akmal Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 30.08.08, 11:39
          Dzięki - moje wnioski z analizy programów były takie same, ale
          chciałam się upewnić:)
    • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 31.08.08, 21:42
      9 sierpnia (sobota)
      Rano w pierwszej kolejności robimy wypad do Gizy. Jest spore zamglenie, więc
      widoczność jest mocno ograniczona. Piramidy z punktu widokowego wyglądają
      niesamowicie - takimi ich jeszcze nie oglądałam. Magia działa :)
      Spędzamy sporo czasu pod piramidą Cheopsa i Chefrena - obecnie obie piramidy są
      otwarte, "odpoczywa" od turystów piramida Mykerinosa. Wstęp do Cheopsa - 100
      funtów, o bilety trudno, do Chefrena - 25. Wstęp do Muzeum Barki Solarnej - 45
      funtów.
      Zjeżdżamy następnie na dół, pod sfinksa, jest jeszcze wciąż dosyć umiarkowana
      temperatura, ale mgła się podnosi właściwie całkowicie.
      Potem chwila oddechu w busie, mały przerywnik na papirusy i perfumy (dla
      niechętnych - plusem jest coś do picia i toaleta, i na tym należy poprzestać).
      Ruszamy do cytadeli - Rista po raz kolejny zlewa jakiekolwiek sensowne
      opowiadanie, za to popełnia rażące błędy merytoryczne na temat cytadeli jak i
      meczetu alabastrowego. No comments.
      Łazimy sami po zakamarkach. Niestety meczet an-Nasira jest zamknięty, ogrodzony
      jest także taras widokowy, z którego można z góry podziwiać meczety Hasana i al
      Rifai, znajdujące się u stóp cytadeli.
      Krótki oddech w chłodzie i zatrzymujemy się przy stacji Mar Girgis, skąd
      wchodzimy w zaułki Kairu Koptyjskiego. Mijamy pozostałości rzymskich umocnień
      (ta charakterystyczna, płaska czerwona cegła!) i wchodzimy do Al Mullaqua -
      Jakże ten kościół wypiękniał! Sporo w nim odnowiono, przez okna sączy się
      strugami światło, jest cudownie. Niestety nie można tego powiedzieć o kościele
      Św. Sergiusza, ale podobno w najbliższym czasie również mają być tam prowadzone
      prace konserwatorskie. Tylko mijamy kościołek św. Barbary i na chwilę wchodzimy
      jeszcze do Synagogi.
      Potem juz wysiadka na Midan Hussein i można iść w zaułki Khan al Chalili.
      Idziemy najpierw do AL Azhar i... zonk - akurat zaczyna się modlitwa i nie udaje
      się na wejść do środka :( Kierujemy się zatem do kompleksu AL Ghouriego, żeby
      chociaż na chwilę zerknąć z zewnątrz na ten meczet i odbijamy w prawo w Shari
      Muizz mijając kolejne średniowieczne budynki i bramy. Docieramy pod madrasę
      Qualawuna i Ajjuba i stajemy pod meczetem Al Barququa. Chyba musieliśmy mieć
      cielęcy zachwyt w oczach, bo policjant z sąsiedniego muzeum włókiennictwa
      (vis-a-vis) zrywa się na nogi woła one minute i po chwili przyprowadza "good
      friend", który ma... klucz. Meczet i madrasa są zamknięte z powodu renowacji
      (termin ukończenia - na święty nigdy) ale za drobny bakszysz wchodzimy do środka
      i możemy obejrzeć sobie jego zakamarki. Na minaret bez latarki nie radzę próbować.
      Jesteśmy już zbyt zmęczeni by się wlec dalej do Bab al Futuh, krążymy więc
      jeszcze tylko po zaułkach koło Barquqa i wracam do busa. Nie rozumiem, dlaczego
      wycieczkom nie pokazuje się tych skarbów ukrytych wśród zaułków starego Kairu...
      No ale nasza "kompetentna" przewodniczka o AL Azharze miała do powiedzenia tylko
      tyle, że "nie ma tam nic ciekawego"... Cóż...
      Po kolacji tylko krótki spacer nad Nilem i spać, bo wstajemy wcześnie aby
      pojechać do Aleksandrii.

      • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 31.08.08, 22:05
        10 sierpnia (niedziela)

        Wstajemy jak jest jeszcze ciemno, jest czas tylko na kubek herbaty, śniadania
        bierzemy na wynos i ruszamy na północ. Po drodze postój na śniadanie i kawę i
        dalej w drogę. W końcu dojeżdżamy do białej bramy z napisem Aleksandria, mijamy
        tereny przemysłowe i docieramy do ścisłego centrum. Pierwszy przystanek - teren
        wykopalisk obejmujący teatr rzymski Kom al Dikka, na górze przy wejściu jest też
        trochę znalezisk archeologów nurkujących w zatoce - nieliczne pozostałości
        pałacu Kleopatry. Potem kierujemy się ku wybrzeżu, mijając po drodze m. in.
        muzeum Kawafisa, stajemy na chwilę podziwiając kompleks meczetów i dalej
        Corniche jedziemy do fortu Kaitbeja. Jest przepięknie odrestaurowany i w słońcu
        wręcz błyszczy :) Po zwiedzaniu fortu robimy przerwę na lunch - świetne rybki i
        kalmary. Po jedzeniu i odpoczynku podjeżdżamy pod gmach biblioteki
        aleksandryjskiej - jest niesamowita. Niestety nie damy rady pojechac do Serapeum
        - kierujemy się zatem do Montaza - spacer po ogrodach, chwila czasu na plaży nad
        morzem Śródziemnym i wracamy do Kairu. Przyjeżdżamy akurat na kolację, grupa
        która pojechała nad Kanał Sueski przyjeżdża po ok. pół godzinie. Po kolacji
        bierzemy taksówkę i jedziemy na Chalili jeszcze pochodzić po starym Kairze,
        zapalić fajke i posiedzieć sobie przy dobrym soczku. Jest sezon na mango więc
        wszędzie dostępny jest świeży sok. Potem jeszcze pakowanie przed powrotem do
        Hurgady.
    • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 31.08.08, 22:18
      Wyjeżdżamy bardzo wcześnie, po drodze trochę korków, mijamy tez paskudnie
      wyglądający wypadek i w końcu ruszam już na wybrzeże. Po drodze robimy postój w
      Zafaranie i ok 13 docieramy do Hurgady, Sprawna rozwózka po hotelach i docieramy
      DO Sea Stara. Po pracowitym zwiedzaniu teraz przed nami kilka dni wypoczynku.
      Potwierdzam sobie na następny dzień nurkowanie (baza Halabanaha, nurkowanie
      super), zamawiam przez Magdę tajski masaż (super dwie miniaturowe Tajki o
      żelaznych rękach ;-), prowadzą gabinet masażu w centrum Hurgady) i dzień na
      łódce na Giftun.
      Hotel jest przytulny, sporo miejsca zarówno przy basenach jak i na plaży, można
      wypożyczyć rower wodny i podpłynąć do raf kawałek od brzegu. All działa
      sprawnie, codziennie kuchnia tematyczna, w czwartek na świeżym powietrzu przy
      świecach, przy małym basenie. Sporo gości z Włoch oraz z Francji. Przed hotelem
      zwykle stoją dzikie taksówki - bez problemu można z nich skorzystać, w mieście
      pełno pomarańczowo-granatowych - na licznik nie jeździ faktycznie żadna, trzeba
      się targować. Ceny sziszy, soków itp przyjemności w mieście bardzo bardzo
      przyjazne, zwłaszcza w porównaniu z SSH, Rosjan jak mrówków. Zarówno Dahar jak i
      Sakkala nieustannie się zmieniają i "cywilizują" ;-)
      15 sierpnia rano przedłużamy pokój do północy, wyjazd mamy o 23.45, odbieramy
      jeszcze ludzi z 2 hoteli i jazda na lotnisko. Air Italy tradycyjnie opóźniony -
      zamiast o 2.25 odlecieliśmy 16.08 o 5.30.
    • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 31.08.08, 22:25
      ceny wstępów z sierpnia:
      świątynia luksorska - 40 LE
      swiątynia Hatszepsut - 25 LE
      Ramesseum - 25 LE
      Dolina Królów 70 LE
      grobowiec Tutenhamona - 100 LE
      Deir al Madina 25 LE
      Medinet Habu 25 LE
      Swiątynia Karnak 50 LE
      Edfu - 40 LE
      Kom Ombo - 40 LE
      Abu Simbel 70 LE
      Philae - 40 LE plus koszt łódki
      ogrody Kitchenera - 10 LE
      Sakkara 50 LE
      Memfis - 50 LE
      Muzeum - nie wiem :) sala mumii - 100 LE
      Cytadaela Kajtbeja - 20 LE
      Teatr rzymski - 15 LE
      Wieża kairska (taras widokowy) - 65 Le
      • n-att Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 31.08.08, 23:11
        Do tych wszytkich miejsc trzeba było dopłacać w trakcie wycieczki? Czy to jest z tych $ dawanych na wstępie?

        Oczywiście wiem, że np. wieża kairska nie jest w programie, ale np. muzeum kairskie, albo ogrody Kitchenera? :> Niby te ceny nie są jakeś zawrotne, ale jednak wolała bym się przygotować... :)
        • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 01.09.08, 09:29
          To, co jest w programie, jest wliczone w pakiet, podaję tylko informacyjnie, bo
          czasem ktoś o to pyta.
          • katee22 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 03.09.08, 22:30
            witam,
            Czy w trakcie wycieczki jest jakiś problem z bagażem. Jest to wycieczka objazdowa więc obawiam się o to, że wciąż ma sie przy sobie torby czy oby nie jest to uciążliwe?
            • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 04.09.08, 00:04
              Całość aktywności "bagażowej" ogranicza się bądź do wyjęcia walizki z luku i
              postawienia na recepcji a potem pokazaniu bagażowemu którą i dokąd ma zatargać,
              lub na wystawieniu tejże walizki na korytarz. Jedynie w pociągu trzeba się
              samodzielnie władować z peronu do wagonu i odwrotnie (na peron i z peronu -
              dowożą). Na statku są cztery noce, w Kairze 3, reszta w Hurgadzie w wybranym
              hotelu więc na pewno bagaż może sobie odpoczywać w kajucie/pokoju :) Przy
              sobie wystarczy miec aparat/ kamerkę, pieniądze, wodę i ewentualnie podobne
              drobiazki (w torebcje lub plecaczku).
              • dragon.she Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 09.09.08, 19:16
                Twój opis tak mnie zachęcił i wybieram się z Rainbowem w styczniu. I w związku z tym mam pytanie. W katalogu przy hotelach podają wycieczkę fakultatywną do klasztorów koptyjskich. Czy dam radę je zobaczyć po objeździe - czyli czy jest organizowana?
                Czy jakiekolwiek biuro w Hurghadzie organizuje wyprawę do Abydos i Dendary?
                • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 09.09.08, 21:47
                  Klasztorów na miejscu faktycznie nie oferują :( ja chciałam nawet dać zarobić
                  Alfastarowi ale ten ich rezydent nie był zainteresowany tym, żeby zarobić na
                  ludziach z innego biura - nas było dwoje, znajomi z Alfy też dwoje a Alfa robi
                  (teoretycznie) ten fakultet przy min. 4 osobach...

                  Nie widziałam takiej oferty - jeśli już to takie coś z Luksoru, ale tam nie ma
                  czasu. Ja kiedyś byłam w Luksorze dłużej i do Dandary udało mi się pojechać.
                  • fala66 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 11.10.08, 21:20
                    Dziekuję bardzo za wyczerpujący opis tej fajnej wycieczki. Z żoną
                    wybieramy się na tę wycieczkę w marcu - przełom kwietnia. Już nie
                    możemy sie doczekać.
                    • fala66 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 18.11.08, 22:15
                      Mam pytanie odnośnie zwiedzania wnętrza piramid, Miriam podałaś ceny
                      biletów do dwóch piramid, nie napisałaś jednak czy byłaś w środku,
                      czy był na to czas, bo to,że warto wejść chociaż do jednej to nie
                      wątpię, ale lepiej do której (patrząc na cenę biletów to pewnie do
                      Cheopsa). Jeśli możesz napisz kilka słów na ten temat, a może ktoś
                      inny coś napisze na ten temat.
                      • miriam_73 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 19.11.08, 10:22
                        Był czas, ale ja chocby mi dopłacali w sierpniu nie weszłabym do piramidy :)
                        Podobnie jak do niektórych grobowców w Dolinie Królów
                        Poza tym niestety o 8.30 nie było juz biletów do Cheopsa. .
                      • karmela77 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 19.11.08, 10:39
                        Był czas tylko na jedną, gdybyśmy się uparli, ewentalnie można było
                        wejść do dwóch. Polecam Cheopsa, ale w drugiej nie byłam. Człowiek
                        wychodzi lekko zmęczony:) już na początku zwiedzania, ale warto:).
                        Spacer (a raczej wspinaczka wysokogórska) Wielką Galerią to
                        niezapomnane przeżycie:). Ludzi mało, można powdychać atmosferę
                        miejsca - oczywiście dopóki nie pojawi się japońska wycieczka:)
                        • fenikss3 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 19.11.08, 11:07
                          karmela77 napisała:

                          > Był czas tylko na jedną, gdybyśmy się uparli, ewentalnie można
                          było
                          > wejść do dwóch. Polecam Cheopsa, ale w drugiej nie byłam. Człowiek
                          > wychodzi lekko zmęczony:) już na początku zwiedzania, ale warto:).
                          > Spacer (a raczej wspinaczka wysokogórska) Wielką Galerią to
                          > niezapomnane przeżycie:). Ludzi mało, można powdychać atmosferę
                          > miejsca - oczywiście dopóki nie pojawi się japońska wycieczka:)

                          zgadazm sie z kolaznka
                          bylam widzialam poczulam ta atmosfere
                          troche meczace nie powiem i takie ciezkie powietrze ale warto oj
                          naprawde warto!
                • yallamark Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 18.11.08, 23:45
                  Napisz na priv napiszę Ci za ile i jak. Nie będzie to wycieczka
                  zorganizowana, ale dasz radę. Jesli interesuje Cię tylko wycieczka
                  zorganizowana- pytaj na na forum, bywalcy na 100% Ci podopowiedzą
                  (? ;) ) wtedy darujmy sobie, szkoda czasu, zarówno Twojego jak i
                  mojego. Pzdr
                  • fala66 Re: Standardowe "Wzdłuż Nilu" z Rainbow - brawo! 19.11.08, 12:22
                    Dziękuję za szybkie odpowiedzi. Jedziemy z żoną na stanardowy Nil na
                    przełomie marca i kwietnia. Napewno wejdziemy do którejś z piramid,
                    nie wyobrażam sobie, żeby tam być i oglądać je tylko z zewnątrz, a
                    zadając to pytanie chciałem się dowiedzieć na co i jak mam sie
                    nastawiać. Po tych odpowiedzizach jak i na drugim wątku (gdzie też o
                    to pytałem) mam już tego pełny obraz. Dzięki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka