Dodaj do ulubionych

Tzw. lewoskret drozszy niz zycie

08.06.09, 13:10
motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/karambol-na-gierkowce,1319856
To jest oczywista oczywistosc, ze lewoskrety sa niepotrzebne. Jesli ktos sie
zagapi, to konsekwencje poniesie ktos inny, ktory byl na tyle glupi, ze sie
nie zagapil. Nie wiadomo, czy ofiara smiertelna to "zawartosc" mondeo.
Osobiscie stawialbym na to, bo glupota musi byc karana. Mogl sie nie
zatrzymywac, tylko szybciutko zmienic pas na prawo...
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Tzw. lewoskret drozszy niz zycie 08.06.09, 13:34
      edek40 napisał:

      > Osobiscie stawialbym na to, bo glupota musi byc karana.

      MUSI!

      I sprawca zamieszania zostal ukarany. A ze przy okazji uczestniczylo
      w "zabawie" jeszcze kilka aut... No coz... Juz wiem! Ich kierowcy
      tez byli glupi i zostali ukarani - w koncu jazda po polskich,
      skrajnie "niewybaczliwych" drogach, to przejaw glupoty. Mozna
      jezdzic koleja albo... No, nie... PKSem nie mozna, bo PKSy nie dosc,
      ze jezdza po jezdniach, to jeszcze ich stan techniczny zbyt czesto
      odbiega od takiego, jakiego bysmy chcieli.

      Hm... Tylko jak dotrzec tam, gdzie nie dojezdza kolej? Pieszo od
      najblizszej (100 km) stacji? :-/
      • nazimno Karanie samej glupoty nie ma sensu. 08.06.09, 13:45
        Natomiast system selekcji pozytywnej eliminujacy dostep glupcow
        do dokumentu zwanego PJ bylby jakas nadzieja.

        Ciekawe, ze wsrod pilotow w lotnictwie to funkcjonuje dosc dobrze.
        Glupoli tam nie toleruja. Za wysokie progi...



        • emes-nju Re: Karanie samej glupoty nie ma sensu. 08.06.09, 13:53
          nazimno napisał:

          > Natomiast system selekcji pozytywnej eliminujacy dostep glupcow
          > do dokumentu zwanego PJ bylby jakas nadzieja.
          >
          > Ciekawe, ze wsrod pilotow w lotnictwie to funkcjonuje dosc dobrze.
          > Glupoli tam nie toleruja.

          I mimo tego wiekszosc wypadkow lotniczych, to efekt bledu pilota...

          Z tym, ze pilot, w odroznieniu od calkiem cywilnego i
          niewyselekcjonowanego kierowcy, ma do dyspozycji obsluge naziemna z,
          informujacycmi go o wszystkim czego nie mogl dostrzec albo o tym, co
          przeoczyl, kontrolerami lotu.

          Dla ulatwienia dodam, ze na pasach startowych nie nie buduje sie dla
          bezpieczenstwa wysepek i pasow do skretu w lewo. Do tego samoloty
          nie przemieszczaja sie w ilosci kilkanascie tys. na dobe po waskich
          drozynkach...
          • nazimno Wypadki lotnicze to i tak 08.06.09, 14:52
            margines pod wzgledem statystycznym.

            Wypadki z winy pilota - tez, poszukaj, a znajdziesz informacje.
            Zaden pilot nie robi przez cale zycie tylu glupot, ile robi kierowca
            w ciagu jednego dnia.

            Glupoli sie tam na prawde nie toleruje, jezeli znasz blizej
            te sprawy. Kontrolerzy lotu, mimo, iz tez wyselekcjonowani,
            popelniaja powazne bledy. Moze dlatego, ze grozi im conajwyzej
            spadniacie na podloge z nadzwyczaj wygodnego fotela w miejscu
            pracy.

            Pilot to zupelnie ktos inny.
            • edek40 Re: Wypadki lotnicze to i tak 08.06.09, 15:55
              Zejdzmy wiec na ziemie.

              Ciekawe ile kosztuje gospodarke ta jedna bohatersko polegla osoba? A ciekawe ile
              wykonanie wydzielonego pasa do skretu w lewo, szczegolnie, ze czasem wystarcza
              tylko przemalowac pasy?

              Brak pasow skretu i rozbiegowych na Gierkowce to cos nieznacznie zblizonego do
              zaniedbania prowadzacego do czyjejs smierci. Jezeli juz te pasy budza tak
              negatywne skojarzenia u tzw. organizatorow, to moze bezpieczniej byloby
              wyeliminowac lewy pas na calej dlugosci Gierkowki? Po prostu zaorac, oddzielic
              bariera itp. Wtedy ta droga stanelaby w podobnych korkach, jak na innych
              lokalnych drogach tranzytowych, a to oznacza, ze predkosc wjazdu w goscia, ktory
              w ostaniej chwili podjal decyzje o skrecie bylaby duzo nizsza. Czyli, jak
              zawsze, w celu poprawy bezpieczenstwa dodatkowe szykany, uniemozliwiajace ruch.
              • rapid130 Re: Wypadki lotnicze to i tak 09.06.09, 15:42
                edek40 napisał:

                > Ciekawe ile kosztuje gospodarke ta jedna bohatersko polegla osoba.

                Amerykanie policzyli. W pierwszej połowie lat 90. to było 880 tys.
                dolarów (słownie: osiemset osiemdziesiąt tysięcy).
                • edek40 Re: Wypadki lotnicze to i tak 09.06.09, 15:48
                  > Amerykanie policzyli. W pierwszej połowie lat 90. to było 880 tys.
                  > dolarów (słownie: osiemset osiemdziesiąt tysięcy).

                  A!!!! To znaczy, ze uwzgledniajac koszt procesu decyzyjnego, koszt przetargow,
                  uniewaznien, wznowien, narzutow, wychodzi, ze trup jest tanszy i pasa do skretu
                  nie oplaca sie robic...
            • emes-nju Re: Wypadki lotnicze to i tak 08.06.09, 16:06
              Nie zassales sensu mojej wypowiedzi.

              Piloci sa scisle wyselekcjonowana i swietnie wyszkolona grupa ludzi.
              Wykonuja czynnosc trudna, ale bez przesady. Tu raczej chodzi o
              odpowiedzialnosc za spora liczbe przewozonych pasazerow.

              Jezeli dojdzie do wypadku, to analizuje sie go do ostatniej poszlaki
              w celu poznania przyczyn. Nawet jezeli, jak w znaczniej czesci
              przypadkow, wine ponosi czlowiek, to, UWAGA!!!, nie wprowadza sie
              szykan, a raczej stara sie wyelimonowac przyczyne bledu - w tym
              rowniez ULATWIAJAC jakies dzialania (!). Co ciekawe do wiekszosci
              wypadkow dochodzi w czasie startu i ladowania - reszta lotu jest
              zwykle spokojna (czesto wykonywana przez automat). Trudno za to
              wyselekcjonowac latwe i trudne fazy jazdy autem - koncentracja
              niezbedna jest ciagle.

              I caly paradaks w tym porownaniu polega na tym, ze w stosunku do
              calkiem niewyselekcjonowanej, wrecz przypadkowej zbieraniny ludzi z
              PJ - ludzi, ktorzy w czasie jazdy musza byc, w odroznieniu od
              pilotow stale skoncentrowani - w reakcji na wypadki, stosuje sie
              coraz wieksza liczbe szykan - UTRUDNIEN (!). Od poglebiajacego sie
              przeregulowywania drog (poza mozliwosci percepcji nawet
              najlepszych!!!), po budowe betonowych przeszkod na srodku drogi.

              Czy komus wpadloby do glowy budowanie betonowych murow oporowych
              zmuszajacych do wyzszego podchodzenia do ladowania w reakcji na
              katastrofe, ktorej przyczyna byl blad polegajacy na za niskim
              podejsciu do ladowania...?
          • nazimno Polecam to, poniewaz stosuje sie rowniez 08.06.09, 15:37
            ...do kierowcow. Warto wiedziec, moze sie przydac.
            • nazimno Link do lektury: 08.06.09, 15:37

              lotniczapolska.pl/Znaczenie-czynnika-ludzkiego-w-wypadkach-lotniczych,291
              • habudzik Re: Link do lektury: 08.06.09, 17:13
                Fajna lektura . Zwłaszcza to o paleniu przez pilota .
          • habudzik Re: Karanie samej glupoty nie ma sensu. 08.06.09, 16:26
            emes-nju napisał:

            > nazimno napisał:
            >
            > > Natomiast system selekcji pozytywnej eliminujacy dostep glupcow
            > > do dokumentu zwanego PJ bylby jakas nadzieja.
            > >
            > > Ciekawe, ze wsrod pilotow w lotnictwie to funkcjonuje dosc
            dobrze.
            > > Glupoli tam nie toleruja.
            >
            > I mimo tego wiekszosc wypadkow lotniczych, to efekt bledu pilota...
            >
            > Z tym, ze pilot, w odroznieniu od calkiem cywilnego i
            > niewyselekcjonowanego kierowcy, ma do dyspozycji obsluge naziemna
            z,
            > informujacycmi go o wszystkim czego nie mogl dostrzec albo o tym,
            co
            > przeoczyl, kontrolerami lotu.

            Bzdura. Kontrola i inne służby naziemne nie maja praktycznie
            wpływu na decyzje pilota . Pogode pilot zna zzzzz wyświetlacza przed
            sobą , widzi wszystko wokół równiez dzięki wyświetlaczowi ( ticas )
            i jego decyzje sa nadrzedne wobec obsługi naziemnej . Jeśli więc
            dojdzie do naruszenia warunku T to pilot postepuje wg
            własnego uznania co chyba zawsze oznacza stosowanie się do
            podpowiedzi z Ticasa nie zaś do poleceń kontrolera lotów . Złamanie
            tej zasady doprowadziło juz do zderzenia się chyba ukrainskiego
            samolotu z samolotem transportowym nad Szwajcarią .





            > Dla ulatwienia dodam, ze na pasach startowych nie nie buduje sie
            dla
            > bezpieczenstwa wysepek i pasow do skretu w lewo.


            Alez stosuje sie właśnie pasy ( taxi ) których przekroczenie
            nieuprawnione daje spore konsekwencje . Też był wypadek . Kap.
            Veldhuyzen van Zanten zignorował procedurę a amerykański taxi .
        • habudzik Re: Karanie samej glupoty nie ma sensu. 08.06.09, 16:06
          nazimno napisał:

          > Natomiast system selekcji pozytywnej eliminujacy dostep glupcow
          > do dokumentu zwanego PJ bylby jakas nadzieja.

          Byłby ale kto miałby to PJ wtedy ?
        • foreks poki co z Twoich wpisow 08.06.09, 17:31
          wnioskuje, ze jestes na tym forum w pierwszej trojce glupkowatych oszolomow. nie
          umiesz jezdzic, nic nie wnosisz, a krzyczysz, jak pleban na swoja kochanice.

          w temacie - lewoskrety sa potrzebne, sam kilka razy juz malo nie wyrznalem w
          kogos, bo nie wiedzialem, czy to tylko skreca w krzaki, czy az wyprzedza.
          • nazimno Sam sobie przeczysz, drogi stary... 08.06.09, 18:00
            Jezeli na skutek lewoskretow dochodzi do tragicznych nieporozumien,
            to znaczy, ze problem musi byc rozwiazany w sposob jednoznaczny.
            I takie rozwiazania istnieja.
            Albo sie je stosuje albo generuje sie wypadki.

            Tyle.

            • hr.derduch Re: Sam sobie przeczysz, drogi stary... 08.06.09, 18:06
              Pewnie że istnieją, napisałem o nich w wątku obok.
    • habudzik Re: Tzw. lewoskret drozszy niz zycie 08.06.09, 16:07
      Gdyby nie prędkość wypadek byłby o wiele lżejszy . Kto wie może nie
      byłoby go wcale.
    • crannmer A uprzedzalem 08.06.09, 18:12
      Juz dwa razy pisalem, ze ten odcinek drogi jest skrajnie niebezpieczny, a
      stojace tam ograniczenia uzasadnione.

      Raz w kontekscie innego smiertelnego wypadku, a drugi raz w kontekscie
      radarowania na tym odcinku, nota bene dosc blisko miejsca tego wypadku.

      W obu przypadkach zostalem wysmiany, a odcinek zostal uznany za normalny i
      wyrazone zostalo przyzwolenie spoleczne do gnania tam, ile wlezie. Bo to w koncu
      normalna dwujezdniowka, a na autostradach w Niemczech nie ma ograniczen (= styl
      i poziom argumentacji za grzaniem, ile wlezie).

      I co z tego?

      Ano nic. Niestety.
      • edek40 Re: A uprzedzalem 09.06.09, 11:03
        Ja nie polemizuje z tymi ograniczeniami. Wbrew pozorom mam swiadomosc, ze jakis
        odsetek ograniczen ma sens. Mam tylko dwa pytania

        1. Jak odroznic d..chron od znaku postawionego z glowa

        2. Czy rzeczywiscie znak i trup wychodza taniej niz wyznaczenie pasa do
        lewoskretu - tu jest to o tyle istotne, ze niezaleznie od rozwiazan drogowych
        znanych z lokalnych drog, jest to, jak na razie, jedyna "skonczona" droga w
        Polsce o jako takich walorach, trudno sie wiec dziwic, ze pelni taka role, jak
        autostrady w krajach cywilizowanych. Ja moze jakis naiwny jestem, ale te droge
        mozna w naprawde niedrogi sposob uczynic daleko bezpieczniejsza. I to nie
        fotoradarami, albo nie tylko fotoradarami.
      • emes-nju Re: A uprzedzalem 09.06.09, 11:07
        crannmer napisał:

        > Juz dwa razy pisalem, ze ten odcinek drogi jest skrajnie
        > niebezpieczny, a stojace tam ograniczenia uzasadnione.
        >
        > Raz w kontekscie innego smiertelnego wypadku, a drugi raz w
        > kontekscie radarowania na tym odcinku, nota bene dosc blisko
        > miejsca tego wypadku. (...)
        >
        > I co z tego?
        >
        > Ano nic. Niestety.

        No wlasnie...

        Nic...

        Niestety...

        Nie pomoglo ani ograniczenie, ani radar. A wydzielony pas do skretu
        raczej by pomogl. A z cala pewnoscia by nie zaszkodzil.

        I co z tego?

        Ano nic. Niestety.




        I na koniec. Skoro na tym odcinku jest duzo ograniczen i
        fotoradarow, to nalezy sie spodziewac, ze tak jak na innych
        odcinkach gierkowki wyposazonych w te "udogodnienia", predkosci
        rozwijane przez samochody sa bliskie obowiazujacemu ograniczeniu
        (typu plasterek na syfa - 70 km/h).

        I co z tego?

        Co najmniej jedna osoba nie zyje...

        To co? 50, 30, 10 km/h zapewni powszechna szczesliwosc? A moze
        lepiej by sie sprawdzilo wyeliminowanie miejsca NIEUNIKNIONYCH
        kolizji?! Szkoda, ze tak rzadko naszym drogofcom wpada to do lbow...
        • tbernard Re: A uprzedzalem 09.06.09, 11:45
          Raczej wątpliwe aby ten który uderzył pierwszy jechał 70, no chyba, że siedział
          przy samym tyłku poprzednikowi. Tak czy owak to on popełnił błąd.

          Tym niemniej jeśli jest możliwość czyli miejsce do przemalowania aby wydzielić
          lewoskręt lub przy skrzyżowaniach wymalować rozbiegówki, to idiotyzmem jest nie
          zrobienie tego.
          • edek40 Re: A uprzedzalem 09.06.09, 11:51
            > Tym niemniej jeśli jest możliwość czyli miejsce do przemalowania aby wydzielić
            > lewoskręt lub przy skrzyżowaniach wymalować rozbiegówki, to idiotyzmem jest nie
            > zrobienie tego.

            Coraz czescie, szczegolnie w kontekscie "drog zaufania" i takich tam, zaczynam
            odnosic wrazenie, ze zamiast slowa idiotyzm trafniej jest uzywac slowa
            cynizm. Wszak z mandatow sa wplywy. Zrobienie porzadnej drogi likwiduje
            wplywy.
          • emes-nju Re: A uprzedzalem 09.06.09, 11:59
            tbernard napisał:

            > Raczej wątpliwe aby ten który uderzył pierwszy jechał 70

            Czy 70 km/h gwarantuje bezpieczenstwo?
            • jureek Re: A uprzedzalem 09.06.09, 13:04
              emes-nju napisał:

              > tbernard napisał:
              >
              > > Raczej wątpliwe aby ten który uderzył pierwszy jechał 70
              >
              > Czy 70 km/h gwarantuje bezpieczenstwo?

              Zaden znak bezpieczeństwa nie GWARANTUJE. Czy w związku z tym, żadnych znaków
              nie należy stawiać?
              Jura
              • emes-nju Re: A uprzedzalem 09.06.09, 13:13
                jureek napisał:

                > Zaden znak bezpieczeństwa nie GWARANTUJE. Czy w związku z tym,
                > żadnych znaków nie należy stawiać?

                Jakie rozwiazanie na ruchliwej wielopasmowce jest skuteczniejsze?

                - Ograniczenie i brak pasa do skretu w lewo;
                - Pas do skretu w lewo i brak ograniczenia.

                Postaraj sie nie popadac w skrajnosci.
                • habudzik Re: A uprzedzalem 09.06.09, 14:14
                  emes-nju napisał:

                  > jureek napisał:
                  >
                  > > Zaden znak bezpieczeństwa nie GWARANTUJE. Czy w związku z tym,
                  > > żadnych znaków nie należy stawiać?
                  >
                  > Jakie rozwiazanie na ruchliwej wielopasmowce jest skuteczniejsze?
                  >
                  > - Ograniczenie i brak pasa do skretu w lewo;
                  > - Pas do skretu w lewo i brak ograniczenia.

                  Oczywiście to pierwsze rozwiązanie o ile zostanie wyegzekwowane i to nie 50
                  metrów od skrzyżowania tylko 300 . Jadącego nie wiecej niż 70 nie zaskoczy nikt
                  kto się będzie przed nim pchał by skręcić w lewo również z 60-70km/h
              • edek40 Re: A uprzedzalem 09.06.09, 13:16
                > Zaden znak bezpieczeństwa nie GWARANTUJE. Czy w związku z tym, żadnych znaków
                > nie należy stawiać?

                Nalezy stawiac. Najlepiej z glowa, co w Polsce nie koniecznie jest obowiazkowe.
                Jednak, jak sam zauwazasz, zaden znak nie gwarantuje 100% bezpieczenstwa. Nalezy
                wiec robic cokolwiek poza stawianiem znakow. Nie mam oczywiscie na mysli
                stawiania murow oporowych. Mozna po prostu wylac troszke asfaltu i zrobic pas do
                skretu. Ale to za trudne i drozsze niewatpliwie niz trup i znak razem wziete.
            • tbernard Re: A uprzedzalem 09.06.09, 13:16
              emes-nju napisał:

              > tbernard napisał:
              >
              > > Raczej wątpliwe aby ten który uderzył pierwszy jechał 70
              >
              > Czy 70 km/h gwarantuje bezpieczenstwo?

              Prawie nic na tym świecie nie jest zagwarantowane i prawie wszystko co jest
              gwarantowane, to przechwałki marketingowe.
              Możemy się zabawiać w argumenty w stylu kto mi zagwarantuje, że jadąc przepisowo
              nie spadnie mi na łeb meteoryt.
              A więc znak 70 nie gwarantuje.
              Za to stosowanie się do niego w miejscu uzasadnionym zmniejsza ryzyko
              wystąpienia kolizji a tym bardziej kolizji z takimi skutkami jakie były na
              zdjęciach. No i oczywiście jak ktoś komuś na tyłku siedzi to nawet przy 70 może
              się podobnie skończyć.
              • emes-nju Re: A uprzedzalem 09.06.09, 13:23
                tbernard napisał:

                > No i oczywiście jak ktoś komuś na tyłku siedzi to nawet przy 70
                > może się podobnie skończyć.

                Siedzenie na tylku sie zdarza. W wyniku bledu albo glupoty.

                Wie to KAZDY, a wiec skrajna glupota (zdecydowanie nie bledem!) jest
                umozliwienie na takiej drodze jak gierkowka skretu w lewo bez
                wydzielenia pasa i "zadowolenie" sie ograniczeniem. Gdyby jakis
                kierowca wykazal sie glupota "takiej klasy", to raczej nie uniknalby
                zarzutow prokuratorskich.

                A DEZorganizator ruchu moze jeszcze w takich przez
                siebie "wygenerowanych" (!) miejscach NIEUNIKNIONYCH wypadkow
                zarabiac - sa wypadki, to trzeba postawic fotoradar :-/
                • tbernard Re: A uprzedzalem 09.06.09, 13:45
                  > A DEZorganizator ruchu moze jeszcze w takich przez
                  > siebie "wygenerowanych" (!) miejscach NIEUNIKNIONYCH wypadkow
                  > zarabiac - sa wypadki, to trzeba postawic fotoradar :-/

                  Jak to już ktoś powiedział, może to nie idiotyzm lecz cynizm.
              • edek40 Re: A uprzedzalem 09.06.09, 13:24
                A ja widzialem taki napis w zoologu: "prosimy nie karmic misiow". I jeszcze
                krate postawili. Jakby "znak" nie wystarczyl dla bezpieczenstwa... misiow.
            • habudzik Re: A uprzedzalem 09.06.09, 14:17
              emes-nju napisał:

              > tbernard napisał:
              >
              > > Raczej wątpliwe aby ten który uderzył pierwszy jechał 70
              >
              > Czy 70 km/h gwarantuje bezpieczenstwo?

              Gwarantuje przede wszystkim że jadący 70 będzie miał więcej czasuna to
              by z mniejszej prędkości się zatrzymać nie mówiąc już o wytraceniu
              prędkości do w mierę bezpiecznej nawet dla pieszego .
          • sokolasty Re: A uprzedzalem 09.06.09, 14:01
            tbernard napisał:

            > Raczej wątpliwe aby ten który uderzył pierwszy jechał 70, no chyba, że siedział
            > przy samym tyłku poprzednikowi. Tak czy owak to on popełnił błąd.

            Nie wiemy. Nie znamy prędkości, nie znamy dystansów. Być może kierownik Mondeo
            nie popełnił błędu, być może grzecznie (a nawet wolno) jechał utrzymując
            odległość i zatrzymywał się łagodnie, być może kierownik Viano zmieniał stację w
            radio, byc może prawy pas był zajęty i nie można było uciec...
            • edek40 Re: A uprzedzalem 09.06.09, 14:04
              > Nie wiemy. Nie znamy prędkości, nie znamy dystansów. Być może kierownik Mondeo
              > nie popełnił błędu, być może grzecznie (a nawet wolno) jechał utrzymując
              > odległość i zatrzymywał się łagodnie, być może kierownik Viano zmieniał stację
              > w
              > radio, byc może prawy pas był zajęty i nie można było uciec...

              A wszystko sprowadza sie do jednego: pas do skretu jest drozszy od zycia
              • habudzik Re: A uprzedzalem 09.06.09, 14:20
                edek40 napisał:

                > > Nie wiemy. Nie znamy prędkości, nie znamy dystansów. Być może kierownik M
                > ondeo
                > > nie popełnił błędu, być może grzecznie (a nawet wolno) jechał utrzymując
                > > odległość i zatrzymywał się łagodnie, być może kierownik Viano zmieniał s
                > tację
                > > w
                > > radio, byc może prawy pas był zajęty i nie można było uciec...
                >
                > A wszystko sprowadza sie do jednego: pas do skretu jest drozszy od zycia

                Nie. Wszytko się sprowadza do tego że gdyby nie zabójcza predkość to co najwyżej
                blacharz miałby trochę roboty a nie grabarz .
              • habudzik Re: A uprzedzalem 09.06.09, 14:25
                Zobacz człowieku , że bez względu na to kto popełnił błąd np przez złe
                poinformowanie innych o zamiarze skrętu , zatrzymania się czy czegokolwiek i bez
                względu w jakim to się stało miejscu to gdyby wszyscy jechali nieco poniżej
                dopuszczalnej prędkości to co najwyżej doszłoby do poważniejszej stłuczki ,
                połamanych kończyn , troche krwi w samochodach i może kilkumiesięcznej
                rehabilitacji . Nie byłoby śmierci
            • tbernard Re: A uprzedzalem 10.06.09, 11:30
              > Nie wiemy. Nie znamy prędkości, nie znamy dystansów.

              Oczywiście, że nie wiemy jaką prędkością poruszali się. Jednak zdjęcia pokazują
              uszkodzenia plus informacja podaje ofiarę śmiertelną w pojeździe uderzającym.
              Zakładam, że jest tam ograniczenie do 70. Szansa, że zastosowali się do tego
              ograniczenia przed uderzeniem a konkretnie zanim zaistniała okoliczność
              zmuszająca do hamowania lub zmiany pasa jest chyba porównywalna z trafieniem w
              totolotka. Oczywiście czasem ktoś trafia.
              • dogberry Re: A uprzedzalem 11.06.09, 07:28
                Czyli fotoradary nie poprawiają bezpieczeństwa, co niektórzy usiłują nam wmówić.
                Również na tym forum.
                Może i trup jest tańszy niż lewoskręt ale zauważcie że trup nie eliminuje
                niebezpieczeństwa. Nadal jest niebezpiecznie i będą następne trupy. Coś z naszym
                krajem jest nie tak.
                • habudzik Re: A uprzedzalem 11.06.09, 08:52
                  A co miał do tego radar ?
                  • dogberry Re: A uprzedzalem 11.06.09, 12:51
                    To że nie pomógł. A podobno radar jest panaceum na wszystkie niebezpieczeństwa
                    na drogach.
                    • jureek Re: A uprzedzalem 11.06.09, 14:38
                      dogberry napisał:

                      > To że nie pomógł. A podobno radar jest panaceum na wszystkie niebezpieczeństwa
                      > na drogach.

                      Zacytuj może, kto tak twierdzi, że radar to panaceum.
                      Jura
                    • habudzik Re: A uprzedzalem 11.06.09, 15:42
                      dogberry napisał:

                      > To że nie pomógł. A podobno radar jest panaceum na wszystkie niebezpieczeństwa
                      > na drogach.

                      Nie na wszystkie tylko na wypadki spowodowane nadmierną prędkością . Tam radaru
                      nie było .
                      • dogberry Re: A uprzedzalem 12.06.09, 11:39
                        Radar nie mierzy NADMIERNEJ prędkości. On mierzy przekraczanie ADMINISTRACYJNIE
                        narzuconej prędkości. A to wielka różnica.
                        Uprzedzając oponentów zapytam: czy prędkość 90 km/h poza obszarem zabudowanym
                        jest zawsze bezpieczna, czy nadmierna ? A 60 km/h ? Bezpieczeństwa nie
                        ZAGWARANTUJE nawet całkowity bezruch. Niebezpieczeństwo jest nieodłącznym
                        elementem życia. Ale stopień tego niebezpieczeństwa można zmniejszyć nie tylko
                        poprzez ograniczanie prędkości. Znacznie bardziej można je zmniejszyć np.
                        budując lewoskręty. Ale "władza" tego nie robi bo to kosztuje i nie przynosi
                        dochodu. Władza woli trupy i dochody z mandatów niż wydatki na poprawę
                        bezpieczeństwa. I o tym jest ten wątek.
                        • nazimno Na marginesie. 12.06.09, 11:57
                          Waaadza utrzymuje sie rowniez z osob, ktore poszly do nieba.

                          Adwokaci, zaklady pogrzebowe, kamieniarze, cmentarze, producenci
                          zniczy i wiencow,...bez konca mozna wyliczac.

                          Wiec duzo latwiej jest nic nie robic, aby sie samo "robilo".
                          No i sie robi.
                          Ludzie sie nad tym nie zastanawiaja, ale tak niestety jest.

                          Glownymi klientami wycinek drzew przy drogach sa...
                          ZAKLADY PRODUKUJACE TRUMNY!!!
                        • habudzik Re: A uprzedzalem 12.06.09, 12:10
                          dogberry napisał:

                          > Radar nie mierzy NADMIERNEJ prędkości. On mierzy przekraczanie
                          ADMINISTRACYJNIE
                          > narzuconej prędkości.

                          Glupstwa piszesz . Radar nie złapie nikogo kto jedzie 91km/h na 90
                          tylko kogoś kto jedzie 120 i wiecej na 90 .
                          • dogberry Re: A uprzedzalem 14.06.09, 17:32
                            No nie złapie. Ale czy to znaczy ze 90 km/h NIGDY NIE JEST NADMIERNA ?
                            • habudzik Re: A uprzedzalem 14.06.09, 19:48
                              dogberry napisał:

                              > No nie złapie. Ale czy to znaczy ze 90 km/h NIGDY NIE JEST NADMIERNA ?

                              Nie tego nie napisałem , to znaczy że radar nie wyłapuje przekroczenia
                              administracyjnego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka