Dodaj do ulubionych

Mój mąż jest czasem obleśny

11.11.06, 23:15
Cześć dziewczyny.Ja już nie moge.Siedzę sobie dzis wieczorkiem i czytam
forum...a obok mnie leży mój Mąż na łóżku...i pierdzi przez rurkę od
papierowego ręcznika.....i cieszy sie jak głupi do sera.Najjadł sie pizzy i
wali ciągle bąki.Czy wasze chłopy też są takie powalone czy tylko ten mój
jest jaskiniowcem|(Już zaczadził cały pokój i nadal cieszy sie jak
dekiel.... :/
Obserwuj wątek
    • enith Re: Mój mąż jest czasem obleśny 11.11.06, 23:21
      Prawdziwy mężczyzna nie potrzebuje rurki !!

      Rety, uchachałam się.... :)))))
      • lenchen Re: Mój mąż jest czasem obleśny 11.11.06, 23:49
        Śmieszne i smutne zarazem. A fuj!
    • agnes_plus Re: Mój mąż jest czasem obleśny 12.11.06, 00:54
      oblej go perfumami :)
    • caysee Re: Mój mąż jest czasem obleśny 12.11.06, 09:09
      Pokazalam to swojemu mezowi i sie usmialismy ;) Co to za pomysl z pierdzeniem
      przez rurke :DD Ile on ma lat, ze takie rzeczy wymysla? :))
    • mlody_zonkos Re: Mój mąż jest czasem obleśny 12.11.06, 20:59
      no niezle,
      ale powiem ci, ze przez slomke jest fajniej
      mozna jeszcze podpalic
      my z zona nazywamy ten numer "na szejka" :)
    • romano35 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 12.11.06, 23:13
      Hehehe ubawiliśmy się z mo po pachy. Powiedz mu żeby wziął zamiast rurki
      zapalniczkę to bedziecie mieć szuczne ognie w domu hahahaha.
      • krabik8 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 12.11.06, 23:27
        Po całym wieczorze wczorajszym rurka od papierowgo ręcznika nieco sie
        sfatygowała...wiec moje kochanie obkręciło ją taśma izolacyjną i dalej
        jazda...ehhhh co ja mam z tym chłopiną. Z podpalania bąków juz wyrósł (heheheheh
        śmiesznie to brzmi w odniesieniu do tego co napisałam w pierwszym poście hhihih)
        No ale kocham łachudre, no. Buziaki dla niego :*
        • blackforever Re: Mój mąż jest czasem obleśny 16.11.06, 18:01
          mój wali głośne bąki pod kołdrą, głośno beka twierdząc, że we własnym domu
          czuje się swobodnie
    • grubaska20 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 12.11.06, 23:40
      o boooże..:)
      • kachaa17 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 13.11.06, 08:07
        przecież to nie koniec świata. Moze kiedys mu przejdzie
    • martynagrz Re: Mój mąż jest czasem obleśny 13.11.06, 13:11
      może niech spróbuje przez lejek, tą węższą stroną w kierunku d... ;) Trudniej
      trafic, bedzie mial zajęcie, hehhhe;)
    • trusia29 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 13.11.06, 19:03
      dla mnie jest to niewyobrażalne! dlaczego mu na to pozwalasz? przeciez nie jest
      sam w pokoju... przy gościach tez by tak się zachowal, czy tylko przy tobie????
      żądaj szacunku dla siebie.
      • trusia29 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 13.11.06, 19:04
        widze, ze jestem odosobniona, ale dla mnie to OKROPNE po prostu
        • wielorak Re: Mój mąż jest czasem obleśny 14.11.06, 13:35
          to jest po prostu ohydne co piszesz i że nie wstyd ci zakładać wątek tylko po
          to, by wszystkim tu zakomunikować że twój mąż to niekulturalna świnia
          • krabik8 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 14.11.06, 16:04
            Oooo nie, tylko nie świnia! Mój mąż to najwyżej prosiaczek heheheh.A wracając do
            tematu...to objechały mi baby chłopine :)Zastanawiałam sie tylko, czy wasi
            mężowie też mają takie pomysły inteligentne ;) a co do samego faktu puszczania
            baków przy mnie to bez przesady-urażona to sie nie czuje.Przecież nie bedzie
            wychodził na balkon czy może w ogóle na zewnątrz.

            Pozdr :)
            • enith Re: Mój mąż jest czasem obleśny 14.11.06, 19:32
              > Zastanawiałam sie tylko, czy wasi
              > mężowie też mają takie pomysły inteligentne ;)

              Nie krabiku8, nie mają. A jak trza puścić bąka idą na balkon albo do toalety,
              jak każda kulturalna osoba. Współczuję męża "pierdzielka" :)
              Pozdrawiam i dużo świeżego powietrza życzę...
            • maziala Re: Mój mąż jest czasem obleśny 15.11.06, 13:40
              a nie przyszlo Wam do głowy czasem popierdzieć razem, kto puści dłuższego,
              głośniejszego bąka :)))
              to dopiero jazda hehe
              pierdzący wszystkich krajów łączcie się ;))


              krabik8 napisała:

              > Oooo nie, tylko nie świnia! Mój mąż to najwyżej prosiaczek heheheh.A wracając d
              > o
              > tematu...to objechały mi baby chłopine :)Zastanawiałam sie tylko, czy wasi
              > mężowie też mają takie pomysły inteligentne ;) a co do samego faktu puszczania
              > baków przy mnie to bez przesady-urażona to sie nie czuje.Przecież nie bedzie
              > wychodził na balkon czy może w ogóle na zewnątrz.
              >
              > Pozdr :)
            • trusia29 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 17.11.06, 10:05
              no wlasnie powinien wyjść... rozumiem, ze ty tez nie wychodzisz, gdy czujesz
              taka potrzebe? no to w takim razie w porzadku, jesli smrodzicie sobie wzajenie
              i wam to nie przeszkadza, ale mnie takie zachowanie zdecydowanie nie odpowiada.
              Powiem wiecej, jeśli jestem sama i czuje taka potrzebe to wychodze do toalety,
              bo nie mam zwyczaju siedzec w smorodzie (nawet wlasnym)
        • judith79 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 14.11.06, 13:54
          trusia wiesz fizjologia, lepiej pierdziec niz dostac samozaplonu:P
          • vika1001 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 14.11.06, 15:51
            hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
            hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
            To "wesoło" z nim masz:D
            • ally-mcbeal I to jest powód żeby się chwalić??? Litości!!! 14.11.06, 16:03
              • nishka Re: I to jest powód żeby się chwalić??? Litości!! 15.11.06, 12:40
                Skoro pytasz: mój mąż niegdy tak nie robi i nie robił. Wyjście w takiej chwili
                do łazienki lub na balkon uważam za jedyną opcję.
                • malibali Re: I to jest powód żeby się chwalić??? Litości!! 18.11.06, 20:50
                  heh... może nie chwalic sie, ale to bardzo fajne, być ze soba tak blisko, żeby
                  móc przy sobie na takie rzeczy pozwalać. A Tobie i Twojemu mężowi współczuję. U
                  siebie nie czuć się jak "u siebie"
          • trusia29 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 17.11.06, 10:06
            wiem co to jest fizjologia, ale wiem też co to kultura. Od taki rzeczy jest
            toaleta po prostu
    • fr-edza Re: Mój mąż jest czasem obleśny 15.11.06, 16:27
      No mój by w zyciu przy mnie tego nie zrobił , nawet sobie nie beknie jak musi ,
      a jak mi sie raz wyrwało i to tak naprawde przypadkiem to sie na mnie obraził...
    • kofkak Re: Mój mąż jest czasem obleśny 16.11.06, 18:40
      mam kumpla, który uwielbia prykać w wannie z wodą i łapać bombelki :)))
      • anulaaa Re: Mój mąż jest czasem obleśny 16.11.06, 22:30
        hahaha-dobre;)

        a tak serio-nie wyobrażam sobie,żebym ja (albo mąż)musiała wychodzić z pokoju
        żeby bąka puścić-no sory!:)
        • trusia29 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 17.11.06, 10:07
          a to dziwne że sobie tego nie wyobrażasz... bo ja nie wyobrażam sobie siedzenia
          w smrodzie, ani wlasnym , ani cudzym
    • karcia85 Nie martw się, mój też:))))))))))))) 17.11.06, 00:46
      Pozostaje tylko ewakuacja z pokoju po uprzednim otworzeniu okna i wpuszczeniu
      świeżego powietrza aby producent wonnych merkaptanów (czyt. fijołków;))))))) się
      nie udusił;-))))))))))))))
      • wielorak Re: Nie martw się, mój też:))))))))))))) 17.11.06, 15:55
        a fuuuj ależ tu śmierdzi...
        :-)
        • karcia85 Re: Nie martw się, mój też:))))))))))))) 17.11.06, 15:59
          zwiewamyyyyy....;-D
    • titiritka Re: Mój mąż jest czasem obleśny 18.11.06, 21:04
      Ech, przykro pisać, ale mój też nie widzi niczego złego w pierdzeniu czy bekaniu w mojej obecności. Uważa, że to dowód naszej bliskości. Ja uważam, że to bzdura i że leń śmierdzący (dosłownie) z niego jest. Tluuuumaczę, gadam i jestem upierdliwa, że to brak szacunku, że zachowując się tak staje się dla mnie aseksualny, że to po prostu nie miło w smrodzie siedzieć.. I nic.
      Poświęci seks, by sobie pierdnąć.
      Jakieś pomysły na takiego?
      Pozdrawiam i możeci mi współczuć.
    • krabik8 tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) haha:) 18.11.06, 22:30
      No witam,
      moja kochana Żona własnie mi powiedziala, ze jestem tematem dyskusji:) Tak
      sobie czytam wypowiedzi niektorych z Was i mysle sobie, ze jestem strasznym
      szczesciarzem, ze mam zone z poczuciem humoru i taka, ktora sie na mnie nie
      oburza. Widze, ze na swiecie jest deficyt takich kobiet, hehe. Nie wyobrazam
      sobie sytuacji, w ktorej musialbym wyjsc od mojej ukochanej, aby puscic baka.
      puszczanie bąków jest naturalne, tak samo jak bekanie (w niektorych kulturach
      bekanie jest wrecz wymagane). jesli ktos moze sie jeszcze usmiac przy tym, tak
      jak my to robimy, to juz kompletnie nie rozumiem tego calego oburzenia:) p.s.
      punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, dla mnie na przyklad obciachem jest
      picie wodki, a nie pierdzenie w towarzystwie ukochanej. pozdrawiam wszystkich
      pierdzacych i nie pierdzacych. niech baki beda z Wami :):)
      • romano35 Re: tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) hah 18.11.06, 23:13
        Święte słowa!!! Zgadzam się w 100%! Wesoły bączek nie jest zły, bo ile to
        śmiechu, a i ulga olbrzymia... No gorzej jest jeśli to będzie tzw. cichacz, bo
        wtedy wietrzenie pomieszczenia obowiązkowe. To prawda, że kobieta która się nie
        oburza na "bączenie" jest skarbem, więc gratuluję Ci. Moja żona jest za
        ograniczeniem "bączenia do minimum" i nie rozumie motta: "Po co w dupie trzymać
        bąka, niech się po pokoju bąka" ale jak sama puściła "tajniaczka" to udawała że
        się wstydzi, a śmiechu było więcej niż smrodku. Pozdrawiam.

        "Bączący wszystkich krajów łączcie się!!!"
        • kot_klakier Tu mąż kota_klakiera (pierdzacy-nie wychodzący) 18.11.06, 23:40
          Tu mąż kota_klakiera. Nie jestes osamotniony-moja żona to tez skarb :) Ja też
          walę gazy przy ukochanej i razem sie z tego smiejemy, nie robie rzecz jasna
          tego w wiekszym towarzystwie (chociaz gdy juz nie wytrzymam to walę cichacza),
          ale nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy we wlasnym domu u boku ukochanej Żonki
          musialbym sie krepowac i wstrzymywac gazy. Kiedy sa naprawde bardzo smierdzace
          (czytaj otumaniajace) to zdarza sie ze wyskocze na balkonik. Zdarzaja sie
          rowniez podkołderniki, no ale to juz nieświadome jest.
          Ten papent z rurką od papieru jest super. Z niecierpliwoscia czekam az u nas w
          domu sie skonczy papier i tez bede mogl pofuniać przez rurke :)
          pozdro
          Max
          • trusia29 Re: Tu mąż kota_klakiera (pierdzacy-nie wychodząc 19.11.06, 12:35
            do kota_klakiera: przy żonie mozesz smrodzić, a przy innych się wstydzisz? a
            przy mamusi nie możesz? ohyda
      • trusia29 Re: tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) hah 19.11.06, 12:33
        skoro lubicie siedzieć w smorodzie, bekać przy stole, to może jeszcze kupę
        róbcie na środku pokoju i sie z tego cieszcie, Ale na litośc boską, po co
        piszecie o tym na forum????
        • burza_loczkow Re: tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) hah 20.11.06, 23:25
          Może żeby wyprowadzić z równowagi drętwiaków a wywołać uśmiech u całej reszty?
          Trusia skoro tak ciebie bulwersuje i zniesmacza ten temat to po co komentujesz?
          • trusia29 Re: tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) hah 20.11.06, 23:32
            jesli podstawowe zasady kultury okreslasz jako dretwotę, to jestem dretwa,
            wiecej - jestem z tego zadowolona
            • mucha02 Re: tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) hah 21.11.06, 03:30
              a ja sobie nie wyobrazam ze np. po 20 latach malzenstwa wstydze sie baka puscic
              przy moim M. nie wyobrazam sobie, ze moglabym sie krepowac go. co wcale nie
              oznacza ze 24 godz./dobe pierdze.
              jezeli puszczamy w swoim towarzystwie baki, to jest to dla mnie oznaka naszej
              bliskosci i baku skrepowania. smiesza mnie te wszystkie sztywne panieny z
              zasadami hrabioskimi co najmniej.
              aha i kupe tez robimy czasami w swoim towarzystwie, tzn. siedze na kibelku a M.
              sie goli. nie wiedze w tym nic a nic nienormalnego.
              • burza_loczkow Re: tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) hah 21.11.06, 10:05
                Sądzę że tak jak opisałaś ma większość małżeństw i związków. Dobrze że nie
                znam takiej hrabiny i takiego panicza która/ry wstydziłaby/by się tego robić.
                Nie wyobrażam sobie żeby za każdym razem jak chce ktoś puścić bąka to musi
                wybiec z pokoju szczelnie zamykając drzwi i najlepiej otwierac okna żeby
                wywietrzyc:)
                • trusia29 Re: tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) hah 22.11.06, 23:18
                  nawet nie wiesez jak ciesze się, że nie znam ciebie, zreszta nawet gdybym cie
                  poznala to na pewno nie zaprosilabym cie do swojego domu - nie lubie buraków i
                  smrodu
                  • burza_loczkow Re: tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) hah 23.11.06, 00:23
                    Zapraszać nie musisz ja się tez w[raszać nie będę. Tylko nie rozumiem czemu
                    mnie obrażasz, można powiedzieć że się kogoś nie lubi w cenzuralny sposób, masz
                    się za Damę a używasz takich słów.
              • kot_klakier Re: tu mąż krabika (pierdzacy-nie wychodzący) hah 21.11.06, 11:01
                mucha zgadzam sie w 100% a drewniakom mowimy stop! i niech se puszczaja baki w
                samotnosci :)
            • malgoszac trusia absolutnie sie z Toba zgadzam 21.11.06, 11:27
              podobny topik jest na slub i wesele i tez 'puszczanie bakow' jako oznaka
              bliskosci ma swoje zwolenniczki. Powiem szczerze, ze jestem superzaskoczona
              poziomem kultury osobistej. Nie rozumem, jak mozna cieszyc sie, ze mezczyzna
              mojego zycia zachowuje sie jak 'wieprzyk' i na pewno nikt mi tego nie
              wytlumaczy/przekona. To wlasnie postepowanie zgodnie z zasadami savoir vivru
              oznacza szacunek dla drugiej osoby. Pozdrawiam 'dretwiakow'.
              • anniszka Re: trusia absolutnie sie z Toba zgadzam 21.11.06, 15:56
                Tak tak, najpierw pierdzą sobie do upojenia, bekają, i delektują się
                fizjologią, a potem okupują namiętnie forum "Brak seksu w małżeństwie". Może
                jestem drętwiak, ale nie mieści mi się w głowie, by osoba która przy mnie
                pierdzi, beka itp. miałaby być dla mnie pociągająca i seksualnie atrakcyjna. No
                ale każdy jest inny...
                • india_27 Re: trusia absolutnie sie z Toba zgadzam 22.11.06, 13:21
                  Popieram dwie ostatnie przedmówczynie.Ja też wolę,aby mój mąż swoją bliskość
                  wyrażał np.pocałunkami niż psuciem powietrza i bekaniem mi w twarz.Sama też
                  wolę,aby mąż mówił mi "jak ładnie pachniesz",zamiast "znowu się
                  spierdziałaś!".Widzę,że większość kobiet tu nie ma za grosz kultury.Jeśli
                  waszym facetom to nie przeszkadz to znaczy,że są tak samo nie
                  wychowani.Strasznie romantyczne,tak popierdzieć sobie pod wspólną kołdrą...
              • brum2000 Re: trusia absolutnie sie z Toba zgadzam 22.11.06, 13:23
                A jak przyjdzie ci zachorować i mąż się będzie musiał zająć Tobą to co? Kto ci
                za przeproszeniem tyłek podmyje? Przejdziecie na inny poziom znajomości i już
                fizjologia nie będzie obrzydliwa. Dziewczyny zastanówcie się piszecie tu, że
                puszczenie bąka to wielkie halo, a w większości, jak sądzę jesteście
                zwolenniczkami np. porodów rodzinnych. Dla tak wrażliwych panów co to bączki
                puszczają cichaczem w kibelku, dawka fizjologii może być za duża. Może jeszcze
                cały dzień mąż powinien chodzić ubrany w garnitur, bo w dresie wygląda jak fleja
                - toż to jakiś spektakl a nie życie.
                My z żoną nie mamy tego rodzaju problemów - nie ma czynności, której druga
                strona krępowałaby się zrobić przy drugiej, nie ma tematu o którym nie można
                porozmawiać (wliczając w to poruszany w tym wątku) i dla nas to właśnie jest
                bliskość.
                A jak ktoś woli małżeństwo z osobą która nie pierdzi, zawsze jest uczesana,
                umalowana, odświętnie ubrana, nie dotyczy jej fizjologia to proszę bardzo -
                niech się ożeni z manekinem ze sklepu odzieżowego.
                • trusia29 Re: trusia absolutnie sie z Toba zgadzam 22.11.06, 17:41
                  czym innym jest choroba, a czym innym smrodzenie i bekanie sobie w twarz przez
                  drowe osoby. Nie bede tolerowała chamstwa, ale na pewno zajełabym sie chorym
                  mężem czy inną bliska osobą.
    • g0sik Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 13:58
      Gratuluję wyboru życiowego partnera, ale chwalić się infantylnym prostakiem na
      forum publicznym nie ma, co, bo to po prostu żenada jest....
    • abkasia Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 18:14
      ale smieszna jest ta dyskusja....hahahahaa a my z Mezem niczego sie nie
      wstydzimy i kochamy sie na smierc i zycie i na baczka czasami.hahaha
      • maziala Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 18:23
        a ja nie mam balkonu, a do kibla mam daleko, więc i tak nie zdążę
        i tak se bączymy jak sie komuś zachce
        hahaha
    • krabik8 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 20:12
      Ojejkuniu.... jak tu pełno "dam" i "arystokratek", co to siedzą pewnie całe dnie
      w sukniach balowych a ich mężowie we frakach.Ale niby czego ja mam tu się
      wstydzić? Tego, że rozumiemy się z moim mężem w 100%, akceptujemy siebie, swoje
      organizmy i tą "okropną" hehe - ludzką fizjologie.I czemu to nieszczęsne
      pierdzenie nie miałoby być kolejnym powodem do śmiechu i wygłupów? Tak jak już
      napisałam - najlepiej byłoby chyba, gdyby tu każda pisała tylko jaki ten chłop
      jest niedobry, jak zdradza, olewa albo leje po gębie, bo gary były nieumyte. A
      jak ktos napisze, że jest zadowolony ze swojego chłopiny i z czegoś się chce
      pośmiać, to juz babsztyle raban robią....zawiedzione, ze nie mogą poczytać
      kolejnego wątku, w którym napisane jest, że ktoś jest bardziej nieszczęśliwy niż
      one...polaczkowa mentalność. Obciach, to jak już moja najukochańsza mordka
      napisała - wóde chlać.
      No i to tyle :):) Buziaczki
      • kleofas26 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 21:17
        Witam,

        "Oooo nie, tylko nie świnia! Mój mąż to najwyżej prosiaczek heheheh" -
        Przeczytałem to wszytko i moim zdaniem to rasowa świnia, swoją drogą proponuje
        abyś puściła mu bąka w twarz zaraz po jego przebudzeniu rano i roześmiej się
        głosno niech chłopina się nawdycha ..... jak lubi taki smród. Dodatkowo wykonaj
        rękoma gesty jakbyś chciała skierować zapach w jego stronę.
        • krabik8 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 21:27
          Nie ma problemu :)
      • gehamorus Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 21:18
        Hihi ale się uśmialiśmy z mężem:))ale mój maz ma podobne pomysly i ani on sie
        tego nie wstydzi ani ja się nie wstydzę jego,bo dlaczego by?jestesmy
        ludzmi,żywymi organizmami,które rządzą się swoimi prawami a że czasem ktoś
        znajdzie przy tym powód do zabawy to cóz w tym złego?:)
        Wczesniej padlo zdanie o lapaniu babelkow w wannie......moj maz zaproponowal
        trudniejsza wersje-zrobienie tego samego pod prysznicem:))))))
        • gosia19761 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 21:29
          witam Was
          to mój pierwszy post, ale sobie temat wybrałam, ale cóż
          moja opinia na poruszany temat jest nastepująca:
          wiadomo, że każdy z nas jest człowiekiem i pewne odruchy ma
          ale czasem mozę lub nie moze ich kontrolować, w nocy jak spi wiadomo ze nie
          skontroluje i pratner jak w tym momencie nie spi raczej nie powinien robić
          potem wyrzutów
          cxasem można powstrzymać lub wyjsć do innego pomieszczenia
          czy jak sie wypsnie to po prostu przeprosić ze smiechem na ustach lub z
          zawstydzeniem
          ale to co opisała autorka watku to moim zdaniem porażka
          moze trzeba zrobić tak jak kleofas26 radzi? albo przez rurkę jak maż śpi prosto
          w nos? moze sie obudzi wtedy , to mu sie roześmiejemy w twarz
      • annielika Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 12:01
        no ale ja czegos krabik8 nie rozumiem. najpierw sama piszesz i sie zalisz, ze
        masz w domu jaskiniowca, a teraz czytam, ze "I czemu to nieszczęsne
        > pierdzenie nie miałoby być kolejnym powodem do śmiechu i wygłupów?" wiec o co
        ci chodzi??? jesli ci nie przeszkadza i sie tak swietnie bawicie, to daj nam
        tutaj spokoj i nie zasmiecaj forum takimi postami!!
    • g0sik Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 22:45
      krabik8 napisała:

      >…..I czemu to nieszczęsne pierdzenie nie miałoby być kolejnym powodem do
      śmiechu i wygłupów? Tak jak już
      > napisałam - najlepiej byłoby chyba, gdyby tu każda pisała tylko jaki ten chłop
      > jest niedobry, jak zdradza, olewa albo leje po gębie, bo gary były nieumyte.
      >… Obciach, to jak już moja najukochańsza mordka napisała - wóde chlać.


      taaaa....gratuluję też towarzystwa - albo pierdziuchy albo alkoholicy i leniwi
      damscy bokserzy...Skoro innych facetów nie miałaś okazji poznać nie dziwię się
      że tak bronisz swojego pierdzącego buraka......
      • kleofas26 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 23:09
        Popieram ale rodzinka he he .....podejrzewam że niebawem zapierdzą się na
        śmierć...
      • trusia29 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 23:14
        daj spokój g0sik, chama kultury nie nauczysz :) i tak uznaja cię za dretwa
        arystokratke:) po przeczytaniu tego watku stwierdzam, że jestem szczęściarą, bo
        kazdy facet z jakim sie spotykałam miał troche oglady i nie narażał mnie na
        takie "przyjemności", którymi chwali sie autorka watku i pare przyklaskujacych
        jej osób. Co zresztą maja robić, skoro nikt ich kultury nie nauczył? Pewnie
        tatuś tez smrodził przed telwizorem a mamusia bekala przy stole...
        • kleofas26 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 23:36
          Trusia29 - Bardzo dobrze napisane popieram , moim zdaniem koleś wyniósł to z
          domu , pradziadek smrodził dziadek smrodził ojciec smrodził to i sym smrodzi
          teraz założył rodzinę i też smrodzi
          • gosia19761 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 22.11.06, 23:56
            kiedyś był podobny temat i tam facet pierdział kotu w pyszczek a inny sikał do
            umywalki i wycierał ptaka w firankę, ma mozę ktos link do tego
          • gehamorus Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 21:30
            Tak czytam i czytam te wszystkie posty i czegoś tu nie rozmumiem.....jeśli tak
            bardzo niektóym osobom główny wątek przeszkadza to po co go czytać?? i
            wybaczcie mi moje Drogie Panie ale nie uwierzę,że osoby z którymi jesteście od
            iluś tam lat nie czują się przy Was na tyle swobodnie by pozwolić sobie na
            niektóre zachowania - nie mam na myśli jakiejś całej salwy lub czegoś podobnego-
            raczej pojedyńcze incydenty za które pada kulturalne słowo "przepraszam".Czy za
            każdym razem człowiek ma gnać do łazienki?? współczuję osobom,które łazienkę
            mają daleko albo na innym piętrze.A załóżmy że jeśli nie zdązy dobiec,to też
            się stanie tragedia?Owszem,zgadzam się że wszystkie zachowania mją swoje
            granice no ale nie przesadzajmy.....a jeśli kiedyś na starość którejś z nas
            przyjdzie opiekować się schorowanym pierdzącym mężem,to też jego zachowanie
            będzie niekulturalne?
            • annielika Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 21:44
              gehamorus, co innego opiekowac sie schorowanym mezem, ktory nie jest w stanie
              sie kontrolowac, a co innego najpierw zalic sie na swojego "jaskiniowca", by
              zaraz potem dojsc do wniosku, ze jej to nie przeszkadza i nasmiewac sie z tych,
              ktore tego nie akceptuja. wiec cos tu jednak jest nie tak. ja osobiscie tego nie
              akceptuje u swojego partnera, co nie znaczy, ze nie czujemy sie ze soba
              swobodnie, ale rozumiem ludzi, ktorym to nie przeszkadza. najwazniejsze to
              znalezc kogos, kto podziela te same poglady na takie tematy. czego zycze wam
              wszystkim.
              • gehamorus Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 21:50
                Owszem,jest różnica..mnie tylko dziwi taaak wielkie oburzenie
                samym "działaniem" i burzą wokół tego wątku - nie podoba mi się to nie
                czytam,lub też komentuję w kulturalny sposób,ale nazywać kogoś chamem itp. w
                przypadku tak banalnej sprawy to juz lekka przesada
                • annielika Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 22:01
                  Oczywiscie, zgadzam sie co do uzytego jezyka. Ale sama krabik nazywa tych,
                  ktorzy nie akceptuja takiego zachowania arystokratkami, damami, babsztylami,
                  ktore sa zawiedzione,"ze nie mogą poczytać
                  kolejnego wątku, w którym napisane jest, że ktoś jest bardziej nieszczęśliwy niż
                  one...polaczkowa mentalność." A przeciez sama zaczela ten watek i wcale nie
                  wychwalala w nim swojego meza i jego "zartow".

                  No, to co wiedzialam, powiedzialam:)
                  • gehamorus Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 22:12
                    Tak...język jest jaki jest..ale przyznasz że dużo jest ludzi typu "ę ą " którzy
                    szukają sensacji i komu jest gorzej niz im:)
                    • annielika Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 23:26
                      To prawda, ze ludzie szukaja sensacji... jak wszedzie zreszta. Nie mysle jednak,
                      by czytacze cieszyli sie, gdy pojawia sie nowy watek, w ktorym sytuacja autora
                      okazuje sie gorsza od ich wlasnej. Wyjatki sa, ale wiekszosc dziewczyn tutaj
                      raczej nie szuka sensacji. Sama tego nie robie, wiec wedle swoje miary oceniam
                      innych:).
    • agnieszka_z-d Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 10:24
      My z Mężem najpierw się ostro pośmialiśmy, a wczoraj patrzę... a on zostawił
      rurkę po ręczniku papierowym...
      Znając jego nie zawacha się jej użyć;-)))
      Ale jak to zrobi to ja już chyba zejdę ze śmiechu!!!!!!!!!
      I się przyłączę. A co!!!
      • maz_krabika8 Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 10:46
        Tu znowu maz Krabika - infantylny prosiak itp. :) Drogie Panie, czytam tak
        sobie Wasze posty (nie wszystkich oczywiscie) i dochodze powoli do wniosku, ze
        nadmiar gazów jakie trzymacie w swych szlacheckich jelitach uciska na Wasze
        mozgi. Puszczenie bąka w towarzystwie ukochanej osoby nazywacie chamstwem...no
        coz, ja chamstwem nazwalbym wlasnie to, co piszecie o osobach puszczajace te
        bąki. Fajnie, ze post mojej Zony poruszyl Was tak bardzo:) w koncu jakas
        odmiana w Waszych zyciach, mozecie pocisnąć kochajacym sie osobom, ktore nie
        maja przed soba zadnych oporow i tabu, zamiast ciagle cisnac swojemu mezowi i
        zalic sie na niego na forum. jedyne co moge zrobic, to wspolczuc Wam z calego
        serca :(

        Agnieszko, baki z rurki sa wyjatkowo melodyjne, uwazajcie, zebyscie nie zeszli
        ze smiechu :)

        Pozdrawiam:)

        P.S. Kocham Cie Krabiku, a te baby sa okropne, blehhh :P
        • panisiusia Re: Mój mąż jest czasem obleśny 23.11.06, 11:36
          To ulepcie jeszcze nad kanapą mozaikę z gili z nosa...Wspaniałe integrujące
          zajęcie, a nie jednoosobowy występ!
        • enith Re: Mój mąż jest czasem obleśny 24.11.06, 07:06
          Mężu_krabika8, jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy bąkiem, który się nieopatrznie
          wymsknął, a pierdzeniem z premedytacją przez papierową rurkę, to Twój kłopot.
          Nie dziw się jednak ludziom, którzy wolą na dłuższe popierdywanie jednak przejść
          się do łazienki. Nie robię halo, gdy pierdnie przy mnie mój chłopak, zwłaszcza,
          że przeprasza po fakcie. Nie raz, nie dwa pierdłam przy nim i ja. Przeprosiłam,
          jest ok. Jesteśmy ludźmi, nad pewnymi odruchami się nie panuje, to normalne. Ale
          pierdzenie przez rurkę, kotu w pyszczek czy podpalanie bąków nie jest wyrazem
          normalnych ludzkich odruchów, ale braku kultury. Sam fakt, że Twoja małżonka
          rozpoczęła ten wątek świadczy o tym, że jednak w jakimś stopniu Twoje zachowanie
          jej przeszkadza. I proszę, daruj sobie osobiste wycieczki pod adresem
          czytających. Nie dla każdego ostentacyjne obnoszenie się z fizjologią jest
          wyrazem bliskości z drugim człowiekiem. Jeśli pasuje to Tobie i żonie, bawcie
          sie dobrze. A w ramach zadania domowego podpytaj proszę rodzinę i znajomych, co
          sądzą o tego typu "zabawach". I nie zdziw się, jeśli wyjdzie w praniu, że gros
          Twoich znajomych i przyjaciół to "drętwota".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka