al_an.ski
25.03.05, 14:09
zostal nim Ignacy Gogolewski, "wybitny aktor". Z pewnością. Ale i niesławnej
pamięci "łamacz" bojkotu aktorskiego ogloszonego w stanie wojennym. Zgodził
się zagrać główna rolę w obrzydliwym nakreconym w 1982 r. filmie "Godność"
wyszydzającym Solidarność i natrząsającym sie z ofiar stanu wojennego. Był
chwalony przez Urbana jako "pozytywny przykład" aktorów ktorzy n ie właczyli
sie do bojkotu telewizji wraz z panią Lipowską czy panem Glińskim (też mieli
role w tym filmie). Co takiego stalo się w środowisku aktorskim, że
zapomnialo o solidarnosciowym etosie i wybralo na swego prezesa kolaboranta
zbrodniarzy w mundurach?