Dodaj do ulubionych

Poezja polityczna

19.09.07, 01:39
Samochwała w kącie stała
i tak rok podsumowała :
(chyba ustami Jacka Kurskiego)


Zdolny jestem niesłychanie ,
Mam na świecie poważanie,
W kraju -same osiągnięcia
Dłuższe życie (od poczęcia )

Koalicja - wzór współpracy ,
Z Sejmu dumni są rodacy,
Rząd najlepszy od półwiecza,
Skupił sie na wielkich rzeczach.

Kompetentni ministrowie,
Każdy poseł - ideowiec,
Z zasadami , jak husaria:
Bóg, Ojczyzna, Honor(aria).

Dla narodu becikowe,
Nowy peron we Włoszczowie.
Lepiej żyje się rodzinom
(Jednej mamie i dwóm synom)

Okno na świat - otworzone,
Turystyka - w jedną stronę ,
Lepsza praca, wyższa płaca
(zwłaszcza jeśli ktoś nie wraca).

Gospodarka rozpędzona:
Są mieszkania (trzy z miliona),
Jest kilometr autostrady,
Ład moralny i zasady.

Politycznej wzrost kultury
(Nurt plebejski przykład z góry),
Nie ma WSI (choć jeszcze trochę,
A zrobimy wszędzie wiochę).

Cały naród żyje w zgodzie.
IPN - I po narodzie.
CBA - udane akcje ,
Super MEN - co rusz atrakcje .

W szkołach nie ma juz Darwina,
Będzie dryl i dyscyplina,
Nie podskoczy żaden gieroj!
Tolerancji nie ma ! Zero!

Żadnych gejów, Ferdydurek,
Jest amnestia i mundurek!
Wolność słowa i pluralizm
(Bo rządzących wolno chwalić).

Jest religia na maturze,
Wierny lud na Jasnej Górze.
Nie rozumie tylko Unia :
Rząd z Warszawy , czy z Torunia?


Krótko mówiąc : rok udany!
Tylko naród... do wymiany.

Autor - bozenia 2007-09-11 19:08
www.bankier.pl/forum/temat_premier-podsumowal,4747713.html
Obserwuj wątek
    • wikul Re: Poezja polityczna 19.09.07, 15:50
      Pycha pana Zbycha

      Ziobro odkrył Amerykę!
      Sprawa iście niebywała
      Bo podobno jakaś baba
      Doktorowi w łapę dała.

      Jest afera nie z tej ziemi
      Szok, sensacja, poruszenie
      Jupitery, konferencje
      I powszechne oburzenie.

      Ministrowi słów brakuje
      Jak dojść mogło do tej sprawy
      Jak mógł lekarz wziąć łapówkę
      Koniak, czy też paczkę kawy.

      CBA aż puchnie z dumy
      Szampan leje się z butelki
      Bo jest w końcu pierwszy sukces
      I od razu – taki wielki.

      Pan Religa zszokowany
      Też publicznie się odgraża
      Nazywając zwykłą świnią
      Nieszczęsnego łapówkarza.

      Ordynator został skuty
      Jak gwałciciel czy morderca
      W dniu Świętego Walentego
      Bo on specem jest od serca.

      Teraz biedak przekonuje
      Że życiorys ma on czysty
      A w kopertach to jedynie
      Od pacjentów były listy.

      Gdy potwierdzą się zarzuty
      Godne jest to potępienia
      Ale nie wiem, czy był powód
      Do takiego przedstawienia.

      Śmiech wywołał Pan Minister
      I żałosną irytację
      Kiedy z rzeczy oczywistych
      Chciał uczynić on sensację.

      Z nieskrywaną satysfakcją
      W reflektorów pełnym blasku
      Popadł w samouwielbienie
      Pod publiczkę - dla poklasku.

      Strach pomyśleć co za jazda
      Będzie wtedy i brawura
      Kiedy uda się pyszałkom
      Skuć Stokłosę czy Mazura.

      Boję się, że Pan Minister
      Może wtedy z podniecenia
      Przeżyć orgazm przed kamerą
      Albo doznać… rozwolnienia.

      Autor: "Custani" luty 2007

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka