gomory
18.09.04, 11:40
Pytanie do ludzi majacych wspolna kase.
Wiadomo, kto ma kase ten ma wladze, ale jak jest we wspolnym gospodarstwie?
Jak jest u Was? Przynosicie wyplate do domu i oddajecie slicznotkom by
gospodarowaly? Wydzielacie "kieszonkowe" na kiecki i smarowidla? Kto decyduje
ile mozecie wydac, zaoszczedzic?
Ja testowalem wersje by zarzadzanie finansami przerzucic na barki kobietki,
ale to byl niewypal. Wiec wzialem to na siebie. Tez szlo cieko, ale z czasem
jakos sie ulozylo. Dopoki mialem rozliczac dochody tylko swoje bylo jako
tako. Ale odkad moja malzonka zaczela wnosic takze kase, to paradoksalnie
znowu mi sie wszystko pochrzanilo, moja "metoda" okazala sie nieprzystajaca
do rzeczywistosci, wydajemy wiecej niz mamy i wlasnie wymyslam nowelizacje
przepisow ;).
Pytam sie tez, bo nieco mnie zadziwil znajomy swoim twardym rozgraniczeniem
pieniedzy na "swoje" i "jej". Zawsze nasza kase kase traktowalem wspolnie
(ha, nawet teraz nie moglem napisac "swoja"). Czy Wy uwazacie ze ten kto
przynosi wiecej, powienien miec dla siebie wiecej? Glos wnoszacego wiecej
bardziej sie liczy w momencie podejmowania decyzji rozbudowa komputera czy
nowa pralka?