Dodaj do ulubionych

granica zdrady i wierności

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 12:04
Mam skrytą nadzieję, że rozbudzi Waszą wyobraźnię i skłoni Was do zabrania
głosu na ten temat. Sam staram sie zgłębić en problem i znaleźć precyzyjną i
jednoznaczną odpowiedź lecz nie potrafię. Pomóżcie!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: nanowoodkryta Re: granica zdrady i wierności IP: 5.2.* / *.chello.pl 05.06.04, 12:25
      kiedy zdradzisz , to sam poczujesz ..ze przekroczyles ta granice...

      jaka jest dla mnie ? o dziwo inna w stosuku do mnie inna do Niego ...

      podwojne traktowanie , ale chyba czesto tak jest.
      • Gość: tex Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 13:39
        Patrzyłem, myślałem, czułem, robiłem lecz tej jedynej nie opuściłem i nadal jej
        towarzyszę w naszej wędrówce przez życie. Czy to znaczy może, że prawie ciągle
        Ją zdradzałem?
        • nanowoodkryta Re: granica zdrady i wierności 05.06.04, 14:33
          . jesli patrzyles ...wiesz ..mozna patrzec na piekna dziewczyne w zwiewnej
          sukience latem , mozna i patrzec na rozebrana kolezanke, w pustym hotelowym
          pokoju

          myslales....ktoz z nas nie mysli:)?

          czułeś... tak czasem sie zdarza ...ze cos zaczyna sie czuc , to komplikuje.

          robiłeś .....

          to że jej nie opusciles o niczym nie swiadczy ..

          pytanie dlaczego , czy to chwila, czy cos wiekszego ...czy milosc , czy
          wódka ..wiele jest mozliwosci , tak samo jak granic jest wiele .
          • Gość: tex Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 17:12
            Twój tok myślenia jest dośc skomplikowany i troche dla mnie niezrozumiały. Ty
            też jak ja nie widzisz i nie czujesz tej granicy? A może jej wobec tego nie ma
            a sama myśl o niej to jakieś urojenia?
            • Gość: ee Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 21:54
              Namietyny pocałunek jest zdradą?
    • Gość: marta uparta Re: granica zdrady i wierności IP: 217.153.168.* 05.06.04, 21:59
      Każdy związek sam ustanawia sobie te granice. Dla jednych uprawianie seksu na
      boku nie będzie jeszcze zdradą, a dla innych juz myśl o kimś innym będzie
      zdradą. Ważne żeby obie strony zaakceptowały te warunki.
      • Gość: tex Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 22:37
        O fix!! Wydaje mi sie, że reprezentujesz nazbyt liberalne stanowisko w tej
        sprawie. Czy np. zgodnie z nauką Kościoła nie powinno sie przyjąc iż tą granicą
        jest cudzołóstwo. A może porzucenie wszystkich zobowiązań wobec jednej osoby na
        rzecz drugiej? A może tylko niektórych? Obawiam się, że poglądów może być tyle
        ilu rozmówców zabierze w tej sprawie głos. Jestem mimo wszystko ciekaw.
        • Gość: marta uparta Re: granica zdrady i wierności IP: 217.153.168.* 05.06.04, 22:59
          O ile dekalog chcesz uczynić uniwersalnym systemem wartości.... nie sądzę, żeby
          jednoznacznie można było odpowiedzieć na to pytanie. Najcześciej jednak zdrada
          jest pojmowana jako zdrada ciała. Tutaj jednak tez jesteśmy skłonni tę granicę
          przesuwać - stosunek seksualny, jak najbardzeij postrzegamy jako zdradę, ale
          czy pieszczoty intymne to tez juz niewierność? jeżeli one są takze zdradą, to
          dlaczego nie namiętny pocałunek? a nawet przytulenie obcego mężczyzny?

          A zdrada myśli? Można żyć z jedną osobą, oddawać się jej w łóżku, a w duchu
          nienawidzić i życzyc jej śmierci. To chyba gorsze od jednarozowego skoku w
          bok...

          Można żyć z jednym mężczyzną i być mu wierną, a szaleńczo zakochać się i
          pragnąc innego, a w łóżku, przytulając się do męża, wyobrażać sobie że to nasz
          ukochany. Czy to też zdrada?

          Uważam że nie ma uniwersalnego przykazania, które wskazywałoby nam granicę
          między zdradą i wiernością. Dlatego musimy ustalić ją sami.

          • Gość: tex Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 07:33
            zdrada-przejście na stronę nieprzyjaciela, wydanie kogoś, czegoś wrogowi lub
            osobie niepowołanej»
            niewierność-niedochowanie wierności małżeńskiej, zdrada małżeńska, wiarołomstwo»
            Zarzucać małżonkowi niewierność.
            -sprzeniewierzenie się komuś, czemuś, brak lojalności wobec kogoś»
            Niewierność wobec ideałów.
            Marta jesteś uparta!! Myślałem, że postarasz się nieco zawęzić problem. Czy nie
            uważasz, że zdradą, niewiernością /która jes chyba elementem zdrady, albo
            inaczej to też zdrada/ jest wszelkie działanie wykraczające poza ramy złożonej
            przysięgi, zobowiązania.Ale i tak taki punkt widzenia nie jest do końca w pełni
            konkretny z racji wieloznaczności używanych tam słów lub ich braku /np.nie
            opuszczę cię aż do śmierci - oddalenie fizyczne, psychiczne? nie przysięga się,
            że np. nie będzie się myślało o innych osobach, nie będzie się oglądało za
            innymi, nie będzie się całowało innych, itd/. Czy wobec tego, by problem ten
            rozwiązać należy zasiąść z partnerem przy stole i z kartka i ołówkiem /by po
            pewnym czasie nie przekręciś wspólnych ustaleń/ wypisać te wszystkie
            zachowania, które uznajemy za zdradę, niewierność? Co sądzisz Marta Uparta. A
            może również sądzą też i inni?
            • Gość: nanowoodkryta Re: granica zdrady i wierności IP: 5.2.* / *.chello.pl 06.06.04, 10:23
              przeciez w zwiazku tocza sie rozne rozmowy...

              a jesli sie tocza to predzejczy pozniej pojawia sie problem zdrady...

              w kazdym z moich zwiazkow predzej czy pozniej pojawiala sie rozmowa o zdradzie..

              i zwykle rozmowy "nie znioslbym gdybys.." "dla mnie to niedopuszczalne .." i
              takie rozmowy i nasze sumienie wyznaczaja nam granice ...

              • serendepity Re: granica zdrady i wierności 08.06.04, 13:09
                Ja nie musze rozmawiac z mezem o zdradzie w kontekscie naszego zwiazku.
                Wywnioskowalam sobie juz dawno z rozmow o znajomych, ze bylby bezlitosny.

                Co jest zdrada? Dla mnie bylyby najdrobniejsze elementy. Spotykanie sie za
                plecami meza z innym, drobne elementy czulosci itd.
                Zdrady meza nie biore pod uwage. Chyba musialby to uskuteczniac w pracy w
                meskiej toalecie bo wszedzie przemieszczamy sie razem.

                Serendepity.
    • Gość: Ulka Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 09:09
      Masz coś "na oku"?Lepiej zgrzeszyć i póżniej żałować ,niż żałować ,że się nie
      zgrzeszyło.
      • gagunia Re: granica zdrady i wierności 06.06.04, 09:30
        zgadzam sie z ktoras tam wypowiedzia marty - kazdy zwiazek ustala swoje
        granice. mozesz przysiegac w kosciele, bo taka przysiege ktos wymyslil i
        klepiemy ja wszyscy, a zyc wedle ustalonych przez was oboje zasad. i
        najwazniejsze zeby TYCH WLASNYCH zasad nie lamac, bo wtedy bedzie to zdrada.
      • klara-klara Re: granica zdrady i wierności 06.06.04, 09:31

        Lepiej zgrzeszyć i póżniej żałować ,niż żałować ,że się nie
        > zgrzeszyło.


        Wg mnie takie podejście to pójście na łatwiznę...
    • Gość: tex Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 12:51
      No nie! To co mówicie jest chyba nie do przyjęcia. Chyba zbyt subiektywne
      odczucia co do tematu przedstawiacie.To przecież "paranoja".Zgodnie z tym co
      powiadacie-a raczej powiada większośc z Was to każde zachowanie, nawet w
      minimalnym stopniu wzbudzające np. zazdrość drugiej osoby, można by uznać za
      zdradę / bo takie mogą być np.obustronne uzgodnienia np. nie życzę sobie byś w
      mojej obecności oglądał się za innymi kobitkami itp/. Uważacie zatem, że nie ma
      w tym zakresie norm ogólnych które tą barierę określają???
      • Gość: nanowoodkryta Re: granica zdrady i wierności IP: 5.2.* / *.chello.pl 06.06.04, 13:59
        no wiec w ogolnym mniemaniu, zdrada z cala pewnoscia jest seks z inna osoba.
        Reszte definiujemy sobie sami :)
        • Gość: tex Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 15:35
          No więc właśnie! Ale dlaczego? Czy dlatego może, że Kościół posługuje sie
          głównie, a może także, pojęciem cudzołóstwa? Jeśli się z tym zgodzisz to
          zapewne zgodzisz się też i z tym, że to głównie Kościół wyznaczył nam
          większości tą granicę. Czy jeśli podporządkujemy się tym regułom to możemy
          powiedzieć ,lub winniśmy przynajmniej czuć, że postępujemy moralnie w zakresie
          wierności?
          • Gość: marta uparta Re: granica zdrady i wierności IP: 217.153.168.* 06.06.04, 16:26
            Bez watpienia takie zachowania narzuciła nam nasza wielowiekowa, europejska
            kultura chrześcijańska, ale podejście do problemu zdrada/wiernośc zmieniało sie
            wraz z wiekami. Byc może takie podejście ukształtowało się u zarania
            chrzescijaństwa w Europie i silnie pokutuje do dziś, ale nie sądze że dziś
            można Kościół traktowac jako jedynego strażnika naszej moralności.
            Ja wiem, że biologicznie człowiek nie jest stworzony do monogamii, ale
            właściwie większośc starożytnych cywilizacji blikowschodnich i
            sródziemnomorskich przyjeło jednożeństwo jako obowiązująca normę. I byc moze
            doświadczenie wieków i pokoleń sprawiło, ze normy nie tylko religijne narzucaja
            nam monogamię.
            Absolutnie nie uwazam, że dekalog jest obowiązującym systemem wartosci. Słowa
            przysięgi wiernosci składanej w kościele traktujemy jako element tradycji (akt
            zaślubin USC ani słowem nie porusza kwestii wierności). Pojęcie "wiernośc"
            nawet słownik języka polskiego nie precyzuje co oznacza owa lojalnośc i
            oddanie. Można usiąść z partnerem przy stole i na kartce ustalić, co wierność
            dokładnie oznacza. Co z tego, skoro i tak późniejsze wspólne życie nierzadko
            zrewiduje te wcześniejsze ustalenia.
            • Gość: xyz Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 16:57
              tak więc jak zadam pytanie czy namietne pocałunki są zdradą? co na to
              opwiecie...banalne ale...?
              • Gość: kbb Re: granica zdrady i wierności IP: *.icpnet.pl 06.06.04, 17:19
                Zalezy od konkretnych osob i sytuacji oraz ich pogladow. ja moge powiedziec
                tylko ze swego punktu widzenia - dla mnie namietne pocalunki sa zwiazane tylko
                i wylacznie z glebokim uczuciem do danej osoby (nie wyobrazam sobie, zebym
                robila to z kims "dla sportu", kocham mojego faceta i nawet mysl o jakims
                przytulaniu przez innego jest dla mnie odstreczajaca - a co dopiero cos
                wiecej). jesli moj partner namietnie by sie calowal z jakas inna kobieta byloby
                to juz dla mnie rownoznaczne ze zdrada. co innego przeciez przyjacielskie
                cmokniecie w policzek a co innego takie - erotyczne juz w koncu - pocalunki.
                • Gość: marta uparta Re: granica zdrady i wierności IP: 217.153.168.* 06.06.04, 17:27
                  Mówisz tak, bo kochasz swojego faceta, czujesz się przy nim bezpieczna i masz
                  do niego zaufanie. W takiej sytuacji nie myśli sie o innych. Ale co powiesz
                  kobiecie, która tkwi w beznadziejnym małżenstwie, w którym jest poniżana, bita,
                  w którym nie ma miejca na czułość? Gdy pozna kogoś, kto okaże jej trochę
                  normalnej tkliwości, choćby to był prawdziwy namiętny pocałunek. Czy ona tez
                  popełnia zdradę?
                  • nanowoodkryta Re: granica zdrady i wierności 06.06.04, 19:56
                    Zdrada jest zdrada, to ze popelniona w takich anie innych warunkach nie zmienia
                    chyba tego, pragnela innego, calowala innego ... zdrada ... to ze gdy kogos
                    kochamy nie myslimy o zdradzie to fakt,ale jesli kogos nie kochamy a zdradzamy
                    to i tak jest to zdrada...

                    tak samo mozna by rozpatrzac...
                    wielka impreza pelno znajomuych, rozluzniasz sie wypijasz duzo za duzo...
                    nad ranem budzisz sie w pokoju swojego przyjaciela? to zdrada, czy nie ? skoro
                    NIC nie pamietasz ?

                    i przykladow mnozyc by w nieskonczonosc.

                    dla mnie poczatek zdrady to to gdy zaczyna sie pragnac druga osobe, myslec o
                    niej, fantazjowac , chciec czuc ja blisko ..to czy pozniej skonumuje sie to w
                    postaci pocalunku, pieszczoty czy seksu to juz kwestia drugorzedna... i nie
                    mowie tu o chwilowym pragnieniu, ale o pernementnej checi na bycie z druga
                    osoba. Ale jak juz ustalilismy.. kazdy ma tutaj swoje zasady, co dla kogo jest
                    zdrada.
                    • tomasdyg Re: nanowoodkryta- granica zdrady -gdzie następuje 06.06.04, 20:14
                      nanowoodkryta napisała:
                      > dla mnie poczatek zdrady to to gdy zaczyna sie pragnac druga osobe, myslec o
                      > niej, fantazjowac , chciec czuc ja blisko ..

                      I masz rację, bo zdrada rodzi się w głowie, a reszta jest tylko formalnym,
                      fizycznym i nienajważniejszym dopełnieniem.
                      Pozdrawiam :)

                      • Gość: marta uparta Re: nanowoodkryta- granica zdrady -gdzie następuj IP: 217.153.168.* 06.06.04, 22:34
                        Przepraszam, ale dla mnie takie postawienie sprawy to bzdura - nasze fantazje
                        seksualne to sprawa zupełnie odrębna, możemy fantazjowac, ale to wcale nie
                        znaczy, że mamy ochotę to zrealizować. Mogę sobie myślec o tym, że Brad Pitt
                        jest słodko napakowany i w fantazjach widzieć się w jego ramionach, ale to nie
                        znaczy, ze NAPRAWDĘ poszłam bym z nim do łóżka:))) Mamy prawo do niezależności
                        naszych myśli. Fantazjowanie absolutnie nie jest zdradą.
                        • nanowoodkryta Re: nanowoodkryta- granica zdrady -gdzie następuj 07.06.04, 08:18
                          Akurat nie chodzilo mi o abstrakcyjne pragnienie kogos z telewizji itp , moze
                          dlatego bo mi sie takie rzeczy nie przydazaja :))
                          mialam na mysli intensywne fantazjowanie o kims kogo znamy, z kims spedzamy
                          czas, przyjaciel , znajomy, ktos z pracy... wydaje mi sie ze fantazjowanie o
                          takiej osobie z ktora czesto mamy kontakt to zupelnie cos innego ..niz
                          fantazjowanie o huljo iglesjasie :)

                          Bo od takiego fantazjowania, bardzo blisko do pragnienia, a od takiego
                          pragnienia juz do czekania na okazje zeby "cos" sie stalo :) oczywiscie samo
                          myslenie to jeszcze nie zdrada, ale wedlug mnie w wiekszosci od myslenia sie to
                          zaczyna
                          • Gość: Paul Re: nanowoodkryta- granica zdrady -gdzie następuj IP: 62.233.236.* 07.06.04, 10:23
                            Czy kąpiel nago w morzu lub jeziorze z innym facetem można uznać
                            za zdradę pomimo, że zapewnia cię o kochaniu, że to nić wielkiego,
                            że pokazywanie swojego ciała to nic zdrożnego, dotykanie ciała
                            to co innego, ale pokazywanie go nic nie znaczy???
                            • Gość: xyz Re: granica zdrady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.04, 11:30
                              Pocałunek namietny = zdrada
                              sex = zdrada
                              fantazje = nie zdrada - dlaczego? ano dlatego że moze nas ciagnać do kogos ale
                              nie robiąc nic co by nas zblizało fizycznie i emocjonalnie do tego obiektu
                              westchnien nie jest zdrada
                              paradowanie nago przed kimś = nie zdrada, no bo niby dlaczego... a jak sasiad
                              nas podglada przez okno to niby... nie przesadzajmy
                              trzymanie za reke przyjaciela i przytulenie sie do niego = nie zdrada...
                              wizyty 8 razy dziennie bez przyczyny u kobiety/mezczyzny = moze byc
                              zdradą...zalezy po co sie spotkają :D
                              po pijaku = zdrada... fakt jest faktem nie ma co sie usprawiedliwiać

                              granica zdrady jest na cielesności z tego wynika i jdenak tak jest... i nic
                              tego nie zmieni
                              żade ustalanie w związku granicy nie przejdzie ... jezeli partner zacznie mowic
                              o zdradzie zaraz bedziemy go podejrzewać... :)

                              • nanowoodkryta Re: granica zdrady 07.06.04, 12:52
                                Ja nie rozumiem jak w szczerym zwiazku rozmowa o zdradzie moze doprowadzic do
                                podejrzen ze taka ma miejsce :)

                                jak juz mowilam mysle ze dla kazdego, zdrada to jednak cos innego, np dla mnie
                                kapiel mojego mezczyzny nago z inna kobieta, uznalabym za zdrade, zreszta nie
                                widze celu dlaczego ktos mialby to robic bez podtekstu erotycznego, ale zapewne
                                dla kobiety ktora, sama kapie sie nago z co drugim przyjacielem, kapiel nago z
                                przyjaciolka jej partnera nie bylaby niczym nadzwyczajnym :)

                                bo kazdy sadzi troche wedlug siebie i tyle :)
                                • paulek1 Re: granica zdrady 07.06.04, 13:04
                                  Tego do końca nie wiem, czy często kąpała się nago, bo teraz już mi tego nie
                                  powie. Raczej ma swobodny stosunek do swojego ciała. Raz opowiadała mi
                                  zdarzenie, że wszyscy poszli kąpać się do rzeki, a drugi raz o tym samym, że
                                  tylko chlopcy poszli i kąpali się nago i że ona napewno nie. Nie bardzo w to
                                  wierzę, ale wówczas nie byliśmy razem. Problem w tym, że ona wyznaje filozofię
                                  Kalego i raczej nie wyobraża sobie, że ja bym mógł obnażać się przed innymi
                                  kobietami, chroni mnie i pilnuje jak może, bo boi się, że mogę zrobić to samo,
                                  nie koniecznie kąpiel. Tacy są ludzi, mi wolno - Tobie nie!!!

                                  Ja i tak odbieram to jako zdradę tylko ona ciągle nie może tego zrozumieć. Jak
                                  zrobię to samo, to może to do niej dotrze.
                                  • Gość: marta uparta Re: granica zdrady IP: 217.153.168.* 09.06.04, 17:39
                                    Wiele chyba zalezy od intencji. Opalanie się nago na plaży naturystów, w
                                    otoczeniu tłumu nagich ciał trudno uznac za zdradę. Jezeli intencja jest
                                    erotyczna - sprawa staje się dyskusyjna. Wiadomo, że nikt nie będzie się
                                    obrażał za rozebranie u lekarza.
                                    Ale czy powinnam uznać za zdradę fakt, że mój męzczyzna uczestniczył w
                                    wieczorze kawalerskim którego atrakcją była striptizerka? Oglądał obcą, nagą
                                    kobietę, a jej taniec miał wybitnie erotyczny charakter? Albo ogladanie
                                    rozebranych panienek w Playboy'u?

                                    • Gość: tex Re: granica zdrady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 22:50
                                      I tu Marta Uparta trafiłaś!Oglądanie gazetek to niewątpliwie zdrada!! Bądź
                                      poważna!!!
                                      • Gość: marta uparta Re: granica zdrady IP: 217.153.168.* 12.06.04, 17:17
                                        Wobec tego jestem zdradzana bardzo czesto! I to z najpiękniejszymi i
                                        najbardziej pożądanymi kobietami. I do tego głupia, sama mężowi te Playboy'e
                                        czasem kupuję!
                                        Widzisz jak płynną i indywidualną sprawą są te granice. Mnie nie oburza, ani
                                        nie odczuwam tego jako zdrady, ze mój facet popatrzy czasem na piękną, nagą
                                        kobietę, kompletnie dla niego nieosiągalną. Nawet w moim mózgu nie obudzi się
                                        cień zazdrości o te papierowe piękności. Jezeli nie uważam, że to zdrada, to
                                        nie jest to dla MNIE zdrada.
                                        Pytasz się o te granice, jak ktos zagubiony, kto nie ma ustalonych własnych
                                        kryteriów. Widze że masz je, i to bardzo, w moim odczuciu, rygorystyczne.
              • lukrecja8 Są n/t 07.06.04, 11:58

              • serendepity Re: granica zdrady i wierności 08.06.04, 13:11
                Dla mnie tak. Dla mojego meza na pewno. Byloby to po prostu niestosowne
                zachowanie.

                Serendepity.

                Gość portalu: xyz napisał(a):

                > tak więc jak zadam pytanie czy namietne pocałunki są zdradą? co na to
                > opwiecie...banalne ale...?
    • Gość: kawka Re: granica zdrady i wierności IP: *.pl 10.06.04, 23:13
      A jeśli fantazje i pragnienia (choć dotyczące konkretnej osoby)ze względu na
      zasady pozostają tylko wyobrażeniami? Wzrasta apetyt na seks i zyskuje na tym
      stały związek. Może się uatrakcyjnić na tyle, że owe marzenia przestaną się
      pojawiać... Czy to też jest zdrada?
      • Gość: tex Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 23:38
        A jeśli wyobrażenia przestana się pojawiać, to i może spadnie apetyt na sex?
        Jak zareaguje na to związek?
        • Gość: kawka Re: granica zdrady i wierności IP: *.pl 10.06.04, 23:58
          Pewnie nie spadnie tak od razu, a może będzie wyciszenie, aż się pojawi jakaś
          inna podnieta (niekoniecznie "zewnętrzna")? Nie wiem, to wszystko są
          spekulacje. Myślę jednak, że to może sie przydarzyć w dobrym, opartym na
          miłości związku, którego seks jest nieco słabszym punktem (np. różnica
          temperamentów). Generalnie chodzi mi o to - czy jeśli z założenia fantazje
          pozostają tylko fantazjami, a przy tym zaspakajają jakąś potrzebę, czy sa złe?
          • Gość: tex Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 00:10
            Fantazje z reguły są czymś przyjemnym, bo tylko o takich rzeczach człowiek lubi
            fantazjować. Po tym przychodzi jednak okres powrotu do rzeczywistości juz chyba
            nie tak fantastycznej. Ale co to ma wspólnego ze zdradą bądź wiernością?
            • Gość: kawka Re: granica zdrady i wierności IP: *.pl 11.06.04, 00:23
              Właśnie tak sądzę, że niewiele. Natomiast przeczytawszy cały wątek odniosłam
              wrażenie, że co bardziej rygorystyczne osoby już fantazje uważają za nadużycie
              wierności, bo "zdrada rodzi się w głowie". Nie przeczę, że tak może być, ale
              wcale nie musi. Gdybyśmy realizowali chociaż połowę naszych fantazji! A może
              nawet wysunąć tezę, że wyobrażenia mogą zabezpieczać przed zdradą, dostarczając
              namiastki emocji, których poszukujemy?
              • Gość: tex Re: granica zdrady i wierności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 10:49
                A więc Kawka czy czujesz, że jest jakaś granica między zdrada a wiernością?
                Potrafisz ją umiejscowić i zdefiniować? Tylko nie fantazjuj zbytnio bo możesz
                sie znaleźć może o krok lub więcej od "zdrady".
                • Gość: kawka Re: granica zdrady i wierności IP: *.pl 11.06.04, 22:43
                  Pewnie zdradą jest to, co poważnie rani partnera, na co nigdy by sie nie
                  zgodził, co podkopuje zaufanie ... . Nie od rzeczy też jest posłuchać swego
                  sumienia. Dyskusja potwierdza, że uniwersalnych kryteriów nie da się ustalić.
                  Pozdrawiam wszystkich wiernych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka