Dodaj do ulubionych

Zmarnowane zycie za granica.

14.05.08, 10:59
Ostatnio strasznie duzo cv sie pojawio od ludzi ktorzy chca wracac
do polski. I tak sobie patrze cala masa typu: skonczone jakies
studia dobre, w potrzebnym kierunku, techniczne itd. I doswiadcznie
zawodowe: 3 lata praca na roli gdzies pod monachium, 3 lata pomocnik
kierownika kuchni itd. i z czym do ludzi?
a zaczyna sie pojawiac co raz wiecej naprwde dobrych ofert dla
mlodych ludzi z jakims doswiadczeniem. Niektorzy
pojechali "zarabiac" inni zostali tu pracowac za psie pieniadze ale
za to w swoim fachu, a teraz powoli otwieraja sie mozliwosci.
I w reku trzymalem mase takich cv i mi nawet nie zal. Jak kto nie
mysli to sam sobie winien. Niech sobie siedza na roli dalej skoro
dali sie zaslepic dawnym kursem wymiany zlotego... a on wciaz sie
polepsza.
Obserwuj wątek
    • widokzmarsa Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 11:15
      kilka uwag. Co do kursu złotego - jest nadmuchany, wynika min z koszmarnego
      długu Polski i ciągłego pożyczania pieniędzy przez rządzących lewaków by ten
      dług jakoś spłacać. U nas się do tego podnosi stopy a w krajach gdzie rządy chcą
      rozwoju stopy się opuszcza. Ciekawe czy tak będą się cieszyć ludzie jak
      przestaną spłacać kredyty hipoteczne bo raty im się zrobią za duże.
      Nie widzę też nic mądrego w zadowoleniu z tego że przez kutasów co rządzili
      ludzie musieli jechać za chlebem za granicę bo w kraju było bezrobocie.
      A na koniec to nie wiem czy twój post nie wynika z zazdrości, że jednak setki
      tysięcy ludzi mają się tam lepiej, nie mają kutasów za szefów, studiują,
      rozwijają się, że zwykły robol za granicą żyje normalnie i stać go na wszystko.
      A ty musisz tu zap..ać, masz mniejszą pensję a wszystko jest droższe, twoimi
      prezydentami są ludzie bez wykształcenia, pijacy, czy zbrodniarze a posłami są
      bandyci i złodzieje.
      • mikolaus Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 16:18
        Wydaje mi sie ze ten mit o Polakach pracujacych na zmywaku wciaz
        funkcjonuje w naszym kraju.A tak na prawde tak koncza ludzie nie
        znajacy jezyka i slabo wyksztalceni ktorzy robili by to samo w
        Polsce.
        Znam wielu Polakow pracujacych za granica i sa zadowoleni.Byc moze
        nie robia tego o czym marzyli ale kto z nas moze to o sobie
        powiedziec.
        Ale kiedy przychodzi koniec miesiaca to oni w wiekszosci wiedza za
        co pracuja, wiedza ze ich praca ma wymierna wartosc.Wystarczy
        przejsc sie ulicami Londynu i Warszawy i popatrzec na ludzi zeby
        dostrzec ktorzy sa bardziej zadowoleni ze swojego zycia.
        Polacy nie wroca do Polski bo kurs zlotowki jest mocny.Polacy wroca
        do kraju kiedy wreszcie beda tutaj panowac jasne reguly gry i kiedy
        beda tutaj mogli normalnie zyc,pracowac i rozwijac sie.
        I konczac wroce do mocnego kursu zlotowki.Chyba nie sadzicie ze ktos
        kto oszczedza w walucie obcej wroci teraz do kraju zeby pierwszego
        dnia stracic kilkanascie procent swoich oszczednosci.Jak mocna
        zlotowka ma sie do konkurencyjnosci polskich firm.Przeciez to
        podstawy ekonomii-mocna waluta zabija eksport wiec raczej wiecej
        firm bedzie bankrutowac niz powstawac a co za tym idzie bedzie roslo
        bezrobocie.
        pozdr
        • widokzmarsa Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:03
          moi znajomi którzy zostali w USA, a z którymi ja zaczynałem dawno temu, w
          znakomitej większości to ludzie bogaci, na stanowiskach, z własnymi firmami,
          milionerzy. Biorąc statystycznie ludzi z podstawówki lub osiedla, ci co tu
          zostali żyją podle.
      • zeberdee24 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:39
        Dług publiczny Polski nie jest wcale koszmarny, koszmarny dług mają Włosi,
        Belgowie i Japończycy(bodajże 190% PKB). Stopy się podnosi po to żeby walczyć z
        inflacją, a nie dlatego że ktoś w RPP ma takie widzimisię. Jeżeli cykl
        zacieśniania polityki pieniężnej się zakończy i inflacja się ustabilizuje, wtedy
        będzie można obniżać stopy co pewnie zostanie uczynione - gospodarka zawsze
        rozwija się w cyklach. Wyjaśnij mi też tę sekretną korelację między kursem
        złotego a pożyczaniem pieniędzy przez lewaków ?
        • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:21
          Dziekuje Ci za wytlumaczenie mu tego.. prawie zaczalem klac gdy
          przeczytalem wypociny marsowego widoku..
          • widokzmarsa Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:28
            wolę swoje wypociny. Tak jak i wolę gospodarkę która przyspiesza 13% nawet
            mając czasem inflację. Wolę gdy rynek to reguluje a nie jakieś pzprowskie
            popłuczyny. Niestety żyjemy tam gdzie rządzą inni i cieszą się że unia ma wzrost
            2%,
        • widokzmarsa Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:21
          takie brednie to możesz wyborcom partiom od lat rządzącym pakować łopatą. Mamy
          ogromny dług i zadłużamy się coraz bardziej. To że ktoś inny pożyczył poza
          możliwości spłaty pokolenia mnie nie obchodzi. Typowe gadanie: zobacz, a
          Francuzi więcej pożyczyli. A drugie_ nie lubisz unii - jedź na Białoruś. Nie
          mając argumentów trzeba ludzi obrażać by można było dalej stać przy żłobie i kraść.
          Korelacja jest prosta - by oddawać pieniądze musimy pożyczać bo nie mamy z czego
          oddawać, by móc pożyczać musimy dawać większy procent by ktoś chciał nasze
          obligacje. Lewactwo (czerowne i czarne) które u nas ciągle rządzi woli
          wprowadzać przeszkody przedsiębiorcom, idiotyczne przepisy z unii, zamordyzm
          biurokratyczny, partyjniactwo. Nasz kraj pod względem wolności gospodarczej jest
          za Azarbejdżanem i Botswaną. Tylko jak ktoś ogląda tylko tvn 24 to moze się
          nigdy o tym nie dowiedzieć.
          • zeberdee24 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:41
            Utrzymywanie płynności finansowej jest normalną rzeczą, pożyczasz żeby oddać,
            tak działają prawie wszystkie firmy jak najbardziej nielewackie na świecie.
            Generowanie nadwyżki budżetowej w kraju nie posiadającym petrodolarów, mającym
            gospodarkę rynkową od niecałych 20 lat jest raczej trudne do wykonania. A co do
            rankingu wolności gospodarczej - ten ranking jest dosyć tendencyjny, wysokie
            oceny kraju niekoniecznie są korzystne dla obywateli w dłuższej perspektywie.
            • widokzmarsa Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:48
              Ale Polska pożycza żeby przejeść, zresztą, to nie forum na takie gadki...
      • bertrada Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:56
        Wszystko jest pod kontrolą. Weszliśmy do UE a nic nie ma za darmo.
        Oni nam dają pieniądze a my to co mamy najlepszego, czyli tanią siłę
        roboczą i rynki zbytu dla eurobadziewia. Światowego badziewia
        również.
        Żeby unia funkcjonowała jako tako to wszystkie rynki muszą się
        zrównać. A tego nie da się zrobić nagle. Potrzeba na to 10 do 15
        lat. Wszystko zmierza ku temu, żeby ceny a w efekcie także i pensje
        zrównały sie z cenami europejskimi.

        A co do wyjazdów Polaków to całe szczęście, że wyjechali. Dzięki
        temu polski pracownik na polskim rynku zaczął się liczyć. Wzrosły
        jego prawa i zarobki. Przykład:
        mkaczmarczyk.bblog.pl/tag,pokojowka,4050.html
        • zeberdee24 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 23:02
          Taki jest właśnie cel polityki konwergencji:) Osiągany z resztą znacznie
          szybciej niż to planowano.
        • widokzmarsa Re: Zmarnowane zycie za granica. 15.05.08, 00:48
          ale propaganda, jak za gierka:)
          Poczytaj na co idą z unii pieniądze i ile ich idzie. Wg moich obliczeń jesteśmy
          stratni...
          • bertrada Re: Zmarnowane zycie za granica. 15.05.08, 17:27
            Sugerujesz, że robię jakąś propagandę? ;P
            Nic podobnego. Staram się tylko spojrzeć na sprawę z jak najszerszej
            perspektywy i dostrzec w tym dalekosiężny sens. Bo to co napisałam
            jest prawdą. O to mniej więcej w tym wszystkim chodzi. Na
            szczegółach się oczywiście nie znam. Taka jest polityka, że do
            pełnej integracji potrzeba 10 do 15 lat i wszystko co się dzieje
            jest temu podporządkowane. Mam wrażenie, że ten cały bałagan i
            wyrzucanie pieniędzy w błoto również. ;P

            O szczegółach pogadaj sobie z autorem blogu, do którego umieściłam
            linka. To mądry facet i ma dość trzeźwy i krytyczny stosunek do tego
            wszystkiego. Myślę, że w wielu kwestiach bylibyście zgodni.
      • agusia19861 Re: Zmarnowane zycie za granica. 17.05.08, 18:59
        do widok z marsa,

        bardzo modry meil w zupelnosci sie z tobo zgadzam!!
    • rarely kogo to obchodzi 14.05.08, 16:25
      nuda
    • pianazludzen Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 16:31
      jest jeszcze 3 kat. ludzi, osoby pracujace za granica w swoim zawodzie:
      architekci, lekarze, finansisci, ekonomisci, nauczyciele, tancerze etc etc
    • stokrotka.na.lace Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 16:34
      Ja mieszkam w Anglii i pracuje w swoim zawodzie i to przykre co
      piszesz. Bo moze pewnego dnia wroce do PL bede chciala znalezc prace
      i znajdzie sie taki jak Ty i pomimo tego ze bede miala duze
      doswiadczenie, jezyk itp. Ty mnie nie zatrudnisz tylko dlatego bo
      wyjechalam a tych co zostali jest Ci zal.
      • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:03
        a chcialabys dla niego pracowac? no widzisz, wiec zadna strata :-)
        • stokrotka.na.lace Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:05
          znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

          > a chcialabys dla niego pracowac? no widzisz, wiec zadna strata :-)

          Bez urazy najwspanialszon ale z takim podejsciem nie chcialabym ale
          mam nadzieje ze nie trafie na takiego pracodawce:)
          • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:07
            > Bez urazy najwspanialszon

            najwspanialszemy wiele mozna zarzucic, ale nie to zeby byl obrazalski ;-)
            • stokrotka.na.lace Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:09
              znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

              > > Bez urazy najwspanialszon
              >
              > najwspanialszemy wiele mozna zarzucic, ale nie to zeby byl
              obrazalski ;-)

              Ja tutaj nowa jestem wiec musze sie jeszcze obyc miedzy ludzmi:)
    • sabriel Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 16:57
      Oni wyjechali bo tu nie było dla nich pracy lub była taka,z której nie da się
      kupić mieszkania,utrzymać rodziny,żyć na przyzwoitym poziomie.
      Lepiej byłoby gdyby zostali w kraju i marudzili,że jest źle?
      W pewnym sensie tych ludzi podziwiam, chociażby za odwagę. Niedobrze,że z góry
      wszystkich ich przekreślasz.
    • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:36
      no ale dales plame....co Ty piszesz czlowieku?!
      tak jakby do przyjemnosci nalezalo wyjezdzanie z kraju...ale gdy
      pracy nie ma i nie bylo wczesniej...i sytuacja zmusza?
      ludzie wyjezdzali i teraz wracaja...Twoj post jak dla mnie mniej
      wiecej taki "PO CO WRACACIE?'
      wstydze sie za takich jak Ty...akurat mieszkam w USA,ale nie
      przekreslam,ze nie wroce...
      i o TWOJE pozwolenie nie pytam...
      • misia12347 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:44
        Wiesz, ale on ma trochę racji. Zwłaszcza na początku dużo osób
        wyjeżdżało do Angli i łapało każdą pracę typu zmywanie naczyń czy
        zawijanie czekolady w sreberko w fabryce. Jeśli to robili ludzie po
        studiach, to jest to oczywiste marnowanie umiejętności. Taka praca
        wykonywana długo, nie poprawia atrakcyjności CV i chyba nie można
        polemizować z tym stwierdzeniem.
        • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:50
          no chyba zwariowalas...ludzie wyjezdzali,sprawdzali sie choc
          jak....a to ,ze myli garnki czy poniewierali sie inaczej-to wieka
          odwaga i sztuka zdobywania pieniedzy....najpierw to,ale pozniej z
          czasem robili cos innego...lepszego...
          i sytuacja ich napewno zmusila...
          a Ty piszzesz jakbys sie wczoraj urodzila...ze po studiach?
          no to co mieli robic jak pracy nie bylo?
          gdzie sie podziac mieli?!
          jeszcze zejdzie zanim sie poprawi...
          i moi rodacy to pisza...:(
          • zeberdee24 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 17:58
            No ale trzeba się zgodzić z tym że praca w fabryce chipsów nie wnosi nic do cv
            człowieka który ma jakieś studia i szuka pracy umysłowej. Z tym znajdowaniem
            czegoś lepszego za granicą... Polaków w UK chyba nie bardzo kojarzy się z
            prestiżowymi zawodami, zatem trudno przypuszczać że jest ich bardzo wielu w
            takich profesjach.
            • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 18:08
              OK...ZNAM TEN BOL NAPRAWDE...
              przyjechalam i tez zeszlo zanim zaczelam "pracowac" naprawde...
              ale wybilam sie.znalazlam prace.mowie ich jezykiem.
              Polska nie dala mi wczesniej pracy...
              chyba wszyscy co pisza tutaj maja dobre prace i wiedza wielkie G o
              jej szukaniu,zdobywaniu i staraniu sie o lepszy byt...
              masakra...
              za kase masz robote albo znajomosci...a TY tutaj o CV????
              gdzie ma sie szanse nawet zlozyc papiery?!!!!
              pracodawcy chca po studiach i ze stazem oraz z doswiadczeniem....
              rzadko kiedy po studiach ktokolwiek znajdzie od razu prace...
              smutne...
              • 2szarozielone Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:12
                > za kase masz robote albo znajomosci...a TY tutaj o CV????
                > gdzie ma sie szanse nawet zlozyc papiery?!!!!

                To nie jest merytoryczna dyskusja :/
                • zeberdee24 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:14
                  Widocznie musiała mieć jakieś ekstremalnie złe doświadczenia.
    • mnop2 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 18:14
      daj spokój Kaziu, nie zazdrość
      • nexstartelescope Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:10
        Wyjazd za granice to najlepsza decyzja jaka podjelam w zyciu. Mam
        satysfakcjonujaca prace zgodna z kierunkiem studiów, kase zarobiona
        bez wypruwania sobie flakow i uzerania sie z takim szefem-burakiem
        jak Ty, doswiadczenie zawodowe, zycie odobiste i przede wszystkim
        WOLNOSC. Nie zamierzam wracac do kraju.
        • mnop2 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:13
          czy musisz tak perfidnie dokuczać najwspanialszemu?
      • ja_gnaa Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:25
        nie zaluj tych co wyjechali.
        my tego nie potrzebujemy.

        wrocilam niedawno do Polski .. zaproponowali mi 1500zl mies (duze
        miasto). ..podziekowalam i wrocilam na wyspy.
        kto ci powiedzial, ze tutaj ludzie nie pracuja w dobrych firmach czy
        doswiadczenia w swoim zawodzie nie zdobywaja?
        kazdy wybiera swoja droge zycia.

        ps. najbardziej lubie jak sie wypowiadaja ludzie, ktorzy nigdy
        zagranica nie byli ... a GW jak juz nie ma co pisac do obsmaruje
        emigrantow coby w Polsce ucieche mieli, ze im sie lepiej zyje.

        pozdrawiam
        • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:28
          facet nie ma pojecia o czym pisze.. sam od 19 lat mieszkam poz
          akrajem. zarowno ja jak wiekszosc znanych mi mlodych rodakow, myje
          jedynie swoje wlasne talerze i zamiata swoje wlasne podlogi. Ludzie
          pracuje, robia kariery, dobrze zarabiaja i zdecydowasnie nie sa
          tania sila robocza
          • 2szarozielone Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:42
            Eeee... Dopiero załapałam, że Ty poza krajem :((((( Buuuuuu :((((
            • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:43
              I czemu buczy? Jestem w Polsce tak czesto jak sie tylko da i jak
              probuje zorganizowac piwko forumowe to nie ma chetnych :( buuuu
              • 2szarozielone Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:48
                Heh, to daj znac o kolejnym piwku ;)
                • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:49
                  Od 10 lipca do 2 sierpnia.. moge dojechac w kazdy zakatek Polski :)
                  • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:19
                    WIEC SA JESZCZE LUDZIE,KTORZY PODOBNIE JAK JA MYSLA?
                    A SZANOWNY "idealny" GDZIES ZNIKNAL...
                    • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:20
                      Masz na mysli tego nadetego osobnika, ktory zalozyl ten watek :)?
                      • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:22
                        DOKLADNIE....TY ,TO KIEDY W POLSCE BEDZIESZ?
                        TO JA NA TAKIE PIWKO BARDZO CHETNIE....
                        • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:24
                          Od 10 lipca do 2 sierpnia :)
                        • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:26
                          NO TAK..PRZECIEZ PISALES....CHOLERKA...JA TEZ BEDE W SIERPNIU...
                          ALE POD KONIEC:(((
                          • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:28
                            A gdzie w ogole przebywasz? Moze sa sie zorganizowac piwko bez
                            przyjazdu do Polski :)?
                            • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:30
                              mieszkam w USA juz ponad 9 lat...
                              GOSiaczek jestem....
                              • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:31
                                Oj to troche daleko niestety :( Pomyslalem, ze moze no kolo
                                Sztuttgartu mieszkasz.. bede tam we wtorek :)
                  • 2szarozielone Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:29
                    to coś wymyślimy :P
                    • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:32
                      :) Dam znac :) A tak swoja droga to w ktorym zakadku Polki mieszkasz?
                      • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 20:35
                        TARNOW
                        • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 21:00
                          najwspanialszy on....no gdziez to sie tak wspanialy czlek podziewa???
                          az "ZA" wspanialy...dlatego go nie ma z nami...
                      • 2szarozielone Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 21:58
                        w Poznaniu, a jestem z Torunia. taka rozdarta jestem :)
                        • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:00
                          A to sie akurat dobrze sklada.. mam zamiar zawitac na pare dni do
                          Poznania :)
                          A co do rozdarcia to i tem nasz niezle.. ja jestem nie tyle rozdarty
                          co zmieszany.. korzenie krakowskie, urodzony na dolnym slasku a
                          wyhcowany na gornym... i polawa zycie poza Polska :(
                          • 2szarozielone Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:44
                            Ojjj, no ja będę się starać bardziej się nie rozdzierać i nie mieszać. Zobaczymy
                            jak wyjdzie :)
          • mnop2 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:44
            a jakie płacisz podatki w %?
            • kontik_71 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 19:47
              A bedzie tego cos kolo 8% gminnych i kantonalnych oraz kolejne jakie
              jakies 4-5% federalnych. Ale to pytanie i odpowiezd nie oddaja
              calosci obrazu.. trzeba np dodac, ze skladka zdroweotna jest u mnie
              niezalezna od wysokosci wyplaty, zalezy za to od miejsca
              zamieszkania, wieku, plci, stanu zdrowia.. do tego mam udzial wlasny
              plus 10% udzial w kosztach leczenia..
    • kontik_71 Niestety nie pomylilem sie co do ciebie 14.05.08, 19:26
      A kim ty jestes robaczku, ze z takim politowaniem mowisz o ludziach,
      ktorzy nie bali sie wziac zycie w swoje rece i zrobic cos wiecej niz
      marudzenie przy wodce.
      • wielo-kropek Re: Niestety nie pomylilem sie co do ciebie 14.05.08, 19:33
        A jak z tym jest w Polsce? Czy w Polsce nikt nie ma
        zmarnowanego zycia? Wyglada na to ze wszyscy ci co wyjechali,
        wyjechali po to zeby zmarnowac swoje zycie. Ciekawe. Wiadomo ze nie
        wszystkim wyjezdzajacym sie ulozylo czy uklada, ale oni
        zazwyczaj wracaja, by w Polsce miec tez swoja, podobna biede
        co mieli za granica. Do Polski kazdy Polak zawsze moze wrocic.
        Autor zamiast oceniac, powinien najpierw sie zastanowic nad
        tym dlaczego wiekszosc nie wraca. Wlasnie w tym tkwi glowna
        odpowiedz.
      • corgan1 i co? naprawdę nie ma alternatyw? 14.05.08, 21:29
        praca na roli albo wódka i to po dobrych studiach? nie ma innych
        możliwości?

        Co znaczy "wziąć życie w swoje ręce"? Że ktoś jest po dobrych
        studiach i przez kilka lat pracuje w ochronie albo stoi za barem?
        Znalezienie jakiejkolwiek pracy bo to dzisiaj nie jest problem to
        normalna rzecz i nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.

        No ale jak ktoś ma kilkuletnią przerwę w zawodzie no to sory... Musi
        się liczyć z tym, że gdyby chciał znowu wejść w zawodową orbitę
        swojego wykształcenia będzie na starcie w gorszej pozycji od:
        - świeżaków po tych studiach co delikwent
        - ludzi którzy mają doświadczenie w zawodzie a chcą zmienić pracę

        Takie jest życie. Ale kto powiedział że musi być usłane różami?
    • 18_lipcowa1 Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 21:31
      zartujesz sobie chlopie,chyba nigdy nie byles za granica a twoj post
      wynika chyba z zazdrosci
      Jestem w Uk ponad 2 lata, wiekszosc moich znajomych po krotkim
      epizodzie ze zmywakiem ( na poczatku ) lub polem salaty pracuje w
      swoich zawodach albo zawodach nabytych w UK, zarabiaja super, maja
      swietnych szefow, urlop bez laski, pelna wyrozumialosc i czuja sie
      docenienim nie maja problemu z ustalaniem godzin pracy by byl czas
      dla rodziny, na szkole. Tak jak i ja.
      Nikt nie sprzata (chyba ze sobie lubi dorobic po godzinach swojej
      normalnej pracy ) nie zmywa, nie pracuje w Burger Kingu.

      Mysle ze kto jest ambitny to tak samo bedzie rozwijal sie w UK czy
      PL, z ta roznica ze Anglia daje mozliwosci i dobre pieniadze troche
      szybciej.
      • 4-metamorphosis Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 21:57
        NO I BARDZO DOBRZE...
    • mathias_sammer Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:11
      polska to osatnie miejsce na ziemi, w ktorym chcialbym z wyboru
      mieszkac.
      tyle na temat od emigranta.
      m.s.
      • gapuchna Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:12
        Ale jednak to ojczyzna i tak mocno zarzekać się nie przystoi.
        • mathias_sammer Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:17
          a coz to jest ta cala ojczyzna? miejsce przypadkowego zaplodnienia
          przodkow i nasze poczecie? jezyk? metry kwadratowe z przydzialu
          socjalistycznego lub zakupu po zmianach, zapach ziemi, ktora w
          zaleznosci od strefy klimatycznej pachnie inaczej, ale wszedzie
          ladnie? religia, tfu? paszport? co to jest ojczyzna? potrzeba
          przynalznosci do danej rasy, nacji lub jezyka, ktory razem z
          indoktrynacja wciagalismy ze smoczkiem? podobnie zapytam czecha,
          niemca, anglika u cala reszte.
          m.s
          • najwspanialszyon Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:25
            > a coz to jest ta cala ojczyzna?

            np w swojej ojczyznie nei jest sie kims drugiej kategori za to ze
            jest sie z innej ojczyzny jak to ma miejsce w wielu krajach.
          • gapuchna Re: Zmarnowane zycie za granica. 14.05.08, 22:50
            Ojczyzna to język i to coś, co nawet teraz ciebie drażni. Czyli wzbudza uczucia.
            Czyli nie jest obojętna. Czyli wzbudza uczucia.
    • najwspanialszyon No dobra. uscislijmy.. 14.05.08, 22:12
      Tu nie chodzi o tych ktorzy niemieli zadnych prespektyw (np
      wyksztalcenie) i pojechali tam z mysla ze i tak nie maja tu nic do
      stracenia.
      Glownie chodzi o tych co wyjechali tam z dobrymi studiami i chytali
      sie co popadlo. Ja pierwsza prace w polsce rozpoczynalem po studiach
      od 1300 zl brutto:) a moglem dostac wielokrotnie wiecej na
      truskawkach gdzie indziej. Teraz jestem u siebie, mam stanowisko,
      powazanie i nie jestem tym obcym na ktorego patrzy sie podejzliwie.
      I nie mowicie mi ze w tych wszystkich krajach awanse dla polakow sa
      tak samo latwe jak dla tubylcow. oczywiscie wiele osob sie wybija.
      ale wiele, nawet tych pracujacych w swoim zawodzie jest poprostu na
      nizszych stanowiskach. tak zarabiaja tam czesto wiecej niz dobrzy
      managerowie tutaj na lepszych pozycjach. Ale trzeba pamietac ze w
      ciagu ostatniego roku te ich dochody zmalaly o 1/3 np z powodu
      obnizenia wartosci walut. roznice sie w koncu zniweluja. A ci co
      zostali beda kims u siebie. Wikszosc tamtych natomiast bedzie
      jakimis tam gdzies tam... a lepsza placa juz nie bedzie tym co jest
      dobre na otarcie lez, bo wcale nie bedzie w przeliczeniu duzych
      roznic.
      • gapuchna Re: No dobra. uscislijmy.. 14.05.08, 22:53
        O pieniądzach to może lepiej nie mówmy, bo ja też po studiach, na dobrym
        uniwersytecie i pierwsza pensja wynosiła 970 zł! Miałam łzy w oczach.
      • wielo-kropek Re: No dobra. uscislijmy.. 14.05.08, 23:00
        Masz tez swoja racje w tym co mowisz. Wszystko zalezy od ludzi.
        Maja wolny wybor wiec wybieraja. Ty zrobiles swoj, inni swoj -
        wyjechali. Ale postaraj sie zrozumiec to, ze gdyby nikt nie
        wyjechal, w Polsce byloby trudno o prace i kto wie czy wlasnie
        twoj kolega ktory wyjechal nie siedzialby na obecnym twoim
        kierowniczym stanowisku, a ty bylbys (kim bylbys). W dodatku
        sporo osob ktore wyjechaly zarobily (zaoszczedzily) troche kasy
        i wlokowaly ja w Polsce (mieszkania glownie) co dalo znowu
        troche miejsc pracy dla lokalnych budowlancow i calej reszty z
        budowa zwiazanej. No i faktem tez jest, ze nie wszyscy co
        ukonczyli studia i nie wyjechali z Polski sa na kierowniczych
        stanowiskach. Tobie z tego co mowisz sie to udalo, Latwo jest
        patrzec ze swojej pozycji, ale w tym temacie pasowaloby bardziej
        spojrzec na to troche szerzej, tak bardziej ogolnie.
        • portobello_belle Re: No dobra. uscislijmy.. 15.05.08, 12:47
          Ale co jest zlego w przepracowaniu 3 lat jako pomocnik kucharza? Czy
          ten czlowiek juz jest 'naznaczony' na cale zycie czy co?

          Na forum 'praca' zalozylam watek (ktory przeszedl bez echa) o
          czlowieku, ktorego poznalam na szkoleniu - w wieku 50 lat poszedl na
          studia dzienne i obecnie robi praktyki studenckie w mojej
          korporacji. I nikt sie temu nie dziwi.

          Dlaczego wiec w Polsce ciagle pokutuje przekonanie, ze nalzey obrac
          jedyna sluszna sciezke kariery (najlepiej juz bedac w gimnazjum) i
          konsekwentnie nia podazac, w innym przypadku jest sie debilem do
          niczego?
      • infinity51 Re: No dobra. uscislijmy.. 16.05.08, 20:57
        a jak ja mialam dobra i dobrze platna prace w PL i na obczyznie mam
        tak samo dobra i dobrze platna, zgodna z wyksztalceniem, a
        wyjechalam bo potrzebowalam odmiany od szarej Warszawy, to ktora
        kategoria jestem? :)))
      • uyu Re: No dobra. uscislijmy.. 17.05.08, 01:41
        najwspanialszy,
        stanowisko masz, mowisz? A Jakie? Bo z taka ortografia nie
        zatrudnilabym ciebie nawet do obslugi dziurkacza. I nie plec mi tu o
        sekretarkach albo literowkach.
        Sam nick swiadczy juz o przeroscie formy nad trescia.
      • yarzynka najwspanialszyon, ty naprawde nie rozumiesz... 19.05.08, 17:02
        to nie tylko lepsze wynagradzenie powoduje ze ludzie chca zostac za
        granica i nawet nie mysla o powrocie do Polski. Na takie nastawienie
        sklada sie cala masa rzeczy: nastawienie urzednikow, stosunek szefa,
        dostepnosc do rzeczy codziennego uzytku. Ja po DWOCH dniach pobytu w
        Polsce dostaje wysypki i klne na glos: a to odpychajaca i
        nieuprzejma pani na poczcie, w urzedzie miasta to samo, niepomocny i
        ordynarny kierowca autobusu. Ze juz nie wspomne o kierowcach na
        polskich drogach. Tego wszystkiego nie spotykasz w tak duzym
        natezeniu w zadnym cywilizowanym panstwie, tylko u was w
        kaczogrodzie to tak czesto sie zdarza...Taka wasza mentalnosc:
        dokopac, byc niuprzejmym i napluc i nie wydaje mi sie zeby to sie
        kiedykolwiek zmienilo...
    • 10iwonka10 Re: Zmarnowane zycie za granica. 15.05.08, 14:29
      Przeciez w UK jest wiele osob ktore zaczynaly w hurtowniach, na
      liniahc produkcyjnych.... pozniej awansowali....a tweraz wielu z
      nich pracuje w swoim zawodzie.

      Wszytsko zalezy od ambicji i determinacji danej osoby.
      Aco powiesz o osobach po studiach w Polsce ktorzy dostali jakas
      prace w urzedzie za marne pieniadze caly czas robia to samo nie
      mieli odwagi aby sie gdzies ruszyc poszukac czegos lepszego czy
      awansowac.I siedza pier....dza w stolki i narzekaja na okraglo.

      Mozna powiedziec ze on wygrali zycie????????

    • claudel6 Re: Zmarnowane zycie za granica. 16.05.08, 17:00
      "I nie mowicie mi ze w tych wszystkich krajach awanse dla polakow sa tak samo
      latwe jak dla tubylcow"

      ale jak mamy Ci nie mowic, jak nie masz pojecia o tym co piszesz
      skad czerpiesz swoje wiadomosci? znikad,. tak po prostu zakladasz.
      no to zle zakladasz. nie wiem jak gdzie indziej, ale w Londynie ponad polowa
      ludzi jest skadinad i nikt nikomu nie zaglada w pochodzenie przy zatrudnianiu
      czy awansach.
      w mojej firmie po pol roku przyszla do mnie moja HR manager spytac sie jakiej
      jestem narodowosci, bo nie pamietala.
      rodowitych bialych brytyjczuykow mam moze 2 na 70 osob

      "ale trzeba pamietac ze w ciagu ostatniego roku te ich dochody zmalaly o 1/3 np
      z powodu obnizenia wartosci walut"
      yyyy...ze co? w jaki sposob zmalaly? tylko WAM NASZE dochody zmalaly - ja mam
      caly czas taka sama pensje i TYLE SAMO place za mieszkanie, transport,
      jedzenie, bilety lotnicze
      moge tak samo Ci powiedziec, ze mi wszystkie koszta utrzymania spadly - place
      teraz o 1/3 mniej w PLNach za mieszkanie (a raczej dom z ogrodkiem) niz 2 lata temu

      zastanow sie na drugi raz, jak zalozysz taki 'swiatly' temat
    • claudel6 Re: Zmarnowane zycie za granica. 16.05.08, 17:01
      poza tym niektorzy nie chca wracac, bo w kraju ich CV moze wpasc rece takiego
      dupka jak Ty, i wtedy ich wymierne wyjksztalcenie, doswiadczenie i kompetencje
      zdadza sie na ch..., bo zawistny koles je rzuci do kosza
      wole zostac tu, gdzie reguly gry sa jasne i gdzie nie musze sie bac takich zachowan
      • najwspanialszyon Re: Zmarnowane zycie za granica. 16.05.08, 21:18
        > poza tym niektorzy nie chca wracac, bo w kraju ich CV moze wpasc
        rece takiego
        > dupka jak Ty, i wtedy ich wymierne wyjksztalcenie, doswiadczenie i
        kompetencje
        > zdadza sie na ch...

        akurat tamte to nie ja akceptowalem. I jesli nie wiesz jak sie szuka
        pracownikow to ci wyjasnie. zawisc nie ma nic do rzeczy. Szuka sie
        np szefa dzialu X. potrzeba kogos kto pracowal w dziale X n lat,
        jakies awanse po drodze mial w tej dziedzinie. I ot cala filozofia.
        I sie nie ma co dziwic ze jak kto sie zajmowal czym innym to nie ma
        na co liczyc w wlasnej dzialce.
    • spragnienie Re: Zmarnowane zycie za granica. 16.05.08, 18:32
      Lepiej sie czujesz?!?!
      Jedynie podobne teskty potrafia pomoc Ci w samoakceptacji!?!?!

      Mysle, ze nie do Ciebie nalezy ocena czyjegosc zycia... Bo masz o
      tym zerowe pojecie... Zmarnowane?!?! Bo ktos poszukiwal lepszego
      zycia?!?! I mial odwage?!?! Skad wiesz ile zarabial i czy praca na
      farmie nie byla super przygoda?!?! Lepsza od wyscigu szczurow, chco
      fizyczna, brudna... Moze mial super ekipe i mase fotek pstrykanych
      co wieczor ku pamieci?!?! Ku pamieci mlodosci, pasji, szalenstwa!?!!

      Znam wiele osob zajmujacych sie rekrutacja. Nikt z nich nie podziela
      Twojego zdania...
      Ale to chyab jest tak, ze mozna miec dennych pracownikow i rownie
      dennych managerow!
      • najwspanialszyon Re: Zmarnowane zycie za granica. 16.05.08, 21:22
        > Znam wiele osob zajmujacych sie rekrutacja. Nikt z nich nie
        podziela
        > Twojego zdania...

        niekt nie podziala zdania ze poszukiwani sa pracownicy z
        doswiadczeniem w poszukiwanej dziedzinie? Ale dajesz sie nabierac.
    • najwspanialszyon No dobra madrale. przekonaliscie mnie... 16.05.08, 21:12
      Przekonaliscie mnie.

      Skonczone dobre studia i 6 lat doswiadczen na roli lub w knajpie.

      Takie cos czasem widze i jestem pod wrazeniem dobrych wyborow. Macie
      racje. super start.
      • wielo-kropek Re: No dobra madrale. przekonaliscie mnie... 16.05.08, 21:54
        Alez tu nikt ciebie nie chce przekonywac. Wydaje sie ze ty
        masz swoje przekonanie o tym, stad zalozyles ten watek. Zrozum
        ze inni maja inne zdanie na ten temat. A to ze obecnie w Polsce
        sie poprawia i wartosc (raczej przelicznik) zlotowki wzrosla, to
        nie jest twoja zasluga -to ci co kasa operuja, zarzadzaja i
        pozyczek udzielaja decyduja o tym, nie szarak przyjmujacy ludzi
        do pracy. No i co to znaczy dobre studia? Pewnie takie po
        ktorych pieniedzy wiecej mozna zarobic. Coz, jesli tylko o to
        chodzi, to w Polsce wciaz jest malo ludzi z dobrymi studiami.
        W lepszych knajpach za granica, nawet bez studiow, wciaz
        zmozna zarobic wiecej niz w Polsce na wielu kierowniczych
        stanowiskach ze studiami. Wazne w zyciu jest zeby lubic to co
        sie robi.Niektorzy np. za nic w zyciu w biurze codziennie
        siedziec nie cha i nie siedza. Inni o tym z kolei marza. Inni
        siedza i sa zadowoleni. Jeszcze inni siedza w biurze bo musza.
        I jeszcze cos dodam. W wielu dziedzinach obecnej gospodarki i
        technologii, doswiadczenie czlowieka nie jest glowna zaleta.
        Umiejetnosc dostosowywania sie do niej, przeksztalcania i
        wchlaniania innowacji -jest. Powinienes o tym wiedziec skoro
        zartrudniasz ludzi.
        • najwspanialszyon Re: No dobra madrale. przekonaliscie mnie... 16.05.08, 22:01
          > W lepszych knajpach za granica, nawet bez studiow, wciaz
          > zmozna zarobic wiecej niz w Polsce na wielu kierowniczych
          > stanowiskach ze studiami.

          To od razu trzeba bylo tam jechac a nie marnowac 5 lat.

          > I jeszcze cos dodam. W wielu dziedzinach obecnej gospodarki i
          > technologii, doswiadczenie czlowieka nie jest glowna zaleta.
          > Umiejetnosc dostosowywania sie do niej, przeksztalcania i
          > wchlaniania innowacji -jest.

          G. prawda. Licza sie papierki. Jest tlum anonimowych ludzi i nikt
          nie bedzie sie pochylal nad kazdym czy to aby nie ten zdolny
          niedoceniony, ani nikt nie zaryzykuje nadstawiajac tylka za takiego
          kogos. Lepiej zatrudnic gorszego z papierkami a jak ktos bedzie sie
          czpial to przeciez mial udokumentowane kwalifikacje. Taka jest
          prawda. przykra ale jednak prawda.
          • wielo-kropek Re: No dobra madrale. przekonaliscie mnie... 16.05.08, 22:21
            Ja juz dawno wyjechalem. W knajpie co prawda nie pracowalem, ale
            zaczynalem mniej wiecej ta kategoria. I co? Dzisiaj ci co nie
            wyjechali (moi, edukowani koledzy) jedynie moga mi zazdroscic i
            pewnie zazdroszcza. Kiedy sie spotykamy (bardzo rzadko co prawda) to
            oni wygladaja zebym ja rachunki w knajpie oplacal, nie oni sami. To
            oni lubia pic piwo za moje pieniadze kupione, nie ja za ich. Pewnie
            wiesz o co tu chodzi. Ty tez na tym swoim kierowniczym stanowisku
            najprawdopodobniej do piet mi nie dorastasz (tu o pieniadzach mowa)
            bo ja nie tylko ze zatrudniam ludzi, ja rowniez ich zwalniam jesli
            trzeba. Ty tez pewnie to robisz, ale ty robisz dla kogos, a ja dla
            siebie. Napisalem o tym nie po to bym sie chwalil. Raczej z twojej
            strony widze tendencje, jesli nie sam fakt, chwalenia sie swoja
            kierownicza pozycja w pracy. A papierek sie liczy, to tez prawda.
            Ale sam papierek bez fachowego pokrycia wiesz co znaczy. Nikt np
            nie zatrudni czlowieka do jazdy TIREM ktory nie ma upowaznienia do
            tego, czyli nie ma "papierka". Lekarza rowniez. Podobnie to sie ma
            do wszystkiego.



            • wielo-kropek Re: No dobra madrale. przekonaliscie mnie... 16.05.08, 22:41
              I jeszcze cos. Kto mowi ze koniecznie trzeba pracowac w swoim
              zawodzie? A co to jest zawod? Zawod jest dla pewnej kategorii czy
              grupy ludzi. Ludzie czasem koncza studia, ale nigdy nie maja
              pracy z tym kierunkiem zwiazanej, bo nie chca, bo nowa mozliwosc
              sie na horyzoncie pokazala. Studia czasem sa dobre na
              dana "chwile". Z czasem otwieraja sie w zyciu nowe drzwi, nowe
              mozliwosci. Kto chce, kto odwarzy sie i potrafi je wykorzystac -
              wykorzysta i jest kims. Zdarza sie ze ludzie zmieniaja kilka
              razy w zyciu swoja kariere. Szwarzenegeer np. Byl kulturysta,
              aktorem, teraz jest governor Kalifornii. Nie jestem pewien czy on
              nawet studia ma skonczone. I co ty na to? Tez wyjechal ze swego
              ojczystego kraju. Sam mowi ze w Austrii tego by nie osiagnal,
              nie byloby to mozliwe dla niego. Podobnie to sie ma do wielu
              Polakow z Polski. Wiadomo, nie kazdy ma predyspozycje, mozliwosci i
              szanse w zyciu takie jakie on mial.
    • rumnieburak Re: Zmarnowane zycie za granica. 16.05.08, 22:46
      ty mi kurde nic nie mów. Całe moje durne kuzynostwo poprzerywało studia i wyjechało do irlandii żeby zarobić pare juro na zmywaku. Szok w trampkach. Tym durnym krokiem zmarnowali sobie życie zawodowe. Ja jakoś siedzę w naszym mlekiem i miodem płynącym kraju i chyba kurna więcej zarabniam od nich. tylkio że mam studia skończone
      • wielo-kropek Re: Zmarnowane zycie za granica. 16.05.08, 22:55
        Ja ci nic nie mowie i im(twemu kuzynowstwu) tez nic. Mysle ze
        pomylke zrobili przerywajac (nie konczac) studia. Wiesz, za
        granice nie tylko i nie zawsze madrzy wyjezdzaja. Podobnie jak
        nie tylko, czy nie sami glupcy w Polsce zostali. W tym
        poruszonym przez ciebie przypadku wydaje mi sie ze bedzie trafnie
        powiedziec o tym w ten sposob -nie lap dwoch zajecy na raz. Sam
        wiesz o co chodzi. Morasl z tego jest taki, ze istnieje wielkie
        prawdopodobienstwo ze zadnego z nich sie nie zlapie. Tu jest
        dokladnie to samo. Moga byc nicie ze studiow i z Irlandii (czyli
        pusty portfel).
    • malte1 Re: Zmarnowane zycie za granica. 17.05.08, 17:40
      to, ze ktos po studiach, i z 5 letnim stazem w roli powiedzmy kelnera w uk
      aplikuje w polsce na pozycje szefa dzialu, wynika z zwyklej naiwnosci, i glupoty
      aplikanta. moj brat prowadzi w polsce stacje benzynowe, i wielokrotnie o prace
      starali sie u niego absolwenci uniwerkow, ktorzy nie mogli znalezc lepszej
      posady. jesli taki kasjer ze stacji aplikuje nastepnie do duzej firmy na pozycje
      szefa dzialu, to jest tak samo niepoprawnym optymista, jak ten kelner. nie
      chodzi tu wiec nawet o to, czy ktos jest imigrantem czy tez nie, a o zwykla
      umiejetnosc planowania swojej przyszlosci i inwestowania w siebie.

      panuje olbrzymi stereotyp o zmywaku za granica, ale z mojej perspektywy
      zagranica oferuje wciaz duzo lepsze mozliwosci startu, doksztalcenia, i
      znalezienia dobrej pracy. tak naprawde, trzeba tylko chciec. i jak ktos siedzi 5
      lat na roli, czy jest kelnerem po studiach, to absolutnie pobyt za granica nie
      jest powodem takiego stanu sprawy, a po prostu nastawienie danej osobym tudziez
      umiejetnosci. a nic tak jak wlasnie zagranica nie zweryfikuje tego co naprawde
      umiesz. notabene, nie wiem, jakim trepem trzeba byc, zeby wpisywac do cv
      'intelygenckiego' doswiadczenie z roli, lub fabryki. zero kreatywnosci, pomyslu.
      znam ludzi, ktorzy przyjechali tu z dyplomem, ale bez znajomosci jezyka, i zanim
      go podszlifowali, potrafily minac nawet rok - dwa. nastepnie pierwsza posada
      administracyjna, jakis ukonczony kurs, i pierwsza bardziej powazna posadka.
      myslicie, ze w ich cv znajdziecie jakas wzmianke o tej fizycznej pracy? nie, bo
      wiedza jak pisac cv. rodacy w kraju, sa w wielkim bledzie, jesli wydaje im sie,
      ze emigranci po studiach w polsce i zyciu w uk nie beda mieli doswiadczenia i
      kwalifikacji. wynika to zapewne z tego, ze ci z takim doswiadczeniem i
      kwalifikacjami wciaz wola byc oplacani przez brytyjskich pracodawcow. dlatego
      najwspanialszy nie boj dupy, bo jak pensje w polsce znacznie jeszcze rusza do
      przodu, zmieni sie jakosc rzadzenia krajem, znikna idiotyczne przepisy, poprawi
      sie infrastruktura, zmniejsza podatki, to zapewniam cie, ze bedziesz mial okazje
      czytac cala mase cv ludzi z uk, ktorzy bynajmniej nie pasli owieczek w tej
      czesci europy. i wtedy bedziesz mial do wyboru kogos, kto po prostu siedzial
      przez caly czas w polsce jak u mamusi za piecem, i kogos, kto na obcym rynku
      porafil sie wybic, i zrealizowac zawodowo.



      generalnie
    • lipsmacker Najlepszych CV w reku trzymal i tak nie bedziesz.. 19.05.08, 16:15
      ...takich jak moje: ciekawe wyksztalcenie , wieloletnie
      doswiadczenie w zawodzie w elitarnej firmie zagranica, kariera
      uslana sukcesem. Tez wracam do PL na pare lat ale nie potrzebuje
      posylac CV jakims zgorzknialym kadrowcom bo dla takich jak ja tworzy
      sie stanowiska na odleglosc byleby sie dali zatrudnic. Pozdrawiam
      panie madralo.
      • agsa22 Re: Najlepszych CV w reku trzymal i tak nie bedzi 21.05.08, 23:24
        Hahahha popieram.W Polsce mysla chyba,ze wszyscy polscy obywatele UK
        pracuja na zmywakach.Tymczasem wielu zdolnych ludzi zarabia tutaj
        takie pieniadze ktorych zaden najlepszy wyksztalciuch pracujacy w
        Polsce nigdy widzial nie bedzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka