Dodaj do ulubionych

dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica

20.03.07, 10:08
zainspirowal mnie watek dda, dorosle dziecko alkoholika.
z pewnoscia istnieje tez odmiana dziecka rodzica z depresja maniakalna,
jestem bardzo zainteresowana wymiana z wami na ten temat.

od pewnego czasu zastanawiam sie nad tym, czy, bedac takim dzieckiem, nie
powinnam sie tym aspektem mojej przeszlosci w jakis sposob zajac. tym
bardziej, ze pewne reakcje, ktore u siebie obserwuje, wydaja mi sie "tak
jakby znajome", gdzies to juz widzialam.

nie mam ochoty na powielanie schematow bez refleksji, szczegolnie na
plaszczyznie zwiazkow rodzinnych. sama powoli odczuwam w sobie tesknote za
stalym partnerem, a moze i za rodzicielstwem. i pewnie nie da sie uniknac
konfrontacji z tematem, tylko, ze ja nie chce sie zamienic z ofiary w kata.

pozdrawiam was i prosze tez o ewentualne dalsze pokierowanie w necie:)
Obserwuj wątek
    • chmurka_szuka_sznurka Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 20.03.07, 11:19
      dlaczego unikasz transformacji ?
    • kontrreformacja Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 20.03.07, 14:16
      Chyba aż tak szczegółowo taka klasyfikacja nie wygląda. Oprócz DDA wyróżnia sie
      też DDD czyli dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Myślę z resztą, że to na
      co konkretnie chorował rodzic, czy rodzice nie ma aż tak wielkiego znaczenia.
      Na pewnym poziomi i tak pojawiają sie znaczące różnice w zachowaniach rodziców
      nawet tych którzy cierpieli na to samo.

      Bardzo dobrze, że się tym interesujesz, myslę że to jest ważny temat dla
      wszystkich: nawet w "normalnych" rodzinach dzidziczymy po rodzicach wile
      zachowań, od których potem trudno się uwolnić.

      Zajrzyj może na forum DDD, jest stosunkowo młode i wpisów jest niewiele, ale
      jest spora baza linków do poczytania na początek.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46114
      I pytanie: jak sądzisz, jakie twoje cechy charakteru, czy zachowania, mogą być
      spowodowane chorobą rodzica? Skąd potrzeba zajęcia się tym tematem?
      • magnostique Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 20.03.07, 19:44
        skrajnosc, cos co mnie juz do tego doprowadzilo, ze zastanawialam sie, czy tego
        typu choroba nie jest dziedziczna.

        przed paroma laty, jak sytuacja przed moja przemiana bardzo sie zaostrzyla,
        mialam jazdy jak na achterbanie, pare razy dziennie wszystko bylo cudne albo
        ohydne, wszystkich kochalam albo nienawidzilam, i tak albo za wszystkim, albo
        przeciwko. do kompletnego wyczerpania. pamietam te klimaty u mojego taty, raz
        bylam jego ulubiona corka, najnajnaj, a raz nic nie warta, moja egzystencja
        rujnowala mu zycie. raz byl niesamowicie wesoly i otwarty, a raz wyzywal sie na
        rodzinie do bolu. to strona kata...

        jesli chodzi o ofiare, to mam niesamowity przymus podobania czy przypodobania
        sie w pewnych sytuacjach, np. kiedy czuje zblizajaca sie konfrontacje. albo
        wizje, chec chodzenia przez zycie tak, zeby nie zostawiac sladow, nie istniec,
        cichutko siedziec gdzies i przeczekiwac. ukrywam tez bardzo moje wnetrze, mam
        pare takich sprawdzonych fasadek, lek przed ciosem ni z tego ni z owego jest
        bardzo duzy. ogolnie to przymus utrzymania harmonii za wszelko cene, choc to
        racjonalnie paradox.

        i wiele takich przeczuc, ze cos tu nie gra, cos mi stoi na przeszkodzie w
        samorealizacji, ze to nie ja, ze mnie ktos jakby zaszczepil, trudno to tak bez
        przykladow nazwac.

        zdaje sobie sprawe z tego, ze takie struktury ma wielu ludzi, niekoniecznie z
        rodzin uposledzonych. mysle ze dawka, intensywnosc, czy stopien determinacji
        zycia codziennego gra tu role, czuje, ze mnie to hamuje niesamowicie. bardziej
        niz innych - choc czy to nie taka fasadka elitarnych przezyc? (tez miewam w
        repertuarze:) i chce sie od tego uwolnic, droga kontrreformatorko, dlatego to
        wszystko:)

        i jeszcze do chmurki - czy sie transformacji boje czy nie, nie ma to znaczenia.
        ona tak czy tak przychodzi aja ja przejsc musze. im wczesniej, tym lepiej, jak
        z chorobami dzieciecymi. a swoja droga, skad ten wniosek? czy to takie pytanie
        sztampowe, bo praktycznie uniwersalne?
        • chmurka_szuka_sznurka Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 20.03.07, 20:06
          zakładam,że nie masz 15-20 lat,stąd pytanie o unikanie transformacji,a reszta
          jest pomieszaniem pojęć.
          • magnostique Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 20.03.07, 23:40
            > zakładam,że nie masz 15-20 lat
            no nie, ale tez niewiele wiecej

            > stąd pytanie o unikanie transformacji,a reszta
            > jest pomieszaniem pojęć.

            mialam inaczej w pamieci twoje pytanie, jak na nie odpowiadalam, fakt, mimo
            wszystko, (a moze tym bardziej) nie rozumiem. co mialoby w tym przypadku
            oznaczac unikanie transformacji? nie zebym sie czepiala, interesuje mnie tego
            rodzaju wniosek, jaki wysnules czytajac mojego posta. prosze o wyjasnienia:)
            pozdrawiam cieplo
            • piesbaskervill Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 21.03.07, 00:39
              problemy z rodzicami rozwiązuje się za młodu,a nie przymierza do nich na sta-
              rość
              • magnostique hau hau, wrrr wrrr 21.03.07, 10:26
                no jasne, najlepiej tak, jak to malolaty w stanie sa zrobic - totalna
                kontestacja, uciaczkami psychofizycznymi, sprzeciwianiem sie dla zasady.

                a propos zasad, im bardziej sie ludzie nimi kieruja, czy za nimi chowaja (nie
                mowiac juz o rzucani im drugiemu w pysk), tym bardziej stetryczale robia na
                mnie wrazenie. ale nic to, baskerville, wszystkie pieski ida do nieba.

                poza tym, nie jestesmy tu w sklepie z galanteria meska, ja niczego nie
                przymierzam, nosze to, co na lade rzuca i nie narzekam - taki rodzaj
                integracji;) co najwyzej jestem ciekawa, co tez inni na sobie maja i czy da sie
                jakichs krawieckich przerobek dokonac.
                z wyrazami szacunku...

                • piesbaskervill Re: hau hau, wrrr wrrr 21.03.07, 10:51
                  jak to przyjemnie być wielkim,wspaniałym i niewymagającym
                  • magnostique Re: hau hau, wrrr wrrr 21.03.07, 11:33
                    jak to latwo poszczekiwac zza rogu...

                    po co to baskerville? bym takiego intelektu raczej do budowy uzywala, nie do
                    niszczenia...
                    • piesbaskervill Re: hau hau, wrrr wrrr 21.03.07, 11:46
                      ależ ja nie bywam za rogiem,ani w tych okolicach,nie mówiąc już o innych czynn
                      nościach
              • kontrreformacja Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 21.03.07, 12:45
                Pytanie, czy te problemy nie są przypadkiem takim zmaganiem na całe zycie.
                Opowiem Ci anekdotkę: Tomasz Mann w wieku lat ok 80 (w roku swojej smieci z
                resztą) otrzymał honorowe obywatelstwo Lubeki, miasta w którym się urodził i
                wychował. Był już wyjatkowo uznanym pisarzem, otrzymał już więcej innych,
                lepszych wyróżnień za swoją twórczość, w tym Nobla. W swoim podziękowaniu
                powiedział, że żałuje że jego ojciec już nie żyje, bo może gdyby był na tej
                sali, uznałby go wartym bycia jego synem. Ojciec, póki żył, był w Lubece jakąś
                mieszczańską szychą i generalnie niezbyt poważał ambicje pisarskie syna.

                Jak widzisz, ani Nobel, ani uznanie reszty świata nie zastąpi miłości i
                szacunku rodzicow. I bywa to problem na całe życie.
                • kontrreformacja Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 21.03.07, 12:46
                  To było w ramach odpowiedzi, ze problemy z rodzicami rozwiązuje się za młodu...
                  • piesbaskervill Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 21.03.07, 14:33
                    nie można wykluczyć,że to tylko kurtuazja okolicznościowa
              • bszalacha Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 24.03.07, 12:16
                Wiesz,jesteś po prostu zniewalający ze swoimi komentarzami.Daruj sobie
                baskervil,moze trochę więcej pożyj,poczytaj...
        • kontrreformacja Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 21.03.07, 22:49
          Nie sądzę, żeby choroba była dziedziczna w sensie genetycznym, raczej nauczono
          cię pewnych zachowań. Jeżeli rzeczywiście ci one przeszkadzają, to możesz
          spróbować się ich oduczyć. Psychoterapia na pewno jest taką metodą, ale mozna
          też próbować samemu.

          Abstrahując do choroby ojca, opis twoich zachowań jest mi dość znajomy.
          Poszukaj sobie w necie stron na temat tłumionej agresji, czy raczej tłumionej
          złości. O co chodzi w skrócie: złość jest normalnym uczuciem, takim jak radość,
          strach czy smutek, często jest jednak obarczona poczuciem winy. Samo jej
          odczuwanie wydaje się być złe. (szczególnie jeśli człowiek jest z rodziny,
          gdzie emocje były niestabilne, złość bez powodu, niezasłużona i
          niesprawiedliwa). Więc się tą własną złość spycha się gdzieś do środka, udaje
          przed sobą, że jej nie ma. Czasem, kiedy już się jej strasznie dużo uzbiera, to
          ona jakoś sama wychodzi, albo w nieuzasadnionym ataku na kogoś obcego, albo w
          nerwowym zachowaniu, albo w płaczu. Człowiek który tłumi złośc jest nerwowy, ma
          poczucie bezsilności, własnej słabości, panicznie boi się cudzej złości, unika
          konfrontacji, nie umie walczyć o swoje, brak mu pewności siebie i asertywności.
          Trzeba się nauczyć od nowa odczuwać złość i umiejętnie sobie z nią radzić (nie
          agresją a np. mówiąc otwarcie, że coś ci się nie podoba). Nie wiem, czy to twój
          problem, tak mi do głowy przyszło po tej częsci dot. ofiary.

          Generalnie jeśli masz potrzebę coś w tym temacie poszukać, nie przejmuj się
          tym, że jakiś artykuł jest pisany na temat DDA, problemy są bardzo często
          podobne. tak przynajmniej wynika z moich lekturowych doświadczeń.
          • bszalacha Re: dziecko depresyjno-maniakalnego rodzica 24.03.07, 12:25
            Błabym tez za terapią bo jak myślę ,każdą bliską relację przeżywasz jak
            nadejście koszmaru.W gruncie rzeczy mozesz rezygnować z przyjemnych chwil-a to
            jużduzy problem.
    • magnostique terapie... 24.03.07, 17:30
      bylam raz u pani, ktora powiedziala mi po czterech wizytach, ze u mnie jest
      wszystko w jak najlepszym porzadku. o toksycznym rodzicu juz wiedziala.
      a do tego bylo to w czasie moich jazd w kierunku borderline:) taka kompetencja
      mnie zniechecila.

      teraz chodze sobie od pol roku na grupy samopomocy, gdzie sie siedzi i
      opowiada, co kogo gryzie. nikt nie komentuje (troche jak podczas terapii),
      natomiast wiele rzeczy sie powtarza. jestesmy do siebie podobni, wiedza o tym,
      ze sa jeszcze inni daje mi mysle wiecej, niz pokerowa pani psycholog, ale to
      jak na razie...

      watek rozpoczelam z mysla o wymianie tego typu, na grupach jeszcze nie
      odwazylam sie o tym opowiedziec. jakas taka sie napietnowana czuje... dziekuje
      wam za inspiracje, tez tobie baskerville:) mysle ze skocze z podobnym do dda/ddd
      • piesbaskervill Re: terapie... 24.03.07, 18:54
        czy nie brak wam terapeuty w tej grupie wsparcia ?
        • magnostique Re: terapie... 24.03.07, 19:59
          mi osobiscie to nie, ale wiele osob ma za soba jakies tam osrodki i terapie.
          wiele lazi tez do kogos I na grupy...
          w grupie jest taka instytucja sponsora, starszego stazem, mozna sie do nich
          zwracac z pewnymi dylematami. poza tym, co taki terapeuta moze zdzialac? oprocz
          sluchania? a na tym polega tez koncept grupy, sluchac, nie komentowac, potem
          ewentualnie pocieszyc, jak kto lubi:)
          • piesbaskervill Re: terapie... 24.03.07, 22:16
            to chyba grupa towarzyska
            • magnostique Re: terapie... 26.03.07, 21:02
              no nie:) ale grupa wsparcia, jak sam juz zauwazyles...
              pozdrawiam
    • magnostique przenosze sie do reala:) 26.03.07, 21:10
      tak sobie pomyslalam, ze jednak juz czas na realne zwerbalizowanie obaw, czy
      tez (po prostu) tematu:)
      fajnie z tym forum, taka proba "ujawnienia", zaprawa na d-day.
      juz nawet sie ciesze na to nowe zadanie, jeszcze przed trzema tygodniami
      wpadalam w panike. do zobaczenia, ogolne dzieki za to miejsce
      • piesbaskervill Re: przenosze sie do reala:) 26.03.07, 21:17
        było na miło rownież
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka