frank_drebin
24.06.06, 21:46
Dzis jakby archiwa byly otwarte powiedzmy od roku 1990 nikt by nikogo
zalatwial. Po prostu byloby tak, ze jak jest kolejny minister w kolejnym
rzadzie (obojetnie jakim) dziennikarze by sobie poszli do jakies tam
instytutu na wzor Instytutu Gaucka i sprawdzili czy ma jakas przeszlosc. A
tak wlasnie dzieki frontowi antylustracyjnemu mozna zalatwic kogokolwiek.
Zyta nie jest z mojej bajki. To tylko proste stwierdzenie faktow. Nie mowie
juz o tym, ze pewnie tak z polowa lub wiecej ludzi zasiadajacych w rzadach od
roku 1989 nie bylaby tam gdyby miala swiadomosc, ze kazdy moze sprawdzic ich
przeszlosc .....