Gość: kocia mama
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.02.05, 23:41
Od czasu zamknięcia kliniki na Grochowskiej całkowita porażka chodziłam z
moją trzódką od weta do weta i za kazdym razem totalny obciach. Albo
młodziaki którzy nic nie potrafią albo staruchy rutyniarze całkowicie
pozbawieni serca, trafiłam nawet do jednego literata, który nie dość że pisze
tak że trudno coś z tego zrozumieć to i na leczeniu też chyba mało się
rozumie bo nie dość że mi zamordował kota to jeszcze na mnie nakrzyczał.
Już się prawie załamałam kiedy w niedzielę szukałam pomocy dla rodzącej
bezdomnej kotki. Przypomniałam sobie,że znajomi mówili mi coś o nowej
lecznicy przy Ostrobramskiej 104, którą odkryli przypadkiem jadąc w stronę
Śródmieścia. Zaryzykowałam i nie żałuję. Znalazłam schludną lecznicę z miłymi
wetami i o dziwo znającymi się na leczeniu.Zostali po godzinach otwarcia
lecznicy, zrobili kotce cesarkę i uratowali ją i kocięta. Na dodatek wcale ze
mnie nie zdarli. Szczerze polecam.