Dodaj do ulubionych

Rower tylko na ulicy

IP: 83.2.1.* 12.11.04, 11:47
Czy ktos moze wie czy jest jakis przepis na podstawie ktorego np. market moze
namalowac na drzwiach przekreslony rowerek i ochroniarz mnie z terenu tego
marketu wywali?

Rozumiem ze jezdzic nie wolno (nie tylko w markecie, ale zakaz jazdy
obowiazuje np. w przejsciu podziemnym przy Dw. Centralnym), ale chyba wejsc
mozna (ostatnio rower mozna nawet komunikacja przewozic i to za darmo). W
koncu po terenie marketu jezdza wozki, czesto tak wyladowane ze wolalbym juz
spotkanie z rowerzysta niz z takim niesterowanym "pociskiem".

Czy wystarczy np. stojak na rowery na tylach sklepu, zeby zabronic wstepu z
rowerem do marketu?
Obserwuj wątek
    • zakuty.web Re: Rower tylko na ulicy 12.11.04, 16:38
      > czy jest jakis przepis na podstawie ktorego np. market moze
      > namalowac na drzwiach przekreslony rowerek i ochroniarz mnie z terenu tego
      > marketu wywali?

      zdaje sie ze jest. Nazywa sie: Własność prywatna.
      Tak samo jak ty mozesz u siebie w domu zakazac swoim gosciom zalatwiania
      potrzeb fizjo;logicznych na srodku pokoju, tak samo market moze sobie zastrzec
      ograniczenie w zakresie obecnosci rowerow na terenie obiektu.
      Moze chodzi tu o wzgledy bezpieczenstwa?
      A moze o to ze ktos moze tobie niechcacy nogawka spodni "wyczyscic" smar z
      lancucha?
      • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: 83.2.1.* 15.11.04, 08:52
        > zdaje sie ze jest. Nazywa sie: Własność prywatna.

        No wlasnie - prywatna - rower pozostawiony na ulicy nie podlega ubezpieczeniu.
        Market nie zapewnia moim zdaniem minimum ochrony mojej wlasnosci prywatnej jaka
        jest moj rower. I nie ma znaczenia czy jest wart 300 czy 3000 zl. Poza tym kazdy
        przepis niezgodny z obowiazujacym prawem jest niewazny, prawda?

        > Tak samo jak ty mozesz u siebie w domu zakazac swoim gosciom zalatwiania
        > potrzeb fizjo;logicznych na srodku pokoju,

        Kurcze, nie wpadlbym na to!

        > tak samo market moze sobie zastrzec
        > ograniczenie w zakresie obecnosci rowerow na terenie obiektu.

        Owszem, moze i w ten sposob odciac sie (a w zasadzie podnajemcow) od czesci
        potencjalnych klientow (to jest opinia pewnego handlowca).

        > Moze chodzi tu o wzgledy bezpieczenstwa?

        Racja - rama moze byc wypchana plastikiem ;), tylko ze do pierwszego lepszego
        plecaka mozna napakowac dwa razy wiecej i dwadzeiscia razy mniej rzucac sie w oczy.

        > A moze o to ze ktos moze tobie niechcacy nogawka spodni "wyczyscic" smar z
        > lancucha?

        Moze... Albo palce wkrecic w szprychy albo w przerzutke... A potem delikwent
        moze mnie pozwac do sadu... Scenariusz calkiem prawdopodobny, bo czasem jak ide
        piechota to jakas czesc spoleczenstwa chce mnie rozdeptac. Cholera, pierwszy
        niewidzialny czlowiek czy jak?
        Ciekawe ze o tym przypadku nie pomysleli autorzy przepisu o przewozeniu rowerow
        komunikacja miejska, bo zapewne przepisu w obecnej formie by nie zaakceptowali...
        • Gość: am Re: Rower tylko na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 09:41
          Gość portalu: k100r napisał(a):


          > Ciekawe ze o tym przypadku nie pomysleli autorzy przepisu o przewozeniu
          rowerow
          > komunikacja miejska, bo zapewne przepisu w obecnej formie by nie
          zaakceptowali.
          Ten przepis aczkolwiek bardzo dla nas dobry jest tylko odpryskiem intensywnej
          walki politycznej.A ograniczenie istnieje bo kierowca zawsze może cię nie
          wpuścić do autobusu.
          Pozdr
          • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: 83.2.1.* 15.11.04, 11:42
            Kiedys moj kolega zostal wyproszony z autobusu z rowerem, ale wtedy przepisy
            byly inne. Poza tym po skasowaniu biletu to juz klamka zapadla, chyba ze
            kierowca odda mi za bilet.

            Znalazlem takie przepisy ZTMu:

            § 13

            1. W pojazdach lokalnego transportu zbiorowego, na stacjach metra oraz na
            przystankach pasażerom zabrania się:
            8. przebywania w łyżworolkach lub wrotkach, używania deskorolek, rowerów i
            innego sprzętu sportowego,


            Opłacie bagażowej podlegają:

            1. bagaż, przekraczający swoją wielkością sumę wymiarów, przy pomiarze w
            skrajnych punktach (długość, szerokość, wysokość) 120 cm,
            2. plecaki ze stelażem, bez względu na wymiary,
            3. rowery,
            4. przewożone zwierzęta.


            (Uwaga! Zgodnie z nowym Regulaminem przewozu osób i bagażu środkami lokalnego
            transportu zbiorowego w m.st. Warszawie, który obowiązuje od 1 lipca 2004 r.,
            przewóz bagażu oraz zwierząt nie podlega dodatkowej opłacie.
            Do czasu uchwalenia przez Radę Warszawy nowej taryfy przewozowej, zapis o
            opłacie za przewóz bagażu pozostaje w treści taryfy.)

            I taki kwiatek:

            Zabrania się przewożenia w pojazdach oraz wnoszenia lub wprowadzania na teren
            stacji metra:

            1. przedmiotów, które mogą wyrządzić szkodę innym pasażerom przez
            zanieczyszczenie lub uszkodzenie ciała lub ich mienia, albo mogą uszkodzić lub
            zanieczyścić pojazd (np. ostrych narzędzi, przedmiotów o ostrych krawędziach lub
            otwartych pojemników ze smarami, farbami, chemikaliami itp.),
            2. przedmiotów mogących przeszkadzać innym pasażerom lub narażać ich na
            niewygody,
            3. przedmiotów cuchnących, zapalnych, łatwopalnych, wybuchowych oraz innych
            materiałów niebezpiecznych,
            4. przedmiotów wywołujących odczucie odrazy,
            5. przedmiotów, których przewóz środkami transportu publicznego jest
            zabroniony na podstawie niniejszego regulaminu lub odrębnych przepisów.
    • k_j_g Re: Rower tylko na ulicy 15.11.04, 09:42
      Maket (a dokładniej właściciel) może zakazać wstępu z rowerami. Z kolei Ty
      możesz tam nie kupować. Więc w czym problem - czyżby to był jedyny sklep w
      promieniu 10 kilometrów?
      • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: 83.2.1.* 15.11.04, 11:26
        To prawda ze moge nie kupowac i nie kupuje. Znudzily mi sie juz dyskusje z
        wlascicielami sklepow na temat tego ze odciecie roweru to pol minuty, a miejsca
        gdzie mozna przypiac rower do czegos solidnego i jednoczesnie miec na oku
        zdarzaja sie rownie czesto co lod na pustyni. Po prostu "zegnam panstwa" i
        czesc. Jesli ktos ma tylu klientow ze nie chce mnie obsluzyc to jego wola.
        I zeby bylo jasne - nie chodzi tu o sklepiki gdzie wejscie z rowerem
        uniemozliwia wejscie innym klientom. Moze wejscie ok 10 rowerzystow
        spowodowaloby taka sytuacje...

        Nie chodzi o ten sklep i te 10 km. Mnie zaden ochroniarz nie wywalil (zreszta
        obok tego przekreslonego rowerka jest rowniez znaczek przekreslonych rolek, wiec
        rolek wnosic tez nie mozna ;) , a podobno wszyscy ochroniarze w tym markecie
        maja matury), ale slyszalem o takim przypadku i chcialem wiedziec jak to jest
        uregulowane prawnie: Mozna czy nie mozna zabronic wstepu z rowerem?
      • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: 83.2.1.* 16.11.04, 09:51
        > Chciałbym wpaść do Ciebie aby przedyskutować ten problem.

        Dzieki osiagnieciom techniki podyskutowac mozemy bez wpadania...

        > Oczywiście przyjdę z
        > rowerem, bardzo nie lubię go spuszczać z oczu, i chyba nie będzie Ci
        > przeszkadzało, że go oprę o stół przy herbatce.

        Mnie sie wydawalo ze Ty autem jezdzisz i rowerzystow spychasz z jezdni...
        Zacznij zostawiac otwarte auto to pogadamy o spuszczaniu rowerow z oczu...
        Jesli jakis ubezpieczyciel zacznie ubezpieczac rowery pozostawione na ulicy to
        ja zaczne zostawiac rower na parkingach, zaczne go spuszczac z oczu, a jak mi
        ukradna 5, 9, 15 (wybierz sobie jakas liczbe) rower to spokojnie pojde na
        policje, zglosze kradziez, odbiore kase z ubezpieczenia i kupie sobie nastepny.
        A teraz przyjmij do wiadomosci ze trzeba sie jakos bronic przed zlodziejstwem i
        porownania ze wjedziesz mi z rowerem do goscinnego pokoju sa do kitu, bo
        pytalem czy mozna wejsc z rowerem do marketu. Comprende?!

        Jesli pamietasz taki tekst z "Czterech pancernych":
        - "Czy szabla bardzo przeszkadza w tancu?"
        - "Bron prosze pani zostawia sie w szatni... Podobnie jak kobiety przed pojsciem
        na wojne."

        Na wszelki wypadek - "loud & clear": rowery, buty i okrycia zostawiamy w
        przedpokoju. Przynajmniej tak robia moi goscie w tej liczbie rowniez Ci
        zroweryzowani. Mam nadzieje ze w gosciach zdejmujesz plaszczyk i zakladasz kapcie...

        > Czekam na zaproszenie.
        Nie moge Cie zaprosic bo widzisz to jak w tym dowcipie "wiesz jaka jest roznica
        pomiedzy szafa i toaleta?"

        PS. To jak tam z Toba w koncu jest auto czy rowerek?
        • Gość: Piort Re: Rower tylko na ulicy IP: *.com.pl 18.11.04, 11:22
          No widzisz! W woim gościnnym pokoju nie chcesz rowerów, a pchasz się do cudzego
          sklepu. Ja bym natychmiast podnósł raban, gdyby mi się przed regałem w sklepie
          pałętał osobnik z rowerem, podobnie zresztą nie wyobrażam sobie faceta z
          rowerem w kolejce do kasy. Samochody kradną niegorzej niż rowery, mnie już
          ukradli cztery auta mimo zabezpieczeń, ale to nie powód żeby przestać ich
          używać.
          • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: 83.2.1.* 18.11.04, 13:22
            > No widzisz! W woim gościnnym pokoju nie chcesz rowerów, a pchasz się do cudzego
            >
            > sklepu.

            Widzisz sklep to nie moj pokoj goscinny i jak juz wspomnialem moi goscie
            zdejmuja plaszcze i buty zamim zasiada do herbatki. Czy podobnie czynisz w
            sklepie? I wcale nie pisalem ze nie chce. Szafa i toaleta to dla Ciebie jednak
            to samo...

            W sklepie nie znaczy miedzy regalami czy w kolejce do kasy. Poza tym miedzy
            regalami sugeruje market a tam to lepiej sie wybrac autem, raz na tydzien albo
            rzadziej.

            > Samochody kradną niegorzej niż rowery, mnie już
            > ukradli cztery auta mimo zabezpieczeń, ale to nie powód żeby przestać ich
            > używać.

            Mam wrazenie ze czytasz wybiorczo - przeciez napisalem:
            Jesli jakis ubezpieczyciel zacznie ubezpieczac rowery pozostawione na ulicy to
            ja zaczne zostawiac rower na parkingach, zaczne go spuszczac z oczu, a jak mi
            ukradna 5, 9, 15 (wybierz sobie jakas liczbe) rower to spokojnie pojde na
            policje, zglosze kradziez, odbiore kase z ubezpieczenia i kupie sobie nastepny.

            Ukradli Ci 4 auta, miales ubezpieczenie, dostales gotowke na nowe auto i szlus.
            Poki co roweru pozostawionego na ulicy ubezpieczenie nie obejmuje, nawet gdyby
            mial i 15 zapiec. Jedyny wyjatek to utrata na skutek napadu.
            Czytalem o adaptacji tej metody do przypadku kradziezy - wystarczy wymyslic
            rysopis 3 lysych w dresach i po krzyku. Tylko potem mozna miec klopoty za
            falszywe zeznania.
            • Gość: Roberto Re: Rower tylko na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 19:11
              Dokladnie. Albo mamy rownouprawnienie albo mamy dyskryminacje. Napewno
              Rownouprawnienia to ja niedoswiadczam bo ani nie ma drog dla rowerow w takiej
              samej ilosci co dla samochodow ani tez ilosc miejsc do parkowania rowerow nie
              moze byc porownywalne z miejscami do parkowania dla samochodow. Zatem mamy
              dyskryminacje objawiajaca sie w nastepujacych sytuacjach: kierowcy nie zycza
              sobie rowerzystow na ulicy, piesi nie zycza ich na chodnikach, sklepikarze nie
              zapewniaja miejsc do parkowania a przy tym wprowadzaja zakazy identyczne jak
              dla psow. Czy zatem rowerzysta to czlowiek nizszej kategorii?
                • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: 83.2.1.* 23.11.04, 09:15
                  > Czy zatem rowerzysta to czlowiek nizszej kategorii?
                  > OCZYWIŚCIE!

                  A ja myslalem ze w naszym kraju nikt sie nie wychyli z tekstem o ludziach
                  nizszej kategorii, a juz na pewno nie Polak...

                  Osobiscie radzilbym nastepujace rozwiazanie w celu weryfikacji Twojego twierdzenia:

                  - zaopatrzyc sie w slownik polsko-holenderski
                  - kupic bilet Warszawa - Amsterdam
                  - w Amsterdamie ustawic sie na parkingu rowerowym kolo dworca z tablica z
                  odpowiednim tekstem - moze byc tlumaczenie Twojego twierdzenia, albo cos
                  bardziej dosadnego
                  - czekac na efekty (najlepiej w godzinach wieczornych)

                  Jesli to nie pomoze operacje nalezy powtorzyc, np. w Chinach.
                  • Gość: Piort Re: Rower tylko na ulicy IP: *.com.pl 23.11.04, 11:41
                    > A ja myslalem ze w naszym kraju nikt sie nie wychyli z tekstem o ludziach
                    > nizszej kategorii, a juz na pewno nie Polak...
                    Nie piszę o ludziach, tylko o centaurach z przyrośniętym do dupy rowerem.
                    Jeżeli preferujesz Holandię czy Chiny, to wolna droga, bo w Polsce rowerzyści
                    mają przechlapane. Teraz, gdy pogoda nie sprzyja, to dzięki nieobecności
                    pedalarzy na drogach jakoś daje się jeździć samochodem. A ty składaj całą
                    nadzieję w ministrze finansów. Gdy podniesie akcyzę na paliwo tak, że na zakup
                    jednego litra paliwa trzeba będzie pracować cały dzień, to po szosach już nie
                    będą jeździły samochody, ale też i nie rowerzyści, bo poumierają z głodu.
                    • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: 83.2.1.* 23.11.04, 13:20
                      > Nie piszę o ludziach, tylko o centaurach z przyrośniętym do dupy rowerem.
                      Ja bym raczej powiedzial ze baranach. Ale niekoniecznie maja do, jak to
                      zauwazyles, dupy przyrosniety rower - czesciej jest to fotel samochodowy.

                      > Jeżeli preferujesz Holandię czy Chiny, to wolna droga, bo w Polsce rowerzyści
                      > mają przechlapane.
                      Owszem, zauwazylem. Na jezdni, na chodniku, a nawet na sciezce rowerowej.

                      > Teraz, gdy pogoda nie sprzyja, to dzięki nieobecności
                      > pedalarzy na drogach jakoś daje się jeździć samochodem.
                      Dla mnie zrobilo sie troche za slisko wiec rower poczeka do wiosny. Numer jaki
                      wyciela mi pogoda w piatek ujawnil pewne braki w rowerowym oprzyrzadowaniu. Poza
                      tym nie mam zamiaru uszkodzic siebie (to wazniejsze) ani zadnej blondynki lub
                      osobnika rodzaju meskiego o podobnym IQ z upodobaniem parkujacej/go swoje cztery
                      litery na sciezce rowerowej (okolice wola Parku dla scislosci) i udajacej/go ze
                      jest slepa/y. Rozumiem ze taki osobnik na gleboko w powazaniu ze na skutek
                      hamowania w tamtej okolicy wytne orla (nawierzchnia jest pomalowana jakas dzika
                      farba i jest sliska nawet po deszczu nie mowiac o warstwie sniegu), ale czy nie
                      rozumie ze sam moze oberwac przy tej okazji np. lecacym rowerem o moich
                      skromnych 80 kg nie wspominajac? W Holandii to nie do pomyslenia, jakims dziwnym
                      trafem tam ludzie wiedza ze chodnik jest dla pieszych, a sciezka dla rowerow.

                      > A ty składaj całą
                      > nadzieję w ministrze finansów. Gdy podniesie akcyzę na paliwo tak, że na zakup
                      > jednego litra paliwa trzeba będzie pracować cały dzień, to po szosach już nie
                      > będą jeździły samochody, ale też i nie rowerzyści, bo poumierają z głodu.

                      No coz, mamy Unie wiec i ceny unijne (na paliwo, samochody i pare innych rzeczy
                      ktore oplacaloby sie kupic np. Niemcom w Polsce). Szkoda tylko ze placic nam nie
                      chca wedlug norm unijnych tylko co rusz namawiaja zeby szukac roboty za granica.
                      I jeszcze sie ciesza ze jak ktos z zachodu przenosi firme do Polski - z jednego
                      powodu: wykwalifikowanej sily roboczej po cenach mocno konkurencyjnych do ich
                      rodzimych pracownikow. No ale to sa uroki globalizacji, wielkich koncernow itp
                      itd...
                      Swoja droga dobrze prawisz - idzie ku temu zeby nam sie brzuchy pozapadaly.
                      Dzieci do szkoly glodne chodza, bezrobocie rosnie, wiezienia przepelnione, coraz
                      to ciekawsze afery wyciagane sa na swiatlo dzienne... Polska po prostu, kraj
                      mlekiem i miodem plynacy...
                    • Gość: Roberto Re: Rower tylko na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 05:50
                      Gość portalu: Piort napisał(a):


                      > Nie piszę o ludziach, tylko o centaurach z przyrośniętym do dupy rowerem.

                      Ja nie znam takich. Moze dysponujesz jakas fotka?

                      > Jeżeli preferujesz Holandię czy Chiny, to wolna droga, bo w Polsce rowerzyści
                      > mają przechlapane.

                      Wybacz ale sa rowniez inne kraje gdzie jezdzi sie masowo na rowerach. Oto
                      przyklady: Czechy, Szwecja, Wegry, Finlandia, Dania.

                      > Teraz, gdy pogoda nie sprzyja, to dzięki nieobecności
                      > pedalarzy na drogach jakoś daje się jeździć samochodem.

                      Moye cie rozczaruje ale w te pogode takze jezdze na rowerze a mniejszych korkow
                      wcale nie zauwazylem, raczej wrecz przeciwnie.

                      > A ty składaj całą
                      > nadzieję w ministrze finansów. Gdy podniesie akcyzę na paliwo tak, że na
                      zakup
                      > jednego litra paliwa trzeba będzie pracować cały dzień, to po szosach już nie
                      > będą jeździły samochody, ale też i nie rowerzyści, bo poumierają z głodu

                      Masz taka nadzieje...to ja cie znowu rozczaruje. Paliwko i inne koszta zwiazane
                      z utrzymaniem samochodu wynosza mnie wiecej niz jedzonko wiec decyzja jest
                      prosta.
                • Gość: Roberto Re: Rower tylko na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 05:41
                  Gość portalu: Piort napisał(a):

                  > Czy zatem rowerzysta to czlowiek nizszej kategorii?
                  > OCZYWIŚCIE!

                  Po tobie innego komentaza nie mozna bylo sie spodziewac. Dam ci dobra rade:
                  zmien czym predzej swoj stosunek do rowerzystow bo jesli tego nie zrobisz to
                  pojdziesz w slady Hitlera (on tez nienawidzil tylko, ze Zydow).



                  • Gość: Piort Re: Rower tylko na ulicy IP: *.com.pl 24.11.04, 14:13
                    Żydem się człowiek rodzi i nie na to wpływu. Cyklistą staje się z własnej woli,
                    tak jak onanistą, ekshibicjonistą, homoseksualistą, pedofilem czy innym
                    robiącym inaczej. Stąd nie jestem entuzjastą prześladowania ludzi za to kim są,
                    a popieram prześladowanie za to co robią, jeżeli jest to coś złego lub
                    gorszącego. Dziecko o zdrowych skłonnościach, chociażby wychowywało się w
                    rodzinie patologiczych rowerzystów, odrzuci te wstrętne, obce zdrowemu duchowi
                    i ciału, gorszace praktyki i przesiądzie się do samochodu lub będzie chodziło
                    pieszo. Precz z pedalarstwem!
                    • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: 83.2.1.* 24.11.04, 16:00
                      > Żydem się człowiek rodzi i nie na to wpływu.

                      Nie da sie ukryc ze masz racje. Na 100%.

                      > Cyklistą staje się z własnej woli,
                      > tak jak onanistą, ekshibicjonistą, homoseksualistą, pedofilem czy innym
                      > robiącym inaczej.

                      Cyklista faktycznie z wlasnej i nieprzymuszonej woli, chociaz tu nie bylbym taki
                      zgodny. Chusteczki tez Ci sie kojarza z sexem? Co do roznych istow i filow to
                      szczegolowej informacji udzielilby Ci zapewne dr. Lew-Starowicz i choc na nie
                      sledze na biezaco jego publikacji to wydaje mi sie nie ma tu kwestii wyboru...

                      > Stąd nie jestem entuzjastą prześladowania ludzi za to kim są,
                      >
                      > a popieram prześladowanie za to co robią, jeżeli jest to coś złego lub
                      > gorszącego.

                      Co jest zlego a tym bardziej gorszacego w jezdzie na rowerze? Mozesz to objasnic...
                      A ja jestem za przesladowaniem na kazdym kroku chamstwa i glupoty :)) bo to juz
                      na pewno jest zle a moze byc i gorszace.

                      > Dziecko o zdrowych skłonnościach, chociażby wychowywało się w
                      > rodzinie patologiczych rowerzystów, odrzuci te wstrętne, obce zdrowemu duchowi
                      > i ciału, gorszace praktyki i przesiądzie się do samochodu lub będzie chodziło
                      > pieszo. Precz z pedalarstwem!

                      Patrzac nieco wyzej na Twoja wypowiedz na pewno nie bedziesz mial nic przeciwko
                      wychowywaniu dzieci przez wspomnianych wyzej istow i filow roznej masci...

                      A dla Twojej informacji: niektorzy poruszaja sie rowerem z prostej przyczyny:
                      oszczednosci czasu (jedyna sensowna alternatywa jest metro lub tramwaj bo
                      autobus w korku to marna alternatywa dla roweru) i pieniedzy (sprawdz ile
                      kosztuje parkowanie w centrum albo bilet komunikacji miejskiej ktory nie
                      zapewnia nawet w polowie mobilnosci porownywalnej z rowerem). O aspekcie
                      ekologicznym nie wspomne bo chociaz olowiu w benzynach juz nie ma (albo jest
                      wyraznie mniej niz kiedys) to pozostaje dwutlenek wegla i inne "szlachetne"
                      dodatki uprzyjemniajace oddychanie.
                    • Gość: Roberto Re: Rower tylko na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 20:46
                      Gość portalu: Piort napisał(a):

                      > Żydem się człowiek rodzi i nie na to wpływu.

                      Ale palnales!!! ha ha ha. Judaizm to wyznanie a nie kolor skury czy narodowsc.
                      Nie wiedziales o tym? Zatem cie oswiece...Podczas narodzin rodzi sie czlowiek a
                      czy to bedzie zyd, katolik czy buddysta to tylko zalezy od niego samego.

                      > Cyklistą staje się z własnej woli,
                      > tak jak onanistą, ekshibicjonistą, homoseksualistą, pedofilem czy innym
                      > robiącym inaczej.

                      Czyli takze automobilista, nieprawdaz?

                      > Stąd nie jestem entuzjastą prześladowania ludzi za to kim są,
                      >
                      > a popieram prześladowanie za to co robią, jeżeli jest to coś złego lub
                      > gorszącego. Dziecko o zdrowych skłonnościach, chociażby wychowywało się w
                      > rodzinie patologiczych rowerzystów, odrzuci te wstrętne, obce zdrowemu
                      duchowi
                      > i ciału, gorszace praktyki i przesiądzie się do samochodu lub będzie chodziło
                      > pieszo. Precz z pedalarstwem!

                      Ty jestes chory! Czlowieku lecz sie! Moze najpierw zacznij od ...(tu wstaw
                      odpowiedni organ) bo na psychiatre napewno ci nie starczy kasy.

    • Gość: agentmb Re: Rower tylko na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 22:22
      Twoje słowa są bardzo dziwne. To chyba oczywiste,że do sklepu z rowerem nie
      wejdziesz.
      > Czy wystarczy np. stojak na rowery na tylach sklepu, zeby zabronic wstepu z
      > rowerem do marketu?
      No cóż, większość sklepów nie ma nawet stojaka na rowery. Więcej, znam popularne
      sklepy rowerowe, gdzie nie ma stojaka na rowery.
      Jest rzeczą oczywistą, ze możesz wejść z rowerem do sklepu rowerowego, ale w
      innych sklepach sie tego nie spotyka.
            • Gość: Roberto Re: Rower tylko na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 18:25
              Ustawianie stoja od frontu ma zasadnicze znaczenie.
              1. Widac go od razu a nalezy pamietac, ze rowerzysta porusza sie tak jak pieszy
              czyli idzie (jedzie) od razu do wejscia.
              2. Od frontu kreci sie wiele osob a wiadomo, ze wsrod ludzi kradziezy sie nie
              dokona bez zwracania uwagi (zwlaszcza jak trzeba nozycami czy pilka przeciac
              blokade)
              3. Od frontu nie parkuja samochody i dzieli temu rower jest bezpieczny przed
              przypadkowym najechaniem.
              4. Jest znacznie blizej.
              • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.05, 16:47
                > Ustawianie stoja od frontu ma zasadnicze znaczenie.
                > 2. Od frontu kreci sie wiele osob a wiadomo, ze wsrod ludzi kradziezy sie nie
                > dokona bez zwracania uwagi (zwlaszcza jak trzeba nozycami czy pilka przeciac
                > blokade)

                Bardzo watpie - chyba tylko czytelnicy tego forum uwazaja ze rowery kradnie sie
                solo - blad i to podstawowy. Solo to moze jakis wyrwi- torebka, komorka czy co
                innego dzialac. 'kolesie kradnacy rowery - obu im reka uschla - podchodza do
                tego fachowo we dwoch, trzech. Jeden tnie a reszta robi za parawan. Domyslam
                sie tylko ze ewentualny delikwent zbyt zaciekawiony ich dzialalnoscia moze
                wstepnie zostac potraktowany slowem zwawszym o ile nie innymi argumentami.
                Ja bym osobiscie radzil z tylu, z zaskoczenia lomot i jazda, bez czekania na
                policje i zglaszania usilowania kradziezy. Osobiscie slyszalem o przypadku
                kiedy delikwent zostawil motocykl na przyslowiowe 5 minut i po poprocie zastal
                zlamana blokade kierownicy i dwoch gosci lamiacych linke ktora kolo bylo
                przypiete do slupa, a ze sytuacja sprzyjala podniesieniu adrenaliny kedne
                zaliczyl kaskiem w czerep, a drugi kopa w .... . Efekt podobno wstrzas mozgu i
                zlamana kosc ogonowa. Ale coz gosc byl w stanie ograniczonej poczytalnosci....
                Niestety poczekal na milicje i mial klopoty bo potraktowal zlodziei zbyt ostro.
                • Gość: Roberto Re: Rower tylko na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 19:32
                  To sa wyjatki a podpierajac sie wyjatkowymi sytuacjami daleko nie zajedziemy. I
                  tak najpopularniejszym i najlepszym sposobem do zabezpieczania roweru w duzym
                  miescie jest U-lock, ktorego tylko profesjonalna szlifierka katowa jest wstanie
                  przeciac. A o ile sie nie myle to zaden zlodziejaszek nie nosi przy sobie
                  szlifierki idac na wlam zwlaszcza na wlam na ulicy.
                  • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 22:21
                    Generalnie to masz racje. Kradzieze rowerow to wyjatki tylko dlaczego moja
                    wlasnosc jest przedmiotem tych wyjatkow. I jak to mowia "okazja czyni
                    zlodzieja" wiec nie nalezy dawac okazji.

                    Z tym ze U-lock jest dobrym zabezpieczeniem zgadzam sie calkowicie, tylko ze
                    czasami napotyka sie problem do czego przypiac rower, bo przypiecie kola do
                    ramy jest guzik warte. Profesjonalna szlifierka pewnie nie jest na stanie
                    nielubianych przez nas osobnikow, jakies nozyce do ciecia predziej. Poza tym
                    jak jezdzisz jakas trasa i stale zatrzymujesz sie w tych samych miejscach to
                    kolesie na 100% obejrza sobie Twoje zabezpiecznie zanim rusza Twoj rowerek, o
                    ile oczywiscie uznaja go za wart zachodu...

                    Wsrod wielu metod zlodziejaszkow jest i taka - uniemozliwic Ci otwarcie
                    zabezpieczenia kluczem. Ty idziesz po cos co pozwoli sforsowac zamek, a oni
                    maja wiecej czasu...

                    W skrajnym przypadku to po prostu Cie napadna - nie zycze z calego serca, bo
                    juz raz wygladalo na to ze sie moje jezdzidelko spodobalo niewlasciwym gosciom -
                    bo po co sie meczyc z zamkiem jak mozna sciagnac goscia z roweru. I nie mam na
                    mysli jakiegos lomotu - zespol dwoch gosci moze Cie pozbawic roweru w piec
                    sekund. Mysle ze sie domyslisz jak, bo nie mam zamiaru pisac poradnika...
                    • Gość: krankbrader Re: Rower tylko na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 23:33
                      w środku miasta, róg emilki plater i świętokrzyskiej, co jakiś czas kradną
                      koła: przednie albo tylne, które im tam podejdzie, to jest dopiero kure.stwo,
                      to jest skandal, dziś sztuka już poszła :( rame fakt, można zapinać ulokiem
                      albo nawet łańcuchem kryptonajta, tylko co z tego jak przyjdzie jakiś jeb.ny
                      kur.wa szczyl i zapier.doli Twoje śliczne kółeczko na maszynówkach ?... trzeba
                      kurde flaszka przejść z zacisków na śrubska chyba , co za życie
                      • Gość: k100r Re: Rower tylko na ulicy IP: 83.2.1.* 08.02.05, 10:47
                        Przykro mi to stwierdzic, ale rower miejski nie powinien miec kol na
                        szybkozamykacze. Z powodu zlodziejstwa niestety...

                        Jesli natomiast kolka sa juz na szybkozamykaczach to niestety trzeba wyjac
                        przednie i przypiac U-lockiem (za tylne kolo lub za kolo i tylne kolo i rame) do
                        slupa. Oczywiscie jest to problem bo trzeba rozpiac hamulec a moze nawet spuscic
                        powietrze...

                        Istnieje oczywiscie mozliwosc ze kolesie przetna obrecze a moze nawet i rame...
                        W koncu sam osprzet tez jest cos wart.

                        Co do rowerka miejskiego to gdzies wyczytalem ze nalezy go pozbawic nalepek.
                        Sam tak zrobilem - nie pozostal slad po Deore i LX na przerzutkach. Obrecze tez
                        sa po prostu rynna z aluminium... Zastanawialem sie nad sciagnieciem napisu
                        "GIANT" z ramy ale to chyba nie ma wiekszego sensu - litr zmywacza do paznokci
                        jak nic, pare godzin przy niezbyt ciekawym zapachu, a to i tak nic nie da jak
                        koles zobaczy tarczowki...

                        I nie zapominaj o siodelku - jak nie jest na srubke to tez je rabna...

                        Na miejskie/zlodziejskie warunki to rower powinien miec stalowa rame, kola na
                        srubach, single speed, jakas dziwna kierownice (pociety baranek). I najlepiej
                        jakby byl pomalowany resztkami farby olejnej (tak z piec kolorow) lacznie z
                        obreczami. Cos takiego to chyba juz bardzo zdesperowany zlodziej zwinie.:))
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka