Dodaj do ulubionych

Londyn-czy taki straszny?

02.07.06, 21:48
...za 2 tygodnie mam nadzieję być już w Londynie, w którym już wcześniej
mieszkałam daaawno temu:))
Obecnie przebywa tam moja kuzynka z mężem i pisze do mnie przerażające smsy!
Odradza wyjazd do tego miasta, namawia na zmianę decyzji, pisze że jest
strasznie, brudno, cięzkie życie, etc...
Ja Londyn wspominam bardzo miło, pomimo braku pozwolenia na pracę, niskie
zarobki, ryzyko deportacji...
Prosze więc dziewczyny z Londynu o podzielenie się swoimi wrażeniami - czy
zeczywiscie jest tak okropnie? Czy przez 10 lat nastąpiła jakaś dekadencka
zmiana w tym mieście??? Już poczytalam sobie wątki o pluskwach, robalach,
etc.. ale jakoś nie zniecheca mnie to tak bardzo...
Podrawiam
Gata
Obserwuj wątek
    • jaleo Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 21:56
      Ja Ci powiem tak: za kazdym razem, jak jestem w Londynie, dziekuje
      opatrznosci, ze tam nie mieszkam. Ale ja patrze z perspektywy matki dwojga
      dzieci i osoby lubiacej przyrode.
      • jagienkaa Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 21:59
        ja się podpiszę po jaleo. Widzę zalety w Londynie (koncerty, teatry, knajpy,
        parki, lotniska), przez pierwsze pół godziny lubię tam być a potem mam dość:))
        nie chciałabym tam dobrowolnie mieszkać, zwłaszcza z dziećmi.
        • ralphos Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:03
          Ja tak samo, tydzień temu odwiedziłem znajomą w Londynie i tylko utwierdziłem
          się w przekonaniu, że nigdy, ale to NIGDY nie będę tam mieszkał, nawet gdyby
          oferowano mi pracę za 50000.
          • gata74 Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:10
            A dlaczego? Chętnie poznam jakieś konkrety:))


            ralphos napisał:

            > Ja tak samo, tydzień temu odwiedziłem znajomą w Londynie i tylko utwierdziłem
            > się w przekonaniu, że nigdy, ale to NIGDY nie będę tam mieszkał, nawet gdyby
            > oferowano mi pracę za 50000.
            • ralphos Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:29
              Minusy Londynu:

              - tłok, koszmarny ścisk
              - hałas, zgiełk, tempo życia
              - brud, bałagan
              - ogrom miasta, konieczność spędzania godzin w zatłoczonym metrze i autobusach,
              wyjazd poza miasto to daleka wyprawa

              Wiadomo że są lepsze i gorsze dzielnice, jednak nawet jak się mieszka w dobrej
              (co przerabiałem na początku mojego pobytu w UK), to jednak często się w te
              gorsze miejsca trafia.

              Tu gdzie mieszkam (40-tysięczne miasteczko pod Oxford) mam ciszę, spokój, po
              pracy mogę sobie iść na kilku-kilkunastokilometrowy spacer w zielonej okolicy
              pełnej dzikiego ptactwa. Nigdy więcej dużego miasta!

              Jeżeli ktoś prowadzi bogate życie towarzyskie i lubi ruch i zgiełk, to Londyn
              jest dla niego w sam raz, jeżeli ktoś ceni sobie spokojne życie - jak najdalej
              od Londynu.
    • izabelski Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:02
      w Londynie - ale gdzie konkretnie?

      bo ja mam kilometr do zielonych pol i lasow - wiec nie narzekam
      • jaleo Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:04
        izabelski napisała:

        > w Londynie - ale gdzie konkretnie?
        >
        > bo ja mam kilometr do zielonych pol i lasow - wiec nie narzekam

        Ja mam nieprzerwane 15 mil zielonych pol i wrzosowisk wkolo... I do tego
        piaszczysta plaze 5 km od domu :-)
      • gata74 Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:22
        Ha, tego jeszcze nie wiem gdzie konkretnie...
        Przed przyjazdem do Polski mieszkalam w Barcelonie, gdzie zielen jest raczej
        szarawa lub brunatna niż zielona, i to na paru dosłownie suchych skwerkach,
        pozatym miasto zatłoczone, na powierzchni mniej więcej takiej jak Kraków
        mieszkają 4 miliony ludzi, a i tak atmosfera, styl życia, intensywnośc życia
        bardzo mi odpowiadały. Uwielbiam przyrodę ale też "miastowe" atrakcje.
        Chodzi mi raczej o atmosferę, ludzi, dostęp do "dóbr kultury" itp...
    • formaprzetrwalnikowa Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:28
      a ja mysle, ze to nie o sam londyn moze chodzic, ale o to, ze twoja kuzynka zle
      sie tu czuje. bo jest strasznie, bo praca ciezka a pewnie pieniądze za małe,
      zeby wiecej pozytywnych rzeczy w miescie zauwazyc. w tym przypadku bedzie to
      opinia twojej kuzynki na temat jej zycia a nie generalna ocena londynu.
      pojedziesz, sama sie przekonasz jak tobie bedzie.
      poczytaj sobie rózne watki na tym forum - mysle, ze jest więcej optymistycznych
      niz pesymistycznych.
      wielu pozytywnych doswiadczen zyczę :)
      • gata74 Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:43
        Też tak uważam, wszystko zalezy od indywidualnego, osobistego doświadczenia, i
        dlatego nie mam zamiaru zmieniać decyzji co do wyjazdu, jednakże odmienny punkt
        widzenia zwykle jest wartosciowym zródłem informacji i czasem daje trochę do
        myślenia...
        • izabelski Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:46
          jak sie nastawisz, ze bedziwsz z tych dobr korzystala - na pewno wroci do
          ciebie odczucie sprzed 10 lat - aczkolwiek Londyn sie bardzo ostatnio
          zmienil .....
          • gata74 Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:50
            Tak? A co konkretnie? Chętnie dowiem sie czegoś więcej...
            • izabelski Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:56
              a centrum - latwiej kupic normalne jedzenie :-)
              powstalo mnostwo local m&S i Sainsburys :-)
              dzwigi co i risz - stare offices sa rozburzane - powstaja nowe
              jest odnoga jubilee line do Canary Wharf
              centrum Wimbledon ma ogromny kompleks sklepo-kinowy
              waiteose w Arndale Shopping Center
              bilety autobusowe z gotowke sa dwa razy drozsz nic z karty Oyster
              no i mamy czerwonego Kena jako mera :-)
          • formaprzetrwalnikowa Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:51
            popieram.
            gata: nastawienie to bardzo wazna rzecz.
            wazniejsza niz sie ludziom wydaje
            :)
            • gata74 Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 22:58
              Oj masz rację, może dlatego po roku w Polsce znów uciekam, mimo, że
              teoretycznie źle mi tu nie jest:)))
              • vygotsky Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:27
                A ja lubie Londyn - parki, restauracje, atrakcje dla dzieci , festiwale,
                teatry, transport, congestion charge, szkoly moich dzieci, roznorodnosc
                etniczna, to ze w pracy traktuja cie jak czlowieka, to ze fryzjer obcina mi
                wlosy w 5 minut i bierze 6 funtow, czteropietrowe ksiegarnie...
                sa tez rzeczy oczywiscie ktore mniej lubie - mandaty za zla jazde lub
                parkowanie (kurde blade zeby to jeszcze z mojej winy bylo!), czas jaki zajmuje
                mi dotarcie na lotnisko albo najblizszej dzikiej natury, strach przed nowym
                terrorem.. i jeszcze by sie pewnie wiele znalazlo. Ale i tak wsiaklam w ten
                centralny Londyn i za nic nie moge go opuscic!!!!
    • aniaheasley Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:19
      Jezeli lubisz mieszkac w wielkich miastach to Londyn jest wymarzonym miejscem.
      Mieszkam tu od lat 15-tu i jak dla mnie powoli ale bardzo systematycznie
      zmienia sie na lepsze. High streets w okolicach gdzie kiedys strach bylo w
      bialy dzien z metra wysiasc (np Balham) robia sie zadbane, przyjemne, trendy, z
      ulicznymi kafejkami i z atmosfera. Puby sa odnawiane, wszystko ladniejsze i
      jasniejsze.
      Z 'nowych' atrakcji kulturalnych mamy Tate Modern, no ale to na pewno wiesz.
      Lato w miescie jak zwykle daje mnostwo mozliwosci - parki, i commons, a w nich
      jest co zjesc i posiedziec.

      No ale jak lubisz laki, lasy, pola, wrzosowiska czy co tam jeszcze to
      oczywiscie w Londynie mieszkac nie powinnas.
      • duende1 Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:26
        gata, ja tez kiedys mieszkalam w barcelonie, w sumie przez jakies 2 lata. i
        mimo tego,ze barca jest metropolia, ze sa tlumy ludzi, duzy ruch, itd. to
        wydawala mi sie zawsze bardzo "user friendly". teraz mieszkam w luton, w
        londynie tylko bywam i zawsze mnie absolutnie przytlacza. tempem, halasem,
        tlumami ludzi itd. wydaje mi sie o wiele trudniejszy niz barcelona. nie wiem
        czy to kwestia innego trybu zycia, nastawienia ludzi i ogolnie tempa zycia, czy
        to tylko moje zupelnie subiektywne odczucia.
        • vygotsky Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:29
          A mnie kazde hiszpanskie miasto i miasteczko przytlacza iloscia samochodow,
          brakiem chodnikow, problemami z parkowaniem i czesto brakiem parkow !!! A my tu
          mamy congestion charge.
          • ralphos Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:34
            Dobrze, ale po pierwsze congestion charge nie eliminuje wszystkich samochodów, a
            po drugie obejmuje tylko niewielki obszar ścisłego centrum i powoduje, że na
            granicy strefy niezwykle trudno znaleźć miejsce do parkowania, czyli na jedno
            wychodzi.
            • vygotsky Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:47
              Jak eliminowalaby wszystkie to i moj ! A tego oczywiscie nie chce:) Jezdzimy w
              scislym centrum jak i na granicy i nie ma porownania z okresem z przed np 6 lat!
              • gata74 Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:55


                > Jak eliminowalaby wszystkie to i moj ! A tego oczywiscie nie chce:) Jezdzimy
                w
                > scislym centrum jak i na granicy i nie ma porownania z okresem z przed np 6
                lat
                > !
                tzn jest lepiej czy gorzej???
                • vygotsky Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 14:08
                  Dla mnie duzo lepiej, 6 lat temu autobusem 5 przystankow mozna bylo jechac
                  przez 1.5h. Teraz rzadko to sie zdarza chyba ze jest wypadek etc...
                  • jagienkaa Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 14:22
                    nigdy nie zapomnę, jak pojechaliśmy do Londynu samochodem. W piątek po
                    południu. Z Derby autostradą do płn Londka trwało to 2 godziny, a potem
                    przedostać się na drugi koniec Tamizy (Southwark) następne 2!!! straszne.
                    Dla mnie okazjonalna wyprawa do teatru czy knajpy w porównaniu z codziennymi
                    dojazdami, problemami z lekarzem/dentystą/szkołami się nie równa. tymbardziej
                    że my i tak nie mamy z kim młodego zostawić.
                    Ale przyznaję, że tutaj gdzie teraz mieszkam, czyli małe miasteczko, to też nie
                    dla mnie - ja uwielbiam miasta, całe życie w centrum mieszkałam (nawet w
                    Warszawie wynajmowaliśmy w samym centrum), wszędzie trzeba dojeżdżać autem, a
                    jak wychodzę z koleżankami wieczerm to muszę zostawać u nich na noc.
                    Mimo wszystko, mimo tego że kocham miasta to Londyn jest za tłoczny,
                    nieprzyjazny no i szczerze to jakoś coraz mniej przypomina mi Anglię.
        • gata74 Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:43
          o, miło spotkać "ziomala", albo raczej "ziomalkę":)))
          A powiedz , duende, dlaczego zdecydowalaś się stamtąd ewakuować?
          Bardzo jestem ciekawa, bo cały czas czuję się tam " u siebie" i tak naprawdę
          chyba bardziej tam jest mój dom niż w Polsce. Niestety, nie miałam za bardzo
          możliwości "rozwoju zawodowego", a w Polsce w wakacje trafiła mi się świetna
          praca, więc na razie pożegnałam się z Catalunyą...
          • duende1 Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 09:50
            gata, ja w barcy bylam na sypendium w trakcie studiow. i w ktoryms momencie
            musialam wrocic do krakowa zeby sie obronic. a po obronie stwierdzilam, ze
            jesli mam pomieszkac znow za granica to gdzies, gdzie mozemy legalnie pracowac.
            ale tesknie za barcelona potwornie. tyle tylko, ze mam swiadomosc, ze tesknie
            za byciem studentka w barcelonie, a to troche inna historia...
        • aniaheasley Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:50
          Duende1, to ja sie wylaczam z tej dyskusji. Jestem w stanie zrozumiec, ze
          Londyn nie wszystkim odpowiada, ze za duzo, za szybko, za tloczno, itp. I ze
          jest wiele urokliwych miasteczek w UK.

          Ale Luton??? Najwieksze, najbardziej przygnebiajace, bezplciowe zadupie w UK?
          Miasto, jezeli w ogole mozna to tak nazwac, ktore zdobywa 'zaszczytne' pierwsze
          miejsce w rankingu Crap Towns...?
          • duende1 Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 09:48
            aniu, ja wiem, ze luton jest miejscami przygnebiajce, ale nie jest az tak zle.
            tu gdzie ja mieszkam jest jak na wsi - zielono, pola, laki, ptaki mnie rano
            budza. a przy tym mam wciaz blisko do centrum, parku, stacji kolejowej,
            autostrady i lotniska.
            ja nie mowie, ze luton jest fajniejsze niz londyn, mowie tylko, ze odczuwam
            londyn jako bardziej glosny i "zagoniony" niz barcelone.
      • gata74 Re: Londyn-czy taki straszny? 02.07.06, 23:30
        Dzieki Aniu!!
        ...za dobre wieści! Jak już nadmieniłam, uwielbiam przyrodę, góry, baaardzo
        wysokie, ale też kocham miejskie życie i na razie chyba wolę opcję doznań
        przyrodniczych na weekend a intensywnych doznań miejskich na codzień, tym
        bardziej, że Barcelona mnie pod tym wzgledem mocno rozpuściła:)))Tate
        oczywiscie znam i cenię, jak też okolicę w której sie znajduje.
        Czyli - nadrzędna sprawa to przyzwoita praca z dobrą pensją, aby móc korzystać
        ze wszystkich dobrodziejstw metropolii bez ograniczeń, a w piątek wieczorem
        uciekać na wrzosowiska z dziką radością wynikająca z opuszczenia miasta:)))
        • eballieu Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 10:07
          Ja jestem bardzo zadowlona, ze mialam okazje pomieszkac w Londynie przez rok.
          U nas sytuacja byla dosc smieszna, bo mieszkalismy w Londynie, ale do pracy maz
          dojezdzal poza Londyn. Byl to swiadomy wybor. Bo wiedzielismy jedno - jesli
          zamieszkamy gdzies pod Londynem, to niestety zanim gdzies dorwe jakis pociag,
          pozniej metro, to skonczy sie koncert, ktory zaczal sie o 18.30;-)
          Zreszta firma relokacyjna, ktora nam podpowiadala gdzie zamieszkac, po
          szczegolowym wywiadzie z nami powiedziala - jak najdalej od Essex ;-)
          Nie wyobrazam sobie mieszkac gdzies poza Londynem, jesli w Londynie mialabym
          pracowac. Wiem, wiem, pociag, metro szybko wszystko dziala, ale jak slysze o
          ludziach, ktorzy wstaja o 5 rano, zeby do Londynu transportem publicznym
          dojechac to mowie - NIE.
          My bardzo lubilismy Londyn.
          Teraz mamy juz roczne doswidczenie mieszkania na wsi (w Essex), z rezerwatem
          przyrody 5 minut pieszo od domu. I? A nigdy w zyciu juz na takim zadupiu nie
          zamieszkam. Chociaz wtoplilismy sie w ta wies, jest milo, znamy chyba
          wszystkich, wszyscy znaja nas, jest bardzo milo.
          Ogrodek owszem, tak, ale ogrodek to ja moge miec i w histrycznym centrum
          Brugii;-) I cala reszte, ktora uwielbiam czyli miejskie zycie:-)
          Ja chce miec kawiarnie, do ktorej dziarsko pomaszeruje na nogach, gdzie
          przeczytam gazete rano, na pieszo chce pojsc na targ z warzywami, chce
          przemaszerowac raz dziennie glowna ulice w dzielnicy czy miescie. A londynskie
          dzielnice tak wlasnie maja. Kazda z nich tworzy oddzielne miasteczko. Z
          parkami, placami zabaw, glowna ulica i atrakcjami kultury.
          No i musze dodac to tu - Aniahaesley - bylam na takim wychwalanym przez ciebie
          londynskim targowisku hinduskim. Kochana, ja raz na 3 tygodnie musze teraz tam
          jezdzic, bo sie uzaleznilam. Od mini baklazanow, cukinii, itp., itd.

          Londyn ma w sobie cos, co mozna pokochac.
          • gata74 Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 11:59
            ...a czy mogłabyś podać jakieś namiary na to hinduskie targowisko???
            Pewnie gdzieś na forum już było, ale jestem "nowa" i szukanie zajęłoby mi
            pewnie duuuużo czasu ;)
            Z góry dziękuję
            • robak.rawback targowisko hinduskie - gdzie dokladnie? 03.07.06, 12:10
              gata74 napisała:

              > ...a czy mogłabyś podać jakieś namiary na to hinduskie targowisko???
              > Pewnie gdzieś na forum już było, ale jestem "nowa" i szukanie zajęłoby mi
              > pewnie duuuużo czasu ;)
              > Z góry dziękuję

              no wlasnie tez nie kojarze wzmianki o tym targowisku...pewnie bylo w jakims
              watku o przepisach..?
    • barbarakaroluk Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 14:58
      Londyn ma swoje uroki. Ja naleze do tych ktorzy wychowali sie na wsi, wsrod
      zielonych pol, bez zabiegania i zgielku, tloku i kurzu.
      Teraz jestem w Londynie, i troche cierpie. Jestem typem samotnika - lubie
      dlugie spacery, jazde na rowerze ale tam gdzie niekoniecznie sa ludzie.
      Lubie tez kawiarnie, festiwale, restauracje, ksiegarnie, zakupy (!!!!),lubie
      podroze ( a w Londynie kilka lotnisk i mnostwo polaczen). Musze jednak
      powiedziec ze sie troche tutaj mecze. Moze dlatego ze obecnie mieszkam przy
      Hanger Lane i mam ruch samochodwy 24/7 , a na dodatek samoloty 15 razy na
      godzine nad moja glowa ostatnio ( chyba zmienili sciezke startowa...) W nocy
      budze sie kilka razy - a co z tego wynika nie spie dobrze wiec w ciagu dnia
      czuje ze moja produktywnosc jest niska.
      Ale coz, jeszcze musze picierpiec te kilka mieseicy do czasu przeprowadzki.

      Mieszkajac przez 25 lat na wsi musze powiedziec ze nigdy sie nie nudzilam, i
      robilam nawet wiecej niz w Londynie. Po roku pobytu w USA ( jako au-pair
      nawiazujac do wczesniejszego tematu) majac 20 lat stwierdzilam ze to ode mnie w
      duzej mierze zalezy co robie i jakie jest moje zycie. Wrocilam na zielona wies
      i zapelnilam sobie czas mnostwem rzeczy : studia, popoludniowa praca,
      wolontariat, czasem wyjscia do kina, teatru, kawiarni, impreza, podroze ( moze
      zadsze niz teraz ale ilez my tak naprawde mozemy podrozowac?)...itd, itp.
      W Londynie robie mniej bo wszystko tutaj zajmuje mnostwo czasu i jest bardzo
      drogie. Dojazd gdziekolwiek. zajmuje dosc duzo czasu Poza tym, czas zdaje sie
      szybciej plynac, nawet jak nic nie robie i mam wolne to dzien przemyka
      strasznie szybko.

      Podsumowujac, musze powiedziec ze tak naprawde to ilez razy my do kawiarni,
      knajp, restauracji chodzimy - kilka razy w miesiacu? - no chyba ze kogos stac
      na to aby wychodzic kilka razy w tygodniu i ma na to czas.....nie zauwazylam
      zebym wychodzila tutaj wiecej np. do kina, czy teatru niz w Polsce...moze tylko
      jest wiecej opcji.
      Londyn jest bardzo trudnym miastem do zycia jesli nie lubi sie imprez, barow i
      pubow i dyskotek. Parki sa zawsze zapchane ludzmi, traffic, halas, o zapachu
      powietrza juz nie wspamne....o cenach juz wogole, a jakosci mieszkan i
      rozmiarach to juz wogole.....ale zawsze mozna przymknac oko i skupic sie na
      plusach:)
      Ja z utesknieniem czekam az sie przeprowadze do strefy 4 lub 5, na cicha ulice
      zeby troche odetchnac, zwolnic i moc wyjsc na spacer poranny z mozliwoscie nie
      spotkania calej rzeszy ludzi...
      Aczkolwiek nie chcialabym byc zbyt daleko od Centralnego Lonydnu.....


      -
      www.geocities.com/barbara_czarnecka2002/PhD
      • vygotsky Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 16:13
        No wlasnie te parki - wczoraj poszlismy grupa tak z 9 osob do Regent's Park i
        przez 20 minut szukalismy miejsca zeby rozlozyc kocyk i piknik bo tylko wolna
        byla przestrzen przy ulicy...a potem ciagle trzeba bylo sie stresowac bo
        dzieciaki kopaly pilke prosto w pikniki sasiadow, ewentualnie kobiety w ciazy i
        noworodki..
        • aniaheasley Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 17:03
          Czego jak czego ale metrazu na kocyk w parku w Londynie to starczy dla kazdego
          mieszkanca. Parkow jest mnostwo, i niektore z nich sa ogromne.
          Ale fakt, kiedy rtec pokazuje 31st to do parku ida 'wszyscy'.
    • jaleo Re: Londyn-czy taki straszny? 03.07.06, 20:16
      Dla mlodej, bezdzietnej osoby to moze byc fajne miejsce, ale z tym dostepem do
      tzw. "kultury" to nie przesadzalabym, chyba ze sie mieszka na South Ken albo w
      innym centralnym miejscu. W przeciwnym wypadku dojazd do muzeum czy na koncert
      to jest cala wyprawa. Ja z Newcastle mam 3 godziny pociagiem do centrum
      Londynu - a ostatnio przeprawa z Sion Lane do Goucester Road zajela mi 2
      godziny :-)

      Oczywiscie miejsca takie jak National Gallery czy Tate sa jedyne w tym kraju, i
      dla osoby interesujacej sie malarstwem jednak nie do zastapienia. Ale np. dwie
      inne moje pasje - taniec i muzyka - rozwijam lepiej tu, gdzie mieszkam, niz w
      Londynie. Sage Gateshead ma najlepsza w Europie akustyke, a najwieksze w UK
      centrum tanca tez jest w Newcastle (Dance City). Regularnie chodze tez do
      teatru i korzystam z tego, ze w UK teatr opiera sie na grupach (trupach?)
      teatralnych, czesto zbieranych na poczet konkretnej produckcji, i nie sa
      zwiazane ze stacjonarnym teatrem, tak jak w Polsce, tylko wystepuja objazdowo.
      W ten sposob prawie wzsystkie najlepsze produkcje moge obejrzec tu na miejscu,
      bez potrzeby jechania do stolicy.

      Co do porownania z Barcelona: jesli chodzi o rozleglosc miasta, to Barcelona
      jest miescina w porownaniu z Londynem. Barcelona ma rowniez wybrzeze - nie za
      piekne, ale zawsze - spacer promenada w kierunku miasteczka olimpijskiego
      skutecznie zapobiega wielkomiastowej klaustrofobii. Poza tym, nawet w sezonie,
      tlumy w Barcleonie sa daleko mniejsze od tych w Londynie, nie mowiac juz o
      metrze. Jak ktos ma potrzebe kontaktu z przyroda czy lekkiej wspinaczki, to
      moze sie wybrac na Montjuic albo nawet do Montserrat (dojedziesz tam z centrum
      Barcy szybciej, niz np. ze Stratfordu do centrum Londynu). Jednym slowem - nie
      ma co porownywac. Ja w Barcleonie moglabym mieszkac, w Londynie nie - kilka
      lat temu usilnie sie zastanawialam nad ta kwestia, bo firma mnie chciala
      przerzucic na poludnie, i zaliczylam kilka "look & see trips". Nie, i jeszcze
      raz nie. A w Barcelonie np. w Sarria to bym chetnie zamieszkala z dziecmi. A
      jak bym byla "wolnym strzelcem" to np. gdzies w L'Eixample bardzo chetnie :-)
    • anya.po.prostu Re: Londyn-czy taki straszny? 04.07.06, 00:38
      widać w tym wątku bardzo rozbieżne opinie na temat Londynu, ale to chyba po prostu wynika z tego, że jesteśmy na różnych etapach życia (single, mężatki z dziećmi) i mamy inne potrzeby (kultura, parki, cisza, kluby nocne).

      Ja w zasadzie najbardziej zgadzam się z barbarąkaroluk. Owszem, Londyn ma dużo plusów, ale te plusy najlepiej widać z pozycji turysty, który przyjeżdża tutaj na kilka dni, a nie musi codziennie normalnie żyć.
      Londyn ma ten swój vibre, niesamowitą różnorodność. Ale po kilku latach to może zwyczajnie męczyć. Z tym życiem kulturalnym to jest dokładnie tak jak pisała Barbara. Są te wszystkie galerie, kluby, kina, ale po pierwsze jak się pracuje i mieszka daleko od pracy to raczej wiecznie brak jest czasu. Po drugie wyprawa do National Gallery w sobotę szybko przemienić się może w koszmarnie frustrujące wydarzenie, bo kolejki i tłumy ludzi są nie do zniesienia.
      Transport publiczny, o którym ktoś wyżej wspomniał to odrębna historia. Na mapie wygląda może i świetnie, ale w praktyce jest zupełnie inaczej. Miasto jest zatłoczone wiecznymi korkami, metro ciągłymi engeenering works, delays i station closures. W moim zespole, piętnastu osób pracujących w różnych częściach miasta, nie ma dnia, żeby ktoś nie dzwonił, że się spóźni bo ma problemy z dotarciem do biura. W ostatni piątek, tuż przed popołudniowym szczytem była awaria radia w metrze skutkiem czego kilka linii było albo zawieszonych albo porządnie poopóźnianych a setki tysięcy ludzi miało problemy z dotarciem do domu.
      O hałasie, brudzie, przestępczości czy cenach mieszkań nawet już nie będę wspominać, bo szkoda gadać.

      Ale czy Londyn jest straszny? Nie powiedziałabym. Ma wszelkie wady i zalety wielomilionowego miasta. Do wszystkiego człowiek się przyzwyczaja i potem już nawet nie zauważa. Doświadczenie jest napewno ciekawe i pożyteczne. Bardzo otwiera oczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka