mikosz8
01.06.06, 07:31
Rok 2020 - godz. 16.00 Poobiednia terapia grupowa .
Miejsce - ławka w parku Ośrodka dla Nerwowo Chorych i Znerwicowanych
Staruszków
- wiecie co ?! Czat mnie wkurwia - powiedział poirytowany proces
- mnie też ! ale ja tu szukam sponsora - zakwiliła słodko nadziejka
- same głupie pindy i pasztety i do tego naleśniki rozmymłane - ciągnął proces
- żadnych brunetów zajebistych - a faceci na czacie to szajs - wtrąciła Katja
- no fakt !! do tego nie rozumieją nas ,kruchych kobiet - z nostalgią w
głosie - rzuciła miia
- ja miałam raz priva , a rozmówca okazał się chamem - rozmarzyła się Sarka
- ja zawsze miałam na privam dzentelmenów - głosem nie znoszącym sprzeciwu -
rzekła Lady
- kiedyś z josią zabawialiśmy się na czacie z jednym dzentelmenem -
zawtórowała usłużna pongowa
- ja priv zawsze zaczynałe od loda - najlepsza była magda jedyna - siła pompy
ssąco tłoczącej- Wy
głupie pindy nigdy nie robiłyście czegoś podobnego - zrugał proces.
- ależ procesiku ja kiedyś wierzyłam że jesteś moim słoneczkiem ,moim
mentorem największym-
piskliwym głosikiem oznajmiła Isia - także marzyłam aby Ci loda jednakowoż
zrobić ale się wstydziłam
bo byłam grzeczna i jako Ci wiadomo nigdy mnie nie wywalono z czatu.
-Procusiu najmileńszy.. gdyby nie Twoja obecność na czacie, nie poznałabym do
końca życia idei robienia lodów i znaczenia cyberseksu w wirtualnym świecie -
podlizywała się Landrynka 7
- a chuj mnie to ochodzi !!! -ja jako Danton czatu miałem dwa permbany - z
dumą w głosie oznajmił proces- i cieszę się że miałem swój styl - to te pindy
gospodynie domowe zrobiły ze mnie chama !!!! wołał oburzony
- a mnie raz wyrzocono za to że miałam liść na głowie - zaśmiała sie
filuternie Jagusia
- nie o liść chodziło a o to ze byłaś prowicjonalną gęsią - roześmiał sie
szczerbatą gębą proces.
- a jaa sieę napi jeę jeszszczze! i wisi mi to nacią od pietruszkiiii -
wybełkotał Grześ
- a co Ty mua tak cicho siedzisz?? pewno znów coś knujesz na mnie ? - lady
odchyliła wielki kapelusz.
- ignor! - głupia kozo , ignor Wam wszystkim, nawet jak mówicie sadzicie
byki - syknęła gacia
- a pamiętacie był taki jeden ,niech pomnę?? Mikos , Mikesz o Mikuś!! -
pamiętam i nigdy nie zapomnę - rozmarzyła sie Katja - a co z nim teraz ?
Ponoć skończył jako czubek na Interii - nieobecnym mechanicznym głosem
powiedziała Sarka i zaczęła
wyliczać - jeden sofka - 10 procesów, jedna sarka - 100 Mikoszy,jeden szarm -
1 sarka -nie inaczej !!
- Naleśnik!! - obudził sie z półdżemki -proces - kurwa rwał mi wszystkie dupy
na czacie...
- phi - przy nim to nawet papierosy traciły smak - fuknęła Lady - ładując
peta do długiej lufki..
którego josia na klęczkach odnalazła koło krawęźnika.
- nędzna tajlandzka podróba procesa - z nieukrywaną satysfakcją dorzuciłą
usłużna pongowa
- a ja.... chciała powiedziec woow-ka , ale głoś jej zastygł w gardle. Do
ławeczki zbiżała się grupa
dziwnych osobników
Na przedzie posuwał wolno nogami zgarbiony starzec w starym wypłowiałym
smokingu .najstarszy
pacjent ośrodka -szarm , za nim dama o dużych szalonych oczach z rozwianymi
tiulowymy szatami ,podtrzymująć mały kapelusik jedną ręką szła sofka - na
końcu orszaku korpulentna pyzata staruszka
ze sztalugą - fiszbina.
Wdrygnąłem się na ten widok...gdzieś już widziałem podobny orszak
maszkar ,może na weneckim karnawele ,
a moze w mrocznych klimatach Edgara Poe...
Fiszbina stanęła naprzeciw geriatri ławkowej i fuknęła - jak mnie kurw weźmie
to was wszystkich wypierdolę z tej ławki kurwa......z tej ławki kurwa.....
Poczułem szturchnięcie - rozwalił się na tej ławce cały....śpisz?...zapytała?
już nie -odpowiedziałem lekko poirytowany...już nie na szczęście!!.