romek.chelmnicki
30.04.04, 00:20
Ze słowami takimi, jak "naród", "narodowość", czy "narodowy" należy być
bardzo ostrożnym. Dają one bowiem świadectwo nie tylko naszej kołtuńskiej
zaściankowości, która nijak nie przystaje do jednoczącej się Europy, ale
także wielce groźnego dla świata nacjonalizmu - a nawet szowinizmu , od
którego do faszyzmu i nazizmu już tylko mały kroczek.
Jak bowiem stwierdzil żydowski minister spraw zagranicznych miłujących pokój
Niemiec, Ziutek "Joschka" Fischer - w przyszłej Europie nie będzie miejsca na
żadne "narody", gdyż chodzi wszak o stworzenie jednolitej, miłującej się
społeczności, gdzie nie masz Francuza, ni Anglika, ni Belga, ni Żyda (no, z
tym Żydem to może trochę przesadziliśmy...) . Z tego, że istnieją różne
narody, rodzą się tylko wojny oraz antysemityzm, a poza tym nic dobrego.
Opinia Fischera staje się zwolna obowiązująca w całej Unii Europejskiej,
wyraźnie zmierzającej w kierunku stworzenia federacyjnego superpaństwa. Jego
władze nie będą wyłaniane w żadnych otwartych wyborach ani też nie będą za
nic ponosić odpowiedzialności. Za to ich uprawnienia do decydowania o losie
przeciętnego człowieka będą praktycznie nieograniczone - zwłaszcza, gdy w grę
wejdzie "zagrożenie demokracji", "zwalczanie faszyzmu", "tępienie
antysemityzmu" lub "katolicka nietolerancja wobec kochających inaczej".
Na szczęście dla nas "nacjonalizm" nie w każdych okolicznościach jest
wyklinany jako zło gorsze od malarii. Gdy chodzi bowiem o mniejszości
narodowe, pojawia się nagle i nieoczekiwanie nie tylko wielka wyrozumiałość,
ale wręcz otwarte popieranie ich nacjonalistycznych postaw, osiągane
nierzadko przy pomocy specjalnego ustawodawstwa.
Można zatem stwierdzić, iż istnieją nacjonalizmy karygodne, jak na przykład
polski - oraz nacjonalizmy pozytywne, jak dla przykladu mniejszości
żydowskiej lub niemieckiej, które to korzystają z licznych udogodnień i
dotacji państwowych na utrwalanie swych odrębności. My oczywiście nie mamy
nic przeciwko odrębnościom, przeciwnie, uważamy że różnorodność jest ciekawa -
tylko dlaczego właśnie Polacy mają się swojej wstydzić lub z niej
zrezygnować?
Powiedziawszy powyższe pragniemy podkreślić, iż mniejszości narodowe lubimy,
cenimy ich wkład w polską kulturę i naukę i uważamy, że czynią Polskę
barwniejszą. Dopóki nie żądają specjalnych przywilejów i nie dązą do
tworzenia państwa w państwie.