Moja karta na poniedzialek. Jak na ironie, ledwo wstalam o tej 6 rano. Potem
wynudzilam sie jak mops pilnujac studentow na egzaminie - nikt nie probowal
sciagac, nikomu nie dzwonil telefon i nawet do wc nikt nie wychodzil, mimo ze
egzamin trwal 3 godziny. Nuuuda

Potem, zamiast do biblioteki, pojechalam do
domu, padnieta na ryjek. Tu radosnie i halasliwie zrealizowalam jedno z
najprzyjemniejszych znaczen Asa Bulaw, po czym mamroczac cos o kanapkach i
obiedzie gola i wesola zasnelam kamiennym snem. I tak przespalam caly dzien,
az do wieczora, regenerujac sie po miesiacu niedosypiania. Potem wrzucilam
nowy tekst na bloga, posprzatalam czesc sajgonu wokol biurka i w szale
odzyskanej energii postanowilam wlasnorecznie, tu i teraz uporac sie z
problemem modnej grzywki, ktora zaczela mi juz niemilosiernie wchodzic do
oczu, co nie jest jeszcze takie straszne, gdy mam kontakty, ale przy okularach
doprowadza mnie do bialej goraczki. Zirytowana zerwalam sie od komputera,
polecialam do lazienki i rach-ciach obcielam sobie sama grzywke - mozecie
sobie wyobrazic, jak teraz malowniczo wyglada, pozybzana tepymi nozyczkami

Ale cel osiagnelam, nic mnie juz wreszcie w powieki nie laskocze ani
przestrzeni nie zaslania