lublublub
15.07.06, 22:35
W zeszłym tygodniu pierwszy raz w życiu miałem okazję spędzić więcej niż jeden
dzień w stolicy Polski. Wcześniej bywałem tu często, zwykle przejazdem, nigdy
jednak nie miałem okazji być tu więcej niż jeden dzień. No i w zeszłym
tygodniu miałem wreszcie okazję spędzić cały tydzień i zobaczyć wakacyjną
atmosferę miasta. Pięknie ujął to miasto w swoim dziecięcym wierszu Julian Tuwim:
"Jaka wielka jest Warszawa! Ile domów, ile ludzi!
Ile dumy i radości w sercach nam stolica budzi!
Ile ulic, szkół, ogrodów, placów, sklepów, ruchu, gwaru,
kin, teatrów, samochodów i spacerów i obszaru!...
Aż się stara Wisła cieszy że stolica tak urosła
Bo pamięta ją maleńką, a dziś - taka jest dorosła!"
Szczególnie wspaniałe w waszym mieście są te niezliczone ogrody, najbardziej
zapamiętałem Park Morskie Oko. Gdzie nie pójdziesz - drzewa, jakieś skwery,
naprawdę jest tu dużo ogrodów, placów i obszaru! Dla kogoś jak ja, co dwa lata
przemęczył się w Krakowie, gdzie w Śródmieściu są tylko Planty, Warszawa jest
prawdziwym rajem na ziemi. A przejażdżka autobusem 116 od Wilanowa aż do
Żoliborza to niesamowite przeżycie estetyczne. I ludzie naprawdę mili,
bardziej niż ci zakompelksieńcy plujący na Warszawę ze średniej wielkości miast.
Dlaczego więc każdy oszołom w Polsce jest zwykły oszkalać, że w Warszawie nie
ma co zwiedzać i że jest wstrętna? (szczególnie w Krakowie, w którym
rozpowiada się właśnie przybyłym do Polski turystom takie brednie? Może
właśnie dlatego nie widziałem takich tłumów turystów w Warszawie jak w
Krakowie? Powie taki jeden "że Warszawa jest "tfe" - no i macie wyniki). A
może po prostu w podstawówce zwiedził tylko Pałac Kultury i DH Centrum?
Pozdrowienia i ukłony z miasta Lublina.