Dodaj do ulubionych

Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej gazety

26.10.07, 19:35
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=64751
Moja uwage, zagorzalego przeciwnika ofotoradarowywania polskich duktow zamiast
budowy nowych drog, zwrocily "korki fantomowe". Wypisz-wymaluj DOKLADNIE to,
co dzieje na gierkowce. Niepotrzebne, czeste hamowanie, to zator. A zator, to
zmniejszenie dystansow pomiedzy szybko jadacymi autami, a wiec zaczyn kolizji.

Fotoradary przysluzaja sie bezpieczenstwu w miejscu swojego posadowienia, ale
jako system fatalnie wplywaja na ogolne bezpieczentwo ruchu.

Symulacje.
www.traffic-simulation.de/
Polecam uwadze zakladke 1 - Ring Road. Widac w tej symulacji do czego prowadzi
niewielka nawet zmiana predkosci (poczatkowo niezauwazalna) w gestym ruchu.
Jezeli dochodzi do niej spontanicznie, to sila wyzsza, ale ORGANIZOWANIE ruchu
na szybkiej, bardzo obciazonej drodze z wymuszaniem ciaglych zmian predkosci,
zakrawa na sabotaz!

A teraz Durczok w bardzo osobistej wersji wydarzen :-)
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=62891
Jakbym czytal swoje posty na ten temat. Moze zostane dziennikarzem? :-D

I jeszcze jedno - fotoradar nie zastapi autostrady:
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=62893
W Portugalii i Hiszpanii dzieki poprawie infrastruktury znaczaco zmniejszono
liczbe wypadkow (do Habudzika - z Polska zdecydowanie lepiej porownac
przyklady Portugalii i Hiszpanii niz przyklady z Francji).

Top Gear i przyczyny wypadkow wg. Brytyjczykow :-D
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=62619
Pomysl rodem z Misia:
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=60791
Wsadzilem kij w mrowisko, ale bardzo mi sie podoba, ze w swoich sadach na
temat sposobow poprawy bezpieczenstwa i walki z piractwem nie jestem
odosobniony :-D Czytajc to forum zaczalem watpic w siebie...
Obserwuj wątek
    • Gość: miecio Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.aster.pl 26.10.07, 20:00
      "Moja uwage, zagorzalego przeciwnika ofotoradarowywania polskich
      duktow zamiast budowy nowych drog, zwrocily "korki fantomowe".
      Wypisz-wymaluj DOKLADNIE to,co dzieje na gierkowce."
      Kiedyś w Szwajcarii jechałem autostradą od tunelu Św Gotarda do
      Lucerny, w pewnym momencie spotkałem korek. Stałem w nim dwadzieścia
      pięć minut (patrzyłem na zegarek), okazało się że korek był
      spowodowany stacjonarnym fotoradarem. Każdy widząc radar zwalniał i
      w efekcie któryś z kolei samochód poprostu stanął a zanim następne.

      "Polecam uwadze zakladke 1 - Ring Road. Widac w tej symulacji do
      czego prowadzi niewielka nawet zmiana predkosci (poczatkowo
      niezauwazalna) w gestym ruchu."
      "Korki fantomowe" spotkałem także na niemieckich autostradach, było
      to w godzinach dojazdu do pracy, ktoś przyhamował a zanim następni i
      szybko robił się stojący korek. Gdy zaczeło się jechać nie było
      widać ani radaru, ani ograniczeń, ani innych przyczyn które mogły
      spowodować korek- wystarczyło jedno hamowanie
    • jureek Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 26.10.07, 20:38
      Fatalne świadectwo wystawia to polskim kierowcom. Jeśli nie było korków przed
      pojawieniem się fotoradarów, to świadczy to o tym, że przeciętny kierowca
      totalnie olewa znaki drogowe, a zwalnia dopiero na widok fotoradaru.
      Jura

      P.S. Jeszcze co do korków. Ciekawe zjawisko zauważyłem na A5 na północ od
      Frankfurtu na Niemnem. Zawsze po południu były tam korki. W 1993 i 1994 z powodu
      dużego stężenia ozonu wprowadzono w Niemczech czasowe ograniczenie na
      autostradach do 100 kmh. Poprzedzone to było zmasowaną akcją medialną, więc
      prawie wszyscy stosowali się do ograniczeń. Wyobraź sobie, że w tych dniach
      korków nie było. Nieprawdziwa jest więc teza, że ograniczenia nie wpływają
      korzystnie na płynność.
      • Gość: prawdziwy tebe jurus - niemiecki klamca IP: *.aster.pl 26.10.07, 21:08

        chcialem ciebie zapytac: czemu sluza twoje klamstwa o tym, jak
        to niemcy scisle przestrzegaja tego, co na znakach? otoz bylem
        tam ostatnio i nie zauwazylem, zeby niemcy sie specjalnie znakami
        przejmowali.

        juz nie pytam o to, dlaczego niemiecki system stawiania znakow i
        dostosowywania ograniczen do drogi stawiasz na rowni z polskim,
        bo to jak wykazywanie kretynowi glupoty - i tak nie zrozumie.

        ps. jak ktos twierdzi, ze czkawka 100, 70, 100, 50, 100 co kilka
        km przez kilkaset kilometrow nie prowadzi do ograniczenia plynnosci,
        a stala jazda 100 prowadzi, to jak tu dyskutowac?
        • jureek Re: tebe prawdziwy - prawdziwy analfabeta 26.10.07, 22:43
          Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

          > chcialem ciebie zapytac: czemu sluza twoje klamstwa o tym, jak
          > to niemcy scisle przestrzegaja tego, co na znakach?

          A ja chciałby z kolei spytać, czemu Ty kłamiesz, jakobym pisał, że Niemcy
          _ściśle_ przestrzegają tego, co na znakach. Jesteśmy na forum, więc o łatwo
          udowodnić, czy tak pisałem, czy nie. Poproszę linki, cytaty, a nie gołosłowne
          oskarżenia.

          > otoz bylem
          > tam ostatnio i nie zauwazylem, zeby niemcy sie specjalnie znakami
          > przejmowali.

          I jak jedziesz przez wieś 80, to wszyscy siedzą Ci na kufrze i trąbią na Ciebie,
          tak jak w Polsce? To gdzie Ty byłeś kolego? W jakiejś brandenburskiej pipidówie
          gdzie sfrustrowani, żyjący z socjalu młodzi ludzie urządzają sobie z nudów wyścigi?
          Niemcy nie jeżdżą dokładnie tak jak pokazują znaki, ale też tylko wyjątkowi
          szaleńcy przekraczają dozwoloną prędkość więcej niż 30 kmh, bo za szybszą jazdę
          traci się prawko, a jak dalej się jeździ bez prawka, to idzie się siedzieć.

          > juz nie pytam o to, dlaczego niemiecki system stawiania znakow i
          > dostosowywania ograniczen do drogi stawiasz na rowni z polskim,
          > bo to jak wykazywanie kretynowi glupoty - i tak nie zrozumie.

          I znowu to samo - poproszę cytacik, a nie gołosłowne oskarżenia. Stawianiem na
          równi, a stwierdzenie, że różnice nie są aż tak wielkie, jak tu wszyscy
          przedstawiają, to czyba nie to samo.
          Znasz drogę Wiesbaden - Rüdesheim i dalej do Koblencji? Tam jest dokładnie tak
          samo, jak na gierkówce, tyle, że jest tylko 1 pas w każdym kierunku. Tam też
          masz tak: 100, 70, 100, 70, 50, 100, 50...
          A wiesz jak tam się jechało w pewną październikową niedzielę? 80, 70, 90, 70,
          50, 80, 55... I tak jechała cała kolumna. Przez 80 km nie widziałem nikogo, kto
          by wyprzedzał pojazdy w kolumnie. W Polsce na pewno co chwilę jakiś
          niecierpliwiec starałby się przeskakiwać do przodu co kilka pojazdów, potem przy
          ruchu z przeciwka byłoby hamowanie i wciskanie się w kolumnę, co z kolei
          powodowałoby hamowanie następnych i tak powstawałaby ta czkawka.

          > ps. jak ktos twierdzi, ze czkawka 100, 70, 100, 50, 100 co kilka
          > km przez kilkaset kilometrow nie prowadzi do ograniczenia plynnosci,
          > a stala jazda 100 prowadzi, to jak tu dyskutowac?

          Napisałem gdzieś, że stała jazda 100 prowadzi do ograniczenia płynności?
          Jura
          • Gość: swoboda_t/1000city Re: tebe prawdziwy - prawdziwy analfabeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.07, 01:20
            > Znasz drogę Wiesbaden - Rüdesheim i dalej do Koblencji? Tam jest
            dokładnie tak
            > samo, jak na gierkówce, tyle, że jest tylko 1 pas w każdym
            kierunku.

            To faktycznie dokładnie tak samo tak samo jak na gierkówce. Tym
            bardziej, że jak powszechnie wiadomo Wiesbaden jest stolicą Niemiec
            i głównym ośrodkiem finansowym (niczym Warszawa), a Rudesheim
            stolicą największego ośrodka zespołu miejskiego i przemysłowego
            Niemiec (jak Katowice). Tak, to dokładnie tak samo jak na
            gierkówce...
            • jureek Re: tebe prawdziwy - prawdziwy analfabeta 27.10.07, 01:46
              Gość portalu: swoboda_t/1000city napisał(a):

              > To faktycznie dokładnie tak samo tak samo jak na gierkówce. Tym
              > bardziej, że jak powszechnie wiadomo Wiesbaden jest stolicą Niemiec
              > i głównym ośrodkiem finansowym (niczym Warszawa), a Rudesheim
              > stolicą największego ośrodka zespołu miejskiego i przemysłowego
              > Niemiec (jak Katowice). Tak, to dokładnie tak samo jak na
              > gierkówce...

              Dwója z geografii. Wiesbaden nie jest stolicą Niemiec, tylko stolicą Hesji, a
              Rüdesheim nie jest ośrodkiem przemysłowym, lecz miejscowością turystyczną. Tylko
              nie wiem, co to ma do rzeczy. Natężenie ruchu i warunki jazdy (droga prowadzi
              przez miejscowości, nie ma alternatywy w postaci autostrady) są podobne jak na
              gierkówce. Czy może jesteś zdania, że jeśli droga nie prowadzi do stolicy, to
              można na niej dbać o bezpieczeństwo, a jak łączy stolicę z ośrodkiem
              przemysłowym, to bezpieczeństwo jest mniej ważne, a ważniejsza tzw. płynność? A
              zresztą, te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają. Drogą Wiesbaden - Koblencja
              jedzie się i płynnie i bezpiecznie. Bo to, że nie grzeje się nią 130 - 150 kmh,
              nie oznacza wcale, że nie jedzie się płynnie.
              Jura
              • Gość: swoboda_t Re: tebe prawdziwy - prawdziwy analfabeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 15:47
                Ano ma to do rzeczy, że Ty piszesz o jakiejś drodze na zatyłczu na
                kierunku turystycznym i porównujesz z główną drogą w 40-milionowym
                państwie na kierunku wielofunkcyjnym. Już samo to, wespół z różną
                ilością jezdni i pasów, czyni te drogi nieporównywalnymi. Dalej:
                bezpieczeństwo to m.in. płynność i uczą tego chyba nawet już na
                kursach PJ. Naprzemienne rozpędzanie auta do 100, zwalnianie do 70,
                przyśpieszanie do 100, zwalnianie do 50 i ponowne przyśpieszanie do
                100 w żaden sposób nie służy bezpieczeństwu ani ekonomice jazdy. Tym
                bardziej, że większosć ograniczeń jest ustawionych przy
                skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną. Pytam: po kiego wała
                ograniczenie, skoro są światła, albo po co światła, skoro jest
                limit?? I nie wmawiaj nikomu, że w Niemczech organizacja ruchu jest
                taka sama jak w Polsce, bo tam wadliwe oznakowanie to wyjątki, a w
                Polsce norma, z którą przeciętny kierowca spotyka się co kilka
                kilometrów (wg. Policji, nie według mnie). Nie wmawiaj nikomu, żę
                niemieccy kierowcy ściśle przestrzegają limitów, bo każy kto tam był
                wie, że tak nie jest. Przekraczają pręskość rzadziej i o mniej niż
                Polacy, bo tam ograniczenia są rzadsze i mniej restrykcyjne. Dzięki
                dobrym drogom średnio jeżdżą przy tym szybciej niż my. Również
                każdy, kto w gęstym ruchu np. na gierkówce, chce jechać płynnie np.
                100km/h wie, że nie stanowi to problemu (do momentu aż pojawi się
                inteligentne inaczej ograniczenie) i że tak jedzie zdecydowana
                większość. A wyróżniają się debilne jednostki. Ja ostatnio
                ciachnąłem w ten sposób ze 200 km, spotkałem dosłownie jednego
                wariata i był to... rusek w porszaku. To takich kierowców należy
                tępić lotnymi patrolami czy fotoradarami, a nie bogu ducha
                winnych "frajerów" co nie wyhamowali ze 110 na 70 i, o zgrozo,
                przelecieli na zielonym z zawrotną prędkością 86km/h. Kiedyś
                jechałem z kumplem z Bielska, snuliśmy się 100-110, totalny chillout
                a mimo to dostał mandat w Tychach. Dlaczego?? Bo na szerokiej,
                prostej, dwujezdniowej drodze przed skrzyżowaniem ze światłami było
                ograniczenie do 70. Ruch był znikomy, koleś widząc czerwone zdjął
                już z daleka nogę z gazu i zanim dotoczyliśmy się do świateł (może
                wjechalibyśmy już na zielone) zza furgonetki wyskoczył gliniarz -
                zmierzył coś 90 i ochoczo przystąpił do wykonania planu
                mandatowego. To jest dbałość o bezpieczeństwo?? Tak się to robi w
                Niemczech??
          • Gość: prawdziwy tebe Re: tebe prawdziwy - prawdziwy analfabeta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.07, 08:49

            > A ja chciałby z kolei spytać, czemu Ty kłamiesz, jakobym pisał, że
            > Niemcy _ściśle_ przestrzegają tego, co na znakach.

            to zabawne, jak sie wysofujesz strzelajac we mnie kapiszonami marki
            "scisle".

            > I jak jedziesz przez wieś 80, to wszyscy siedzą Ci na kufrze i
            > trąbią na Ciebie, tak jak w Polsce? To gdzie Ty byłeś kolego?

            jezdzilem i po autostradach i malych miastach: przyspieszanie na
            zoltym, przejezdzanie przez linie ciagle jazda +20 (weiecej jalby
            nie ma po co, bo nie ma czkawki 100-50-100-traktor-100-pks-40-100-wykopki) to normalnosc. niemcy jezdza dokladnie tak samo, jak
            polacy: debilny znak traktuja tak, jakby go nie bylo (dotyczy to
            glownie lini ciaglych, bo ograniczenia predkosci nie sa tam stawiane
            przez bolszewickich zlodzieji).

            > I znowu to samo - poproszę cytacik, a nie gołosłowne oskarżenia.

            popierasz fotobejzbole, a one sa regulowane do ograniczen predkosci
            ktore sa stawiane przez debili.

            > Napisałem gdzieś, że stała jazda 100 prowadzi do ograniczenia
            > płynności?

            j.w.
      • tiges_wiz Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 28.10.07, 18:31

        > Fatalne świadectwo wystawia to polskim kierowcom. Jeśli nie było korków przed
        > pojawieniem się fotoradarów, to świadczy to o tym, że przeciętny kierowca
        > totalnie olewa znaki drogowe, a zwalnia dopiero na widok fotoradaru.
        > Jura

        cos w tym jest, bo kilka fotoradarow jest na odcinkach o dozwolonej predkosci
        100 km/h a i tak zwalniali tam do 70 i wolniej.
      • emes-nju Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 29.10.07, 11:23
        jureek napisał:

        > Fatalne świadectwo wystawia to polskim kierowcom. Jeśli nie było
        > korków przed pojawieniem się fotoradarów, to świadczy to o tym, że
        > przeciętny kierowca totalnie olewa znaki drogowe, a zwalnia dopiero
        > na widok fotoradaru.

        Ja na to patrze inaczej. BYC MOZE to, ze przecietny kierowca NIE zwalnial, lepiej sluzylo bezpieczenstwu ruchu niz to, co jest teraz... Uwierz mi - sporo gierkowka jezdze i NIGDY, nawet w czasie najgestszego ruhu, nie widzialem tylu awaryjnych hamowan.

        Mysle, ze gdyby ktos zrobil analizy (ze nie zrobil jestem pewien! Gdyby zrobil, to nie wszedzie bylyby identyczne ograniczenia, a czesci miejsc w ogole by z nich zrezygnowano, bo po co ograniczac predkosc na skrzyzowaniu, na ktorym ruch poprzeczy jest mniej niz znikomy), to mogloby sie okazac, ze lepiej ze wszech miar, zamiast stawiac wszedzie fotoradary, w miejscach naprawde niebezpiecznych wybudowac kladki dla pieszych. Ruch bylby duzo spokojniejszy (mniej ograniczen wiec wiecej fotoradarow w miejscach bez ograniczen), a najslabsi uczestnicy ruchu byliby lepiej chronieni niz przez fotoradar, ktory pirata nie powstrzyma.

        Co do korkow w Niemczech. Nikt nie watpi, ze zwolnienie CALEGO ruchu na drodze da efekt w postaci zmniejszenia korkow. Ale u nas sie tego nie robi - u nas co kilometr stoi ograniczenie o 30%, a potem znow, na stosunkowo krotkim odcinku mozna jechac 100 km/h. Nie widze ZADNEJ analogii!
    • Gość: Poll Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.07, 21:49
      > Moja uwage, zagorzalego przeciwnika ofotoradarowywania polskich duktow zamiast
      > budowy nowych drog, zwrocily "korki fantomowe". Wypisz-wymaluj DOKLADNIE to,
      > co dzieje na gierkowce. Niepotrzebne, czeste hamowanie, to zator.

      Dlaczego zatem hamujemy ??? Nie hamujmy , jedźmy z możliwie stałą prędkością tak
      by hamowania być nie musiało i załatwimy sprawe . Niestety jeździmy po Twojej
      gierkówce 130-150km/h ( wariant optymistyczny ) i dlatego musimy hamować . Nawet
      w tym Twoim źródle za "korki fantomowe" profesorki obarczaja ....kierowców .

      P.s. Mówiłem Ci , jedź w podróż służbową na kilka miesiecy - to łatwiejsze niż
      przyznanie się do błędu .
      • Gość: swoboda_t Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.07, 01:24
        Napisz mitomanie, czy lepiej jechać gierkówką płynnie 100km/h, czy
        może lepiej jechać 100-70-100-70-100-50-100...?? Pierwsza sytuacja
        jest do osiagnięcia natychmiast, przy odpowiednim ustawieniu znaków
        i fotoradarów. Z drugą mamy do czynienia teraz.
        • Gość: Poll Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.tvp.pl 27.10.07, 09:05
          Nie możemy jechać 100km/h gierkówką bo sa na niej przejścia i
          skrzyżowania ale za to mozemy jechać nia 70km/h cały czas . Bedzie
          zapewne płynniej .
          Gierkówka nie jeździ sie ( prawie nikt tego nie robi ) 100km/h tylko
          130-150 i dlatego nie jest płynnie i dlatego z Twoja drugą sytuacją
          nigdy nie mamy do czynienia na gierkówce .

          P.s. Po co bzdury piszesz o 100-70-100-70-100-50-100 ? Takiej jazdy
          tam nie ma a jest za to jazda 150-70-130-150-70-130 lub tez jej
          bardziej realna wersja gdy czesto mnie jadacego 130km/h mija bolid z
          predkością jakieś 180 .
          • mobile5 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 27.10.07, 09:51
            Gierkówka to jakaś dziwna droga, gdzie w nieporównywalnie gorszych warunkach zawodnicy jeżdżą szybciej niż na A4.
            • jureek Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 27.10.07, 10:07
              mobile5 napisał:

              > Gierkówka to jakaś dziwna droga, gdzie w nieporównywalnie gorszych warunkach za
              > wodnicy jeżdżą szybciej niż na A4.

              Hm, może to dlatego, że gierkówką jeździ się z dużego ośrodka przemysłowego do
              stolicy i dlatego trzeba szybciej niż gdzie indziej? Swoboda natchnął mnie tą myślą.
              Jura
              • mobile5 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 27.10.07, 10:16
                jureek napisał:
                i dlatego trzeba szybciej niż gdzie indziej? Swoboda natchnął mnie tą m
                > yślą.
                > Jura
                Może mieć rację. Człowiek wiozący ze sobą przekonanie o włanej ważności, może się tak zachowywać. Samochody rządowe i poselskie są twgo dobrym przykładem.
                • emes-nju Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 29.10.07, 15:05
                  mobile5 napisał:

                  > Może mieć rację. Człowiek wiozący ze sobą przekonanie o włanej
                  > ważności, może się tak zachowywać.

                  Gierkowka nie jezdza tylko samochody waaadzy...

                  Czesc kierowcow w samochodzie wiezie byt rodziny, na ktora zarabia! I dramatem jest to, ze nie ma drog, po ktorych taki czlowiek moglby bezpiecznie jezdzic tak, zaby sprostac faktycznym wyzwaniom jakie naklada na niego jego praca! Sklonnosc do podejmowania dosc abstrakcyjnego ryzyka za szybkiej jazdy (nie wszyscy jadacy za szybko maja wypadki - patrzac na statystyki raczej nikly ich odsetek) jest ZDECYDOWANIE wieksza od sklonnosci do podjecia ryzyka nie wywiazania sie z obowiazkow i utraty pracy. Takie, NIESTETY sa realia! Oczywiscie nie dla swietoszkow i waaadzy, ktorzy jako pacaneum na kaca maja idealny srodek - zwolnic. Habudzikowa jazda gierkowka z predkoscia 70 km/h nie byla nawet smieszna. Glownie dlatego, ze doskonale wpisuje sie to w to, co waaadza ma nam do zaoferowania! A co stoi w jawnej sprzecznosci w faktycznymi potrzebami ludzi, ktorzy jakos, inaczej niz z poselskiej diety albo pensji wypracowanej za biurkiem, musza koniec z koncem zwiazac :-/
              • Gość: swoboda_t/1000city Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 15:54
                "Hm, może to dlatego, że gierkówką jeździ się z dużego ośrodka
                przemysłowego do
                stolicy i dlatego trzeba szybciej niż gdzie indziej? Swoboda
                natchnął mnie tą myślą.
                Jura"

                Czytać potrafisz, ale ze zrozumieniem już jakby gorzej...
                • Gość: Poll Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 18:59
                  Ja natomiast nie rozumiem o co chodzi z tymi ośrodkami i stalicami . Każdy kraj
                  ma swoje . W takim Egipcie Kair i Hurgada spełniaja taka role ale co w związku z
                  tym ??????????????????????????????????????????????????????????????????
                  Co to ma do rzeczy ????????????????????????????
    • jureek Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 27.10.07, 11:23
      emes-nju napisał:

      > A teraz Durczok w bardzo osobistej wersji wydarzen :-)
      > www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=62891
      > Jakbym czytal swoje posty na ten temat. Moze zostane dziennikarzem? :-D

      Eee tam. Nie bądź aż tak bardzo samokrytyczny. Ty takich głupot jak Durczok nie
      wypisujesz. Zacytuję: "U naszych zachodnich sąsiadów, gdzie jeździ się znaczniej
      szybciej, na autostradach ograniczenia obowiązują jedynie w tych miejscach, w
      których prowadzi się roboty drogowe.". Jeśli pan Durczok pojedzie kiedyś znowu
      do Niemiec, to niech się ze mną skontaktuje, to pokażę mu dziesiątki, jeśli nie
      setki miejsc na autostradach, gdzie nie ma robót drogowych, a jednak obowiązują
      ograniczenia. Poza tym samo porównanie gierkówki do autostrady świadczy o
      znajomości tematu przez pana Durczoka.
      Jura
      • Gość: Poll Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.tvp.pl 27.10.07, 12:10
        Monsieur Durczok jest znany z tego że daje ile fabryka mu dała . Dla
        takich ludzi u sasiada trawa zawsze bedzie zieleńsza . Ograniczenia
        na niemieckich autostradach są i nie prawda że tylko tam gdzie jest
        remont . Czesto sa ograniczenia na wiaduktach ( np A4 ) ze wzgledu
        choćby na silnie wiejace wiatry . Miedzy Monachim a Austrią jest
        masa ograniczeń ( o odpowiedniej godzinie zapala się na tablicy
        ograniczenie i to zwykle co dzień to o innej wartości ) uzależnione
        od natezenia ruchu .
        • jureek Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 27.10.07, 12:36
          Gość portalu: Poll napisał(a):

          > Monsieur Durczok jest znany z tego że daje ile fabryka mu dała .

          Nie wiedziałem o tym, ale po przeczytaniu jego tekstu na 95% domyślałem się, że
          właśnie tak jeździ. Cały ten artykuł to jak płacz dziecka, którego rozrabianie
          do tej pory było tolerowane, a teraz tolerancja się skończyła.
          Jura
        • misiek4111 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 27.10.07, 13:53
          Starsi forumowicze pewnie jeszcze pamiętają Szymiego,
          który "gierkówką jeździł 170 i zawsze płynnie zjeżdżał na prawy pas
          ustępując drogi szybszym", pwwniedzisiaj musiał k... przez te
          fotoradary zwolnić i narażać się na wielkie nibezpieczeństwo.
          Durczok wymądrza się w Dzienniku, dotąd mknął i nie zwracał uwagi na
          znaki, zresztą który glina miałby odwagę wypisać JEMU mandat. Te
          czasy się kończą, więc pisze w artylule, w którym porównuje tą drogę
          do autobahnu jakieś głupoty, najprawdopodobniej chodzi o to, że z
          fotoradarem nie pogada.
          Starsi forumowicze pamiętają też, że od zawsze jeżdżę na co najwyżej
          na +10, wielokrotnie przemierzałem gierkówkę zanim pojawił się
          piewszy fotoradar i dało się jechać płynnie. No ale jeśli ktoś
          jeździ tam 130-150, to ma problem. Ostatnio jechałem 2 lata temu i
          przy próbie zwolnienia na ograniczeniu szybcy-bezpieczni-dynamiczni
          nabrali zwyczaju siadania na zderzaku i poganiania światłami, co
          oczywiście wcale nie jes niebezpieczne. Teraz zwalnia większość, nie
          ma ulgi dla durczowakopodobnych i stąd ta piana nawet w niby
          poważnych gazetach.
          Jeśli zaś ktoś ma problem z płynną jazdą, niech zwolni do 90, korona
          z rozpalonej głowy nie spadnie, i na ograniczeniu do 70 zdejmuje
          nogę z gazu, nie będzie miał problemu.
          A co do wielkiego niebezpieczeństwa jakie stwarzają fotoradary,
          policja powinna zastosować też te do mierzenia odległości między
          autami, Durczok jako znawca autobahnów pewnie wie o co chodzi.
          pozdr.
          • Gość: swoboda_t Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 16:01
            Problem z Wami, chłopcami proradarowcami, jest taki, że popieracie
            ustaqwianie fotoradarów w miejscach, które jakiś urzędnik,
            prawdopodobnie głupszy od nas samych, uznał za godne okraszenia
            limitem zaburzającym płynność jazdy. A argumentujecie to tym, że
            ktoś tam gdzieś tam jedzie 150. Ale przecież on nie jedzie 150 na
            skrzyżowaniu, tylko w polu, gdzie radaru nie ma. Radar jest na
            skrzyżowaniu sterowanym światłami z limitem do 70 (albo 50 !) i przy
            takim skrzyżowaniu robi się młyn. Nikt o zdrowych zmysłąch nei
            powie, że zmuszanie kierowcy do zancznej redukcji prędkości,
            nierzadko na zakręcie czy za wzniesieniem, służy poprawie
            bezpeiczeństwa. A wystarczyłoby zdjąć te ograniczenia i ustawić
            fotoradary np. na 110. Choćby i co kilometr. Ruch byłby płnny,
            bezpieczeństwo tym razem naprawdę większe, a bat na wariatów
            prawdziwy a nie wydumany. Popieracie wylewanie dziecka z kąpielą i
            to jest po prostu niemądre.
            • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 02.11.07, 09:09
              Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

              > Problem z Wami, chłopcami proradarowcami, jest taki, że popieracie
              > ustaqwianie fotoradarów w miejscach, które jakiś urzędnik,
              > prawdopodobnie głupszy od nas samych, uznał za godne okraszenia
              > limitem zaburzającym płynność jazdy.

              Ograniczenie ze 100 do 70 nie zaburza płynności ruchu w całej
              Europie poza Polską ????



              A argumentujecie to tym, że
              > ktoś tam gdzieś tam jedzie 150.

              Nie ktoś tam tylko prawie wszyscy na gierkówce .
            • jureek Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 02.11.07, 10:52
              Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

              > Problem z Wami, chłopcami proradarowcami, jest taki, że popieracie
              > ustaqwianie fotoradarów w miejscach, które jakiś urzędnik,
              > prawdopodobnie głupszy od nas samych, uznał za godne okraszenia
              > limitem zaburzającym płynność jazdy.

              Ten problem to sam sobie wymyśliłeś, żeby wygodnie ustawić sobie adwersarza do
              bicia. Ja wcale nie uważam, że radary należy stawiać tylko tam, gdzie znaki
              ograniczają prędkość. Wręcz przeciwnie, uważam, że powinno się ja stawiać także
              tam, gdzie prędkość nie jest ograniczona znakami. Pisałem o tym wyraźnie na
              forum. To właśnie dlatego na ograniczeniach robi się młyn, że gwałtownie zwalnia
              się z prędkości dużo większych niż 100 do 70. Gdyby poza ograniczeniami jeżdżono
              setką, nie byłoby problemu ze zwolnieniem do 70, dlatego powinno się tak samo
              konsekwentnie egzekwować przestrzeganie tej setki poza obszarami ograniczeń.

              > A argumentujecie to tym, że
              > ktoś tam gdzieś tam jedzie 150.

              Gdzie tak argumentowałem? Proszę nie rób ze mnie idioty.

              > Nikt o zdrowych zmysłąch nei
              > powie, że zmuszanie kierowcy do zancznej redukcji prędkości,
              > nierzadko na zakręcie czy za wzniesieniem, służy poprawie
              > bezpeiczeństwa.

              Zgoda. Zmuszanie do znacznej redukcji nie służy bezpieczeństwu. Sam pisałem o
              tym na forum (i interweniowałem skutecznie u zarządcy drogi), gdy jakiś palant
              postawił na A4 ni w pięć ni w dziesięć nagłe ograniczenie do 50 kmh. To była
              rzeczywiście znaczna redukcja prędkości, znaczną redukcją jest też hamowanie ze
              140 do 70, ale nie wciskaj proszę nikomu, że zwolnienie ze 100 kmh do 70 jest
              _znaczną_ redukcją. Takich ograniczeń (ze 100 na 70) na Zachodzie spotkasz od
              cholery i nie ma z tym żadnego problemu. Natomiast na gierkówce problem polega
              na tym, że poza ograniczeniami tak naprawdę nie jeździ się setką i nie zachowuje
              odstępów, a wtedy rzeczywiście może powstać problem. Jednak rozwiązaniem tego
              problemu nie jest zaprzestanie egzekwowania dozwolonych szybkości, ale wręcz
              przeciwnie - rozszerzenie tego egzekwowania także na odcinki, gdzie prędkość nie
              jest egzekwowana znakami.
              Jura
              • swoboda_t Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 02.11.07, 15:06
                Zwolnienie ze 100 do 70 na zapchanej, dwujezdniowej, głównej drodze
                w dużym państwie jest znaczną redukcją prędkości. W większości
                przypadków nie jest do osiagnięcia bez użycia hamulca. Samo tylko
                zaświecenie świateł hamowania zmniejsza bezpieczeństwo ruchu, co
                dopiero faktyczne hamowanie. Ja w przeciwieństwie do Ciebie,
                mieszkającego w Niemczech, jeżdżę tą cholerną gierkówką co kilka
                tygodni i wiem jak to wygląda w praktyce a nie wydumanej poprawnej
                politycznie teorii. Dlaczego buduje się autostrady czy drogi
                ekspresowe o wielu pasach i jezdniach, dlaczego buduje się
                bezkolizyjne skrzyżowania, pasy włączenia, wyłączenia itp. itd.??
                Nawet w takich krajach jak Szwecja czy USA, gdzie zasadniczo nie
                można szybciej niż 110km/h i "szybkie" drogi im niepotrzebne?? Ano
                po to, żeby stworzyć warunki do możliwie płynnego ruchu pojazdów.
                Taka jest praktyka drogowców w całym cywilizowanym świecie. W Polsce
                odwrotnie - wymusza się zaburzenia płynności ruchu, bo nawet
                zwolnienie ze 100 czy 110 do 70 jest takim zaburzeniem. Oczywiście
                nie przyznasz racji i będziesz bronił do upadłego tych
                oradarowanych, w większości bzdurnych 70-ek i 50-ek*, że to niby nie
                jest zakłócenie ruchu, ale ja jednak pozostanę przy swojej szalenie
                odważnej tezie, że stała jazda 100km/h jest płynna, a jazda 100-70-
                100-70-100-50-100... płynna nie jest.


                * W Sosnowcu na dwujezdniowej DK poza terenem zabudowanym jest nawet
                40-ka ukryta za wzniesieniem. Dlaczego znak?? Ano dlatego, że jest
                tam przejście dla pieszych widoczne z kilkuset metrów i sterowane
                światłami. Gliniarze lubią tam polować na piratów pędzących np.
                70km/h.
                • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 02.11.07, 15:49
                  swoboda_t napisał:

                  > Zwolnienie ze 100 do 70 na zapchanej, dwujezdniowej, głównej
                  drodze
                  > w dużym państwie jest znaczną redukcją prędkości. W większości
                  > przypadków nie jest do osiagnięcia bez użycia hamulca. Samo tylko
                  > zaświecenie świateł hamowania zmniejsza bezpieczeństwo ruchu, co
                  > dopiero faktyczne hamowanie.

                  Są bardziej zaludnione miejsca na Ziemi i tam nikomu się fala nie
                  cofa . Na niemieckiej autostradzie można spotkać samochody w gestym
                  ruch jadace bardzo szybko ale nie zdarza się zbyt czesto by
                  zwolnieje do 90 stanowiło dlka nich jakis większy problem bo
                  zachowuja odpowiednią do danej prędkości odległość pomiedzy
                  pojazdami a zapewniam Cię że jazda z dużo wyższymi predkościami niż
                  na gierkówce owocuje tym że droga robi sie cienak jak nitka .



                  Ja w przeciwieństwie do Ciebie,
                  > mieszkającego w Niemczech, jeżdżę tą cholerną gierkówką co kilka
                  > tygodni i wiem jak to wygląda w praktyce a nie wydumanej poprawnej
                  > politycznie teorii.

                  Ja tez jeżdże gierkówka i widze że jazda z prędkościami ok.150km/h
                  nie może się zakończyc inaczej podczas zwalniania do 70 niż cofajaca
                  się komuś falą i to nawet gdy ruch nie jest gesty .



                  Dlaczego buduje się autostrady czy drogi
                  > ekspresowe o wielu pasach i jezdniach, dlaczego buduje się
                  > bezkolizyjne skrzyżowania, pasy włączenia, wyłączenia itp. itd.??
                  > Nawet w takich krajach jak Szwecja czy USA, gdzie zasadniczo nie
                  > można szybciej niż 110km/h i "szybkie" drogi im niepotrzebne?? Ano
                  > po to, żeby stworzyć warunki do możliwie płynnego ruchu pojazdów.

                  Z tym że w takiej Szwecji prawie wszyscy trzymaja się przepisów a u
                  nas prawie nikt .



                  > Taka jest praktyka drogowców w całym cywilizowanym świecie. W
                  Polsce
                  > odwrotnie - wymusza się zaburzenia płynności ruchu, bo nawet
                  > zwolnienie ze 100 czy 110 do 70 jest takim zaburzeniem.

                  Tyle razy Ci pisałem a Ty dalej w zaparte . NIe jeździ się po
                  gierkówce 100km/h tylko ok.150 a z takiej prędkości nie da się
                  bezkolizyjnie zahamować .
                • jureek Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 02.11.07, 17:34
                  Powtórzyłeś swoje znane mi już argumenty. A ja jestem ciekaw, jak zapatrujesz
                  się na propozycję, żeby wzmóc kontrole radarowe na odcinkach, gdzie znaki nie
                  ograniczają preędkości. Sam pisałeś, że to właśnie tam wariaci grzeją ile
                  fabryka dała.
                  Jura

                  P.S. Znowu insynuujesz, jakobym uparcie bronił każdego ograniczenia. Tymczasem
                  nie raz pisałem, że należy im się przyjrzeć, bo pewnie wiele z nich jest
                  niepotrzebnych. Jeśli jednak jakieś ograniczenie jest zbędne, to należy walczyć
                  o to, żeby zniknęło to zbędne ograniczenie, a nie o to, żeby patrzono przez
                  palce na jego naruszanie.
      • emes-nju Odpuscmy Durczokowi 29.10.07, 14:01
        Zajmijmy sie innym kierowca przez duze K.

        www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=62589
        Szczegolna uwage zwracam na dwa ostatnie pytania i odpowiedzi. Durczok moze i jezdzi jak szalony (nie wiem, nie widzialem), ale trudno to powiedziec o kierowcy rajdowym. On zapewne jezdzi szybko, ale z cala pewnoscie nie jak szalony, bo jezdzi zbyt dobrze i zna sie na tym o niebo lepiej niz my wszyscy razem wzieci.

        A jednak pisze prawie slowo w slowo to, co ja i inny wiedzacy (a nie teorytyzujacy) na tym forum... Pisze np. DOKLADNIE to samo co i ja, czyli to, ze boi sie reakcji innych - nie swoich! Reakcji, ktore moga powodowac wypadki. Problem w tym, ze tych "innych" zmienic sie nie da. Da sie za to zmienic organizacje ruchu tak, zeby ci inni nie powodowali zagrozenia!

        Na gierkowce bardzo prosto to osiagnac. Wystarczy pozdejmowac praktycznie wszytkie 70-tki (na wyjezdzie z Warszawy na Gdansk sie udalo...) i drakonsko przestrzegac, nie tylko na skrzyzowaniach - w miejscach bardziej losowo rozmieszczonych - 100 km/h. Jak wszyscy slusznie pisza, zanim zalozono fotoradary, na gierkowce wiekszosc jechala grubo powyzej 120 km/h, nie zwalniajac do 70 na kazdym skrzyzowaniu z polna droga. To moze LEPSZYM (nie idealnym!) rozwiazaniem byloby wymusic te 100 km/h na CALEJ drodze, a nie wymuszac niebezpiecznej i szalenie niewygodnej "czkawki". Jestem pewien, ze liczba wypadkow spadlaby znaczaco.

        Zwroc uwage, ze tak naprawde problemem drog nie sa ci, ktorzy jada plynne i spokojne 90-100 km/h, tylko ci, ktorzy grzeja ile chca i powoduja wypadki (wszyscy wiemy, ze wiekszosc odbywa sie na prostej drodze w pogodny dzien - chyba nie powoduja ich ci, ktorzy jada 90-100 km/h?!). A u nas reakcja na wypadek, ktory odbyl sie z predkoscia abstrakcyjna, jest ustawienie ograniczenia. Po co? A nie lepiej wymusic TYLKO przestrzegania KD?! Temu NIKT by sie nie przeciwstawial, czego trudno powiedzic o tym, co dzieje sie teraz. Bo teraz jest przegiecie! I ze strony kierowcow i ze strony waaadzy. Ktos, k..., musi okazac sie madrzejszy! I nie liczylbym tu na bezosobowa mase kierowcow...
        • jureek Re: Tak łatwo odpuszczasz? 29.10.07, 20:23
          No dobra, faktycznie skompromitował się tym tekstem (szczególnie te rewelacje,
          że na niemieckich autostradach ograniczenia spotyka się tylko w przypadku robót
          drogowych), że chyba byłoby to kopanie leżącego.
          Jeśli chodzi o pana kierowcę rajdowego, to chciałbym zauważyć, że po to, aby
          hamowanie na widok radaru jakiegoś wariata było dla mnie niebezpieczne, muszę
          jechać za nim ze zbliżoną do niego prędkością. A ze 100 kmh do 70 wcale nie
          trzeba gwałtownie hamować, wystarczy zdjąć nogę z gazu, gdy widzi się znak.
          Zastanawia mnie też, dlaczego tyle prominentnych osób wypowiada się w podawanych
          przez Ciebie linkach przeciw fotoradarom. Czy nie chodzi tu przypadkiem o to, że
          z policjantem mogli pogadać, a fotoradary rozmowne nie są?
          Jura
          • emes-nju Re: Tak łatwo odpuszczasz? 30.10.07, 12:16
            ureek napisał:

            > Jeśli chodzi o pana kierowcę rajdowego, to chciałbym zauważyć, że
            > po to, aby hamowanie na widok radaru jakiegoś wariata było dla mnie
            > niebezpieczne, muszę jechać za nim ze zbliżoną do niego prędkością.

            W GESTYTM ruchu (rzecz NORMALNA na gierkowce i wiekszosci polskich drog!) jade gierkowka PRZEPISOWE 100 km/h. Ktos panicznie reaguje na radar, ktos za nim hamuje z opoznieniem (i tez panicznie, bo pierwszy go wystraszyl), nastepny dodaje swoje, nastepny... i nawet jak przewidujac najgorsze bede jechal 90 km/h moge w kogos wjechac albo ktos wjedzie we mnie, bo w GESTYM ruchu sa male odstepy pomiedzy pojazdami - na tym, wyobraz sobie, polega gesty ruch :-P

            Przyjrzyj sie wrzuconej przeze mnie symulacji! Tam, poczatkowo niezauwazalna, zmiana predkosci (nie hamowanie) jednego uczestnika ruchu ZATRZYMUJE ruch daleko z tylu. Tak to w GESTYM ruchu dziala!!! I to rajdowiec, w odroznieniu od forumowych Zawsze Zgodnie z Przepisami Jezdzacych Swietoszkow-Teoretykow, doskonale wie!

            > A ze 100 kmh do 70 wcale nie trzeba gwałtownie hamować, wystarczy
            > zdjąć nogę z gazu, gdy widzi się znak.

            Po pierwsze - w duzej czesci przypadkow nie wystardczy.

            A po drugie mozesz stac przy kazdym fotoradarze i informowac o tej zbawiennej technice ludzi, ktorzy panicznie na jego widok reaguja? :-P

            Sorry, ale jezeli organizator ruchu wprowadzil cos, co zaskakuje czy denerwuje kierowcow, to wprowadzenie tego powonno byc poprzedzone solidna kampania jak nalezy sie zachowac na widok fotoradarow co kilometr! Jak tego nie ma, to jest SAJGON! Bo kierowcy, w odroznieniu od forumowych Zawsze Zgodnie z Przepisami Jezdzacych Swietoszkow-Teoretykow, zachowuja sie bardzo roznie i czesto nieprzewidywalnie. Te nieprzewidywalnosc organizator ruchu MUSI brac pod uwage. A nie bierze... Zapraszam na gierkowke w piatkowe popoludnie! Z tym, ze teraz moze byc tam nieco spokojniej, bo stali uzytkownicy sie przyzwyczaili. Ale pozostaja mniej stali...

            > Czy nie chodzi tu przypadkiem o to, że z policjantem mogli pogadać,
            > a fotoradary rozmowne nie są?

            Zdajesz sobie sprawe, ze takie insynuacje sa gruuuubo ponizej pasa...?
            • jureek Re: Tak łatwo odpuszczasz? 30.10.07, 13:04
              emes-nju napisał:

              > > A ze 100 kmh do 70 wcale nie trzeba gwałtownie hamować, wystarczy
              > > zdjąć nogę z gazu, gdy widzi się znak.
              >
              > Po pierwsze - w duzej czesci przypadkow nie wystardczy.

              Kiedy nie wystarczy? Czy w większości przypadków znaki ograniczenia są tak
              ustawione, że widać je dopiero w ostatniej chwili? Nie pamiętam dokładnie, ale
              wydaje mi się, że na gierkówce znaki ograniczenia ustawiane są nawet po obu
              stronach drogi.

              > A po drugie mozesz stac przy kazdym fotoradarze i informowac o tej zbawiennej t
              > echnice ludzi, ktorzy panicznie na jego widok reaguja? :-P
              > > Czy nie chodzi tu przypadkiem o to, że z policjantem mogli pogadać,
              > > a fotoradary rozmowne nie są?

              Ja mam tłumaczyć? To na kursie prawa jazdy nie wytłumaczyli debilom, że
              gwałtowne hamowanie powoduje zagrożenie? To ci hamujący gwałtownie debile
              powodują zagrożenie, a nie radary. To tak jakby w przypadku gwałtu obwiniać nie
              gwałciciela, ale ofiarę za to, że np. była w krótkiej spódniczce.

              > Zdajesz sobie sprawe, ze takie insynuacje sa gruuuubo ponizej pasa...?
              >

              Ile razy czytałem wywiady zjakimiś tam dodami czy innymi wiśniewskimi, gdzie
              opowiadali jacy to policjanci byli dla nich mili, gdy poznali z kim mają do
              czynienia. Nie czytałeś takich historyjek?
              Jura
              • emes-nju Re: Tak łatwo odpuszczasz? 30.10.07, 14:27
                jureek napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                > > > A ze 100 kmh do 70 wcale nie trzeba gwałtownie hamować,
                > > > wystarczy zdjąć nogę z gazu, gdy widzi się znak.
                > >
                > > Po pierwsze - w duzej czesci przypadkow nie wystardczy.
                >
                > Kiedy nie wystarczy? Czy w większości przypadków znaki ograniczenia
                > są tak ustawione, że widać je dopiero w ostatniej chwili?

                Uwierz mi. SPRAWDZALEM! Na dystansie 400 m (przecietny czlowiek ma absolutne prawo nie zauwazyc z tej odleglosci znaku - SZCZEGOLNIE W GESTYM RUCHU!!!) zwalniam ze 100 km/h, do ok. 80 km/h. Mam dobre auto (duzo ludzi takie ma...), mam prawidlowe cisnienie w oponach (duzo ludzi tez...), hamulce mi nie "stoja", a lozyska nie wyja (wiele aut tak ma...). Zeby nie przekroczyc predkosci, musze podhamowac.

                > Ja mam tłumaczyć? To na kursie prawa jazdy nie wytłumaczyli
                > debilom, że gwałtowne hamowanie powoduje zagrożenie?

                Wyobraz sobie, ze nikogo tego nie nauczyli. Tak wyglada polski kurs PJ - zatwierdzony przez najwyzsze wladze partyjne i panstwowe! A teraz najwyzsze wladze partyjne i panstwowe ucza tego "na goraco" - na drogach! Wyobraz sobioe tez, ze oprocz WIEDZY sa tez ODRUCHY.
          • Gość: swoboda_t Re: Tak łatwo odpuszczasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 16:09
            "A ze 100 kmh do 70 wcale nie
            trzeba gwałtownie hamować, wystarczy zdjąć nogę z gazu, gdy widzi
            się znak"

            Najwyraźniej bardzo rzadko jeździsz gierkówką. Po pierwsze - w
            gęstym ruchu zmiana prędkości na poczatku kolumny powoduje
            zamieszanie z tyłu. Zawsze i nie jest to cecha polskich kierowćów,
            tylko wszystkich ludzi. Po drugie - ograniczenia są nierzadko za
            zakrętami, wzniesieniami itp. co uniemożliwia zwolnienie bez użycia
            hamulca. Już pomijam, że w gęstym ruchu, albo choćby jadąc za vanem,
            nie sposób dojrzeć co dzieje się kilkaset metrów przed nami. Niby to
            co pisze emes jest takie logiczne - wywalić bzdurne limity i
            konsekwentnie egzekwować ustawowy limit, będzie płynniej i
            bezpieczniej. Ale jak widać nie dla wszystkich. Niestety, również
            dla wielu urzędasów.
            • habudzik Re: Tak łatwo odpuszczasz? 02.11.07, 09:06
              Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

              > "A ze 100 kmh do 70 wcale nie
              > trzeba gwałtownie hamować, wystarczy zdjąć nogę z gazu, gdy widzi
              > się znak"
              >
              > Najwyraźniej bardzo rzadko jeździsz gierkówką. Po pierwsze - w
              > gęstym ruchu zmiana prędkości na poczatku kolumny powoduje
              > zamieszanie z tyłu.

              Tylko wówczas gdy kierwcy nie zachowują odpowiedniej odległości lub
              gdy się zajmują nie tym co trza .




              Zawsze i nie jest to cecha polskich kierowćów,
              > tylko wszystkich ludzi.

              A więc wystepuje to zamieszanie wszędzie , nie tylko w Polsce .



              Po drugie - ograniczenia są nierzadko za
              > zakrętami, wzniesieniami itp.

              Na drodze na której można jechać 110km/h nie ma tak ostrych zakretów
              i wzniesień o długości 200-300 metrów .
        • wojtek33 Re: Odpuscmy Durczokowi 30.10.07, 14:38
          emes-nju napisał:


          > Na gierkowce bardzo prosto to osiagnac. Wystarczy pozdejmowac
          praktycznie wszyt
          > kie 70-tki (na wyjezdzie z Warszawy na Gdansk sie udalo...) i
          drakonsko przestr
          > zegac, nie tylko na skrzyzowaniach - w miejscach bardziej losowo
          rozmieszczonyc
          > h - 100 km/h.
          Jak wszyscy slusznie pisza, zanim zalozono fotoradary, na gierkow
          > ce wiekszosc jechala grubo powyzej 120 km/h, nie zwalniajac do 70
          na kazdym skr
          > zyzowaniu z polna droga. To moze LEPSZYM (nie idealnym!)
          rozwiazaniem byloby wy
          > music te 100 km/h na CALEJ drodze, a nie wymuszac niebezpiecznej i
          szalenie nie
          > wygodnej "czkawki". Jestem pewien, ze liczba wypadkow spadlaby
          znaczaco.

          Chętnie bym się pod tym podpisał, gdyby nie to, że przez kupę lat
          wyjeżdżałem na Gierkówkę skręcając w lewo z takiej polnej drogi,
          gdzie jedyną szansę dawała mi ta wstrętna 70-ka. Ta polna droga
          łączyła 2 największe miasta w tym kraju.

          > A u nas reakcja na wypadek, ktory o
          > dbyl sie z predkoscia abstrakcyjna, jest ustawienie ograniczenia.
          Po co? A nie
          > lepiej wymusic TYLKO przestrzegania KD?! Temu NIKT by sie nie
          przeciwstawial, c
          > zego trudno powiedzic o tym, co dzieje sie teraz. Bo teraz jest
          przegiecie! I z
          > e strony kierowcow i ze strony waaadzy. Ktos, k..., musi okazac
          sie madrzejszy!
          > I nie liczylbym tu na bezosobowa mase kierowcow...

          Też zgoda, ale te autostrady i S-ki nie zbudują się same w ciągu
          roku ani 2, jakoś do tego czasu trzeba przeżyć, za te 180 mln można
          wybudować wszystkiego 20 - 30 km przyzwoitej drogi.
          Poza tym trochę inaczej zrozumiałem cel stawiania tych fotoradarów,
          w pierwszych artykułach o nich wyraźnie pisano, że mają za zadanie
          zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych, niekoniecznie całkowitą liczbę
          wypadków. Może należałoby je przenieść z 70-tek na te puste i proste
          odcinki, gdzie osiągane są największe prędkości.

          PS
          jeśli jakaś grupa zawodowa nadreprezentowana jest na tym forum, to
          obstawiam raczej repów itp. ;-)
          • emes-nju Re: Odpuscmy Durczokowi 30.10.07, 19:11
            wojtek33 napisał:

            > emes-nju napisał:

            > > To moze LEPSZYM (nie idealnym!) rozwiazaniem byloby wy music te
            > > 100 km/h na CALEJ drodze (...). Jestem pewien, ze liczba wypadkow
            > > spadlaby znaczaco.
            >
            > Chętnie bym się pod tym podpisał, gdyby nie to, że przez kupę lat
            > wyjeżdżałem na Gierkówkę skręcając w lewo z takiej polnej drogi,
            > gdzie jedyną szansę dawała mi ta wstrętna 70-ka.

            Czyli skrecales tylko wtedy, gdy w okolicy skrzyzowania stal patrol z radarem? Bo jak nie stal, to, jak juz nie raz slusznie zauwazono, po gierkowce jedzilo grubo powyzej 120 km/h...

            > Poza tym trochę inaczej zrozumiałem cel stawiania tych fotoradarów,
            > w pierwszych artykułach o nich wyraźnie pisano, że mają za zadanie
            > zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych

            Cel osiagaja PRAWIE znakomicie. W miejscu umiejscowienia fotoradaru liczba zabitych spada. Przed fotoradarem czasem dochodzi do niegroznych najczesciej kolizji typu najechanie wiec nastepuje eliminacja czesci ruchu (choc dzis w okolicach Tychow mial miejsce karambol, ktorego przyczyna byla jedna stluczka - ktos sie zatrzymal, zeby pomoc, ktos zahaczyl, bo sie zagapil, a potem to juz polecialo...).

            Klopot w tym, ze mimo oradarowywania Polski liczba wypadkow rosnie. Znaczy to, ze przenosza sie w miejsca bez fotoradarow... Byc moze w miejsca gdzie do teraz bylo bezpiecznie... Czy o to chodzi?! Chyba nie. Tym bardziej, ze byc moze metoda dalaby jakis rezultat gdyby fizycznie mozliwe byloby pokrycie Polski fotoradarami tak, zeby wyjezdzajac spod jednego oka Wielkiego Brata, wjezdzac pod inne. Nie da sie...

            Lepiej wiec chyba wychowac kierowcow (metada zamomnianej zupelnie marchewki i naduzywanego teraz kija) i sprawic, zeby jazda zgodna z przepisami stala sie po prostu oplacalna. Ale oplacalna nie dlatego, ze nie zaplaci sie mandatu (to tez, ale nie przede wszsytkim), tylko dlatego, ze tak bedzie wygodnie i bezpiecznie. To sie da zrobic - na wyjezdzie w Warszaway na Gdansk tez co kilometr straszyly 70-tki. Teraz ich nie ma. Ruch sie bardzo wyraznie uspokoil, a o masakrze ruchu poprzecznego jakos nie slychac.
            • wojtek33 Re: Odpuscmy Durczokowi 30.10.07, 19:52
              emes-nju napisał:

              > e. To sie da zrobic - na wyjezdzie w Warszaway na Gdansk tez co kilometr strasz
              > yly 70-tki. Teraz ich nie ma. Ruch sie bardzo wyraznie uspokoil, a o masakrze r
              > uchu poprzecznego jakos nie slychac.

              Tam nie byłem od 10 lat (do Gdańska mam DK1 i w perspektywie A1), przypuszczam
              że zrobili tam też porządek z oznakowaniem poziomym, lewoskrętami itd. OIDp
              odseparowany jest też choć trochę ruch lokalny. Mam wrażenie, że na Gierkówce
              jest z tym bardzo kiepsko, ot 2 pasy, z których można też skręcać w obie strony
              i wszystko, tylko miejscami jakieś urozmaicenia i to niedawno domalowane.
              Widzieliście jak sprytnie rozwiązane bywają lewoskręty w Hiszpanii
              (kontynentalnej, nie tylko na Kanarach, w Tunezji też to widziałem)? Trzeba
              skręcić w prawo i po małym łuczku ustawić się prostopadle do głównej drogi.
              Chroni to przed częstymi u nas zderzeniami skręcających w lewo z wyprzedzającymi.
              • emes-nju Re: Odpuscmy Durczokowi 31.10.07, 11:09
                wojtek33 napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                > > na wyjezdzie w Warszaway na Gdansk tez co kilometr straszyly
                > > 70-tki. Teraz ich nie ma. Ruch sie bardzo wyraznie uspokoil, a o
                > > masakrze ruchu poprzecznego jakos nie slychac.
                >
                > Tam nie byłem od 10 lat (do Gdańska mam DK1 i w perspektywie A1),
                > przypuszczam że zrobili tam też porządek z oznakowaniem poziomym,
                > lewoskrętami itd. OIDp odseparowany jest też choć trochę ruch
                > lokalny.

                Zmienilo sie bardzo niewiele. Pasow do skretu w lewo (pliiiiiiizzzzz nie lewoskretow - to jakas policyjna nowomowa!) jest troche - chyba tam, gdzie zawsze byly. A nawet jezeli sa nowe, to mysle, ze ich wybudowanie NIE kosztowalo wiele wiecej niz wybudowanie masztu i skrzynki na fotoradar... A zysk na bezpieczenstwie jest REALNY, bo na gierkowce czeste wypadki (grozne - nawet przy 70-tce!!!), to wlasnie najazdy na tych, ktorzy nagle hamuja i skrecaja w lewo z lewego, nie wydzielonego pasa (nagle, bo uni tu zawsze, panie, skrencali i od zawsze wiedzom, rze tu skrencom - po co wienc marnowac pront i rzarufki migaczy, kiedy morzna je wlonczyc w ostatniej hwili). Dla mnie bulwersujace jest to, ze na gierkowce nasr... fotoradarow, a w czasie modernizacji tej drogi nie porobiono pasow do skretu w lewo!

                Popatrz na mape fotoradarow! Na gierkowce z jej niesmiertelnymi 70-tkami fotoradarow jak psow, a na szosie gdanskiej raptem kilka... Dlaczego? Ruch tam mniejszy. Mniej tam wypadkow? A moze mniej miejsc do polowania...?
                • Gość: Poll Re: Odpuscmy Durczokowi IP: *.tvp.pl 31.10.07, 11:43
                  Prosze , nie pisz że zrobienie lewoskretu kosztuje tyle co
                  postawienie masztu . To drugie rozwiazanie jest wielokrotnie tańsze .
                  • Gość: swoboda_t Re: Odpuscmy Durczokowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 16:15
                    Chodzi o to, żeby było taniej, czy żeby było lepiej??
                    • Gość: Poll Re: Odpuscmy Durczokowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 16:50
                      Mojemu przedpiszczy chodziło o to że radary są droższe od lewoskrętów . Nie
                      pisał nic o tym że lewoskręty są mniej lub bardziej bezpieczne . Wyjaśniłem mu
                      zatem że zainstalowanie słupa z radarem/atrapą kosztuje znacznie mniej niż sam
                      lewoskręt .
                  • emes-nju Re: Odpuscmy Durczokowi 05.11.07, 11:52
                    Gość portalu: Poll napisał(a):

                    > Prosze , nie pisz że zrobienie lewoskretu kosztuje tyle co
                    > postawienie masztu . To drugie rozwiazanie jest wielokrotnie tańsze .

                    Dla budzetu w dniu budowy - byc moze.

                    Ale. Sam pisales ile to polske kosztuja wypadki samochodowe. A teraz zamiast zrobic pas do skretu w lewo, stawia sie skrzynke, ktora bezpieczenstwu przysluza sie tylko teoretycznie. Dlaczego teoretycznie? STAN sobie na lewym pasie trasy szybkiego ruchu do skretu w lewo i poczekaja na potezne uderzenie w kufer auta jadacego z PRZEPISOWA 70-tka. Auta, ktore z jakichs powodow nie zdarzylo wyhamowac (z PRZEPISOWYCH 70 km/h) albo nie dalo rady zmienic pasa. Mmmmmmmmm... Fotoradar faktycznie jest lepszy od pasa do skretu w lewo! Taniej kosztuje, a potem same zyski - nie to co przebudowa skrzyzowania :-/
                    • Gość: Poll Re: Odpuscmy Durczokowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 14:42
                      Ślepy jesteś . Napisałeś że lewoskret jest niewiele droższy od radaru i do tego
                      się przyczepiłem gdyż radar lub nawet atrapa spełnia swoje zadanie w 100% (
                      chyba że ktoś na 100% wie że tam nie ma radaru ) bo wszyscy zwalniają natomiast
                      lewoskret spełnia wymogi nie tyle bezpieczeństwa co wygody nigdy bowiem nie
                      możesz mieć pewności że chcąc skrecić w lewo nie bedziesz musiał czekać w
                      kolejce jeszcze przed lewoskretem i taka sytuacja jest dopiero dramatycznie
                      niebezpieczna zwłaszcza że przy braku radaru reszta dyma lewym pasem 130 a nie
                      70 . Taką sytuacje mamy jadąc do Raszyna al krakowska . Non stop pełne
                      lewoskrety i kolejka frajerów do golenia stojących na lewym pasie przy
                      jednoczesnym braku radarów .
                      • emes-nju Nie rozumiesz tekstu... 05.11.07, 18:04
                        A wiec wyjasniam :-)

                        O najezdzaniu pisalem w kontekscie gierkowki POZA TERENEM ZABUDOWANYM. Czyli nie w Raszynie - zeby nie bylo watpliwosci. Na gierkowce nie ma praktycznie w ogole pasow do skretu w lewo i malo mnie pocisza to, ze ktos, kto z JAKICHKOLWIEK powodow zaparkuje w moim kufrze, zrobi to jadac 70 km/h, a nie 100 km/h. Bedzie mial miejsce POWAZNY wypadek! Oczywiscie skutki beda mniejsze przy 70 km/h. Noje zwloki da sie wyjac - nie trzeba bedzie ich wycinac po kawalku i da sie moze odzyskac jakies organy, ale marne to pocieszenie...

                        Fotodradar NIJAK mi nie pomoze, bo jak ktos najedzie na mnie jadac przepisowe 70 km/h to najprawdopodobniej mnie zabije. A pas do skretu w lewo i owszem - pomoze!

                        Zrozumial?

                        PS Al. Krakowska w RASZYNIE miesci sie w terenie zabudowanym i jest tam permanentny korek. Nikt nie da rady jechac tam 130 km/h w czasie korka (a wtedy skrecajace w lewo auta ni emieszcza sie na pasach do skretu w lewo). A jak korka nie ma, to niech sobie ktos jedzie 230 km/h, a szkody skrecajacym nie wyrzadzi, bo sa pasy do skretu.
                        • habudzik Re: Nie rozumiesz tekstu... 05.11.07, 18:45
                          emes-nju napisał:

                          > A wiec wyjasniam :-)
                          >
                          > O najezdzaniu pisalem w kontekscie gierkowki POZA TERENEM ZABUDOWANYM. Czyli ni
                          > e w Raszynie - zeby nie bylo watpliwosci. Na gierkowce nie ma praktycznie w ogo
                          > le pasow do skretu w lewo i malo mnie pocisza to, ze ktos, kto z JAKICHKOLWIEK
                          > powodow zaparkuje w moim kufrze, zrobi to jadac 70 km/h, a nie 100 km/h. Bedzie
                          > mial miejsce POWAZNY wypadek! Oczywiscie skutki beda mniejsze przy 70 km/h.

                          Możliwe że przy 70km/h kierowca bedzie miał sposobność się zatrzymać ale już ze
                          150 raczej nie a i skutki bedą inne .
                          • emes-nju Re: Nie rozumiesz tekstu... 05.11.07, 18:48
                            MOZLIWE calkowicie mnie nie zadowala!

                            Mnie zadowala PRAWIE na pewno. A prawie na pewno, to mi nikt w d... nie wjedzie jak bede w lewo skrecal z oddzielnego pasa.
                            • habudzik Re: Nie rozumiesz tekstu... 05.11.07, 18:52
                              emes-nju napisał:


                              > Mnie zadowala PRAWIE na pewno. A prawie na pewno, to mi nikt w d... nie wjedzie
                              > jak bede w lewo skrecal z oddzielnego pasa.

                              A jak sie dostaniesz na ten oddzielny pas pomiedzy pędzoącymi lewym pasem 150 i
                              wiecej samochodami ?
                              • emes-nju Re: Nie rozumiesz tekstu... 05.11.07, 19:09
                                Jakos NIGDY na zadnej drodze, w tym i na gierkowce, nie mialem problemu ze zmiana pasa.

                                Boisz sie? Aaaaa... To stad te pomysly, ze tylko bat... To ze stachu... Wspolczuje :-P
                                • habudzik Re: Nie rozumiesz tekstu... 05.11.07, 19:27
                                  Musisz być bardzo odważny zjeżdżając z prawego przez lewy na lewoskręt z
                                  prędkością 50km/h gdy za plecami jadą wszyscy grubo ponad setke .
                                  • emes-nju Re: Nie rozumiesz tekstu... 05.11.07, 19:35
                                    8-/

                                    Eeee... ja... eeee... tego... nigdy nie jechalem gierkowka 50 km/h tam, gdzie mozna bylo szybciej... Moze dlatego nigdy nie mialem trudnosci ze zmiana pasa...?
                                    • Gość: Poll Re: Nie rozumiesz tekstu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 19:46
                                      I co , z prędkością 110 wjeżdżasz z prawego na lewoskręt bez zwalniania ? Niezły
                                      jesteś , powiem szczerze .
                                      • emes-nju Re: Nie rozumiesz tekstu... 05.11.07, 19:56
                                        Opisze krok po kroku jak to robie :-P

                                        O tym, ze skrecam wiem duzo wczesniej niz zaczne manewr co pozwala mi uniknac karkolomnego przejezdzania przez dwa-trzy pasy. Zeby nie bylo karkolomnie, dziele manewr na etapy. Odpowiednio wczesnie (ale nie kilka km!) szukam dla siebie miejsca na lewym pasie. Zmieniam pas tak, zeby nikomu nie zajechac drogi. Jadacych za mna lewym kierunkowskazem informuje, ze zamierzam skrecic w lewo (nawet jak jakims cudem na trasie szybkiego ruchu jest pas do skretu - przeciez zwykle nie ma bo jest pacaneum na kaca czyli fotopradar). Jak zaczynam sie zblizac do skretu, to po-wo-lut-ku zwalniam informujac jadacych za mna, ze to robie poprzez delikatne naciskanie na hamulec. Jezeli jest pas do skretu, to wjezdzam na niego ze znaczna predkoscia i dopiero hamuje. Jezeli pasa nie ma, to, jezeli ruch jest wiekszy, POWAZNIE rozwazam skret w prawo, zawrocenie i przejazd przez skrzyzowanie prosto.

                                        Rachunek za lekcje wyslac poczta? :-P
                                        • habudzik Re: Nie rozumiesz tekstu... 05.11.07, 22:38
                                          emes-nju napisał:

                                          Jadacy
                                          > ch za mna lewym kierunkowskazem informuje, ze zamierzam skrecic w lewo (...)
                                          Jak zaczynam sie zblizac do
                                          > skretu, to po-wo-lut-ku zwalniam informujac jadacych za mna, ze to robie poprze
                                          > z delikatne naciskanie na hamulec. Jezeli jest pas do skretu, to wjezdzam na ni
                                          > ego ze znaczna predkoscia i dopiero hamuje.

                                          Rooozzzuuummmiemm . Najpierw jedziesz przepisowo 100km/h potem zwalniasz a na
                                          koniec z dużą prędkością wjeżdżasz na lewoskręt . Wiesz że świstakowi odebrali
                                          już robote ??? A co na to ci którzy lewym pasem dawali 150km/h , wyrobili się
                                          czy cofła im się fala ???




                                          > Rachunek za lekcje wyslac poczta? :-P

                                          Nic Ci nie zapłace bo w TV lepsze bajki opowiadają . Tam się przynajmniej
                                          wszystko kupy trzyma a u Ciebie to sama kupa została .
            • klemens1 Re: Odpuscmy Durczokowi 31.10.07, 09:20
              > na wyjezdzie w Warszaway na Gdansk tez co kilometr strasz
              > yly 70-tki. Teraz ich nie ma. Ruch sie bardzo wyraznie uspokoil, a o masakrze
              > ruchu poprzecznego jakos nie slychac.

              Zgadza się. Moje zdziwienie gdyby jednak te 70 powróciły okazałoby się jednak
              zerowe. Mimo tego że nikomu nie przeszkadza że ich nie ma. A wiem trochę na ten
              temat, bo zdarza mi się wyjeżdżać na tę trasę skręcając w lewo, oczywiście na
              skrzyżowaniu bez sygnalizacji.
    • 1realista Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 27.10.07, 14:56
      jesli chodzi o gierkówkę to ja jadąc na gierkówce nie uzywam hamulca a płynnośc jazdy reguluję gazem. Problemy z fotoraderem pojawiaja sie gdy ktoś grzeje 120 i więcej ( czesto 150) to wtedy problem mają podobni ściganci z tyłu.
      Jesli chodiz o falę cofajaca to jej rozladowanie nastepuje błyskawicznie jeśli wszyscy jadą zgodnie z przepisami. I nie buduje sie zator. Co zreszta widac w trudnych warunkach jazdy ze mneijsza prędkosc powoduję w sumie większą średnia bo mniej postojów.
      • Gość: :))) Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.acn.waw.pl 28.10.07, 18:05
        1realista napisał: (...)mneijsza prędkosc powoduję w sumie większą
        średnia b
        > o mniej postojów.

        Wesołe teoryjki :) To przy jakiej prędkości pokonam tę odległość
        najszybciej? 50 km/h? A jak się bardzo spieszę to należy zwolnić do
        30-tu? Ty z tych, których prędkość zabija? Macie problem. Uważaj, nie
        wsiadaj nigdy do samolotu. One latają duuużo szybciej. Nie przeżyjesz.
        • 1realista Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 29.10.07, 19:24
          Chodzi tu o płynnosc ruchu. Ruch szarpany z chwilowo wiekszą prędkoscia moze dać nizszą srednia niz ruch ciagły z pozornie niższymi predkosciami.
          • Gość: swoboda_t Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 16:20
            No i zamaist budopwać płynny ruch poprzez likwidację blaszek i
            ustawienie radarów losowo, robi się młyn na limiach i wolną
            amerykankę gdzie indziej. Mądre to jest?? Nie jest prawdą, jakoby
            można jeździć tą drogą (w każym razie śląską częscią) bez hamowania
            na limitach. Sprawdzałęm to ostatnio kilkukrotnie i niestety nawet
            jadąc stówę musiałem deptać po hamulcach chcąc uniknąć fotki. Jak
            już wyżej napisałem - jechałem kioedyś z kumplem, za chęć płynnego
            dojazdu do skrzyżowania i nieużywania hamulca zapłacił mandatem.
            • Gość: Poll Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 16:32
              Płynnego ruchu nie buduje się poprzez zdejmowanie blaszek tylko poprzez w miare
              stałą prędkość . Twój kolega może i próbował płynności ale sęk w tym że inni
              tego nie robili a to warunek powodzenia .
              • Gość: swoboda_t Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 16:53
                Pieprzysz jak zawsze od rzeczy. Jak zawsze wiesz lepiej co inni
                ludzie widzieli i przeżyli.
                • Gość: Poll Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 17:04
                  Przynajmniej dziś mógłbyś swoje wulgaryzmy wykropkować .Chyba że Ci to wisi .
                  Wracając do tematu : nie pisałem co widziałem a jedynie o tym że tylko Twój
                  kolega jechał przepisowo bo reszta jak zwykle rwała do przodu a w takiej
                  sytuacji nie ma mowy o płynności .
                  • swoboda_t Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 02.11.07, 15:07
                    Pieprzysz nadal - nie piszesz co widziałeś, ale wiesz jak było.
                    Ehhh, powinni zbanować Twój ajpik.
                    • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 02.11.07, 15:16
                      swoboda_t napisał:

                      > Pieprzysz nadal - nie piszesz co widziałeś, ale wiesz jak było.
                      > Ehhh, powinni zbanować Twój ajpik.

                      Czy musze wpatrywać sie w słonce by napisać że nie mogło zachodzić
                      na wschodzie ????? To po prostu nie mogło się zdarzyć . Tak samo nie
                      ma mowy by wszyscy jechali tamta droga przepisowo tak jak Twój
                      kolega a zatem nie ma mowy by mozna było osiągnąć płynność ruch
                      poprzez jednego tylko uczestnika ruchu .
    • edek40 Tak sie zastanawiam... 29.10.07, 11:53
      Czytajac liczne wypowiedzi mistrzow kierownicy zachodze w glowe kto to. Czy to swieci na tym lez padole, czy tacy, co maja mape i jezdza po niej bezpiecznie i powolutku, czy moze tacy, co jezdza, jak jezdza, a tu rzadza i moralizuja. Posuwaja sie rowniez to podwazania wynikow mniej wiecej naukowych badan na korkami, skutkami hamowania czy chocby zwalniania w gestym ruchu, ktore spokojnie mozna zaobserwowac przez okno wlasnego auta. Zupelnie im umyka jedna istotna kwestia - ulomnosc czlowieka, jego roztargnienie, zmeczenie, stres codzienny itp. To z reszta musi byc ten sam gatunek, ktory piekli sie gdy jest mowa o swiatlach w dzien. Wszyscy oni maja jedna wspolna ceche - ja jezdze wolno, bezpiecznie i gdyby wszyscy tak jezdzili to nie byloby zadnych problemow. Otoz nigdy tak nie bedzie. Ludzie sa ludzmi. Nawet Chinczycy przekonali sie o tym i juz nie kaza chodzic w niebieskich mundurkach. Jeden wybiera sobie cinkocienko 700 ccm, a drugi woli terenowke, a ten z kolei czerwone sportowe auto. Jeden na widok fotoradaru naciska na hamulec nie patrzac na predkosciomierz inny jedzie zgodnie z przepisami, ale akurat spojrzal w lusterko. Niestety o ulamek sekundy za dlugo i zaparkowal w kufrze tego, co wprawdzie jechal 90 km/h, ale wystraszyl sie szarej skrzynki.

      Oczywiscie znaczna czesc tutejszych znawcow ma jednakowe samochody, jednakowo reaguje na czynniki zewnetrzne, nie posiada tzw. zycia wewnetrznego, wiec 100% uwagi zawsze poswieca znakom i predkosciomierzowi (jedno oko dla drogi, drugie dla zegarka, trzecie dla znakow, czwarte dla pieszych i innych intruzow, piate do osmego dla lusterek), nigdy nie rozmawia z pasazerem i w ogole unika takich fanaberii jak pasazer, bo to rozprasza. Na szczescie nigdy nie stoi w korku i nie musi jakos nadrabiac straconego czasu w drodze do pracy, w ktorej czeka szef, ktory tez jezdzi zawsze zgodnie z przepisami, wychodzi do pracy godzine wczesniej, aby nie zostac zaskoczonym przez jakis przypadkowy korek. Jezdzace automaty. Pozazdroscic. Mnie na przyklad czeka wyjazd w gory. Juz teraz wiem, ze pod koniec drogi bede zmeczony i odcinek gorski bede pokonywal w gorszej formie niz niziny. Mysle, ze bede jechal zgodnie ze wszysktimi znakami, wiec zadyszki dostane juz w okolicach Krakowa. Chyba skusze sie na nocleg. Jestem tylko czlowiekiem w odroznieniu od tutejszych krysztalowych.

      A wobec namnazania sie radarow przy jednoczesnym, i tak juz meczacym i stresujacym, braku drog oraz "przeznakowaniu", chyba nastepny wyjazd w gory zaplanuje aeroplanem. Np. do Wloch. Latem zas nie pojade nad polskie zimne i drogie morze. Aeroplanem do Hiszpanii. Tam wynajme samochod. I bede przestrzegal przepisow. Zupelnie jak w Holandii, gdzie droga lokalna osiagnalem srednia okolo 65 km/h i tym zolwim tempem dowloklem sie do autostrady. U nas wyjazd moze kosztowac za drogo. Albo utkne w karambolu, albo, jak bede mial szczescie, zalapie sie na fotke, bo ci co wstawiali radar nie zadali sobie trudu sprawdzenia, czy facet od znakow nie zmienil organizacji ruchu (lub nie zrobil tego zlomiarz). Za drogo, za ciezko, za stresujaco. Wybieram aeroplan. Przez Warszawe jakos przejade na lotnisko. Bo jestem niestety tylko czlowiekiem i mam swiadomosc wlasnych slabosci. W odroznieniu od tych, co nie maja.
      • habudzik Re: Tak sie zastanawiam... 29.10.07, 14:35
        Kuźwa , a możesz to streścić w 3 zdaniach ???????????
        • edek40 Re: Tak sie zastanawiam... 29.10.07, 14:47
          Jakis klopot? Spiesze z pomoca.

          1. Podejrzewam, ze forum jest swietnym miejscem do lansowania sie - rzetelna dyskusja umiera pod dogmatami

          2. Nie ma kierowcow idealnych, przewidywalnych i wpasowanych w kazdy przepis (poza oczywiscie paroma wyjatkami na tym forum)

          3. Pier...le - polskie drogi chca nie tylko mnie zabic, ale i finansowo obciazyc - wybieram cywilizacje, w ktorej kierowca nie podlega musztrowaniu za ciezkie pieniadze

          Teraz sie uda?
      • 1realista Re: Tak sie zastanawiam... 29.10.07, 19:32
        no ale kłopot raczej wynika z tego że radar jest przeszkodą dla tych co nagminnie grzeją ile sie da więc te wszelkie przypadlosci ludzkie o których piszesz raczj zwyklego kierowcy nie dotyczą. No chyba ze jest na tyle roztargniony że kompletnie nie patrzy na znaki. Pospiech jest cecha indywidualna i osobie spieszacej sie nic sie nie stanie jesli stanie np pół dnia w korku bez mozliwosci opuszczenia go. Swiat sie nie zawali prawda? To po co sie az tak spieszyc? Zawsze tez mozemy zasygnalizowac spóxnienie telefonem.
        • emes-nju Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 12:25
          Zanim cos na ten temet napiszesz, przejedz sie gierkowka w piatkowe popoludnie kiedy warszawiacy jada do domu na weekend. To swietnie leczy ze slicznych TEORII, a napawa wiedza PRAKTYCZNA :-D

          Powodzenia! Przyda sie... Teraz wczesnie robi sie ciemno i pozno zaskoczeni widokiem ZAMASKOWANEGO fotoradaru moga wyczyniac znacznie lepsze hece niz jak ja jechalem w gestym ruchu za dnia. A juz wtedy bylo zle - z kolizja 3 aut wlacznie.

          Nie zapomnij sie ubezpieczyc na AC, bo moze sie okazac, ze nawet przy zachowaniu najbezpieczniejszej jazdy nie uda Ci sie zachowac bezpiecznego dystansu (bo w GESTYM ruchu bezpieczna luka natychmiast jest zamykana przez jakis, szukajacy dla siebie miejsca, samochod!) i w kims zaparkujesz...

          Acha! Nie probuj tego robic w te srode po poludniu... Az tak zle nikomu nie zycze!
          • jureek Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 12:56
            emes-nju napisał:

            > (bo w GESTYM ruchu bezpieczna luka natychmiast jest zamykana przez > jakis,
            szukajacy dla siebie miejsca, samochod!)

            Otóż to! Teraz wreszcie wyjaśniłeś, na czym polega problem. Tak rzeczywiście
            jeździ się w Polsce. Skrajny indywidualizm, zero współpracy. Na A5 na północ od
            Frankfurtu ruch jest gęstszy niż na gierkówce (nie musisz wyzywać mnie od
            teoretyków, bo wystarczająco najeździłem się gierkówką i mogę porównać), ale
            takie niebezpieczne sytuacje nie powstają. Dlaczego? Właśnie dlatego, że jak
            ruch jest gęsty, to kierowcy jadą jeden za drugim z zachowaniem odstępu, a wtedy
            ani radar, ani ograniczenie do 60 kmh nie jest straszne. Może i my nauczymy się
            kiedyś takich społecznych zachowań.
            Jura
            • emes-nju Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 13:50
              jureek napisał:

              > emes-nju napisał:
              >
              > > (bo w GESTYM ruchu bezpieczna luka natychmiast jest zamykana
              > > przez jakis, szukajacy dla siebie miejsca, samochod!)
              >
              > Otóż to! Teraz wreszcie wyjaśniłeś, na czym polega problem. Tak
              > rzeczywiście jeździ się w Polsce. (...) Na A5 na północ od
              > Frankfurtu ruch jest gęstszy niż na gierkówce (...), ale
              > takie niebezpieczne sytuacje nie powstają. Dlaczego? Właśnie
              > dlatego, że jak ruch jest gęsty, to kierowcy jadą jeden za drugim z
              > zachowaniem odstępu, a wtedy ani radar, ani ograniczenie do 60 kmh
              > nie jest straszne.

              Prawda z kategorii tischnerowskich. Wiesz... G... prawda! :-)

              Wyjasnij mi jak szalenie zdyscyplinowani i spoleczni Niemcy radza sobie w sytuacji, gdy samochodow jest po prostu za duzo jak na przepustowosc drogi (np. 40 aut na kilometr), a ruch jeszcze nie stoi w korku. Jadac np. 90-100 km/h utrzymuja bezpieczny dystans po 100 m od poprzednika? Wtedy na 1000 m drogi zmiesci sie mniej niz 10 aut. A gdzie, w spolecznym odruchu oczywscie, znika pozostale ok. 30...? I na jakiej zasadzie dokonuje sie selekcji?

              Nie pisz mi bajek!!!

              I wyjasnij mi, bo nigdy po autostradzie nie jechalem :-P , czy na A5 kolo Frankfurtu ograniczenia predkosci o 30% sa co kilometr-dwa?

              Nigdy A5 kolo Frankfurtu nie jechalem. Jezdzilem za to duzo roznymi innymi autostradami (rowniez niemieckimi), na ktorych porozstawianych co kilometr-dwa szykan (spowolnien o 30%) i pulapek dla kierowcow (zamaskowanych skrzynek) nie bylo. Jak to jest? Czyzby Niemcy zapatrzyli sie na nasze dukty i postanowili OSTATNIO zorganizowac "czkawke" na swoich autobahnach? ;-P

              Nie pisz mi bajek!

              Nie pisz mi tez o remontach, bo WIEM jak remonty sa oznaczakowywane w Europie i w jakiej odleglosci od miejsca prac. Wiem tez, ze predkosc jest redukowana stopniowo PO TYM jak juz zauwazylismy wielkie znaki informujace o remoncie. Znakow informujacych w duzej odleglosci, ze na drodze szybkiego ruchu za jakis czas bedzie ZNACZNE ograniczenie predkosci nie ma. W GESTYM RUCHU widzimy znak i musimy zareagowac majac szanse na wywolanie karambolu, lub nie zareagowac, zeby nie wywolac karambolu, za to majac szanse na dostanie najdrozszej fotki w naszym zyciu. Albo-albo. Zanim napiszesz o zdejmowaniu nogi z gazu, obejrzyj jeszcze raz symulacje, ktora wrzucilem - te na okregu. Standartowo jest tam wlasnie 40 aut na km drogi. Przyjrzyj sie jakie skutki wywoluje prawie niezauwazalne zwolnienie jedego auta!

              Ale CZYTSTO TEORETYCZNIE uznajmy, ze sprytni i szalenie madrzy Niemcy wynalezli sposob na zmieszczenie 40 aut na kilometr drogi z zachowaniem bezpiecznych, 100 m odstepow pomiedzy jadacymi szybko autami. Ok. Wtedy od biedy mozna organizowac ruch z "czkawka" i stawiac fotoradary, bo kierowcy sobie poradza. Ciekawe tylko czy szalenie zdyscyplinowani Niemcy nie wznieciliby, w odruchu protestu, rewolty :-)

              Sek w tym, ze zyjemy w Polsce i polscy kierowcy sobie, z jakichs absolutnie nie branych przez nikogo pod uwage (!) powodow NIE RADZA! (Bo, jak ciagle slysze, som glupki). Dokonywanie nienaturalnej selekcji (bo zalapac sie na nia moga tez bogu ducha winni, jadacy bezpiecznie, z dostosowana do warunkow predkoscia!) nie moze byc metoda na poprawe bezpieczenstwa!!! A, k... mac, jest! I uczestniczy w tym, oczarowana bolszewickimi metodami, czesc spoleczentwa, ktora na tym forum jest wyraznie nadreprezentatywna - w REALU na drogach takiego odsetka swietoszkow nie ma i warto to brac pod uwage organizujac ruch tak, zeby nie dochodzilo do tragedii czy "tylko" drobnych kolizji.

              Zapraszam na gierkowke w czasie szczytu. Polecam goraco wyprobowanie na wlasniej skorze PRAKTYCZNEJ strony zagadnienia i skonfrontowanie tego z TEORIA!
              • jureek Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 14:10
                emes-nju napisał:

                > Zapraszam na gierkowke w czasie szczytu. Polecam goraco wyprobowanie na wlasnie
                > j skorze PRAKTYCZNEJ strony zagadnienia i skonfrontowanie tego z TEORIA!

                Na gierkówkę zapraszać nie potrzebujesz. Dość się nią najeździłem i jeszcze
                najeżdżę. Od teoretyków też wyzywać nie potrzebujesz, bo około 50 tys. rocznie
                jakąś tam praktyką jest. Tyle jeździłeś niemieckimi autostradami - widziałeś na
                nich to ciągłe wyprzedzanie się w gęstym ruchu i wskakiwanie w najmniejszą lukę,
                tak jak to dzieje się na gierkówce? Nie pisz bajek o prawidłowych 100 m odstępu
                przy szybkości 100 kmh. Kodeksowo jest to 50 m, a w praktyce wygląda to tak, że
                po prostu jeśli takiego odstępu (lub trochę mniejszego) nie da się utrzymać, to
                ruch w naturalny sposób zwalnia. Barany z tych Niemców, prawda? Zamiast
                wykorzystać każdy centymetr wolnego asfaltu i grzać gęstą kulumną 120 kmh (ze
                skoczkami jadącymi jeszcze szybciej i wykorzystującymi każdą lukę), wolą
                zwolnić, ale zachować bezpieczny odstęp.
                Jura
              • jureek Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 14:13
                Aha, i jeszcze jedno, nie musisz się ciągle powoływać na tę symulację
                komputerową, bo doskonale wiem, jak tworzy się korek. Pokaż lepiej tę symulację
                tym, którzy wierzą w cuda i twierdzą, że mimo gęstego ruchu można jechać szybko.
                Jura
                • emes-nju Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 14:38
                  jureek napisał:

                  > Pokaż lepiej tę symulację tym, którzy wierzą w cuda i twierdzą, że
                  > mimo gęstego ruchu można jechać szybko.

                  Oooo! To Niemcom tez! Wyobraz sobie, ze nie raz jechalem 130 km/h po zachodnioeuropejskiej autostradzie w naprawde gestym ruchu. 50 m odleglosci bylo wtedy czesto nieosiagalnym luksusem. I nikt nie zwalnial... Widac obywateli lepszej Europy tez tego nie ucza :-P Albo ucza, a obywatele lepszej Europy, jak polskie gluptaski, maja to w d..., bo tez chca szybko, a nie wolno do celu dojechac. Wedlug moich obserwacji ruch zaczyna zwalniac jak odleglosci spadaja ponizej ok. 30m - ze strachu (?), bo nie w wyniku spolecznego nastawienia uzytkownikow! Jedzie sie wtedy powyzej 100 km/h i jak jakis debil da po heblach, bo mu breloczek wpadl do oka, to bedzie bum. A u nas DEBIL i SABOTAZYSTA zorganizowal ruch tak, ze na ZAWSZE poteznie oblozonej drodze co chwile trzeba hamowac. Dobrze, dobrze - zwalniac przy uzyciu silnika :-P

                  Zyj dalej w mirazach, ale jak juz TERAZ (nie kiedys!) wjedziesz na gierkowke w czasie gestego uchu (szczegolnie po zmroku), to miej w planie podrozy awaryjne hamowania. Jak nie Twoje, to kogos za Toba. Oby skuteczne...
                  • jureek Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 15:23
                    emes-nju napisał:

                    > Oooo! To Niemcom tez! Wyobraz sobie, ze nie raz jechalem 130 km/h po zachodnioe
                    > uropejskiej autostradzie w naprawde gestym ruchu. 50 m odleglosci bylo wtedy cz
                    > esto nieosiagalnym luksusem. I nikt nie zwalnial... Widac obywateli lepszej Eur
                    > opy tez tego nie ucza :-P Albo ucza, a obywatele lepszej Europy, jak polskie gl
                    > uptaski, maja to w d..., bo tez chca szybko, a nie wolno do celu dojechac.

                    Widziałeś kiedyś takie poprzeczne paski namalowane na jezdni i kawałek dalej
                    kamery na na wiaduktach na przykład? Właśnie te kamery wyłapują kierowców
                    jadących zbyt gęsto. Nie pisz więc, że nie uczą, bo uczą - i na kursach prawa
                    jazdy, i w telewizji i wreszcie uczą mandatami i punktami. Przypominam, że
                    prawidłowa odległość to połowa wskazania szybkości. Całkiem możliwe, że
                    odległości te nie są zachowane z dokładnością do jednego metra, ale tendencja
                    jest zauważalna - jeśli jedziesz szybciej, masz zachować większy odstęp, a jak
                    ruch jest tak gęsty, że odstępu nie da się zachować, to trzeba zwolnić. Piszesz
                    o teoretyzowaniu, a to Ty bardziej teoretyzujesz zakładając, że samochody na
                    autostradzie mogą się poruszać jak wagony w pociągu - czyli takie same
                    odległości bez względu na szybkość.

                    > Wedl
                    > ug moich obserwacji ruch zaczyna zwalniac jak odleglosci spadaja ponizej ok. 30
                    > m - ze strachu (?), bo nie w wyniku spolecznego nastawienia uzytkownikow!

                    To by się zgadzało, bo my Polacy przecież za bardzo odważnych się uważamy.

                    > Jedzi
                    > e sie wtedy powyzej 100 km/h i jak jakis debil da po heblach, bo mu breloczek w
                    > padl do oka, to bedzie bum. A u nas DEBIL i SABOTAZYSTA zorganizowal ruch tak,
                    > ze na ZAWSZE poteznie oblozonej drodze co chwile trzeba hamowac. Dobrze, dobrze
                    > - zwalniac przy uzyciu silnika :-P

                    Jakie rozwiązania zastępcze proponujesz, żeby to nie był sabotaż? Na _całej_
                    gierkówce wprowadzić ograniczenie do 80? A może pozwolić tym, co już wjechali na
                    gierkówkę grzać równo 120 kmh nie martwiąc się o takich jak Wojtek, którzy
                    chcieliby włączyć się do ruchu? Aha, no i przy okazji trzeba by przesiedlić
                    ludzi z tych wiosek położonych przy gierkówce. A może proponujesz zostawić tak
                    jak było? Czyli zostawić ograniczenia, ale ich nie egzekwować?
                    Jura


                    > Zyj dalej w mirazach, ale jak juz TERAZ (nie kiedys!) wjedziesz na gierkowke w
                    > czasie gestego uchu (szczegolnie po zmroku), to miej w planie podrozy awaryjne
                    > hamowania. Jak nie Twoje, to kogos za Toba. Oby skuteczne...
                    >
                    • emes-nju Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 16:26
                      Wiadukty sa co kilometr? Nie zauwazylem :-) Zauwazylem natomiast, ze i Polacy i Niemcy jak ruch jest gesty, to jada gesto. Czesto nie zachowujac bezpiecznej odleglosci.

                      Co do gierkowki. Zwroc uwage na to, co ciagle jest podnoszone na tym forum - ZANIM pojawily sie fotoradary praktycznie nikt nie przestrzegal predkosci i na skrzyzowaniu Wojtka wiekszosc jechala grubo ponad 120 km/h. Wynika z tego, ze jezeli zwoni sie gierkowke do PLYNNYCH 100 km/h to Wojtek odetchnie z ulga. Po jaka cholera zatem, dezorganizujac ruch na tranzytowej szosie (innych nie mamy i to wbrew pozorom, glownie z powodow gospodarczych, tez trzeba brac pod uwage!), ograniczac predkosc do 70 km/h? Przewidywalne i rowne 100 km/h byloby calkiem satysfakcjonujace dla zdecydowanej wiekszosci. Nawet dla Wojtka ktory musial sie do teraz zmagac z ruchem jadacym grubo ponad 120 km/h...

                      Dlaczego w naszym chorym na bolszewizm kraju jezeli wypadek spowoduje (lub moze spowodowac!) ktos grzejacy ile fabryka dala, stawia sie ograniczenia do 60 czy 70 km/h? Jaki to ma sens?! Widac jaki! Dopoki nie bylo fotradarow nikt tego nie przestrzegal. Nie przestrzegal tez innych ograniczen. Teraz ograniczen bedzie przestrzegal WYLACZNIE tam, gdzie jest fotoradar. Bo fotoradar sluzy do tresury! A wytresowany szaleje jak urwie sie z uwiezi. Wychowanie polegaloby na umozliwieniu SPOKOJNEJ, choc wolniejszej niz dotychczas jazdy, bez szykan co kilometr, za to z fotoradarami pilnujacymi tej spokojnej i plynnej jazdy! Tylko, k..., waaadza za malo by sie wtedy nachapala! Bo z punktu widzenia budzetu lepiej zorganizowac ruch w skrajnie niewygodny, moze nawet niebezpieczny sposob i kasowac tych, ktorzy sie wyrwa - jak ruch bedzie wygodny i spokojny, to malo ktos sie wyrwie i dziury budzetowej nie bedzie mial kto zasypywac... :-/

                      Ja to tak widze i, wobec tego co widzialem na gierkowce na wlasne (i jeszcze trojki moich pasazerow) oczy, zdania nie zmienie. O kase chodzi i pokazanie kto jest waaadza, a nie o bezpieczenstwo!
                      • wojtek33 Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 16:44
                        Nie no, teraz to ja mam luzik, przecież w Rawie M. jest już wiadukt
                        i włączam się bezkolizyjnie.
                        Ale długo będę pamiętał gdy pierwszy raz zdarzyło mi się jeździć po
                        mieście za granicą (żeby było egzotyczniej, to była bodaj Teneryfa)
                        i stałem na skrzyżowaniu z szeroką ulicą i ze zdziwieniem odkryłem,
                        że ci na głównej jadą 40 km/h jak było na ograniczeniu i mogę się
                        włączyć 120 razy, co nie udałoby mi się w tym czasie w Wa-wie ani
                        razu.
                        • emes-nju Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 18:14
                          wojtek33 napisał:

                          > to była bodaj Teneryfa

                          Hm... A co ma Teneryfa z prawie 40 milionowym krajem wspolnego?
                          • wojtek33 Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 18:59
                            emes-nju napisał:


                            > Hm... A co ma Teneryfa z prawie 40 milionowym krajem wspolnego?

                            jest częścią 45 mln kraju, cokolwiek bardziej cywilizowanego drogowo niż Polska.
                            Tylko nie rozumiem skąd to pytanie, tylko z Niemcami i Wlk. Brytanią możemy się
                            porównywać?
                            • emes-nju Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 19:14
                              wojtek33 napisał:

                              > emes-nju napisał:
                              >
                              > > Hm... A co ma Teneryfa z prawie 40 milionowym krajem wspolnego?
                              >
                              > jest częścią 45 mln kraju, cokolwiek bardziej cywilizowanego
                              > drogowo niż Polska

                              Czescia bardzo radykalnie odizolowana od reszty kontynentu :-) A przez Polske biegna szlaki komunikacyjne Europy. O mieszkancach nie wpominajac.
                              • wojtek33 Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 19:40
                                To był tylko przykład tego, że w pierwszym odruchu nie oczekiwałem, że oni mogą
                                przestrzegać takiego ograniczenia. Mogło to się zdarzyć gdziekolwiek, ale mój
                                pierwszy raz był właśnie tam.
                                A o mieszkańcach biegnących przez Polskę to nie łapię
                              • Gość: Poll Re: Tak sie zastanawiam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 23:14
                                emes-nju napisał:


                                > > > Hm... A co ma Teneryfa z prawie 40 milionowym krajem wspolnego?
                                > >
                                > > jest częścią 45 mln kraju, cokolwiek bardziej cywilizowanego
                                > > drogowo niż Polska
                                >
                                > Czescia bardzo radykalnie odizolowana od reszty kontynentu :-) A przez Polske b
                                > iegna szlaki komunikacyjne Europy. O mieszkancach nie wpominajac.

                                Ale rejon Santa Eufemia nie jest odizolowany a można spotkać tam takie same
                                cuda niewidy . Dość specyficznie wygląda łaczenie się N-502 i A3200 . Czy to tez
                                nazwiesz "po swojemu" ?
                      • jureek Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 17:28
                        emes-nju napisał:

                        > Wiadukty sa co kilometr? Nie zauwazylem :-)

                        Nie, nie są co kilometr. Pisałem coś takiego? Nie zauważyłem :-)

                        > Zauwazylem natomiast, ze i Polacy i
                        > Niemcy jak ruch jest gesty, to jada gesto.

                        Wiesz co to jest tautologia? Jeśli nie, to powyżej masz piękny przykład.

                        > Czesto nie zachowujac bezpiecznej o
                        > dleglosci.

                        O tym, że bezpieczna odległość zależy od prędkości, chyba nie muszę Ci pisać.

                        > Co do gierkowki. ....

                        Rozumiem, że Twoja propozycja sprowadza się do tego, żeby na całej długości
                        gierkówki pozwolić na jazdę 100 kmh i dopiero wtedy postawić radary. OK, byłbym
                        skłonny zaakceptować taki układ (pod warunkiem, że jeszcze uwzględni się wioski
                        przy trasie i dla ich mieszkańców pobuduje kładki lub przynajmniej przejścia ze
                        światłami, z odpowiednio wczesnym ostrzeganiem kierowców, że będzie czerwone, no
                        bo jeśli wyhamowanie do 70 kmh jest takie problematyczne, to co dopiero do
                        zera). Jaką masz jednak gwarancję, że wszyscy pojadą wtedy naprawdę setką i nie
                        będzie gwałtownych hamowań ze 160 kmh do 100 kmh na widok radaru? Przecież dla
                        takiego np. Durczoka piracenie zaczyna się od 200 kmh (oj, sorry miałem się już
                        nie znęcać na biedakiem, ale jak tak się wystawia, to trudno mi się powstrzymać,
                        bo wbrew szerzonym tu opiniom święty nie jestem).
                        Jura
                        • emes-nju Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 18:12
                          jureek napisał:

                          > emes-nju napisał:
                          >
                          > > Wiadukty sa co kilometr? Nie zauwazylem :-)
                          >
                          > Nie, nie są co kilometr. Pisałem coś takiego? Nie zauważyłem :-)

                          Ja to wiem :-) Postaraj sie sobie wyobrazic jak wygladalaby sytuacja gdyby staly co kilometr-dwa. Oczywscie w gestym ruchu. Wyobraz sobie, ze jedziesz ciut szybciej niz poprzednik (z predkoscia sasiedniego pasa) i chcesz go wyprzedzic. Dla zachowania plynnosci ruchu powolutku go dochodzisz, czajac sie az zwolni sie sasiedni pas. Nagle widzisz brame (to chyba lepsze okreslenie niz wiadukt) i nie chcac byc zlapanym dosc zdecydowanie zwalniasz (automat nie doceni Twoich staran zachowania plynnosci ruchu przy wyprzedzaniu...). Jadacy za Toba klna Cie w zywy kamien, ale najprawdopodobniej nic sie nie dzieje. A teraz wyobraz sobie takie plynne wyprzedzanie i w ogole plynna jazde jezeli te bramy beda, jak fotoradary na gierkowce, co kilometr-dwa...

                          > Wiesz co to jest tautologia?

                          Oczywiscie! :-) Uzywam tego chwytu z rozmyslem, bo jakos sformulowanie "gesty ruch" do nikogo nie przemawia... Tlumacze wiec w ten sposob, ze gesty ruch oznacza male odstepy miedzy samochodami.

                          Wiem tez co to jest oksymoron i redundancja :-D

                          > O tym, że bezpieczna odległość zależy od prędkości, chyba nie muszę
                          > Ci pisać.

                          Jezeli pisze o bezpiecznej odleglosci, to chyba wiem o czym pisze, nie?

                          > Rozumiem, że Twoja propozycja sprowadza się do tego, żeby na całej
                          > długości gierkówki pozwolić na jazdę 100 kmh i dopiero wtedy
                          > postawić radary. OK, byłbym skłonny zaakceptować taki układ

                          Ja nawet "pozwolilbym" ;-) na wprowadzenie ograniczen! Tam, gdzie sa one absolutnie niezbedne. Na odcinku Warszawa-Katowice takich miejsc byloby kilka.

                          To co piszesz o ostrzeganiu kierowcow przed swiatlami (jezeli kilometr przed swiatlami bede wiedzial, ze sie na nie natkne, to nie bedzie klopotu) z cala pewnoscia daloby sie wybudowac za pieniadze zaoszczedzone na fotoradarach, bo to banalne urzadzenia :-) I dlatego tego sie nie zrobi, bo cos musi kase dla budzetu z obywateli wyciskac. Bezpieczna i spokojna droga tego nie bedzie robila. Lepiej wiec zachowac tak jak jest, czyli niebezpiecznie, zeby latwo iloscia wypadkow tlumaczyc koniecznosc siegania po drastyczne srodki, ktorych dzialalosc z FAKTYCZNYM bezpieczenstwem wiele wspolnego nie ma, ale jakie to spektakularne i zyskowne... :-/

                          Z tymi hamowaniami ze 160 km/h troche przesadzasz. Jestem gotow sie zalozyc, ze jak uda sie jechac gierkowka spokojne (i kontrolowane fotoradarami) 100-110 km/h, to sklonnosc ludzi do jazdy powyzej tej wartosci bedzie znacznie mniejsza niz teraz. Uwierz mi, ze na kilku warszawskich ulicach, na ktorych dopuszczono szybsza niz dogmatyczne 50 km/h jazde, ruch bardzo wyraznie sie uspokoil. Naprawde mniej jest szalonych scigantow, a wiecej jadacych w okolicach ograniczenia. Bo to sie tak samo oplaca, jak przedtem (w czasach 50-tki na trzypasmowce w szczerym polu) sie nie oplacalo. Ruch WARTO starac sie organizowac tak, zeby przepisowa jazda byla wygodna i oplacalna. Wtedy ewentulane, niezbedne utrudnienia nie beda tak bolaly i sklonnosc do lamania ograniczen sie zmniejszy. A jak szykany sa co kilometr tranzytowej trasy szybkiego ruchu... Kazdy wie - po co pisac?
                          • habudzik Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 18:34
                            emes-nju napisał:


                            > Ja to wiem :-) Postaraj sie sobie wyobrazic jak wygladalaby sytuacja gdyby stal
                            > y co kilometr-dwa. Oczywscie w gestym ruchu. Wyobraz sobie, ze jedziesz ciut sz
                            > ybciej niz poprzednik (z predkoscia sasiedniego pasa) i chcesz go wyprzedzic. D
                            > la zachowania plynnosci ruchu powolutku go dochodzisz, czajac sie az zwolni sie
                            > sasiedni pas. Nagle widzisz brame (to chyba lepsze okreslenie niz wiadukt) i n
                            > ie chcac byc zlapanym dosc zdecydowanie zwalniasz (automat nie doceni Twoich st
                            > aran zachowania plynnosci ruchu przy wyprzedzaniu...). Jadacy za Toba klna Cie
                            > w zywy kamien, ale najprawdopodobniej nic sie nie dzieje. A teraz wyobraz sobie
                            > takie plynne wyprzedzanie i w ogole plynna jazde jezeli te bramy beda, jak fot
                            > oradary na gierkowce, co kilometr-dwa...

                            Piszesz jakby takie geste ruchy miały miejsce tylko w Polsce . Tak się dzieje
                            wszedzie i wszędzie w gestym ruch ludzie zauważają "bramy" wzbogacone o radary ,
                            kamery i wszyscy zwalniają a jednak nie muszą nagle i gwałtownie hamować i nie
                            tworzy się cofająca fala . Wiesz dlaczego ??? Bo oni nie jadą znacznie szybciej
                            niż im wolno a my tak jeździmy i dlatego cofająca się fala ma miejśce
                            • emes-nju Pozwolisz, ze nie odpowiem na te bzdury? n/t 30.10.07, 19:15


                              • habudzik Re:A co miałbś odpowiedzieć ???J/T 30.10.07, 20:08
                                Co chciałbyś powiedziec w tej kwestji ? Tam jest sporo autostrad a u nas nie ma
                                ? Pewnie że tak ale tam są również gęsto zaróchane drogi szybkiego ruchu ale
                                coffali nie widujemy .
                                • Gość: swoboda_t Re:A co miałbś odpowiedzieć ???J/T IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 16:50
                                  No tak, na zachodzie inne, lepsze prawa rządzą fizyką i ludzkim
                                  organizmem. Czego znakomicie dowodzi pierwsza z brzegu strona
                                  o "traffic waves" (jak wiadomo jest to pojęcie polskie), oczywiście
                                  polska:
                                  www.smartmotorist.com/wav/wav.htm
                                  • Gość: Poll Re:A co miałbś odpowiedzieć ???J/T IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 17:08
                                    Nie o tym pisałem . Pisałem że gęsty ruch jest wszędzie a nie tylko u nas ale
                                    tylko u nas wg Emesa fala mu się cofa , gdzie indziej już nie .
                                    • emes-nju Re:A co miałbś odpowiedzieć ???J/T 05.11.07, 12:34
                                      Zajaczku puszysty!

                                      Fala cofa sie wszedzie tam, gdzie z jakichs powodow dosc szybki ruch zostaje zaklocony (na gierkowce co kilometr-dwa trzeba zwalniac o 30% - to jest powazne zaklocenie plynnosci ruchu). Obejrzyj sobie wrzucona przeze mnie NIE POLSKA symulacje, a potem pyskuj. I raczej nie wkladaj mi do geby tego, czego nie powidzialem.
                                      • Gość: Poll Re:A co miałbś odpowiedzieć ???J/T IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 14:52
                                        Na gierkówce ruch 100km/h nie jest ruchem szybkim to ruch normalny dla takiej
                                        drogi .Ruch szybki na gierkówce to ruch 150km/h i taki tam przeważnie istnieje .
                                        Zwolnienie z 100 do 70 nie wprowadza zakłóceń o ile kierowcy jadą w odpowiednich
                                        odstepach i nie zajmują się niczym innym jak prowadzenie pojazdu . W Niemczech w
                                        gestym ruchu można jechac o wiele szybciej niż przepisowo na gierkówce a nawet
                                        nieprzepisowo i jakoś niewidziałem by stały tam ograniczenia do 160km/h .
                                        Najwyższe jakie widziałem ( może dlatego że nie wszedzie byłem ) to 130 i wtedy
                                        dymający 250km/h musi zwolnic do 130 i nie sprawia to im problemów
                                        • emes-nju Dla mnie 100 km/h to szybko! 05.11.07, 15:20
                                          Do tego od czasu ustawienia fotoradarow praktycznie nikt nie jezdzi 150 km/h (a ci co tak jada, leja na fotoradary). ZWALNIANIE odbywa sie ze 100-110 km/h do mniej niz 70 km/h (mniej, bo nikt nie chce sie zalapac). Predkosc, bardzo czesto, zmniejszana jest o 30%. Jezeli to nie zakloca plynnosci ruchu, to chyba powinienem po raz kolejny zdawac mature z fizyki. Zeby nie bylo watpliwosci - w odpowiednim czasie zdalem i to za pierwszym razem :-P
                                          • Gość: Poll Re: Dla mnie 100 km/h to szybko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 17:13
                                            Nie , zwalnianie odbywa się z o wiele wiekszej szybkości i dlatego powoduje to
                                            niezdrowe sytuacje .
                                            • emes-nju Re: Dla mnie 100 km/h to szybko! 05.11.07, 18:11
                                              Uspokuj sie. Oddychaj spokojnie! Skup sie i przeczytaj jeszcze raz to, co napisalem. A napisalem, ze od czasu ustawienia fotoradarow nikt nie jezdzi 150 km/h. Czyli NIKT nie musi zwalniac z tej predkosci - zwalnia sie ze 100, max. 110 km/h.

                                              Zanim cos napiszesz, postaraj sie zrozumiec to, co poporzednik napisal i ustosunkowuj sie do tekstu, a nie swoich chorych wyobrazen.
                                              • habudzik Re: Dla mnie 100 km/h to szybko! 05.11.07, 18:42
                                                emes-nju napisał:

                                                > Uspokuj sie. Oddychaj spokojnie! Skup sie i przeczytaj jeszcze raz to, co napis
                                                > alem. A napisalem, ze od czasu ustawienia fotoradarow nikt nie jezdzi 150 km/h.

                                                To Ty nie rozumiesz . Nikt nie jeździ 150 w rejonie radarów ale poza nimi jeżdżą
                                                150 i dlatego zwolnienie do 70 na widok radaru jest problemem .



                                                > Czyli NIKT nie musi zwalniac z tej predkosci - zwalnia sie ze 100, max. 110 km
                                                > /h.


                                                Nie , zwalnia się ze 150 a nie ze 100.
                                                • emes-nju Wszystkie czlonki opadaja... n/t 05.11.07, 18:49


                                                  • habudzik Re To się nazywa uwiąd starczy 05.11.07, 18:53

          • Gość: Poll Re: Tak sie zastanawiam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 18:04
            >(bo w GESTYM ruchu bezpieczna luka natychmiast jest zamykana przez >jakis,
            szukajacy dla siebie miejsca, samochod!) i w kims >zaparkujesz...

            To jest tylko kolejny dowód na to że nie winny jest ustawodawca ( ten od
            ustawiania znaków ), radary tylko kierowcy . Takie zachowanie jest tylko wśród
            polskich kierowców .
          • 1realista Re: Tak sie zastanawiam... 03.11.07, 17:12
            Ms skoro już zeszliszmy na teorię to mnie zastanawia jak to teoretycznie jest że porównując pn rano i wt rano gierkówke mozemy dojśc do wniosku że w pn jest mnóstwo idiotów urządzajacych sobie wyscig i gonitwę na drodze a we wt nie. Jak ktos sie spieszy to musi tak zaplanowac drogę że ma ograniczoną prędkosc np z ewzględu na znaki i przepisy. Zastanawia mnie jak to jest że ci wszyscy gnajacy jakoś zdążaja na wszystkie spotkanie etc. kiedy podrózują podczas snieżycy gdy nie da sie jechac szybciej niż te 50 km/h? Głównna przyczyna rzezi na polskich drogach jest samowolka i łamanie wszelkich zasad. Infrastruktura pogarsza mozliwosci ale idę o zakłąd że gdyby wpuscic naszych kierowcow na niemieckie drogi i dorzucić do tego polska policję to ilośc wypadków wzrosnie momentalnie 5x.I jak to teoretycznie wytłumaczyć?
            • emes-nju Re: Tak sie zastanawiam... 05.11.07, 12:42
              1realista napisał:

              > Głównna przyczyna rzezi na polskich drogach jest samowolka i
              > łamanie wszelkich zasad.

              I winic za to trzeba po kolei: tych, ktorzy zdzieraja z nas kase i praktycznie nie buduja nowych drog w sytuacji, w ktorej stare, nawet po modernizacji (!), nie sa wstanie podolac wymaganiom; waaadze, ktora za cel swoj przyjela WYLACZNIE (z bardzo drobnymi wyjatkami) sciganie za predkosc, calkowicie odlogiem pozostawiac wszelkie inne aspekty ruchu.

              > Infrastruktura pogarsza mozliwosci

              Po przkroczeniu pewnego "punktu krytycznego" nie pogarsza - uniemozliwia. Np. bezpieczna jazde. Dlaczego rosnie liczba wypadkow? Jezeli jezdzisz po Polsce nie tylko po drogach tranzytowych (choc po tych tez), powinienes zauwazyc, ze jakosc jazdy polskich kierowcow powoli sie poprawia. A jednak ginie nas coraz wiecej...

              > ale idę o zakłąd że gdyby wpuscic naszych kierowcow na niemieckie
              > drogi i dorzucić do tego polska policję to ilośc wypadków wzrosnie
              > momentalnie 5 x.

              Nie bylbym taki odwazny...
        • edek40 Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 13:16
          Dobry czlowieku. Nieprawda. Jedziesz sobie spokojnie Gierkowka i nagle ktos zaczyna hamowac. Dla wszystkich jezdzacych samochodami jest jasne, ze w gestym ruchu (takim na granicy przepustowosci) jak jeden baran oprze noge na hamulcu, to pol kilometra dalej ktos postawi auto na hamulcach. Ulamek sekundy opoznienia w reakcji i masz karambol, skladajacy sie wylacznie z tych, ktorzy jechali przepisowo i wcale nie zareagowali nerwowo na fotoradar. Czy to naprawde takie trudne do zrozumienia, ze w Polsce drog jest tak malo, ze praktycznie kazda przelotowka ma tendencje do jazdy w poblizu tworzenia sie zatorow czy nawet korka.

          Nie jestem przeciwnikiem radarow jako takich. Ale sposob w jaki u nas modernizuje sie ruch kolowy jest jakis nie pokolei. Nie ma realnej metody na poprawe bezpieczentwa jak rozgeszczenie ruchu. Dodatkowe zageszczanie przez awaryjne hamowania tylko pogorszy statystyki.
          • jureek Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 13:22
            Jak już większość przyzwyczai się do tego, że są tam fotoradary, to większość
            pojedzie tak, żeby nie trzeba było gwałtownie hamować, a w takiej sytuacji
            (gęsty ruch, większość jedzie setką) i ściganci się dopasują. W końcowym
            rozrachunku nawet ruch będzie płynniejszy niż dotąd. Te fotoradary są tam
            dopiero od kilku tygodni, a już podnosi się lament, że się nie sprawdziły.
            Jura
            • Gość: swoboda_t Re: Tak sie zastanawiam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 16:56
              Na południe od Katowic fotoradary są od wielu miesięcy/lat. I się
              nie sprawdzają. Zawsze trzeba hamować, zawsze ktoś hamuje za bardzo,
              zawsze robi się burdel. A wystarszyłoby wywalić blaszki i skrzynki
              porozrzucać - nikt by nie pędził i nikt by nie hamował. Wszyscy by
              sobie jechali, tak po prostu. Ale to nie w Polsce...
              • habudzik Re: Tak sie zastanawiam... 02.11.07, 09:13
                Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

                A wystarszyłoby wywalić blaszki i skrzynki
                > porozrzucać - nikt by nie pędził i nikt by nie hamował. Wszyscy by
                > sobie jechali, tak po prostu. Ale to nie w Polsce...

                W którym miejscu w Polsce widziałeś całe rzesze prawidłowo
                jeżdżacych kierowców . Co Ty chory jestes ? Za mało torazyny ?
                • swoboda_t Re: Tak sie zastanawiam... 02.11.07, 15:19
                  Codziennie widuję całe rzesze prawidłowo jeżdżących kierowców. Nie
                  wiem, może w tej całej Warszawie to faktycznie same po.eby, ale jak
                  parę razy byłem to wcale takiego wrażenia nie odniosłem. Ale
                  rozumiem Twój problem - wszak zwykle człowiek mierzy innych swoją
                  miarą :) Co więcej z okien autobusu wszyscy kierowcy osobówek
                  wyglądają jak pędzący wariaci. Wielokrotnie jechałem też wspomnianym
                  fragmentem gierkówki całymi, gestymi stadami np. 100-110km/h i szło
                  gładko z wyjątkiem... miejsc, w których stoja fotoradary. Ciekawe,
                  prawda??
                  • habudzik Re: Tak sie zastanawiam... 02.11.07, 15:55
                    swoboda_t napisał:

                    > Codziennie widuję całe rzesze prawidłowo jeżdżących kierowców. Nie
                    > wiem, może w tej całej Warszawie to faktycznie same po.eby, ale
                    jak
                    > parę razy byłem to wcale takiego wrażenia nie odniosłem. Ale
                    > rozumiem Twój problem - wszak zwykle człowiek mierzy innych swoją
                    > miarą :)

                    Nie zaprzeczam ze szybko jeźdże ale nie jestem osoamotniony i nie
                    zwalam winy na innych . Może Mejson nakręci video jak się jeździ np
                    Łopuszańska po zapaleniu sie zielonego . Ja tam na pierwszym
                    wiadukcie osiagam 120km/h a dość często jestm jednym z
                    wolniejszych .



                    Wielokrotnie jechałem też wspomnianym
                    > fragmentem gierkówki całymi, gestymi stadami np. 100-110km/h i
                    szło
                    > gładko z wyjątkiem... miejsc, w których stoja fotoradary.

                    A policja pokazuje że radar ustawiony by robił fotki tym co jadą
                    pow. 120 km/h trzaskałby jeden metr biezący zdzjeć dziennie .
          • jureek Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 13:27
            edek40 napisał:

            > Nie jestem przeciwnikiem radarow jako takich. Ale sposob w jaki u nas modernizu
            > je sie ruch kolowy jest jakis nie pokolei. Nie ma realnej metody na poprawe bez
            > pieczentwa jak rozgeszczenie ruchu. Dodatkowe zageszczanie przez awaryjne hamow
            > ania tylko pogorszy statystyki.

            Czyli co proponujesz? Zanim nie wybuduje się porządnych dróg ekspresowych i
            autostrad pozwolić jeździć ile fabryka dała? Wtedy byłoby po kolei?
            Jura
            • edek40 Re: Tak sie zastanawiam... 30.10.07, 15:06
              Zanim sie ludzie przyzwyczaja, to troszke potrwa. Nie chcialbym "zalapac sie" na takiego, co jeszcze sie nie przyzwyczail.

              Ano proponuje:

              1. Skupic sie na budowie drog, bo to Polska specjalnosc powiadac, ze za wiekszosc wypadkow odpowiada predkosc. Zanim je sie wybuduje rzetelnie zweryfikowac ilosc zagrazajacych ruchowi przejsc dla pieszych czy skrzyzowan z droga polna.

              2. Koszt budowy orwellowskiego systemu nadzoru mozna porownac do okolo 8 km autostrady. Ile Twoim zdaniem, tak na szybko, mozna za te pieniadze postawic kladek dla pieszych, zmodernizowac skrzyzowan chocby tylko przez dodanie pasow wlaczenia do ruchu i sygnalizacji kierunkowej oraz "inteligentnej", o swietlnych sygnalizatorach korka nie wspomne. A pomysl sobie ile za te pieniadze moznaby wyemitowac/wydrukowac wszelkiej masci "uswiadamiaczy", ze ruch kolowy to nie tylko moj pedal gazu, ze sa jeszcze inni. W takich uswiadamiaczach nalezaloby sprawe ujac mniej wiecej tak: "my, panstwo, mielismy dotychczas w d... kierowcow; teraz sie to zmieni - tam gdzie sie da zdejmiemy durne ograniczenia, przyjrzymy sie miejscom szczegolnie niebezpiecznym i sprobujemy je przebudowac, aby ruch byl plynniejszy, Wy, kierowcy, sprobujcie dostrzec nasze starania i stosujcie sie do znakow i czekajcie na nowe drogi, ktore budujemy". W tej kolejnosci - najpierw dajemy, a potem karzemy. PiS wybudowal pol kilometra autostrady...

              3. Naprawde rzetelnie zweryfikowac zasadnosc stawiania wielu ograniczen oraz "terenow zabudowanych". Ruch kolowy musi istniec. Ludzie duzo chetniej (to tez potrwa) zastosuja sie do ograniczen, gdy nie bedzie ich tak wiele. Co wiecej, pojecie gestego ruchu jest szalenie subiektywne. Augustowianie placza, ze TIRy zabieraja im ich dzieciatka i pijakow do grobu. Statystyki jednak mowia co innego - wiele zwyklych warszawskich ulic ma wieksze nagromadzenie aut niz przelotowa w Augustowie. Jednak u nas stoi jak byk 50 km/h. W Augustowie 40 km/h. Dlaczego?

              4. Trzeba przyznac, ze nie jezdze bardzo czesto w trasy - gora kilka razy w roku. Zauwazam jednak, ze zdecydowanie spada ilosc wyscigowcow. Ja pamietam jeszcze czasy, gdy obywatele dojezdzali swoje maluchy i bigfijaty, a co poniektorzy pokupowali juz sobie dwudziestoletnie bmw. Wtedy to byly wycinki. Nie chce przez to powiedziec, ze jest dobrze. Jednak trzeba zauwazyc dwie sprawy. Pierwsza to to, ze ilosc ofiar smiertelnych powolutku spada, choc samochodow stale przybywa. Druga to to, ze nasze panstwo nie kiwnelo nawet palcem w tej sprawie. Przyrost ilosci drog absolutnie nie odzwierciedla wzrostu ilosci aut, poczawszy od 1989 roku. Po co wiec robic ludziom wode z mozgu? Tu najmniej chodzi o bezpieczenstwo. Tu chodzi glownie o stworzenie pozorow, ze sie dba oraz, co tu duzo gadac, na sciagnieciu dodatkowych "podatkow" z kierowcow.
          • 1realista Re: Tak sie zastanawiam... 03.11.07, 17:04
            nie bardzo rozumiem... Przeciez powodow do hamowania na gierkówce jest troche więcej niz fotoradary i są to światla czy skrzyzowania lub zakręty. Powodem karamboli przy fotoradarach sa raczej niewłaściwy odstęp, nagminne przekraczanie dozwolonej predkosci (100km/h) oraz zwykly wyścig. Jesli kierowca jeżdzi wg tych reguł a nie zauważa w/w powodow zwolnienia to nie nadaje sie do prowadzenia pojazdu. Niedobra przepustowośc drogi jest argumentem za dyskomfortem z tym związanym ale nie zezwala na przyspieszanie bo to głupota i wskazuje na kiepskiego kierowcę.
            • emes-nju Re: Tak sie zastanawiam... 05.11.07, 12:52
              Wszystko cacy, ale nie bierzesz pod uwage REALIOW! A te organizator ruchu MUSI (!!!) brac pod uwage! Jezeli realia sa chore, to stosowanie terapii wstrzasowej raczej zaszkodzi niz pomoze. I z tym mamy do czynienia!

              Z tekstami o tym, ze za mala przepustowosc drogi to tylko dyskomfort nawet nie chce mi sie polemizowac.
              • Gość: Poll Re: Tak sie zastanawiam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 15:05
                O jakie realia Ci się rozchodzi ? Nie rozumiem , piszesz tak jakoś naokoło
                zamiast prosto z mostu .
                • emes-nju Wyjasniam. 05.11.07, 15:22
                  Chodzi mi o realia na polskich drogach.

                  A tak na okolo. Wyobraz sobie, ze komus jest goraco, bo na dworze jest goraco. Co mu pomoze? Np. napoj chlodzacy. Zdarzyc sie jednak moze, ze komus goraco, bo ma bardzo wysoka temperature. Czy napoj chlodzacy dla ochlody jest wtedy dobrym pomyslem? REALIA!!!
                  • Gość: Poll Re: Wyjasniam. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 17:16
                    Jeśli komuś jest gorąco to nie napój zimny mu pomoże tylko gorąca herbata a
                    jeśli ma gorączke to zimny napój jaknjabardziej jest wskazany. Może matur z
                    fizyki zrobiłeś za pierwszym razem ale na życiu się nie znasz .
                    • emes-nju Re: Wyjasniam. 05.11.07, 18:12
                      Sorry... Belkoczesz...
                      • habudzik Re: Wyjasniam. 05.11.07, 18:46
                        Nie ja bełkocze . Po prostu poruszyłeś temat na który masz niewiele do
                        powiedzenia a zwłaszcza na temat temperatury .
    • misiek4111 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 29.12.07, 17:49
      Są już pierwsze statystyki podsumowujące powyższą dyskusję:
      www.drogizaufania.pl
      "W czasie trwania akcji „Drogi zaufania. Bezpieczna Ósemka” liczba
      ofiar śmiertelnych na drodze krajowej numer 8 spadła aż o 32 proc. W
      tym samym czasie na wszystkich drogach w Polsce liczba ofiar
      śmiertelnych wzrosła o 11 proc. Sukces programy jest także tym
      większy, że w kończącym się roku na polskich drogach znów przybyło
      pojazdów, a co za tym idzie – wzrosło prawdopodobieństwo wypadków
      samochodowych."
      A podobno fotoradary miały stwarzać tyle zagrożeń... Ciekawe co na
      to Durczok i jego fani.
      • kozak-na-koniu Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 29.12.07, 18:51
        Gdybyś nie wiedział na czym dokładnie polegał ten program, masz tu
        parę linków:
        www.edroga.pl/content/view/3248/32/seo/Drogi+zaufania+Bezpieczna+%D3semka
        www.motofakty.pl/artykul/bezpieczna_osemka.html
        www.wrotapodlasia.pl/pl/wiadomosci/region/Drogi_zaufania_oraz_bezpieczna_osemka_.htm
        moto.money.pl/go/41__Bezpieczna_osemka__1232592933.html
        „Drogi zaufania. Bezpieczna ósemka" to pilotażowy program Generalnej
        Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, polegający na montowaniu
        fotoradarów oraz modernizacji infrastruktury drogowej w miejscach
        gdzie często dochodzi do wypadków (budowę nowych sygnalizacji
        świetlnych, kładek dla pieszych i chodników, wycinanie drzew
        rosnących zbyt blisko jezdni, postawienie barierek, doświetlenie
        przejść oraz przebudowę szczególnie niebezpiecznych skrzyżowań). W
        tym roku na drodze nr 8 zamontowanych zostanie prawie 100
        oznakowanych fotoradarów..."

        Taaaak... _Oznakowane_ fotoradary + równocześnie inne działania -
        jak najbardziej nie. Natomiast zabawa w polowanie z zasiadki w celu
        doraźnego zgarnięcia maksymalnej ilości pieniąchów oraz
        uwiarygodnienia oficjalnych statystyk, z olaniem wszystkich
        pozostałych elementów programu i bez jakiejkolwiek społecznej
        kontroli - jak najbardziej tak.
        • misiek4111 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 29.12.07, 19:19
          Wątek założył główny wróg fotoradarów na tym forum, chodziło o
          fragment Gierkówki będący jednocześnie częśćią 8-ki, gdzie podobno
          nic innego się nie robi tylko łapie kierowców na fotoradary,
          stwarzając przy tym wielkie zagrożenie (teoria cofającej się fali,
          ograniczeń do 70 przed wyjazdem z dróg polnych itp.)
          • kozak-na-koniu Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 29.12.07, 21:36
            Moim zdaniem, w wątku chodziło o to, że fotoradary rozpylane po
            wszystkich drogach bez względu na wszystko, w oderwaniu od
            równoczesnego poprawiania infrastruktury i traktowane jako represja,
            nie jako jeden z elementów działań mających na celu poprawę
            bezpieczeństwa są nonsensem. Przecież także w tym programie wyraźnie
            mówi się o usuwaniu niepotrzebnych, bezsensownych ograniczeń
            prędkości...
            • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 29.12.07, 22:02
              Masz racje . W wątku chodziło o rozmieszczanie radarów i że jest to jeden z
              elementów działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa , tyle że nie ma nic wspólnego
              z poprawą infrastruktury . Nie można bowiem zaniechać karania złodziei bez
              względu na powód dla jakiego kradną .
              • kozak-na-koniu Opowiedzieć Ci kawał? 29.12.07, 22:22
                Przychodzi baba do lekarza - z żabą na głowie.
                Lekarz pyta "co Pani jest?"
                A żaba na to: "coś mi się do dupy przyczepiło, panie doktorze.":-P
                • habudzik Re A Tobie kawał opowiedzieć ??? 29.12.07, 22:26
                  • habudzik Re: Mimo wszystko Ci opowiem 29.12.07, 22:31
                    Przychodzi żaba do lekarza a lekarz do niej :
                    " Co pani jest ?"
                    a żaba odpowiada :
                    " ...coś mnie je...e w stawie"
        • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 29.12.07, 21:20
          Nikt ze zwolenników kontroli nie pisał że ładnie wykonane kładki dla pieszych
          nie są pomocne za to przeciwnicy krzyczą że przejścia i zwężenia na DK-wkach są
          błędem .
      • edek40 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 30.12.07, 11:02
        Czy masz statystyki opisujace wszelkie zdarzenia drogowe na tej szosie? Bo moze warto byloby sie im przejrzec. To, ze ludzie nie gina jest warte zauwazenia i oczywiscie cieszy. Ciekaw jestem zas do ilu wypadkow doszlo w okolicach radarow, jak rozkladaja sie wypadki przy radarach i poza nimi. Osobiscie obserwuje takie zachowania: radar - zwalnianie lub nawet gwaltowne hamowanie, za radarem - gaz w podloge. Mistrzowie, ktorych coraz skuteczniej gonimy (poza budowa drog, ale kogo to obchodzi) w ilosci radarow, czyli Brytowie zauwazyli, ze w okolicach oznakowanych radarow dochodzi do duzej ilosci stluczek i wypadkow z najazdu. Nawet wtedy, gdy wszyscy jada mniej wiecej prawidlowo, zawsze znajdzie sie taki, ktory w obawie przed przekroczeniem predkosci skupia sie na predkosciomierzu, a nie na sytuacji drogowej. Takie badania rowniez warto brac pod uwage, bo stawianie radarow na pale moze przyniesc wiecej strat niz korzysci.

        Mam swiadomosc, ze lotne patrole policji z rejestratorami sa duzo mniej rentowne, ale w znacznej liczbie na pewno skuteczniejsze i duzo bezpieczniejsze, bo taki patrol z reguly wlacza glowe i wyhamowuje pirata tam, gdzie nie stwarza to niebezpieczenstwa. Chcialbym, aby prasa rozpisywala sie nie o tepych jak komputer stacjonarnych fotoradarach tylko o wielkiej ilosci lotnych patroli. Niewatpliwie taki straszak jest duzo skuteczniejszy. Wszak dla kogos, kto zna osemke fotoradary nie sa ani wielka przeszkoda, ani powodem do zmiany pirackich zachowan. Widmo na przyklad czterdziestu nieoznakowanych radiowozow na odcinku W-wa-Katowice niewatpliwie wlaczyloby przestrzeganie predkosci na calym odcinku, a nie tylko w strefie radarow. Lotne patrole maja rowniez to do siebie, ze w odroznieniu od zasadzonych w ziemi masztow, moga zjechac z owej strasznej osemki i skontrolowac ruch poza nia. Zasadzanie radarow jest oczywiscie latwiejsze (choc poprawa bezpieczenstwa jest moim zdaniem problematyczna, za to zyski nie do pogardzenia), a fotorejestratory wymagaja do tego przeszkolonych funkcjonariuszy itp. Taki jednak radiowoz ma jeszcze kilka znacznych przewag w poprawie bezpieczenstwa nad stacjonarnym fotoradarem - wspominalem o zatrzymywaniu pirata, tam gdzie jest to bezpieczne; rejestrowanie wszelkich wykroczen; i, najwazniejsze, kara nastepuje natychmiast, co jest ze wszech miar duzo bardziej "terapeutyczne" niz wkurzajacy mandat z miejsca, w ktorym nawet nie jestesmy pewni czy kiedykolwiek bylismy. Dodam, ze na g...no warte radary stacjonarne wladze chca wydac oszalamiajaca fortune. Nie na modermizacje drog, nie na weryfikacje oznakowan czy rozwiazan drogowych. Na durne maszty, ktore nawet nie potrafia zlosliwie sie odwrocic i strzelic fotke gosciowi, ktory przed masztem zwolnil, a za nim dal w gaz.

        Najbardziej kuriozalne jest to, ze wiele gmin zaciaga kredyty na wlasne fotoradary, traktujac je jak dodatkowe i znaczne zrodlo dodatkowych dochodow. Taki biznes - nic z siebie, zadnych drog, poprawy zlych rozwiazan, edukacji ciemnych obywateli - radary jako zrodlo naprawy budzetu.
        • jureek Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 30.12.07, 13:01
          jakbym czytal emesnju
          Jura
          • Gość: Poll Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.tvp.pl 30.12.07, 13:32
            No bo to Emes .
          • emes-nju Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 02.01.08, 17:08
            jureek napisał:

            > jakbym czytal emesnju

            Widocznie Edek pilnie mnie czytal, a teraz dowolnie cytuje ;-D

            A moze po prostu sa na tym forum rowniez tacy, ktorzy mysla inaczej niz powszechna tu tendencja do zrzucania cala odpowiedzialnosci na polaczkow, debili bez zastanowienia sie nad przyczynami polaczkowatosci i debilizmu. Jest to troche takich - nie tylko ja i Edek.

            Edka znam zreszta z Automobila gdzie udziela sie od dosc dawna. I od dosc dawna moje i jego opinie sa podobne :-)
        • Gość: Poll Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.tvp.pl 30.12.07, 13:37
          Bzdury wypisujesz . Jadący prawidłowo nie hamują , oni może zdejmują
          noge z gazu . Nie masz nic na sumieniu to nie reagujesz nerwowo .
          • edek40 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 30.12.07, 19:32
            Oczywiscie, ze nie. Nie hamuja, bo nie musza, albo wydaje im sie, ze nie musza. Najgorzej maja takie habudziki, ktore maja erekcje myslac, jak to prawidlowo jada, gdy przed nim ktos nie dosc, ze nie jedzie prawidlowo, to jeszcze bardzo gwaltownie zahamuje na widok radaru. A taki habudzik akurat bawi sie galka, bo jedzie prawidlowo i nie musi hamowac.
            • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 30.12.07, 23:00
              edek40 napisał:

              > Najgorzej maja takie habudziki, ktore maja erekcje myslac, jak to prawidlowo j
              > ada, gdy przed nim ktos nie dosc, ze nie jedzie prawidlowo, to jeszcze bardzo g
              > waltownie zahamuje na widok radaru.


              Zadziwiający brak wyobraźni . Skoro Habudzik jedzie prawidłowo 70km/h a ten
              przed nim jedzie nieprawidłowo , za szybko czyli 120km/h to w mgnieniu oka
              oddala się od Habudzika i nawet jego gwałtowne hamowanie ( na widok radaru )
              Habudzikowi nie zagraża .
              Jesteś tak prosty że aż mi Cię żal .
              • edek40 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 31.12.07, 09:35
                Emes wrzucal symulacje. Rowniez cofajacej sie fali. Wynika z niej, ze korek moze powstac nawet w sporej odleglosci od jego faktycznego zrodla. Moze nazywasz mnie prostym, czemu nie przecze, bo nie mam wygorowanego mniemania o sobie, ale ja rozumiem dlaczego owa cofajaca sie fala powstaje, dlaczego w pewnym momencie samochody staja i dlaczego moze byc to powodem stluczki lub nawet powazniejszego wydarzenia, szczegolnie, gdy ktos koncentruje sie na galce, a nie na drodze, w nieslusznym przeswiadczeniu, ze skoro jedzie 70 km/h to nic mu nie grozi.
                • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 31.12.07, 10:58
                  Ale ja nie pisałem o cofaniu się fali tylko o tym że skoro jade prawidłowo a
                  przede mną ktos jedzie nieprawidłowo 120 to w kilka sekund znika mi za
                  horyzontem więc jego hamowanie tam gdzie ja go nie moge już widzieć nie zagraża
                  mi .
                  • edek40 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 31.12.07, 11:18
                    Tym gorzej dla Ciebie. Ja tam boje sie nadwrazliwcow, ktorzy wprawdzie jada 70 km/h, a jednak na widok radaru zamiast spojrzec na predkosciomierz wola zahamowac. Zakladam, ze skoro nie dlawie sie samozadowoleniem z przestrzegania przepisow tylko uwazam, to taki debil mi duzo mniej zagraza. Skoro Tobie wystarcza do osiagniecia szczescie i poczucia bezpieczenstwa fakt, ze Ty jedziesz przepisowo, to strach sie nie bac. Bo rozumiesz prawa fizyki i odkrywczo stwierdzasz, ze taki co jedzie 120 km/h sie oddala. Nie zauwazasz zas, ze najpierw sie zbliza, potem Cie wyprzedza, a potem, na widok radaru, zjezdza na prawy pas i sprawdza jak mocne ma hamulce, a Ty refleks, ktory, o czym juz wiemy, zaprzatniety jest samozadowoleniem, a nie droga.
                    • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 31.12.07, 12:08
                      edek40 napisał:

                      > Tym gorzej dla Ciebie. Ja tam boje sie nadwrazliwcow, ktorzy wprawdzie jada 70
                      > km/h, a jednak na widok radaru zamiast spojrzec na predkosciomierz wola zahamow
                      > ac.

                      Jeśli ktoś jedzie przepisowo to wie o tym i nie hamuje na widok radaru . Ty się
                      boisz bo nie za dobrze orientujesz się w tym co się wokół Ciebie dzieje co
                      moglismy wyczytać w wątku w którym twierdziłeś że na pasie do skrętu w lewo
                      kierowca srebnego pojazdu powinien jechać niemal lewymi kołami po linii
                      przerywanej .



                      Zakladam, ze skoro nie dlawie sie samozadowoleniem z przestrzegania przepis
                      > ow tylko uwazam, to taki debil mi duzo mniej zagraza. Skoro Tobie wystarcza do
                      > osiagniecia szczescie i poczucia bezpieczenstwa fakt, ze Ty jedziesz przepisowo
                      > , to strach sie nie bac. Bo rozumiesz prawa fizyki i odkrywczo stwierdzasz, ze
                      > taki co jedzie 120 km/h sie oddala. Nie zauwazasz zas, ze najpierw sie zbliza,
                      > potem Cie wyprzedza, a potem, na widok radaru, zjezdza na prawy pas i sprawdza
                      > jak mocne ma hamulce, a Ty refleks, ktory, o czym juz wiemy, zaprzatniety jest
                      > samozadowoleniem, a nie droga.

                      Nie o tym pisaliśmy . Pisaliśmy że pojazd przede mną jedzie dużo za szybko .
                      • edek40 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 31.12.07, 13:04
                        Motto habudzika: "jade przepisowo, to nie grozi mi zaden inny kierowca, nawet pirat drogowy, bo jade przepisowo i wszystko widze".

                        > Nie o tym pisaliśmy . Pisaliśmy że pojazd przede mną jedzie dużo za szybko .

                        TY o tym nie pisales, bo w ogole nie wyobrazasz sobie takiej sytuacji, ktora ja opisalem. Dla Ciebie samochod jadacy szybciej zawsze sie od Ciebie oddala. Ja dostrzegam taka sytuacje, ale rowniez taka, ze sie zbliza, wyprzedza i hamuje (czyli wzglednie patrzac zbliza, bo obiektywnie i wedlug kodeksu to nie dosc, ze Ty sie zblizasz, to jeszcze bedziesz winien najazdu, choc uwazasz, ze on sie oddalal). Ja wiem, ze to trudne, ale sprobuj. Moze narysuj sobie. To czesto pomaga w pojeciu niepojetego.
                        • Gość: Poll Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 15:28
                          Przestań głupstwa wypisywać . Moje motto to " jeb..ć każdego kto przekracza
                          prędkość , jeb..ć mocno i dotkliwie aż nauczymy się jeździć jak europejczycy "

                          Jeśli bedziemy jechali zgodnie z przepisami niestraszne bedą nam radary i nie
                          bedzie cofającej sie fali . Fala cofa się wtedy gdy jeździmy dużo szybciej niż
                          można .
                          • edek40 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 31.12.07, 16:25
                            Jasne. Niech ludzie gina z powodu wyprzedzania na trzeciego, byle z przepisowa predkoscia, niech rozbijaja auta w kolizji z gosciem, ktoremu nie wiedziec po co zainstalowali kierunkowskazy, niech wyjezdzaja z drogi, bo kierowca z przeciwka wlacza wszystko co ma z przodu i swieci jak reflektor przeciwlotniczy. Byleby z przepisowa predkoscia i bedzie git.

                            A te badania na temat fali to nie Polacy robili, wiesz? To znaczy, ze sa jeszcze inne kraje, gdzie fala sie cofa. To znaczy, ze jezdza za szybko? Nie, poniewaz fala cofa sie nawet w korku, ktory mknie z predkoscia 30 km/h. Nie chce mi sie nawet probowac Ci tlumaczyc dlaczego tak sie dzieje i dlaczego jest to absolutnie niezalezne od predkosci oraz od tego czy powodem jest fotoradar czy soczysty piard kierowcy.
                            • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 01.01.08, 22:12
                              edek40 napisał:

                              > Jasne. Niech ludzie gina z powodu wyprzedzania na trzeciego, byle z przepisowa
                              > predkoscia,

                              Nigdzie nie pisałem że to popieram ale prędkość jest najczęstszą przyczyną
                              śmierci na drodze .



                              niech rozbijaja auta w kolizji z gosciem, ktoremu nie wiedziec po c
                              > o zainstalowali kierunkowskazy,

                              Ale przy niższej , dozwolonej prędkości skutki niezauważenia lub nie użycia
                              kierunkowskazu są o wiele , wiele łagodniejsze . Jakbyś się nie odwrócił Emes to
                              doope masz zawsze z tyłu i jakbyś nie patrzył to i tak im mniejsza prędkość tym
                              większe szanse na przeżycie .



                              niech wyjezdzaja z drogi, bo kierowca z przeciw
                              > ka wlacza wszystko co ma z przodu i swieci jak reflektor przeciwlotniczy. Byleb
                              > y z przepisowa predkoscia i bedzie git.

                              Gdybyś nie jechał 80km/h droga po której powinieneś jechać 40 to miałbyś większe
                              szanse na uniknięcie wypadnięcia z drogi a skoro on świeci wszystkim co ma to
                              znaczy że widoczność jest fatalna i nalezy dramatycznie zwolnić .




                              >
                              > A te badania na temat fali to nie Polacy robili, wiesz? To znaczy, ze sa jeszcz
                              > e inne kraje, gdzie fala sie cofa. To znaczy, ze jezdza za szybko?


                              Oczywiście że w innych krajach też jeżdżą szybko bo inaczej nie byłby mandatów ,
                              policji , radarów i w ogóle precyzyjnego i metodycznego śledzenia poczynań
                              kierowców .
                              • edek40 Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 01.01.08, 22:19
                                Wyprzedzanie na trzeciego przy 50 km/h, gdy ten z przeciwka tez jedzie 50 km/h jest raczej zabiegiem smiertelnym.

                                Pisalem o tolerowaniu drobnych wykroczen i tepieniu w sumie tylko jednego. Jest wiec przyzwolenie na cala mase wykroczen i tylko jedno jest tepione. To nielogiczne i bezsensowne. Szczegolnie, ze kwestia przekracania predkosci, to kwestia postawienia znakow. A z tym nie zawsze jest dobrze. Ot, chocby nieodwolanie ograniczenia wynikajacego z robot drogowych.

                                Habudzik/poll, ty masz problem z nickami. Edek40 nie. I nie jest emesem. Myla Ci sie osoby, bo maja podobne poglady?
                                • habudzik Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 01.01.08, 22:40
                                  edek40 napisał:

                                  > Wyprzedzanie na trzeciego przy 50 km/h, gdy ten z przeciwka tez jedzie 50 km/h
                                  > jest raczej zabiegiem smiertelnym.

                                  I jest tępione w miare możliwości poprzez lotne patrole .


                                  >
                                  > Pisalem o tolerowaniu drobnych wykroczen i tepieniu w sumie tylko jednego.

                                  No to chyba logiczne że drobne wykroczenia nie niosą ze sobą wielkich zagrożeń w
                                  przeciwieństwie do prędkości która jest najgorszym z "przestępstw" wpływajacym
                                  na śmierc na drodze . Tepi się także przejazd na czerwonym , wyprzedzanie na
                                  skrzyżowaniu , na wzniesieniu i pare jeszcze innych .






                                  Jest
                                  > wiec przyzwolenie na cala mase wykroczen i tylko jedno jest tepione. To nielog
                                  > iczne i bezsensowne. Szczegolnie, ze kwestia przekracania predkosci, to kwestia
                                  > postawienia znakow.

                                  Nie to kwestia KD . Przekraczamy prędkość tam gdzie znaków nie ma też .
      • emes-nju Re: Fotoradary i korki. Sporo linkow do jednej ga 02.01.08, 16:37
        misiek4111 napisał:

        > "W czasie trwania akcji „Drogi zaufania. Bezpieczna Ósemka” liczba
        > ofiar śmiertelnych na drodze krajowej numer 8 spadła aż o 32 proc.

        Ciekawe czy badacze wzieli pod uwage, ze czesc kierowcow zamiast tluc sie waskim oradarowanym duktem (droga nr 8) woli z Warszawy do Wroclawia jechac przez Katowice i autostrade...? To spore nadlozenie drogi, ale jedzie sie krocej, bezpieczniej i (SPRAWDZALEM!) oszczedniej bo z mniejsza iloscia zwolnien i przyspieszen.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka