Dodaj do ulubionych

pannice/kawalerowie w wózkach...

IP: *.* 01.06.02, 20:26
Kochane mamy, drogie babcie i wszystkie szanowne opiekunki!Chciałabym prosić o oświecenie!!!Nie mogę zrozumieć, jak to jest możliwe, że 3-letnie dzieci (i większe) obwozi się w wózkach??!!Poszłam ze swoją córeczką na dzień adaptacyjny do przedszkola, a tam cały hol zastawiony wózkami i po zajęciach takie wielgachne dzieciaki - na prawdę niektóre o głowę wyższe w sporo tęższe od mojej córki - są wsadzane do wózków (co poniektóre dostają jeszcze flachę ze smokiem lub smoka) i te biedne kobiety pchają je do domu. Z zaskoczenia szczęka opadła mi do pasa. Co to będą za dzieci?! Nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby proponować swojej córce wózek, od kiedy skończyła 1,5 roku. Uważam, że wózek jest w jakiejś części ubezwłasnowolnieniem dziecka, a na dłuższą metę kamieniem u szyi rodziców. Po co więc tak wychowywać dziecko? Czym się kierują opiekunowie takich dzieci? Niech mi ktoś wyjaśni. Proszę.W.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mika_P Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 01.06.02, 21:24
      Violik napisała/ł:> Nie mogę zrozumieć, jak to jest możliwe, że 3-letnie dzieci (i większe) obwozi się w wózkach??!!> Czym się kierują opiekunowie takich dzieci? Niech mi ktoś wyjaśni. Mogę podać Ci jeden z powodów, ponieważ mam koleżankę, która ponad-3-letnie dziecko wozi w wózku. Kwestia jest banalnie prosta: ona pracuje, jej mąż pracuje, dziecko chodzi do żłobka. Do żłobka mają kawałek drogi: 20 minut szybkim krokiem dorosłego. Mogą ewentualnie podjechać 1 przystanek autobusem, ale to da oszczędność jakich 5-10 minut, ale to kosztuje, to kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Dla nich - sporo. Wiesz, Ty i ja, mając luksus spędzania z dzieckiem pierwszych kilku lat jego życia, mogłyśmy nauczyć je maszerowania. Kiedy jednak człowiek rano spieszy się do pracy, raczej zapakuje dziecko do wózka i załatwi drogę do przedszkola/złobka w 20 minut, niż wstanie godzinę wcześniej, żeby iść z nim pieszo. Jeśli w Twoim miescie przedszkola są rzadko i trzeba do wybranego dojśc spory kawalek, nie dziw się, że jeżdzą tam dzieci w wózkach - zwłaszcza, jeśli jest taka sytuacja, że wiele matek musiało oddać maluchy do złobka i szybko wrócić do pracy. Nie oceniaj ich pochopnie.
      • Gość: AgnieszkaP. Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 01.06.02, 22:12
        Oj Mika, trafiłaś w dziesiątkę :DJa miałam dokładnie taką sytuację do ok. 2.8 roku życia, kiedy moja córa chodziła do opiekunki do domu. Rano do wózka, właśnie przez to że w ten sposób droga zajmowała nam 10 minut, a ja leciałam do pracy. Za to po powrocie, kiedy była ciepło, niania czekała na mnie pod domem, a dzieci biegały dookoła. Wtedy Karolina za nic w świecie do wózka nie chciała wejść i wracałyśmy do domu 30-40 minut. :)Niestety, rano nie mogłam sobie na to pozwolić. :) A potem przyjechała do nas teściowa która zajęła się Karoliną w domu i wózek poszedł w odstawkę.Pozdrowienia,Agnieszka :hello:
    • Gość: Kasia_M Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 02.06.02, 00:04
      normalnie się wozi - po to są wózki - gdyby nie były potrzebne to by robili tylko głębokie dla noworodkówja używam wózka dla 3,5 letniej Marty kiedy np:mamy do pokonania długą trasę na piechtę - a dziecko w tym wieku nie jest wyczynowcem i nie przejdzie np 10 km w tempie dorosłegokiedy idziemy rano do przedszkola co już uzasadniały inne mamykiedy mam z nią jechać autobusem i na życzliwość ludzi co do ustąpienia miejsca nie ma co liczyć a narażać dziecko na stanie przez godzinę (podróż przez W-wę) i obijanie przez dorosłych nie mam ochotykiedy jedziemy do kogoś znajomego i Marta może nam usnąć - to niby gdzie ją mam położyć? śpi w wózku!i w każdej sytuacji kiedy dziecko jest zmęczone, śpiące, nie ma siły (nie wmówisz mi że twoja 1,5 roczna córka nigdy nie chce na ręce bo nie ma siły iść)poza tym np nie wyobrażam sobie zakupów w sklepie gdzie jest masa ludzi i dziecko prowadzone za rękę co chwila jest poszturchiwane przez zaaferowanych i pędzących ludzii setki innych sytuacji
      • Gość: kasienkkaa Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 02.06.02, 06:44
        ja tez jestem zdania, ze to normalna rzecz te wozki dla naszych dzieci! sama mam 2 maluchow w wieku 2 i 4 lat i woze dwojke w wozkach, czasem nie sposob jest wlasnie nie miec tego wozka! zwlaszcza dla starszej mojej pociechysmile tak, ze uwazam to za najbardziej normalna rzecz na swiecie i dlaczego to szokuje innych? a smoczki? no, kiedys z tego wyrosna, na pewno! moja korespondencyjna przyjaciolka powiedziala mi kiedys:"do slubu ze smokiem nasze dzieci na pewno nie pojda" i to mnie jakos uspokoilo, a od tego "nalogu" oduczylam moje pociechy wlasnie teraz, oboje jednoczesnie. pozdrawiam serdecznie wszystkie emamy i edzieci! kasienka w.
    • Gość: Gosia26 Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 02.06.02, 08:23
      No, no ubezwlasnowolnienie wielkie slowo.....Ja stosuje wozek na dlugie trasy dla Oli- ponad dwuletniej panny, bo po pierwsze spi w dzien, a ja nie zamierzam jej tego pozbawiac. Po drugie- kiedy sie spiesze. Po trzecie, kiedy wiem ze zrobie zakupy i nie chce brac pod uwage noszenia dziecka gdy juz bede miala dwie siaty. I po czwarte- na rolkach pcham wozek, bo Ola jakos nie nadarza ;)
    • Gość: Marlena Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 02.06.02, 22:47
      Moja 3,5 letnia Marysia pewnie też jeździłaby jeszcze od czasu do czasu wózkiem gdyby nie roczny Kuba, Marysia z dnia na dzień stała się niemalże dorosła chociaż przecież to jeszcze malutkie dziecko(zwłaszcza dla swojej mamusi :). Poza tym trudno byłoby mi pchać dwa wózki, a jazda jednym zakończyła się tragicznie(dla wózka oczywiście).Na szczęscie jest "tatuś-baran" :).Wydaje mi się normalne że trzyletnie dzieci czasem jeżdżą wózkiem, przecież zawsze mogą z niego wyjść-no chyba że widziałaś w tych wózkach jakieś kajdany :).Pozdrawiam
    • Gość: mimi Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 03.06.02, 12:40
      Ja wożę moją dwuletnią Emilkę w wózku wtedy, gdy wiem, że może usnąć (można ewentualnie nieść wtedy dziecko na ręku, ale po krótkim czasie ręce odmawiają posłuszeństwa)lub idziemy na długi spacer np do babci (około 45 minut).
    • Gość: 010471 Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 03.06.02, 15:09
      Ja tez troszkę się dziwię tym wózkom (oczywiście w kwestii szybkiego przemieszczania tzn, jesli istnieje taka potrzeba to rozumiem! :))Chodzi mi o sytuacje, kiedy rodzic w niedzielę na spacer zabiera dziecko w wózku, po lesie w wózku, po parku, nad jeziorem itd. to juz chyba wygodnictwo.Moje bliźniaki nie korzystają z wózka od roku (teraz maja 2,5). Są w stanie przejść 3-4 km bez marudzenia(dodam, że obaj byli długo rehabilitowani, kłopoty z chodzeniem itd.) Systematycznie chodzę z nimi na zakupy (800-1000) do sklepu samoobsługowego (często mam plecak lub wielką torbę przez ramię, a czasem zajętą rękę). Nie zauważyłam żadnych problemów (dłuższy pobyt na spacerze to chyba nie problem). No cóż albo dzieci super, albo ja ;)Pozdrawiam i życzę miłych spacerów
    • Gość: 100089 mamy! - chyba jednak to jest WYGODNICTWO IP: *.* 03.06.02, 20:51
      Moje drogie,czytam i jakoś niektórych argumentów zupełnie nie rozumiem. Jeśli ktoś wozi dziecko do żłobka, to nie jest to dziecko 3-letnie i większe, a o takich tu mowa. I co to za argument, że ktoś nie miał możliwości nauczyć dziecka 3-letniego chodzić, więc koniecznie trzeba nosić je na rękach i bogu dzięki, że jest ten WÓZEK, bo co by to było!? To jakieś dyrdymały. Ja widzę te dzieci - im po prostu się już nie chce chodzić, bo wygodniej jest rodzicowi wsadzić dziecko do wózka i biec gdzieś, niż przespacerować się z nim na nóżkach. Jedna tylko osoba też jakoś się zadziwiła tymi pannicami/kawalerami w wózku. Dzięki Ci za wsparcie duchowe, bo już zaczynałam wątpić w swój zdrowy rozsądek!Moje dziecko może zrobić w dość szybkim tempie 5 kilometrów i nawet nie piśnie i wcale je do tego nie zmuszam - ono chce, bo dużo chodzi, rusza się, biega i jest aktywne. Mieszkam koło parku i widzę te wielgachne dzieci na spacerach w wózkach - nawet nie wypuszcza je się na trawę, jedzą w wózkach i w wózkach śpią, a nogi to im się już opierają na asfalcie... A przecież tak niewiele trzeba...A jak jeżdżę na rolkach, to moja 3-latka jeździ na rowerze.A mamie, która wozi autobusem 3,5 letnia pannicę i jeszcze wózek - po prostu współczuję!
      • Gość: w Re: mamy! - chyba jednak to jest WYGODNICTWO IP: *.* 03.06.02, 21:07
        A ja mam tylko jedno pytanie. CZY TY PRACUJESZ? Chyba nie. I nie musisz o 6 rano tachac spiacego dziecka trzy kilometry do przedszkola lub opiekunki do tego wyladowany plecaczek z rzeczami i jedzonkiem dla dziecka plus mamy torba nie raz z kilkoma kilogramami papierow + jedzonko + laptop. Sprobuj tak przez miesiac i pozniej sie wypowiedz jakie to te wozki sa be, a te mamuski wygodnickie. Dodam, ze moje w dziecko w wieku 3 lat wazylo o zgrozo 16 kg, a ja biedna az 47 kg. Taka ze mnie herod baba, ze nie dawalam rady dzwigac tego wszystkiego.Zycze milych porannych biegow z odpowiednim obciazeniem.
      • Gość: ajr Re: mamy! - chyba jednak to jest WYGODNICTWO IP: *.* 03.06.02, 21:31
        A moja 3-latka też doskonale jeździ na rowerze, a na festyn z okazji dnia dziecka babcia zabrała ją w wózku. I nie rozumiem skąd to oburzenie? W czym jest problem? W tym, że wyhasane i wybrykane dziecko może już nie miec sił na powrót do domu piechotą? A babcia nie mieć sił na noszenie na rękach? Fajnie, że twoja córka potrafi przejść w szybkim tempie 5 kilometrów, ale moja nie potrafi i chyba nie mam obowiązku jej trenowania. Czy wsadzając ją w wózek wychowuję jakiś gorszy gatunek człowieka? Chyba nie.
      • Gość: Edzia Re: mamy! - chyba jednak to jest WYGODNICTWO IP: *.* 03.06.02, 21:57
        Wygodnictwo? Jasne, że tak!!! Po to, do diaska są te wózki, żeby odciążyć już i tak często i mocno nadwyrężone kręgosłupy kochanych mam. A poza tym nie wszystkie dzieci rozwijają się ruchowo tak doskonale jak Twoje. A jeśli dalej nurtuje Cię ten problem - jest jedno wyjście - zapytaj po prostu jakąś mamę czy tatę w przedszkolu, dlaczego przywozi w wózku swoje dziecko. Najlepiej, bo najprościej i informacja z pierwszej ręki ;)Pozdrawiam
      • Gość: Kasia_M Re: mamy! - chyba jednak to jest WYGODNICTWO IP: *.* 04.06.02, 07:42
        Dziękuję za współczucie - ale wcale mi nie jest potrzebne. Chwała, że umiem się opanować bo zaraz by się czuję zrobiła pyskówka. Wożę swoje dziecko w wózku i to moja sprawa dlaczego. Pasuje to i mnie i dziecku, tej wielkiej pannicy. Mi nie przeszkadza zdyszany półtoraroczniak ciągnięty za rękę przez spieszące się mamusie - więc tobie niech nie przeszkadza moja "pannica". Równie dobrze rozumując w tych kategoriach można by powiedzieć - dlaczego niektórzy rodzice wożą samochodem dziecko do przedszkola nie? Ja też często to robię. Po co wogóle wozić samochdem skoro można komfortowo iść na piechotę.pozdrawiam
      • Gość: Adzia Re: mamy! - chyba jednak to jest WYGODNICTWO IP: *.* 04.06.02, 14:57
        Violik napisała/ł:> > Ja widzę te dzieci - im po prostu się już nie chce chodzićEureka!Więc powiadasz, że częste wożenie w wózku mogłoby zmniejszyć ruchliwość mojej pociechy?Dzięki - od dzisiaj zaczynam! ;-)PS. A tak serio - to przeczytaj pierwszą odpowiedź na Twój post, autorstwa Miki. Wyważona, konkretna i na temat. Właściwie - po tym poście już nic nie można dodać.
    • Gość: Gosia26 Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 03.06.02, 21:51
      Wow, nastepne ostre slowa.... ale Ola nie ma trzech lat tylko 2 i pol i nie umie jeszcze na rowerze jezdzic. Ale dzieki za rade. ;)Wiesz czego ja wiolik nie cierpie- generalizowania. To ze twoje dziecko przelazi 5 km szybkim marszem, to nie znaczy ze moje musi juz to umiec. Jak napisalam moje dziecko spi jeszcze w dzien, no a tak sie sklada ze do ulubionego placu zabaw mamy pol godzinki autobusem. Do ulubionego lasu- pol godzinki w druga strone autobusem, a do ulubionego parku i basenu ladny kawal drogi na piechote. Tak wiec masz racje to moja wygoda po czesci ze ciagne wozek w charakterze lozka. Jakos nie potrafie sie zmusic aby wracac w te pedy z lasu gdzie mi dobrze tylko po to zeby dziecko sie przespalo. Po tym jak uczciwie sobie pogania oczywiscie.... :lol:Moglabym oduczyc moje dziecko spania w dzien- przeciez masa dzieci tego nie robi... ale mam spicha ktory spi 10 godzin w nocy i dosypia dwie godziny w dzien i wychodze z zalozenia ze widocznie jej potrzebne- czyli znowu wygoda. Zasjesli chodzi o chodzenie km do sklepu- byc moze sa cudotworcy ktorzy robia zakupy codziennie i nie wychodzi im 10 kg siat tylko 3. Ja nie mam czasu chodzic codziennie wiec chodze raz na tydzien i te 10 kg musze przydzwigac a kregoslup swoj szanuje, bo mam czworo dzieci i musi mi na troche wystarczyc. Nie biore "na raczki" tylko woze jak paniska, wozek po schodach mi wjezdza na drugie pietro i jest git. I musze ci powiedziec ze zal mi dzieci ktore w tym wieku wszystko robia w wozkach, jak to opisalas. Ale, dziwna sprawa, nie znam zadnego takiego. Owszem jezdza sobie do zlobka wozeczkiem, ale wracaja na nogach, biegaja na nogach hustaja sie na hustawkach i bigaja po lesie. Inne srodowisko u mnie czy zbytnie uproszczenie w twojej wypowiedzi....
      • Gość: Edzia Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 03.06.02, 22:02
        Gosiu26, i to jest to!!! Wyjęłaś mi to z ust. :D:hello:
      • Gość: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 03.06.02, 23:16
        Gosiu - jak Ty to robisz, że zawsze napiszesz to, co mnie się ciśnie na klawiaturę ?Dodam jeszcze, że takie kategoryczne opinie bardzo łatwo wygłasza się mając jedno dziecko, do którego rytmu dnia i potrzeb można się dostosować. Gorzej jak trzeba jedno odprowadzić do szkoły na czas przez ruchliwe skrzyżowanie, drugie odebrać z przedszkola, bo np.wizyta u lekarza, a taki niespełna trzylatek ma akurat ochotę w zupełnie inną stronę... Wtedy wyrodna Matka - Polka ubezwłasnowolnia dziecię w wózku albo jedzie samochodem na sąsiednią ulicę, co mi sie nieraz zdarza, gdy czas nagli a Julka ma humor na wyrywanie się lub kontemplowanie kotów za płotem.Inna sprawa to Babcia, ktora poprostu nie może wyjść z Julką bez wózka bo ma 70 lat i: a/ nie biega tak szybko, zeby ją złapać, b/ ma od okulisty zakaz schylania się i podnoszenia wiecej niż 3 (góra 5) kilogramów. Takie jest życie i wożenie dziecka w wózku nie jest najwiekszą krzywdą jaką można mu zrobić. A dzieci rosną i w pewnym momencie przestają się mieścić w wózkach, co rozwiązuje problem samoistnie.:hello: Agnieszka
    • Gość: AneczkaG Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 03.06.02, 22:20
      Jak moje dziecięcie w wieku 1,5 roku zrezygnowało z wózka, była to dla mnie tragedia. Teraz uważam, że wygodniej jest gdzieś dojechać autobusem bez wózka (tachać to dziadostwo po trzech schodach do autobusu??? samej???). A do spacerków trzeba mieć cierpliwość i czas - ktoś ma, więc chodzi piechotą, ktoś nie ma, to jeździ wózkiem. Ja, jak mam wolne, albo w weekend - uzbrajam się w cieprliwość i nieważne, że po bułki na drugą stronę ulicy idziemy pół godziny... Ale cóż, jestem taką szczęściarą, że dziecko zadecydowało za mnie ;)Pozdrawiam mamy wózkowe i niewózkowe. Aneczka
      • Gość: Marlena Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 04.06.02, 00:08
        Dziewczynki :) więcej tolerancji :ouch: A co to za różnica czy wozimy maluszki w wózkach czy też drałują same? I tak mamy z nimi niezły ubaw :) .Wiecie co, jest tyle innych poważnych problemów na tym świecie, a my mamusie musimy stać za sobą murem bo któż nas lepiej zrozumie niż my siebie nawzajem....A ostatnio na forum strasznie bojowo się zrobiło.......Pozdrawiam :hello: Marlena(o kurczę chyba pacyfistka :) )
    • Gość: AgnieszkaP. Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 04.06.02, 04:28
      Dziewczyny opisały konkretne sytuacje w których używają wózka a tu proszę, to wszystko "dyrdymały" :(Ja jakoś nie zauważyłam żeby w którymś z postów mama stwierdziła że trzyma dziecko w wózku przez cały czas i nie pozwala z niego wyjść, albo że dziecko nie jest wyjściem kompletnie zainteresowane. Trudno mi sobie wyobrazić brzdąca który usiedzi spokojnie w wózku na placu zabaw do którego mama go właśnie przywiozła, na widok wszystkich huśtawek, zjeżdżalni czy piaskownicy. Ja nie znam takich dzieci. A że jedzą w wózku ? Cóż w tym złego, mają jeść biegając dookoła ?Jedna z mam już napisała, w pewnym momencie do tego wóżka się wreszcie nie zmieszczą i po problemie. A chyba nie ma jeszcze badań dowodzących że wózek ma niedobry wpływ na rozwój ruchowy dziecka :what:Agnieszka
    • Gość: czarodziej Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 04.06.02, 07:17
      Cześć Dziewczyny,mam 2,5 letniego synka, który jeszcze nie chodzi (porażenie mózgowe).Jeździmy więc wózkiem(normalną parasolką) a jako że nie wygląda na dziecko które ma jakiekolwiek problemy zdrowotne parę razy zdarzyło mi się usłyszeć komentarz - taki duży chłopczyk a jeszcze w wózku - robiło mi się wtedy bardzo przykro bo gdybym tylko mogła wózek dawno poszedłby już w odstawkę.Dlatego staram się nie oceniać postępowania niektórych osób bo nigdy nie wiadomo jakie są jego powody (chociaż w większości "wózkowe starszaki" to pewnie wygoda dla rodziców)
    • Gość: wiesia Re: pannice/kawalerowie w wózkach...a o co chodzi?? IP: *.* 04.06.02, 07:43
      Kiedy wczoraj ten wątek pojawił się na forum , nie wypowiadałam się w nim ,bo w pierwszej reakcji miałam ochotę zapytać: "a co komu do tego czy inna osoba wozi dzeicko w wózku czy nie?" Skoro jednak zobaczyłam tyle odpowiedzi, w których matki tłumaczą się przed viollle dlaczego wożą te dzieci w wózkach, to doszłam do wniosku ,że może ja jestem przewrazliwiona i powinnam zmilczeć.Rozwój wątku skłonił mnie jednak do zabrania głosu i tym razem to ja proszę autorkę tego "przesłuchania" o wyjaśnienie co nią kieruje? Może jeszcze za krótko żyję na tym świecie , ale nie słyszałam nic o zakazie wożenia wózkami dzieci powyżej drugiego roku życia, nie słyszałam też o żadnych statystykach wykazujących związek pomiędzy niedorozwojem fizycznym lub umysłowym populacji, w których dzieci wożono wózkami dłużej niż w innych, nie słyszałam też o wzroście przestępczości nieletnich wożónych wózkami dłużej niżdwa lata, ani o patologiach w rodzinach zbyt długo przechowujących spacerówki. o co więc chodzi? W czym przeciwniczkom wozenia dzieci w wózkach przeszkadza fakt, że inne matki korzystająz takiego udogodnienia? Czy przeciwniczki spotkały się z jakąś formą agresji ze strony matek dzieci wózkowych, z zakazami i stąd taka reakcja? wiesia, która wozi dziecko ponad dwuletnie , bo tak jej pasuje i nie zamierza się z tego tłumaczyć, jakby to było przestępstwem albo co najmniej wykroczeniem i która nie ma tej anielskiej cierpliwości , co Gosia 26 i dlatego napisała post znacznie ostrzejszy.
    • Gość: Mela Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 04.06.02, 09:51
      No to juz wyjasniam, wywołana do tablicy.Trzymam moje 1,5 roczne dziecko w wozku, bo mam bardzo ladny model - wózka i dziecka ;). Zamierzam tak robic co najmniej do pojscia przez corke do zerowki. Dobrze, że wychowuje nieruchliwa kluche, bo z takim dzieckim jest znacznie mniej klopotu. ;)Inne wzgledy - praktyczne, takie jak mozliwosc dojscia do parku, zrobieniu zakupow w czasie krotszym niz 2 h,co ma istotne znaczenie przy samodzielnym zajmowaniu sie dwojka dzieci i praca z dojazdem zajmującą ok 10 godzin - jest wtedy szansa ze zjemy to co kupie przez godzina 22.00, kilkugodzinny spacer z dwójką dzieci po Starowce czy Lazienkach z maluchem śpiącym w wozku nie mają znaczenia ;)AAAA - starsza dziesieciolatka tez czasami chcialaby usiasc w wozku mlodszej siostry. Ale po Twoim poscie już jej nie pozwalam :cry:Mela -mama Zosi - wożonej w wózku przez mamusię i Marysi - noszonej przez tatusia na rękach do piątego roku życia :crazy: P.S. Przygladam sie dzieciom w szkole corki i jakos nie moge rozroznic tych "zmuszanych" do wozenia i tych "zmuszanych" do chodzenia.
      • Gość: giera Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 04.06.02, 10:41
        No to chyba już wszystko jasne, hahahahahahaha, dobre, bardzo dobre, ale się uśmiałam.Wożąca w wózku szczupłego dwulatka GIERA
      • Gość: w Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 04.06.02, 14:21
        Hi, Hi , Hi.:lol: Mela mam ten sam problem ze starszym dzieckiem. Ma 7 lat prawie 140cm wzrostu. I koniecznie chcialby czasami wsiasc do wozka. I wczoraj po poczytaniu tej dyskusji pozwolilam mu usiasc w wozku. A mam taka zwykla polska, najtansza spacerowke. I buuuuuuuuuuu :cry: zawiadlam sie nogi nie chcialy mu sie ciagnac po asfalcie, jedyne co to oparcie mial do polowy plecow i jak bym chciala je rozlozyc zeby sobie pospal, toby mu sie glowa o krawezniki obijala.;):hello: Pozdrowienia
    • Gość: niki1 Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 04.06.02, 13:16
      Hej!To i ja pozwalam sobie zabrać głos w tej dyskusji, jako że jestem mamą Misia (3 lata i parę miechów) wożonego do tej pory w wózku. I gdybym nie przeczytała tych postów ( a konkretnie zwłaszcza pierwszego) to do głowy by mi nie przyszło że niektórzy mają takie problemy "dlaczego dzieci są wożone w wózku?". Szczęsliwa ta mama której jedynym problemem jest to pytanie!To tyle humoru, a teraz bardziej serio. Na plac zabaw oddalony od domu ok. 1 km jedziemy wózkiem. O tak jestesmy z mężem wygodni. Wracamy z pracy młodego w wózek, torba z zabawkami na wózek i w drogę. Zależy jak sytuacja się rozkręci, bywa i tak że wracamy o 21, a bywa że o 19. Niekiedy ten mój "kawaler" zasypia w drodze powrotnej. Wybiega się to i nie dziwota że spać mu się chce jak wstanie o 6 rano, nie spi w dzień. A ja o dziwo nie czuję się winna, że wożę go wózku! I że w tym wózku zdarza mu się zasnąć. No i wiecie co? Jeszcze kilka dni temu też ciągał butlę ze smokiem i smoka. Ale smok od butli naturalną koleją rzeczy się zagubił i został smok do ciumkania który to jest tak zużyty i trochę pęknięty że się rozleci ze starosci, a nowych nie robią dla tak "dużych " dzieci więc...Na wszystko przychodzi czas. Tak jak i z pampersami do gimnazjum się nie chodzi, a po przyjsciu z podstawówki nie wołają dzieciaki od progu mamo daj cyca! Tak i w tej kwesti przychodzi pora na telesfora.Mądrala Niki, co to od starszej siostry wie, że i smoka z czasem się zaniecha, i od tesciów kiedys (daj Boże aby niebawem) wyprowadzi do własnego kąta (z kredytem na 20 lat). Optymistycznie pozdrawiam!
    • Gość: iwo1 Re: pannice/kawalerowie w wózkach... IP: *.* 04.06.02, 14:16
      ViolikRozumiem że moze Ci się nie podobać to że ktoś wozi dziecko w wózku ale mnie równie dobrze moze razić że ty swojemu każesz przedreptywać 5 km szybkim krokiem ,ja też czasem wożę mojego 3 latka ponieważ cierpi nabóle wzrostowe i czasem strasznie go nogi bolą ale to moja i Jasia sprawa i jeśli nam to odpowiada to wydaje mi się że wszystko jest ok.Niepotrzebne jest emocjonalne podejście do tematu ale jak widzę kilkulatka ze smoczkiem lub butlą to mnie też trafia
    • Gość: 100089 bardzo Wam dziękuję i chciałabym zamknąć temat IP: *.* 04.06.02, 21:55
      Kochane mamy, drogie babcie i wszystkie szanowne opiekunki!Chciałabym podziękować za oświecenie!!!Ponieważ wątki się powtarzają, chyba już wystarczająco dużo przeczytałam na zadany temat, a zaczynają się już powtarzać jakieś wariacje zupełnie ad hoc, co mało mnie bawi. Chcialabym zakończyć ten temat jakoś tak ładnie, abyśmy się wzajemnie nie poobrażały i nie zraziły. Możecie, oczywiście, kontynuować wątek, ale, przepraszam, beze mnie.Przyszedł czas na podsumowanie.Wniosek 1: zwolenniczek wózka jest przytłaczająco więcejWniosek 2: zbyt łatwo się obrażamyWniosek 3: za bardzo się śpieszymyWniosek 4 (osobisty): wolę ciepłe łapki moich córek od zimnej rączki (najpiękniejszego)wózkaA teraz, pozwólcie, odniosę się do Waszych postów. Skala ocen w/g stopnia oświecenia od 10 (bdb) do 1 (nic nie rozumiem)i 0 (za coś nie na temat), + za dobre chęci. Oceny są 100% subiektywne, proszę nie brać sobie do serca. Kto jest zapalczywy, proszę przestać czytać w tym miejscu.Serdzecznie pozdrawiam,ViolikMika P - 9,AgnieszkaP - 8,Kasia_M - 4,kasienkkaa - 2,Gosia26 - 10, Marlena - 3,mimi - 3,010471 - bez wózka - serdecznie pozdrawiam!w - 2+, ajr - 8,Edzia - 2,Adzia - 1,Agnieszka,mamaAniZosiJulki - 5AneczkaG - bez wózka - serdecznie pozdrawiam!Marlena - 0+ czarodziej - 10wiesia - 0Mela - 7giera - 0niki1 - 4iwo1 - 10
      • Gość: Kasia_M Re: według zaleceń autorki postu zamykam wątek IP: *.* 04.06.02, 22:12
        nie będę komentowaćnie będę się kłócićnie powiem co sądzę na temat osądzania innychale na prośbę autorki postu kończę ten wątek i apeluję do mam o nie zakładanie nowych postów w tej sprawie jakby nie czuły się urażone czy obrażoneKasia_M moderator emamy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka