monikaimarcinek
10.04.08, 14:45
Witam.
Mam problem, który pojawia się tu nader często - usypianie mojego
synka. Wieczorem z reguły nie ma problemu, ale w dzień mały nauczył
się zasypiać tylko w chuście, której używaliśmy bardzo dużo ze
względu na kolki. Teraz kolki na szczęście się zmniejszyły, za to
mały urósł i mój kręgosłup nie wytrzymuje noszenia go 3x dziennie po
2 godziny (tak zwykle sypia). Zdecydowałam, że najwyższy czas
nauczyć go spać samodzielnie (nie zamierzam rezygnować z
chustowania, po prostu nie mogę mieć przymusu, że inaczej on nie
zaśnie...). Naczytałam się za wszystkie czasy, również tego forum i
dzisiaj ułożyłam go do snu w łóżeczku. Oczywiście protestował -
zostałam więc obok niego, głaskałam po główce, co nie robiło na nim
zupełnie wrażenia. Uspokoił się po 15 minutach i przymknął oczy,
więc wyszłam z pokoju - rozkrzyczał się ponownie po 3 minutach i
znowu trwało 15 min zanim się uspokoił. Tym razem zasnął.
Problem w tym, że zasnął na 5 minut, po czym obudził się z płaczem.
Uspokojony zasnął tym razem na 3 minuty i j.w. Potem na 8 minut,
potem znów na 5 i tak dalej. Kilka razy zamarudził tylko i usnął
zanim zdążyłam do niego dojść, ale 2x płakał potężnie. Po ok.
godzinie takiego "spania" obudził się i rozkrzyczał do tego stopnia,
że musiałam go wyjąć i nakarmić chociaż do zwykłej godziny karmienia
brakowało jeszcze sporo czasu (zawsze je co 3 godz jak w zegarku,
tym razem po 2h15 min).
Poradźcie, co robić? W chuście śpi jak zabity po 2 godziny i wiem,
że to dla niego dobre, bo jest przy mnie i się wysypia, ale nie
jestem już w stanie go nosić tyle czasu! Plecy mnie bolą! Odłożony z
chusty budzi się od razu.
Z drugiej strony tak jak teraz... przecież on się w ogóle nie
wyspał, budził się z płaczem co kilka minut, serce mi się kraja jak
o tym myślę...cały czas zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, czy to
w ogóle ma sens... poradźcie coś!