Dodaj do ulubionych

odpowiednie dać rzeczy słowo

01.03.05, 14:43
Nie mam żadnej misji, ani nie jest moim celem zubożenie naszych wypowiedzi o
zdrobnienia. Chciałam tylko zwrócić uwage że jezyk, jakiego używamy , wpływa
na sposób naszego myślenia.( Bo zależność odwrotna wydaje sie oczywista.)

To, co jest naturalne u małego dziecka, bardzo razi u osoby dorosłej. Znamy
np. takie kilkudziesięcioletnie osoby, które ciągle chodzą do "kościółka ",
zmówić "paciorek" "do Bozi". Pamietajmy, że to na tej masie wyrósł całkiem
spory ruch religijno-polityczny.

Infantylizacja języka prawie zawsze oznacza pewne lekceważenie przedmiotu
naszej wypowiedzi. Do dzis pamietam, ile było buty i poczucia przewagi w
słowach "dowodzik prosze", które słyszałam od milicjanta w stanie wojennym.

Przyjrzyjmy sie wyrażeniu "mam dziecko". Oznacza to: jestem matką(ojcem),
jest na świecie istota, za która jestem odpowiedzialna(y).
A "mam dzidzię"? Mam coś miłego i fajnego, jak maskotka.

Są różne zdrobnienia, o czym zresztą pisałam. Gdy człowiek dorosły mówi o
swej rodzicielce "mama", brzmi to ciepło i naturalnie. Ale gdy opowiadając o
niej nazywa ją "mamusią", to ja już patrzę podejrzliwie, bo mam złe
doswiadczenia..

Ostatnio 17-letni "synuś" mojej znajomej przestał spędzac z nią cały swój
wolny czas i znika z domu. Ona się czuje jak wdowa, autentycznie, chociaz ma
męża, prace, znajomych, rodzinę, wszyscy usunięci poza nawias jej życia po
urodzeniu sunusia. "Co mam robic teraz, gdy zostałam sama?"
Przede wszystkim przestac nazywać go synuś, ale widzieć w nim syna. Szkoda,
że nie poradziłam jej tego wiele lat temu. Nie pytała zresztą o radę.

Kolejny przykład. Spedziłam kilka dni w szpitalu, w sali z 4 starszymi
paniami. Te, które miały zwykłe "córki", były przez nie odwiedzane i zadbane.
Jedną panią odwiedzała tylko sąsiadka, ale ona miała "córcię", z której była
bardzo dumna i wydzwaniała do niej z (mojej) komórki, zwracając się do niej
właśnie w ten sposób : "córciu, córuniu". Pielegniarki potwierdziły, "z
córciami i synusiami tak juz jest".

A na "cyca" mam autentyczne uczulenie, bo lekarz w naszej przychodni uważał
nas wszystkie młode matki za "dojne krowy" i krzyczał głośno, że dziecko
powinno być "na cycu" nawet kilka lat. Gdy zwróciłam mu uwagę, ze mnie się
karmienie piersią kojarzy raczej z Madonną, niż z krową, był mocno zdziwiony.
On też poezję widział tylko u Mickiewicza, nie w codziennym zyciu.

Reasumując, zdrobnienia bywają różne, a niektóre w naszym społeczeństwie maja
złe konotacje, jak ten nieszczęsny "synuś", albo "mamuśka".
Pamietajmy, że w naszych słowach powinien zawierać się szacunek dla dziecka,
choćby najmniejszego.

A jak ktos nie wierzy, że język "zupek, kupek, dzidzi i cycy" nie zniechęca
młodych bezdzietnych kobiet do macierzyństwa, niech zajrzy na odpowiednie
forum. Im się wydaje, że my, matki, cofamy sie w rozwoju i boją sie tego.

Pozdrawiam wszystkie mamy z maluszkami, dreptusiami i tymi starszymi wisusami.
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 01.03.05, 14:58
      Rycerzowo, rycerzowo, niech się święci twoje słowo.
      Prawdę rzekłaś. Infantylizacja wszystkiego dookoła (z "pieniążkami" na czele
      błeeeeeeeeeeeeee!) doprowadza mnie do szału. Normalne, że dziecko ma nóżkę a
      nie nogę, ale to jeszcze nie powód, żeby ją ubierać w "skarpeteczkę". Podobnie
      jak nie ma sensu pakować mu do buzi (bo gęby jeszcze nie posiada)"chlebusia z
      masełkiem" tudzież "kisielku", bo na takie menu słuchającym robi się mdło.
      Z moim najmilszym jeszczeniemężem złożyliśmy sobie solenne przyrzeczenie walić
      się wzajemnie w łeb (nie, nie w główkę) gdyby któreś z nas zaczęło ćwierkać i
      spieszczać.
      • mamaemilii Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 01.03.05, 15:41
        A ja sie tak dlugo trzymalam... i nie zdrabnialam... Jakis miesiac temu
        opanowala mnie mania zdrabniania - tylko gdy mowie do Emilki. Nie wiem czemu,
        wydaje mi sie, ze okazuje jej przez to wiecej milosci, hehe. Musze przypomniec
        mezowi, zeby czesciej mi zwracal na to uwage - bo tez mielismy taka umowe smile

        Ah, juz wiem czemu! To Emilka sama zaczela zdrabniac wszystko: ja "guzik",
        ona "guziczek"... moze jej sie tak bardziej podoba?
        • a_weasley Mama EMilii, trzymaj się! 02.03.05, 18:46
          > Jakis miesiac temu
          > opanowala mnie mania zdrabniania - tylko gdy mowie do Emilki. Nie wiem czemu,

          Nerwy?

          > Musze przypomniec
          > mezowi, zeby czesciej mi zwracal na to uwage - bo tez mielismy taka umowe smile

          Koniecznie! bo jak Wam obojgu jednocześnie odwali, to kaplica.

          > Ah, juz wiem czemu! To Emilka sama zaczela zdrabniac wszystko: ja "guzik",
          > ona "guziczek"... moze jej sie tak bardziej podoba?

          Albo udziela się jej język, którym do niej ktoś mówi, a niekiedy skłania do
          jego używania, nie wiem po jaką nagłą choinkę, jak w tej piosence, której
          uczyli mojego brata na ślubowanie pierwszaków:
          Gdy dzwoneczek się odezwie,
          Biegniemy do szkółki,
          By się uczyć mądrych rzeczy,
          Pracować jak pszczółki.

          Mnie to arcydzieło poezji ominęło na szczęście.
          (w tym momencie odezwała się moja narzeczona i mówi, że jej niestety nie i
          dotąd jest to dla niej traumatyczne wspomnienie wywołujące silny odruch
          antyperystaltyczny)

          A potem cycata blondyna po trzydziestce mówi, że sobie przyrządzi "kakałko",
          wrrrrrrrr...
      • wierzba_b Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 01.03.05, 16:37
        Kisielek i chlebuś z masełkiem to istotnie przesada, ale skarpeteczki (a nawet,
        o zgrozo! skarpetusie!) podobają mi się wink Dzieci na razie jeszcze niet, ale ja
        już mam w szafie ukrytą jedną parę prześlicznych skarpeteczek. No, bo i jak
        inaczej toto nazwać, gdy ma rozmiar 6 cm i jest w motylki?
        • nchyb Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 01.03.05, 17:20
          A ja mam różnie, czasem do 4-ro latka powiem synu, a czasem do prawie 11-latka
          kochany syńcu. I nie zajeżdża mi to buractwem, a raczej różnymi etapami dnia,
          uczuć, stanu ducha itd itp.


          Np. przed chwilą podałam mojemu synkowi (a nie synowi) chlebek z dżemikiem, bo
          o to mnie mój 4,5-letni synek (nie syn) poprosił. I mój mały króliczek w
          międzyczasie schupał marchewkę, a w tym samym czasie mój 11-latek schrupał
          również swoją marchewkę. A ten młodszy jest taki rozkoszny, gdy w łapkach (nie
          w rękach, lub łapach) trzymał marchewkę (nie marchew).

          I myślę, że to i tak nic nie zmieni, czy ktoś chce zdrabniać, czy nie. Czasem
          zdrabniam, czasem nie. Podobnie moje dzieci i mój mąż. I moja dalsza i bliższa
          rodzina. Wszystko zależy od pory dnia, fazy księżyca, nastroju, humoru, wpływów
          na konto i humoru szefa oraz w moim przypadku decyzji zusowskich smile)). A tak
          na serio- nawet jeżeli ktoś napisze, że jego 36-letni synek z niezbyt dużą
          uwagą odnosi się do swojej córci wiszącej u cyca (ja osobiście nie cierpię
          określen cyce i cycki, ale nie zwracam uwagi na to jak piszą inni), to czy
          warto zwracać na to uwagę? Patrzmy na treść, a nie na formę!
          • nchyb Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 01.03.05, 17:21
            Przy okazji - maleńtas ryuje mi się z kutasem, u mnie w rodzinie był
            maciupelek smile))
    • aleksandrynka Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 01.03.05, 20:56
      No to teraz Cie trochę zrozumiałam. smile Ale wszystko, jak juz pisałam zależy od
      kontekstu. Jeśli na forum opisuję rozczulające zagranie mojego małego
      chłopczyka, to powiem "mój synuś coś-tam". I tu pasuje. Ale jak idę do lekarza,
      to nie mówię "mój synuś ma krosteczki". To oczywiste (dla mnie)

      Infantylizacja języka prawie zawsze oznacza pewne lekceważenie przedmiotu
      > naszej wypowiedzi.
      ja zauważasz - PRAWIE. Ja sama nie lubię, jak mi na bazarze pani
      wybiera "jajeczka", albo położna mówi o "maciczce"
      I tak dalej.
      Jeśli piszę tu o moim "synusiu", to odpowiednio do opisywanej sytuacji. Nie
      wtedy, kiedy mnie mały rozzłości czy kiedy pytam, do jakiego lekarza go wysłać.

      A jak ktos nie wierzy, że język "zupek, kupek, dzidzi i cycy" nie zniechęca
      > młodych bezdzietnych kobiet do macierzyństwa, niech zajrzy na odpowiednie
      > forum. Im się wydaje, że my, matki, cofamy sie w rozwoju i boją sie tego.

      Dla mnie to nadal nie argument. To ich sprawa, że się boją. A swoją drogą,
      dlaczego mają tak małe zaufanie do własnego intelektu?
      Być może spotkały mamy, które tylko o zupkach-kupkach potrafią. Jeśli zaglądają
      na forum "niemowlę", to to się potwierdzi, ale przecież po to to forum jest!
      Jak będę chciała pogadać o polityce, społeczeństwie, o czymś tam, to pójdę na
      inne forum. A tu jestem głównie w związku z moim dzieckiem.

      KONTEKST, KONTEKST, KONTEKST + przymrużone oko wink

      a co do opowieści - to, ze ta pani mówi na swoje dziecko "synuś" niczego nie
      zmienia. Ja wiem, ze słowa kształtują rzeczywistość (i istnieje tylko to, co
      jest nazwane smile), ale gdyby ta Pani mówiła SYN, to w tym przypadku nic to nie
      da. Użycie przez nią takiego słowa może o czymś świadczy, ale używanie takiego
      słowa o niczym nie przesądza. Czujesz?
      Tak samo z córcią, córunią. Czy tej młodej kobiecie coś to ujmuje? W czymś
      szkodzi? Nie wiesz, co się za tym kryje, może wielka duma rodzica, może
      nadopiekuńczość, łańcuch, może olśnienie po latach chłodu wobec dziecka... Dla
      mnie to po prostu ciepło i otucha dla kobiety w szpitalu - jest mi źle, ale
      córcia o mnie nie zapomina, kochana moja...
      I tak dalej.

      Pozdrawiam
      • a_weasley Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 18:49
        aleksandrynka napisała:

        > ja zauważasz - PRAWIE. Ja sama nie lubię, jak mi na bazarze pani
        > wybiera "jajeczka",

        Gdyby mi zaproponowała, poszedłbym do innego straganu. Jajeczka z definicji są
        mniejsze od jajek, nie mówiąc o jajach. To ja pójdę być taki wariat, że ja mam
        płacić za jajeczka jak za jaja? To gdzie tu jest SENS? To gdzie tu jest LOGIKA?
      • a_weasley Córunia i córki 02.03.05, 18:59
        aleksandrynka napisała:

        > Tak samo z córcią, córunią. Czy tej młodej kobiecie coś to ujmuje? W czymś
        > szkodzi? Nie wiesz, co się za tym kryje,

        Ja też nie wiem, ale pielęgniarki, na które Rycerzowa się powołuje, spotykają
        się ze zjawiskiem na codzień i taką prawidłowość zaobserwowały.

        > Dla mnie to po prostu ciepło i otucha dla kobiety w szpitalu -
        > jest mi źle, ale córcia o mnie nie zapomina, kochana moja...

        O ile dobrze przeczytałem notkę Rycerzowej, pamiętały córki. Do córuni to mama
        wydzwaniała, nie odwrotnie.
    • edytka73 Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 01.03.05, 21:32
      A mój mąż mawia do Małego "tatusia boli główka" - szlag mnie trafia. Toz on ma
      głowę!

      A w kwestii "ubierania w słowa" pracuję usilnie nad jak najrzadszym
      mówieniem "nie" - co by nie straciło na znaczeniu, a po drugie dlatgeo, że
      jacys mądrzy psychologowie stwierdzili w odpowiednich badaniach, że nasz mózg
      słowka "nie" nie słyszy. Czyli jak mówię "nie wariujcie" (do Małego i
      Większego, którzy wiecznie bawią się w ściganie potworów...) to ich mózgi
      słyszą "wariujcie".
      Tak więc np. dzisiaj dałam po raz pierwszy Małemu gume do żucia, taką
      nierozpuszczalną (czuł się baaaardzo zaszczycony) i mówię "ta guma ma zostać w
      buzi", zamiast "nie próbuj jej połknąc". Bo przeciez kiedy mówię "nie cos-tam"
      to wiadomo, ze w swojej pzrekozre 3-latka zechce to sprawdzić.

      Pozdrawiam,
      E.
      • hanka_79 Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 00:01
        Oby tylko możliwie najmniej słów, które są ulubionymi mojej kuzynki, a mi się
        flaki przewracają:

        pscółko co zjadamy? kanapekę? czy płateki?
    • 1jagienka Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 10:54
      We wszystkim umiar i dopasowanie do sytuacji wieku dziecka/osoby do/o której
      się mówi.
      Ja raczej nigdy nie zdrabniałam (za bardzo), ale nie to mnie "kole w uszy", gdy
      ktoś mówi "córuniu, chodź do mamuni", a raczej "ceść pscółecko, chces mniam
      mniam"!!! Brrr.. Nigdy Nigdy Nigdy tak nie robiliśmy z mężem, nie pozwalałam
      też na to nikomu w otoczeniu Bartusia i dzięki temu mając 3,5 roku (syn,
      oczywiście, ja mam cokolwiek więcej) mogę z nim rozmawiać, a także każdy inny i
      nie musimy zachodzić w głowę, co też on tam gada.
    • mifka Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 15:24
      autentycznie nie znosze przemadrzalych "pan nauczycielek", ktorym sie wydaje,
      ze lepiej ode mnie rozumieja i znaja moj jezyk. Kocham jezyk, bawie sie nim z
      wielka przyjemnoscia, czuje go kazda komorka mojego ciala. I bede z nim robic
      co mi sie zywnie podoba- bo takie mam hobby. na pewno nie zmienie mojego jezyka
      tylko dlatego,ze jakas dziwna kobieta ma zle skojarzenia albo jeszcze lepiej-ze
      wzgledu na wlasne doswiadczenia zaweza i nierzadko zmienia znaczenia wyrazow i
      zakazuje mi ich uzywac. Straszne. Taki totalitaryzm slowa jest dla mnie
      przerazajacy i zaznaczam, ze pani rycerzowej swojego warkocza nie spuszcze.
      mifka , CORA i nienarodzona jeszcze DZIDZIA.
      • gumitex Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 17:42
        Ja nie odebrałam tej wypowiedzi jako pouczania. To jest fakt, że wszyscy
        nadmiernie zdrabniają, gdy zwracają się do dzieci i niestety do kobiet też. Do
        facetów jakoś nikt nie zdrabnia. Zgadzam się z Tobą, że każdy ma prawo do
        mówienia jak chce zwłaszcza do swoich dzieci, tylko co zrobić z urzędnikiem
        państwowym w wieku na oko 50 lat, któremu brakuje "pieniążków" na inwestycje. W
        którym momencie przestać zdrabniać, żeby dorośli nie mówili jak dzieci?

        Ja widzę jeszcze jeden problem w mówieniu do dzieci. Zamiast używać
        prawidłowych słów często stosuje się jakieś zamienniki wcale nie łatwiejsze np.
        mój tata przy moim synu nazywa pilot do telewizora "sterowaczką" i mały przy
        nas mówi "pilot", a przy dziadku "sterowaczka". Dziadek przedtem zawsze
        mówił "pilot". No i to powtarzanie z zachwytem błędów i słów stworzonych przez
        dziecko "bokserowanie" zamiast "boksowanie". W końcu mały nie wie jak jest
        poprawnie. Albo zdziwienie, że dziecko zna słowo "stetoskop" - moim zdaniem
        prostsze niż "słuchawki lekarskie". A na różnej patataje zamiast konia, to nóż
        się w kieszeni otwiera. To samo z dziwnymi odmianami: kupię ci dźwiga albo
        samochoda. Ja poprawiam syna, że tak się nie mówi, a dziadek swoje. A do nas
        dziadek mówi poprawnie.
        • mifka Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 21:14
          jak najbardziej masz racje. oczywiscie, ze nie nalezy przekrecac slow czy
          tworzyc dziwnych, niepoprawnych jezykowo form. ale irytuje mnie niezwykle gdy
          ktos (w tym wypadku rycerzowa) wybiera sobie ze slow, ktore sa poprawne (np
          cora, corcia, synus)te, ktore lubi i te ktorych nie lubi i jeszcze mowi mi, ze
          tych nielubianych (przez nia) nie powinno sie uzywac. Tylko czemu?
          Wedlug slownika, skarpeteczki to bardzo male skarpetki i wlasnie skarpeteczki a
          nie skarpety zakladam niemowlakowi. pewnie, ze do trzyletniej corki powiem
          ubierz skarpetki, ale jak dzis pamietam jak kilka dni przed porodem ogladalysmy
          z mama w sklepie skarpeteczki wlasnie i w tamtym momencie to slowo oddawalo nie
          tylko wielkosc owych skarpet ale rowniez nasze wzruszenie i radosc z
          oczekiwania na nowego czlonka rodziny.
          powinnismy zwracac uwage na jezyk jakim mowimy ale nie uwazam by ktokolwiek
          mial prawo mowic mi jakie slowa powinnam wybierac w moich wypowiedziach, bo
          jako czlowiek dorosly potrafie sama ocenic sytuacje, w ktorej dane slowo jest
          niestosowne albo po prostu nie pasuje.
      • a_weasley A tak konkretnie to o co Ci chodzi? 02.03.05, 18:52
        Możesz przetłumaczyć ten namiętny monolog na jakiś zrozumiały język, najlepiej
        polski?
        • mifka Re: A tak konkretnie to o co Ci chodzi? 02.03.05, 21:16
          uzyj slownika, najlepiej jezyka polskiego- na pewno zrozumiesz.
          • a_weasley Re: A tak konkretnie to o co Ci chodzi? 02.03.05, 22:28
            Słownik, powiadasz. Próbowałem. Niestety nie na wiele się zdał, bo ja w Twoim
            tekście każde słowo z osobna rozumiem, natomiast sensu zdań i całości złapać
            nie mogę.
    • ardzuna Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 18:10
      To mi przypomniało doświadczenia z mojego dzieciństwa - moja mama nigdy nie
      zdrabniała bez potrzeby. No i już jako 5-latka patrzyłam na zdrabniającą
      wszystko mamę koleżanki jak na idiotkę. Trudno mi ją było traktować poważnie,
      tak się pieściła z każdym słowem...
    • a_weasley Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 18:36
      rycerzowa napisała:

      > To, co jest naturalne u małego dziecka, bardzo razi u osoby dorosłej. Znamy
      > np. takie kilkudziesięcioletnie osoby, które ciągle chodzą do "kościółka ",
      > zmówić "paciorek" "do Bozi". Pamietajmy, że to na tej masie wyrósł całkiem
      > spory ruch religijno-polityczny.

      To może uproszczenie. Widzę natomiast co innego - opiszę zjawisko na
      przykładzie mojej bliskiej rodziny.
      Mnie i brata pod względem religijnym wychowywali rodzice. Był Pan Bóg, Pan
      Jezus i religia na plus minus poważnie. Traktujemy sprawy wiary poważnie.
      Wobec moich dwojga kuzynów zajęła się tym babcia (chciałaby i wobec nas, ale
      przy odległości 350 km bez telefonu u niej i u nas miała małe szanse). Bozia,
      Jezusek i infantylne wierszowane modlitewki. Oboje są rozwiedzeni (śluby tylko
      cywilne po wpadkach) i obojętni religijnie.
      Bo infantylizowanie spraw wiary powoduje, że się z tej wiary wyrasta, mając ją
      za domenę dzieci i niezbyt rozgarniętych staruszek.
    • rycerzowa Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 19:10
      oczywiście, moja wypowiedż jest dalszym ciągiem dyskusji "nomen-omen"; przez
      pomyłkę utworzył się nowy watek.

      Zgadzam się, że sama obecność malutkiego dziecka wymusza niejako zdrobnienia
      ( ciuszki, pieluszki, skarpeteńki), ale jak ktoś słusznie zauważył, liczy sie
      kontekst - w tym wypadku uczuciowy - i adresat. Często tak jest,że młodzi
      rodzice mówią do siebie językiem swego dziecka, że w niektórych rodzinach używa
      się żargonu, zrozumiałego tylko przez swoich. Ale publicznie, np. na forum
      chyba powinnismy się wyrażać jak ludzie dorośli i w tej właśnie kwestii szukam
      poparcia.

      Podtrzymuję swą opinię, że zwracając się do kogoś lub o kimś przesadnie
      zdrobniale, wyraża się przez to brak szacunku. " Jestes malutki i głupiutki,
      nic nie możesz i nic nie znaczysz, nic nie mogę od ciebie wymagać, zniżam sie
      do twego poziomu, używając twojego języka, abyś mnie zrozumiał".
      Nie ma pieniążków na służbę zdrowia, niuświadomieni obywatele.
      Są młode kartofelki, babciu, na obiadek.
      Co byś zjadł synusiu, kotlecik czy jajeczko?


      Albo nieudolne naśladowanie przez niektórych dorosłych języka młodzieżowego,
      aby się okazać równiachą (jeszcze niedawno - "cool")!
      Jedno wiem na pewno, dzieci i młodzież bardzo tego nie lubią.

      Trudno zmienić czyjeś myślenie, nauczyć respektu do obywatela, dziecka,
      rodzica.Zacząć trzeba od jezyka, wszak NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO.







      • aleksandrynka Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 20:53
        ze wszystkim się tu zgadzam, ale to odbiega chyba nieco od poprzedniego wątku,
        którego ten jest kontynuacją, nie sądzisz? Tam było o forumowym wyrażaniu się o
        dzieciach, no nie będę powtarzać... Ale dyskusja fajna smile
        Pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 21:10
      Wątpię czy akurat specyficzny język zniechęca młode kobiety do macierzyństwawink
      Powtórzę za innymi: kwestia kontekstu. Czasem zdrobnienia są na miejscu, czasem
      drażnią. Jeżeli dziecko ma kontakt z rozmaitymi stylami językowymi w domu i
      otoczeniu to ani "synuś" ani "córcia" mu nie zaszkodzi.
      Mnie drażni język w pismach o pielęgnacji i wychowaniu dzieci: te maluszki,
      którym musi być cieplutko i ktore powinny czuć bicie serduszka mamusi. Wolę
      chodzić do starszych wiekiem lekarzy bo mówią konkretnie i przeważnie bez
      pieszczenia się.
      • aszar.kari Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 21:37
        Jezyk moich rodzicow ma bardzo niewiele zdrobnien, ma ich tez niewiele
        francuski a jeszcze mniej angielski, ktore sa naszymi jezykami codziennymi w
        rodzinie - uwielbiam wiec polszczyzne za wszystkie kwiateczki, Maciusie,
        fintifluszki, falbaneczki, rajstopki, Malgorzatki i cale bogactwo drzen jakie
        wywoluja smile
        Jaka tam Rycerzowa - Rycerzuniunia i tyle smile I co mi kto zrobi? ;D
        Pozdrowioneczka,
        Aszar
        • a_weasley Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 22:29
          aszar.kari napisała:

          > rodzinie - uwielbiam wiec polszczyzne za wszystkie kwiateczki, Maciusie,
          > fintifluszki, falbaneczki, rajstopki, Malgorzatki i cale bogactwo drzen jakie
          > wywoluja smile

          Jak u kogo. U mnie raczej drgawki.
      • a_weasley Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 02.03.05, 22:31
        triss_merigold6 napisała:

        > Mnie drażni język w pismach o pielęgnacji i wychowaniu dzieci: te maluszki,
        > którym musi być cieplutko i ktore powinny czuć bicie serduszka mamusi.

        To prawda. Ale zauważmy, że to przywara dość powszechna w pismach wszelakich.
        WIększość dziennikarzy wyraźnie uważa, że po co pisać "dzieci", jeżeli
        można "nasi milusińscy" albo jakoś podobnie.
        • wieczna-gosia Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 03.03.05, 09:47
          u mnie w przedszkolu dzisiaj wisial napis: informujemy ze w dniu dzisiejszym
          uplywa termin placenia PIENIAZKOW na spektakl dla DZIECIACZKOW.

          No normalnie tak sie ciesze ze PORTFELIK mialam wink))))

          Mnie nie raza wszystkie zrobnienia. Wierzba ma racje cos co ma 3 cm i jest w
          motylki to sa skarpeteczki. A niemowlak mioze miec nozke, bo nozka
          etymologicznie to mala noga po prostu.

          Najbardziej mnie wkurzaja zdrobnienia majace na celu stworzenie sztucznej
          bliskosci- czyli jajeczka na bazarze (podczas gdy jajka sa normalnej wielkosci)
          maciczka w moim brzuchu, bluzeczka, ktora kupuje w sklepie (rozmiar 48 to nie
          bluzeczka na milosc tylko bluzka smile))
          • aleksandrynka Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 03.03.05, 12:20
            Taaa, właśnie wczoraj moja mama, wnerwiona, radziła się mnie, co powiedzieć
            pani w sklepie która mówi do niej per "kochanieńka"... smile))
    • gpat Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 03.03.05, 11:35
      Prof.Miodek też się oburza.
      Ale ja wolę powiedzieć, że idziemy na spacerek niż idziemy ajci. Smoczek to
      smoczek a nie niunia, a jedzonko to nie papu.

      Słoneczko świeci- dobry dzień.
      Słońce świeci- dobry dzień.

      Z jednym się zgadzam, w miarę jak dziecko rośnie my też powinnyśmy wyrastać ze
      skarpetunek, i zacząć mu kupować skarpetki.
      A mówienie do nieogolonego gościa syneczku-ośmiesza jego samego i nic dziwnego
      że unika mamy.
      • aszar.kari Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 03.03.05, 15:32
        gpat napisała:

        > Prof.Miodek też się oburza.
        >

        No usmialam sie smile Biedny profesor Miodek - trudno sie dziwic, ze nie lubi
        zdrobnien - gdyby byl powaznym profesorem Miodem, to moze mialby zyczliwszy
        stosunek do Miodkow i innych rzeczy drobnych ;P
        Obysmy tylko zdrowi byli,
        Aszar
    • ewa2000 Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 03.03.05, 14:39
      Pewnie, że humorystycznie brzmi, jak 50 letni facet zamawia w barze" kotlecik i
      kartofelki, które popija kompocikiem", ale tak bardzo bym się nie czepiała
      zdrobnień - zwlaszcza w domach, w których są małe i względnie małe dzieci.
      A poza tym to, co uchodzi w 4 ścianach własnego mieszkania nie zawsze jest
      odpowiednie na zewnątrz.
      To samo dotyczy np. zdrabniania imion. W domu żona może nawet do całkiem
      dorosłego męża mówić Walduś, ale w towarzystwie osób trzecich niech on już
      raczej będzie Waldkiem, zaś dla ludzi prawie obcych Waldemarem lub panem
      Waldemarem.
      P.S. Przyjrzyjcie się niektórym nickom.
      • aleksandrynka Re: odpowiednie dać rzeczy słowo 03.03.05, 17:43
        P.S. Przyjrzyjcie się niektórym nickom.


        smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka