Dodaj do ulubionych

klinika w bytomiu!!!!!

06.06.07, 18:36
czy któraś z was rodziła w klinice położnictwa i ginekologii w bytomiu na
batorego??? jakie są wasze opinie na temat tego miejsca? co sądzicie o
lekarzach i położnych. ile kosztuje cc na życzenie?? dzięki za wszytkie informacje
Obserwuj wątek
    • sylwia489 Re: klinika w bytomiu!!!!! 07.06.07, 11:06
      Czesc dwa lata temu w tym szpitalu urodzilam córeczke. Jeszcze w ciąży mialam
      mieszane uczucia co do tego szpitala slyszalam wiele opinii na jego temat w
      wiekszosci byly one negatywne Przed porodem postanowilam tam pojechac
      na "wywiad" bylam wtedy zainteresowana porodem w wodzie niestety ze wzgledu na
      problemy zdrowotne musiałam z tego pomyslu zrezygnowac. Koszt takiego porodu
      okolo 300zl polozna tlumaczyla tym, ze tak naprawde to bardzo drogie sa srodki
      dezynfekujace. Sala do porodu w wodzie wyposazona w nowoczesny basen
      Poinformowano mnie o wszystkim, co bede potrzebowala w czasie i po porodzie, we
      wlasnym zakresie musialm kupic podklady, poproszono mnie abym kupila oliwke
      dla dzieci. Co do samego porodu polozne i lekarze mili, no ale moze akurat
      trafilam na mily personel wiadomo ludzie sa rozni i roznie to czasami bywa. Mąż
      mógł byc przy mnie caly czas do czasu kiedy zawiezli mnie na sale operacyjna na
      cesarskie ciecie (mialam znieczulenie ogolne) dlatego maz musial poczekac na
      zewnatrz ale jak tylko przyszla na swiat nasza coreczka zaraz mu ja pokazali i
      zawinieta w rozek dali na rece. Po cesarce trafilam na sale pooperacyjna gdzie
      bylam pod fachowa opieka pielegniarek. Na drugi dzien rano przyniesiono mi moje
      malenstwo polozna poinformowala mnie o pierwszym karmieniu pomogla przystawic
      do piersi. Rehabilitantka pomagala wstawac, chodzic, bo na trzeci dzien
      przeniesiono mnie juz na sale poprodowa, gdzie córeczkę miałam cały czas przy
      sobie, polozna za kazdym razem pytala czy wziasc dziecko na karmienie (z
      poczatku jak to czasami bywa po cesarce mialam problemy z pokarmem, potem gdy
      wszystko sie uregulowalo doradzono mi i pokazano rozne sposoby przystawiania
      do piersi. Codziennie podczas obchodu pediatra badala dzieci i w razie
      jakichkolwiek watpliwosci udzielala informacji i doradzala (w moim przypadku
      mala miala strasznie sucha skóre wiec doradzila mi linomag) Odwiedziny odbywaly
      sie w osobnym pomieszczeniu gdzie mogłam zabierac mala ze soba zeby tatus i
      najblizsza rodzina mogly sie nia nacieszyc. Przy drugim porodzie juz nie bede
      miala watpliwosci jaki szpital wybrac, „nie zawsze taki diabel straszny jak go
      maluja” Za poród rodzinny można zapłacic z własnej woli. Jesli masz jeszcze
      jakies pytania pisz ,chetnie odpisze
      Pozdrawiam
      Sylwia
      • mirkad Re: klinika w bytomiu!!!!! 07.06.07, 19:36
        ja nie polecam.
        Znam niemal wszystkie oddziały kliniki i nigdy z własnej woli bym tam nie
        wróciła. Poród tam na szczęście mnie minął ale moja kuzynka rodziła tam 2
        razy w odstępie 2 lat i obydwa porody wspomina nie najmilej - za każdym razem
        wyszła po cesarce na własne życzenie. Niestety musiała tam rodzić ze względu
        na swoją chorobę która komplikowała przebieg ciąży. Ale jej opinie są
        jednoznaczne: opryskliwe położne i siostry na oddziale, dokarmianie na siłe
        dzieci butlą nawet jeśli nie ma problemów z karmieniem piersią, jej mężowi nie
        pokazali dzieci po porodzie (też mieła cesarkę)- musiał się upominać, pediatra
        codziennie pytał dlaczego nie widzi jej karmiącej piersią i kuzynka musiała
        przypominać że przecież dziecko (pierwszy poród) jest w stanie ciężkim i
        zostało przewiezione do Zabrza, przy monitorowaniu stanu dziecka (kilka dni
        przed cesarką) 3 dni dopytywała się o wyniki badań wód płodowych wreszcie się
        okazało że zapomnieli ich wysłać do laboratorium - po karczemnej awanturze
        zrobionej przez moją kuzynkę pielęgniarka stwierdziła że przecież może się
        zdarzyć i zapomnieć (!!!) - łaskawie zrobili jej dodatkowe usg żeby się upewnić
        że dziecko jest na tyle w dobrym stanie że z cięciem można jeszcze poczekać.
        Moje osobiste doświadczenia są nieco inne ale pobyt tam też wspomina jak
        najgorzej. Mogę polecić szpital w Świętochłowicach i jego szkołe rodzenia.
        • lina00 Re: klinika w bytomiu!!!!! 07.06.07, 21:51
          Czytam wszytsko co dotyczy kliniki w Bytomiu i mam mieszane uczucia. Z uwagi na
          moją chorobę - cukrzyca musze zaufać tamtejszym specjalistom. Szukam mamy,
          która mając cukrzyce jeszcze przed ciążą pzoostawała pod opieką tanmtejszych
          lekarzy i rodziła własnie w Bytomiu. Chcę uwierzyć, ze diabetyczka może urodzić
          zdowe dziecko.
    • 34ol Re: klinika w bytomiu!!!!! 07.06.07, 23:06
      Pierwsze dziecko rodziłam w klinice przy Batorego 6 lat temu, drugie w szpitalu
      w Pszczynie- całkiem niedawno. W Bytomiu chodziłam do dr Zamłyńskiego, przed
      porodem byłam tydzień na jego oddziale z powodu objawów gestozy. Moim zdaniem
      minusem kliniki było to, że to taki kombinat: na patologii ciąży w jednej sali
      było nas osiem. Na cały oddział- jedna łazienka. Natomiast personel jego
      oddziału- bardzo troskliwy. Na porodówce kilka godzin spędziłam na sali
      ogólnej, gdzie łóżka (trzy) wcale nie były osłonięte, stąd widziałam co się
      dzieje u sąsiadek, słyszałam też bardzo niestosowne komentarze pewnej, znanej z
      tego, pani doktor... Mężowie mogli być obecni na tej sali, a przejść od drzwi
      do ostatniego łóżka mogli jedynie od strony nóg pacjentek. Mój mąż, czekając na
      korytarzu, pomagał przejść do sali rodzącej już kobiecie, którą ktoś wypuścił z
      izby przyjęć samą do windy. Teraz kilka słów na plus. Mogłam kilkakrotnie
      korzystać z wanny (w której odbiera sie tam porody)- położna zaprowadziła mnie
      tam wcześniej niż mi zapowiedziano, nalała też nieco cieplejszej, niż się
      zaleca, wody- na moją prośbę. Oczywiście cały czas monitorowała tętno dziecka.
      Ale od razu dodam, że wcześniej byłam "polecona" przez znajome pań położnych.
      Mój poród oceniam jako odebrany bardzo fachowo, ale bez "sentymentów". Żeby
      tylko nie towarzyszyły mi te dodatkowe osoby, np. salowe podpierające ścianę,
      czy pani z administracji, która przybiegła wypełnić dokumentację, kiedy ja
      jeszcze leżałam na łóżku porodowym, z nogami na podpórkach... Oddział
      położniczy wspominam źle: dużo kobiet na jednej sali i jedna łazienka, poranne
      obchody (pochody) lekarskie, strofowanie studentów przez panią doktor przy
      pacjentkach. Nie umiałam przystawić dziecka do piersi, na szczęście była obok
      dziewczyna, której szło to lepiej i pokazała mi, jak moje dziecko potrafi ssać.
      Mam nadzieję, że od tamtego czasu w klinice zaczęto uwzględniać również
      psychologiczne potrzeby pacjentek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka