Dodaj do ulubionych

Między skurczami partymi - co robiłyście?

20.06.07, 10:07
Drugi poród miałam lekki, fakt ostatnie 10 min, parcie było mało przyjemne.
Mąż mi przypomniał co robiłam kiedy był czas pomiędzy parciem i trochę wydaje
mi się było śmiesznie. Położna kazała już przeć, a ja z pytaniem: ale jest
rozwarcie? Na 10 cm?, Kolejne parcie a ja: jeszcze nie, chwileczkę, to taki
mały skurcz (oczywiście ściema, byłam przerażona i chciałam opóźnić). Kolejna
przerwa w parciu a ja: Hmmm, co by tu zrobić żeby nie bolało, pomyślmy. Potem
już już dziecko wychodziło a ja prosiłam: wody, wody, bo nie dam rady. I na
koniec: Proszę otworzyć okno, bo mi duszno i zemdleję. Na co usłyszałam:
Niestety nie można, bo dzidziusiowi powieje... No i wyszła z brzucha mała
istotka. Łzy w oczach i wszystkim dziękowałam. Dlaczego podczas porodu rozum
nam odejmuje i zachowujemy się tak, jak sie same nie spodziewamy?? Podczas
pierwszego mówiłam: Chcę do domu, nie będę już rodzić, Marek, chodź idziemy -
ale to chyba standart.
Obserwuj wątek
    • kasiaba1 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 20.06.07, 10:19
      Ja chciałam żeby mi zrobili przerwę i ciągle się tego domagałam smile
      A podczas rozwierania przebiłam chęci pójścia do domu bo błagałam lekarza żeby
      mnie zabił- dzisiaj to mnie nawet śmieszy.
      PS.Po kilku parciach zrobili mi "przerwę" i zawieźli na cesarkę bo dziecko ani
      myślało schodzić w dół.
      • goosiaa3 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 20.06.07, 10:24
        ja zaraz po urodzeniu syna mowilam wszystkim na oddziale ze mam dziecko (jakby
        nie wiedzielismile)))
    • kala1985 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 20.06.07, 14:10
      Po długim porodzie czekała na naastepny zeby juz urodzic w koncu
    • anialit Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 20.06.07, 14:13
      Przy pierwszym dziecku, gdy główka już wychodziła powiedziałam położnej, że
      muszę iść do toalety na siusiu, a do męża "CO TY MI ZROBIŁEŚ!!!!!"
    • arnika15 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 20.06.07, 15:50
      Czekałam z przerażeniem na kolejny skurcz. Rodziłam już kilkanaście godzin,
      parcie trwało ponad półtorej godziny, myśłałam,że się nigdy nie skończy i że
      nigdy nie urodzę. Nie miałam siły nic mówić, no może czasami mówłam "pomocy,
      ratunku".
    • stara_dominikowa ja między skurczami.. 20.06.07, 16:23
      .. w squasha grałam
      • 24lena jak Ty to zorganizowalas :DDD 20.06.07, 16:48
        podziel sie...przy nastepnym porodzie sobie czas urozmaice smile)
    • dmgr Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 20.06.07, 22:32
      Normalnie nie pamiętam nawet mi głupio pytać męża bo pewnie jakieś głupoty
      gadałam albo coś, ciekawe jak teraz będzie.
      • magdulichaa Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 20.06.07, 22:43
        przy pierwszym porodzie mówiłam "nie, nie NIEEEE koniec ja juz nie dam rady idę
        do domu, o boże! jak mam nie przeć jak muszę, cholera pomoże mi ktoś???? położna
        mówi oddychaj a ja nie dam rady nie mam powietrza o rany już prawie 14 ta
        (jakby to było ważne)
        a przy drugim dziecku prawie cały czas się darłam "kobieto(do położnej) co ty z
        moja cipką robisz!!!!!!!!!! )tego akurat nie pamiętam maż mi mówił)
        odbiera kobiecie rozum naprawdę
    • limmar Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 21.06.07, 10:44
      Ja nic specjalnego ale mój mąż głaskał mnie po ramieniu i mówił: "nie boli, nie
      boli, kupię Ci bułeczkę drożdżową" i tak cały czas. Najbardziej bezsensowne
      zdanie jakie słyszałam... Bolało jak cholera a bułki drożdżowe rzeczywiście lubię.
    • gaazelaa Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 21.06.07, 11:35
      Przysypiałam bo już 1sza w nocy była a ja zwykle wcześnie chodzę spać. A jak
      czytałam wcześniej,że niektóre kobiety tak robią,to stwierdziłam,ze to jakaś
      ściema, bo to niemożliwe przecież. A jednak możliwe.
      • polpotworek Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 22.06.07, 12:59
        Dziewczyny jesteście świetne. Jestem w 21tc i czasem przewijaja mi sie juz
        mysli o rozwiązaniu a Wasz wątek rozbawil mnie do łez. Dzieki smile))
    • mamanka Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 24.06.07, 20:51
      Ja przy pierwszym porodzie parłam (na znieczuleniu zzo, więc nie pamiętam, żeby
      mnei bolało) bo miałam przemożną potrzebę parcia i chyba wydawalam przy tym
      jakieś takie gardlowe niskie dźwięki, ale dziecko nie chciąło się wstawić, więc
      szybko zdecydowano o cesarce, bo spadało tętno. Pamiętam tylko tyle, że jak
      jechałam na salę operacyjną to ciągle chciało mi się przeć a ONI WSZYSCY mi
      tego zabraniali, kazali mi ziajać jak pies, żeby tylko przeczekać skurcze
      parte.To było gorsze niż następny poród drogami natury, do tego bardzo bolesny.
      Przy drugim z kolei nie umiałam dobrze przeć, odruchowo nabierałam powietrza w
      policzki, aż popękały mi naczynia krwionośne na całej twarzy. Chyba się nie
      darłam a jak wreszcie usłyszałam, że dziecko się wstawia i jak je urodziłam, to
      krzyknelam do męża "udało się!!!", on się popłakał a ja stwierdziłam, ze robimy
      następne. Teraz to mi się wydaje głupie, bo rodziłąm w wielkich bólach, byłam
      chyba w jakiejś euforii cy cuś. I oczywiśćie wszystkim dziękowalam na około i
      ciągle żartowałam z lekarzem który mmnie szył, chociaż wcale nie było do
      śmiechu, bo pękła mi szyjka, pochwa, nacięli mi krocze i straciłąm 300 ml krwi.
      I jeszcze robili mi łyżeczkowanie macicy. CIągle pytałam co mi robią i byłam w
      świetnym nastroju. Za miesiąc rodzę trzeci raz i jestem bardzo ciekawa jak
      teraz będziesmile)
    • agusia99 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 24.06.07, 23:55
      ja spałam! Na sam koniec miałam dużo siły. Aga
      • anula_c Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 25.06.07, 09:45
        Ja z przerazeniem czekalam na kolejny skurcz, zbieralam sily, a bylam juz slaba
        jak mucha;p Ale pamietam ze krzyczalam tez "dzidzia wyskakuj wreszcie";p
        • shiva772 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 25.06.07, 21:25
          Przypomniałam sobie, że raz się rozdarłam że ja chcę umrzeć za co po porodzie
          położna mnie opierdzieliła jak Święty Michał diabła. No i darłam się ale nie
          za mocno tak raczej dla zebrania sił smile)
    • gandzia4 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 26.06.07, 09:47
      Kurcze u mnie za szybko idzie i nie mam czasu na gadanie głupot. Pierwszą córę
      jak rodziłam to przy pierwszym parciu stęknęłam a położna na to "ty nie stękaj
      ty przyj" no to już cicho byłam a skurczy partych było raptem 4 i trwało to
      wszystkiego niecałe 10 minut. Z syniem to pamiętam, że między parciami mężowi
      miłość publicznie wyznawałam i kazałam mu się nie martwić bo to daje się
      przeżyć, cała akcja też trwała 10 minut. Z najmłodszą córą pierwszy party
      przełaziłam na czterech po podłodze, bo łózko dopiero dla mnie szykowali. Od
      momentu jak wlazłam na łóżko zdążyłam tylko głośno zawołać męża, który czekał na
      korytarzu, bo położna odmawiała "po co macie tracić pieniądze". Po dwóch
      parciach mała była na świecie, ale tym razem nie było wesoło i radośnie. Malutka
      jako wcześniak z problemami z oddychaniem została szybko zabrana do sali
      reanimacyjnej gdzie spędziła pierwszą dobę.
      Tym razem prawdopodobnie będę miała cc ponieważ przed ostatnim porodem odkleiło
      się łożysko i mała zdążyła na ten świat w ostatniej chwili, więc raczej nie będę
      nic ciakawego robiła tylko spaławink)
    • ella_23_84 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 26.06.07, 15:37
      ja pamiętam tylko wymioty i mój krzyk że nie dam rady
    • budzik11 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 27.06.07, 00:23
      Nic nie robiłam, odpoczywałam i czekałam na następny skurcz, parte już tak nie
      bolały, zresztą były może 3-4, II faza trwała max 10 minut. Dla mnie najgorsza
      była I faza z bólami krzyżowymi i masaż szyjki.
    • damap Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 27.06.07, 08:57
      Skurcze do 7 cm rozwarcia nie były jakieś straszne, rozmawiałam z męzem,
      połozną, mamą przez telefon. Było sympatycznie- poprosiłam położną, żeby
      zrobiła mężowi kawę, bo widziałam, że odpływa... kupił sobie bułkę słodką i
      zajadał i cały czas żartowalismy z położną... Żarty się skończyły jak rozwarcie
      sięgało 7-8 cm- najgorsze bóle, czułam jak dzidzia wkręca sie w kanał rodny,
      ułozyli mnie na boku z nogami rozkraczonymi jak nozyce i tak półtorej godziny
      wieeeelkich bóli Cały czas powtarzałam "nie dam rady, nie dam rady, nie dam
      rady", a mój mąż do położnej "Moja żona zawsze taka pesymistyczna" i
      powtarzał "dasz radę, dasz radę"... Bóle parte za to w ogóle mnie nie bolały,
      poczulam jakąś wielką ulgę, trwały zaledwie 15 min. Za to ciągle
      powtarzałam "czy mam oczy otwarte?, czy mam oczy otwarte?" - jakbym sama nie
      wiedziała, że mam je otwarte smile) Miałam bzika na tym punkcie- minusowa wada
      wzroku, położna przed porodem pointruowała mnie, żebym podczas parcia nie
      zamykała oczu. Podobno wytrzeszczałam je jak ropucha smile) A poza tym kilka
      jeszcze dziwnych moich zachowań- podobno wszystkich przepraszałam za swoje
      zachowanie, stanowczo zażądałam np. pokazania łożyska- musiałam sama zobaczyć
      czy jest całe- a przecież w ogóle o tym pojęcia nie mam, 10 razy pytałam o wagę
      dziecka, a i tak po chwili nie pamietałam ... oj działo sie tej nocy, działo smile
      • mama_frania Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 27.06.07, 12:15
        Ja chyba tylko "odpoczywałam" przed kolejnym skurczem. Synek urodził się w
        trzecim czy czwartym skurczu (więc bardzo sprawnie), ale ja byłam juz po 20
        godzinach porodu i nie bardzo miałam siłę robić cokolwiek innego. Pamiętam, że
        jak parłam to mąż się nade mną pochylał i cos tam mi mówił (pewnie mnie
        dopingował). Przyznam, że jakoś miałam ochotę go zdzielić, bo mnie to gadanie
        denerwowało smile
    • viewiorka Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 27.06.07, 13:50
      Ja skurcz party poczułam tylko jeden. Potem kazali mi wleźć na fotel
      i przeć. Skurczy wcale nie czułąm i parłam kiedy położna kazała. A właściwie
      chciałąm się z tego parcia wykręcić, bo nie czułam skurczu i mówiłam:
      "jeszcze nie, nie chce mi się".
      Mąż się potem z tego śmiał, położna i tak kazała przeć a ja naprawdę NIC NIE
      CZUŁAM!!!
    • klumcia_2 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 01.07.07, 21:23
      ja pamiętam jak mówiłam "dziecko wychodzi, ono zaraz wypadnie" i ręką próbowałam
      je łapać i co chwile pytałam "długo jeszcze", "która godzina" a skurczy partych
      nie czułam i dlatego podłączyli mi oksytocyne i parłam tylko kiedy połozna
      kazała, a Błażej nie chciał wyjść i jak zobaczyłam lekarza z kleszczami to
      odrazu wypchnęłam maluszka na świiat i mówiłam do niego "nie wkładaj tego we
      mnie, dam radę" a potem szycie po dwóch nacięciach ok 20 minut i ciągle do
      lekarza "już ostatni raz, proszę" (to było najgorsze blee). Teraz się z tego
      śmieję.
    • magdalena6911 Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 01.07.07, 21:40
      Oj aż się popłakałam ze śmiechu czytając wszystkie wypowiedzi!!!! wink)))))
      Myślałam,że tylko ja tak rozrabiałam na porodówce. Podczas przebijania pęcherza
      płodowego podrapałam lekarkę i darłam sie ile wlezie. Potem chodziłam po
      korytażu i klęłam. Błagałam o znieczulenie. I w koncu je dostałam. Pomiędzy
      skurczami spałam, a potem w krzyk i do parcia. I tak zleciało ok 60 min.
      Podłączyli mi oxytocynę i poszło szybciej. Oczywiście stwierdziła, że to
      kiepski pomysł aby dzidzia wychodziła "tamtędy" że jakieś kalapki w brzuchy
      powinny być smile))) Oj wymyślałam. Teraz się z tego śmieję ale wtedy do śmiechu
      mi nie było! Pozdrawiam
    • denea Re: Między skurczami partymi - co robiłyście? 01.07.07, 21:51
      Między partymi to chyba już nic smile) Były świetne ! Czułam taką ogromną potrzebę
      parcia i generalnie ulgę bo wiedziałam że już blisko więc było super. A, no i
      nie bolało w końcu. Zresztą króciutko to trwało, tych skurczy było zaledwie
      kilka.
      Gorzej było wcześniej, pod koniec I fazy porodu tak gdzieś od 7-8 centymetra
      rozwarcia. Te cholerne skurcze tak mnie męczyły, że między nimi dawałam radę
      się zdrzemnąc i chyba nawet coś mi się śniło. A wcale nie było późno bo mały
      urodził się o 21.50, więc sama się sobie trochę dziwię. W cichości ducha byłam
      bardzo wdzięczna mężowi że się taktownie zamykał w czasie przerw. Tylko jak
      miałam skurcze ciągle powtarzał "Oddychaj, oddychaj"
    • eyes69 Mi rozumu nie odebralo 01.07.07, 22:44
      A partych mialam przez godzine.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka