Chciałabym zapytać Was jak to jest z tym łaknieniem?
Czy cały czas myślicie o słodyczach? Czy przejście koło cukierni jest dla Was
wyzwaniem? Być może są to naiwne pytania, ale staram się określić, czy
nieodparta ochota raz, dwa razy w miesiacu na coś słodkiego (zazwyczaj
przechodzi po sałatce z selera, marchewki i jabłka albo po 5 herbatnikach)
jest jakimś upominaniem się o swoje przez Candide, czy jest to normalny
odruch organizmu?