Od dluzszego czasu nie potrafie pogodzic sie z mysla, ze go stracilam, ze
odszedl, ze jest z inna...
chociaz dziela nas kilometry, to nadla gleboko wierze i mam nadzieje, ze to
nie jest skonczone. on jest z czestochowy, ja mieszkam po drugiej stronie
odry.
czy jest sens walczyc o ta milosc! czy mezczyzni naprawde potrafia kochac,
tak jak my kobiety, bezgranicznie, do bolu!!!!???
zwracam sie o pomoc do mezczyzn
kto wie, moze to ty okazesz sie wlasnie NIM, za ktorym tak bardzo
tes...