W czwartek moja malzowinka i jej szefowa wpadly na pomysl wyjazdu. Zostalem o tym poinformowany w poludnie. Po poludniu dowiedzialem sie, ze do Wiednia. Przelknalem to jakos. Zona juz "upchnela dzieci" i byla gotowa. Zadalem pytanie czy kupily bilety na aeroplan lub chociaz kolej zelazna. Nic z tych rzeczy. Wybor padl na znakomicie zakonserwowanego mercedesa w124 szefowej. Rocznik 1992. Mercedesa, nie szefowej, ale tez w dobrym stanie - szefowa, nie mercedes. No wiec wracajac do mercedesa. Do...