Jestem zdesperowana okrutnie, bo mi to paskudztwo w pochwie dokucza (swędzi,
upławów trochę), a żadnych specyfików z antybiogramu wziąć nie mogę (jestem
matka-Polka-karmiąca, więc nie chcę otruć dziecka). Wyczytałam poprzednie
posty na ten temat, ale nie chcę sobie sama leków dawkować. Stąd prośba o
radę - co i w jakim dawkowaniu mogłabym zastosować coby się rzeczonego
świństwa pozbyć? Wzrost 160, waga 50 i życie w biegu niestety ze wskazaniem
na niedobór snu i chroniczne zmęczeni...