Parę miesięcy temu był taki fajny felieton Roberta Silverberga.
Silverberg jest ateistą, zresztą nie wierzę, zeby ktoś tkwiący w jakiejś
religii mógł napisać dobre opowiadanie fantastyczne.
Pisze o "Słowniku bogów i bogiń, diabłów i demonów" niejakiego Manfreda Lurkera.
Strasznie się obśmiałam. To 394 strony alfabetycznego spisu różnych bogów od
Aatxe do Zu. Z całego świata, ze wszystkich epok.
Ciekawe, czy można to dostać w Polsce.
Biedny Jehowa znalazł sie obok Julunggula, Jabr...