Dodaj do ulubionych

Świadectwo cudów

17.04.18, 04:51

Na konkurencyjnym forum religijnym - "Chrześcijaństwo" jakiś uczestnik na tamtym forum zadał dość ciekawe pytanie, które zacytuję:

"Czy byliście kiedyś świadkami zjawisk nadprzyrodzonych ? Czy widzieliście lub doświadczyliście osobiście uzdrowienia , wskrzeszenia , uwolnienia od opętania ?"

Może na tym forum są osoby, które były osobistym świadkiem jakiegoś wskrzeszenia, uzdrowienia itd. Chodzi o zjawiska nadprzyrodzone. Ciekawy temat.
Ja byłem tylko jakby osobistym świadkiem wpływu modlitwy na rzeczywistość, co można uznać za cud. Ten wypadek znam dokładnie z opowiadania pewnej znajomej pani, której można wierzyć. Jest to samotna kobieta, tak z "oka" ~ 40-50 lat, nigdzie nie pracowała, była tz. gospodynią domową przy mężu. Mąż jej zmarł i ona obecnie ma bardzo małą rentę po mężu, ten brak finansowy do egzystencji powoduje u niej stały stres i chroniczny ból głowy.
Jest wierząca, katoliczka, ale niepraktykująca. Twierdzi, że na praktyki religijne ma jeszcze czas. Z pewnych powodów została wybrana przez dalszą swoją rodzinę na chrzestną. Tego odmówić nie można ale wiąże się to z koniecznością spowiedzi, komunii, rekolekcji itd. Wszystko to zaliczyła i pomyślała sobie, że jeżeli już jest jakby bezgrzeszna na daną chwilę, może to wykorzystać także dla siebie. Jak wiadomo, na ból głowy jest najlepszy przybytek, od którego głowa nie boli. Postanowiła poprzez modlitwy uprosić jakąś dla siebie wygraną w lotto.
Nigdy w to nie grała. Przez 2 tygodnie codziennie chodziła do kościoła, modliła się, w domu odmawiała różańce, koronki i wszystko co tylko możliwe. Tak mnie poinformowała o tej swojej sprawie i sam byłem ciekaw dalszego efektu. W końcu poszła do kolektury i nie mając pieniędzy wykupiła tylko jeden zakład i to na "chybił-trafił". I trafiła !!!, trójkę. Wydała 3 zł dostała 10 zł. Widać jej modlitwy wystarczyły tylko na tyle, ale cud był. Wynika z tego, że jakby intensywnie modliła się np. przez 1/2 roku każdego dnia, to może 4 by trafiła.
O 5 i 6 nie ma co myśleć, życia by nie starczyło na modlitwy. Niebo jest dość chytre na pieniądze.
Obserwuj wątek
      • kociak40 Re: Świadectwo cudów 22.04.18, 07:29
        dunajec1 napisał:

        > Cuda byly ale sie skonczyly.

        To było bardzo dawno. Taka wieść się rozniosła, że koło Puław, na jakimś drzewie NMP się ukazuje. Sąsiad mieszkający na klatce schodowej w bloku vis a vis, mający bardzo religijną i praktykującą żonę zaproponował mi aby pojechać z nimi do tego cudu samochodem (oni nie mają samochodu, sam sąsiad dość trunkowy). Odmówiłem, bo w cuda nie wierzę. Pojechali oboje pociągiem. Po powrocie z ciekawości spytałem się sąsiada co on widział i co widziała jego bardzo religijna i praktykująca żona. On nic nie widział, tylko samo bardzo duże rozłożyste drzewo. Natomiast jego żona widziała czapeczkę papieża na tym drzewie. Dziwne, on człowiek trunkowy (jak się mnie przyznał na podróż pociągiem wziął ćwiartkę wódki), nie zasługiwał aby coś zobaczyć oprócz tego drzewa, natomiast jego tak religijna żona tylko zasługiwała aby czapeczkę papieża zobaczyć? Codziennie lata z różańcem do kościoła i tylko zasłużyła na czapeczkę? Jak jej się spytałem o tą czapeczkę, którą widziała, to przyznała się, że trochę widziała, trochę nie widziała, nie jest pewna. Jakiś absurd i paranoja z tą czapeczką.
        • dunajec1 Re: Świadectwo cudów 22.04.18, 13:04
          " Na Dursztynie kosciol maly, jest tam tylko ksiadz wikary
          czasem sie tam cuda dzialy
          drzwi sie same otwieraly....
          jak je baby popychaly
          same dzwony tam dzwonily....
          gdy dziad ciagnal z calej sily
          ......"
          No! , a reszty to juz nie pamietam, piekna to byla piosenka o cudach ktora maz mojej ciotki zawsze spiewal na weselach, nawet to mnie uczyl, ale jakos zapomnialem juz, ech.
          • kociak40 Re: Świadectwo cudów 23.04.18, 21:23

            Kilka lat temu byłem osobistym świadkiem może nie samego cudu ale przygotowania do niego. Był to dzień przed Bożym Ciałem gdzie przygotowywali ołtarz do mszy dla procesji w dniu następnym. Przechodziłem obok i zobaczyłem ten ołtarz w budowie. Kierownikiem tej budowy był facet (z oka ~ 55 lat), który poruszał się na dwóch kulach. On kierował tym zespołem pań, które ubierały ołtarz. Wydawał komendy - rozwinąć więcej dywan! Te wazony z kwiatami wyżej! Ten obraz na prawo, gromnice na lewo! itd. Poruszał się o dwóch kulach i wydawał polecenia. Po kilku godzinach wracałem i znowu przechodziłem koło tego ołtarza ulicznego. Ołtarz był już gotowy i ten sam facet latał w koło ołtarza już bez kul i fotografował ołtarz aparatem. Robił zdjęcia z różnych pozycji, przyklękał, kucał, poruszał się szybko i już bez kul.
            Kule stały dalej przy płocie, jedna oparta o płot, druga leżała na ziemi. Już były niepotrzebne. Tam jeszcze przy ołtarzu nic się nie odprawiało, nie było modlitw, było to tylko przygotowanie do cudu. Taka próba generalna na cud w dniu następnym.
            Nie chodzę na żadne uroczystości religijne więc już tego cudu w dniu następnym nie oglądałem, ale samą próbę generalną dobrze oceniłem i sam cud musiał także zrobić dobre wrażenie. Kościół (w pobliżu tego ołtarza ulicznego) jest sanktuarium, a jak wiadomo w sanktuarium dzieją się takie cuda, że przechodzi to ludzkie pojęcie.
    • suender Re: Świadectwo cudów 24.04.18, 07:37
      kociak40 17.04.18, 04:51

      > Może na tym forum są osoby, które były osobistym świadkiem jakiegoś wskrzeszenia,
      > uzdrowienia itd. Chodzi o zjawiska nadprzyrodzone. Ciekawy temat.

      Pytaniem nie jest czy są takie osoby, ale jak one mają udowodnić prawdziwość swego świadectwa, dla niewiernych?
      Przecież niewierny może podważyć każde świadectwo jako nieprawdziwe.

      Z powyższego dictum rodzi się kolejne pytanie:

      Jak w końcu powinna osoba doświadczająca rzeczy ze świata transcendencji wyrazić swe świadectwo, by niedowiarkowie je przyjęli za prawdziwe ??

      Dopóki na to pytanie niewierni nie dają odpowiedzi, to apel do takich prawdziwych świadków jest bez przedmiotowy, a niedowiarkowie mogą sobie dalej wymyślać swoje kolorowe pseudo doświadczenia dla zabawy i doznawać dreszczyku emocji.

      Pozdr.
      • kociak40 Re: Świadectwo cudów 24.04.18, 13:10
        Oczywiście, masz rację i ja o tym wiem. Chodzi o to aby poznawać odczucia innych w zjawiskach nadprzyrodzonych.
        Dam przykład. Ktoś twierdzi, że widzi anioła. Nawet może to widzieć kilka osób. Nie jest to dowód, że taki anioł się ukazał.
        Musiałaby to zarejestrować kamera filmowa, która nie ma odczuć ani nie popada w zbiorową halucynację. Dowód ten dotyczyłby tylko tej osoby lub osób, które to zobaczyły i sami sfilmowali. Dla innych, którzy w tym nie uczestniczyli, też dowodem by nie było, bo mogłaby to być tylko inscenizacja lub obróbka zdjęcia w programie graficznym. Podsumowując, jakby Tobie ukazał się anioł i coś przemówił, to jakbyś sam zrobił zdjęcie i na magnetofon nagrał dźwięk, wtedy tylko sam miałbyś dla siebie dowód. Można też dać przykład, zjawiska nadprzyrodzonego, które byłoby niepodważalne dla innych.
        Np. ktoś w wypadku stracił nogę, jest z tego powodu kaleką i jest na rencie inwalidzkiej. Ludzie postronni znają tą osobę, komisja lekarska stwierdziła to kalectwo, ma to kalectwo od wielu lat i wszyscy co go znają i widzieli to, nie ma jednej nogi. Nagle po jakich modlitwach ta osoba "odzyskuje" nogę, już nie jest kaleką. Komisja lekarska stwierdza brak kalectwa i zabiera rentę inwalidzką, musi iść do pracy. Taki cud jest wtedy niepodważalny, dla niego, jego rodziny i jego znajomych.
        Poznali to wszyscy nie z opowiadań ale z rzeczywistości. Problem tylko w tym, że takich cudów nie ma.
        • suender Re: Świadectwo cudów 24.04.18, 19:56
          kociak40 24.04.18, 13:10

          > Musiałaby to zarejestrować kamera filmowa, która nie ma odczuć ani nie popada w zbiorową halucynację.

          Nawet jak by to nadprzyrodzone zjawisko nagrała kamera filmowa, to przeciwnicy powiedzą, że film jest zmanipulowany.
          Takim przykładem jest film z lądowania na Księżycu sprzed lat. Wielu uważa do dziś dnia, że ten film został nagrany w studio filmowym, a nie na Księżycu.
          Podobną maskaradę można odegrać z każdym zjawiskiem nadprzyrodzonym.

          > Problem tylko w tym, że takich cudów nie ma.

          Są takie! Na nic się zdaje Twoje zaklinanie.
          Niektórzy podobni do Ciebie się już o tym przekonali.
          Zmienisz zdanie jak Ci się takie coś przytrafi.

          Pozdr.
          • kociak40 Re: Świadectwo cudów 24.04.18, 21:43

            Ciężko się z tobą dyskutuje, jakoś "nie chwytasz". Przecież dokładnie opisałem z tą kamerą i zdjęciami, a Ty powtarzasz swoje jakbyś mojego tekstu nie czytał. Jak chcesz ze mną dyskutować to wpierw odpowiedz na zadane tobie pytanie -
            "ile jest całka z dw"? Po tym poznam stopień twego wykształcenia, bo widzę, że incognito chcesz udawać inteligenta.
            Chcesz udawać orła będąc kurą.
            Nawet w otoczeniu twoich znajomych nie masz nikogo, aby Ci to powiedział. Znajomych ma się także na swój poziom.
            Na zakończenie piszesz - cytuję:
            "Są takie! Na nic się zdaje Twoje zaklinanie."
            Jak osobiście spotkam się z faktem, że komuś, kto nie miał ręki lub nogi i to widziałem osobiście, a później zobaczę, że już posiada tą brakującą kończynę, to oczywiście, że uwierzę w cud. Jeżeli Bóg może wskrzeszać zmarłych, to odrost nowej nogi lub ręki powinien dla Niego tylko drobiazgiem.
            • pocoo Re: Świadectwo cudów 27.04.18, 09:13
              kociak40 napisał:

              > Jak osobiście spotkam się z faktem, że komuś, kto nie miał ręki lub nogi i to w
              > idziałem osobiście, a później zobaczę, że już posiada tą brakującą kończynę, to
              > oczywiście, że uwierzę w cud.

              Cud chirurgii.Widziałam i wierzyć nie muszę.
                • pocoo Re: Świadectwo cudów 27.04.18, 19:07
                  dunajec1 napisał:

                  > Kiedy Kociak mowi o odrosnieciu a nie o przeszczepie.

                  A wiesz...że ja to wiem, dlatego napisałam o cudzie chirurgii.
                  Szkoda ,że Kociak zobaczyć nie może cudu z Calandy, ponieważ było to w 1640 roku.A i też nie było to odrośnięcie, a przywrócenie ( cokolwiek to znaczy) amputowanej nogi.
                  Łoj, jaki cud.

                  • kociak40 Re: Świadectwo cudów 27.04.18, 22:12
                    Bez cudów można żyć, z cudami jest gorzej. Wierzący religijnie muszą mieć cuda, bo to podtrzymuje ich wiarę.
                    Dlatego tak wypatrują "cudów" na drzewach, dachach, w kałużach, na brudnych szybach itd. "Widzą" tam NMP, jakichś świętych, twarz Jezusa itd. Mam także osobisty z tym problem. Najbardziej nie lubię czynności mycia okien.
                    To należy do mnie ze względu na mój wzrost, nadaje się do tego doskonale, mogę myć bez stołka.
                    Muszę wtedy to robić jak teściowa widzi NMP na szybie. Zaczyna wtedy na głos modlitwy i aby tego nie słuchać muszę umyć szyby w oknach i mam spokój na jakiś czas.
                      • kociak40 Re: Świadectwo cudów 28.04.18, 06:11
                        dunajec1 napisał:

                        > Ze Ci nie zabroni myc okiem wtedy.

                        Teściowa nie mieszka ze mną na stałe tylko dość często przychodzi. Myję jak twierdzi, że
                        NMP się ukazała na szybie, odprawi swoje modlitwy i pójdzie, wtedy myję, bo sam zauważam, że szyby są zbyt brudne. Prawdziwe szczęście zesłane z niebios, to stara, bardzo chora i bardzo bogata teściowa lub ksiądz proboszcz w rodzinie. Moja teściowa jest przeciwnością, wszystko jest odwrotnie, muszę jej do niskiej renty dokładać.
                        • pocoo Re: Świadectwo cudów 28.04.18, 13:16
                          kociak40 napisał:


                          > Teściowa nie mieszka ze mną na stałe tylko dość często przychodzi. Myję jak twi
                          > erdzi, że NMP się ukazała na szybie, odprawi swoje modlitwy i pójdzie...

                          Dość dawno temu, w domu w lesie , ktoś wybił mi dwie szyby( okno ma cztery) w oknie. Pojechałam do szklarza i poprosiłam o jakieś odpady, gdyż dla wandali szkoda pieniędzy.No i stało się.Po oprawieniu , na górnej szybie Najjaśniejsza Panienka jak żywa, tylko ładniejsza niż ta lokalna.Nikt nie chciał się do niej modlić, ale jakby Twoja teściowa chciała...
      • kociak40 Re: Świadectwo cudów 30.04.18, 20:37
        stagal9 napisał(a):

        > Ja osobisvie nie wierze w cuda i mnie sie nie zdarzyly

        Lepiej wcale nie wierzyć, niż wierzyć bezmyślnie.
        Wierzący zamiast wierzyć w cuda i bić się w piersi, powinni uderzyć się w czoło.
        • pocoo Re: Świadectwo cudów 08.05.18, 09:45
          kociak40 napisał:

          > Na Alasce był taki mróz, że wrzątek zdjęty z ognia tak szybko zamarzał, że jesz
          > cze lód był ciepły.
          >
          E tam z Alaską.Kiedy byłam dzieckiem, to jadłam ciepłe lody. Dorośli mówili, że to "syf".Szkoda, że nie mogą spróbować obecnego"syfu".Tamte...to dopiero cud.
            • kociak40 Re: Świadectwo cudów 08.05.18, 12:14
              pocoo napisała:

              > A ciastka tortowe po 2 złote...

              Do cudów tego zaliczyć nie można, ale pewne przypadki na cud wskazują.
              Np. W ubiegłym roku na rzece Bug było takie bezrybie, że nawet najwięksi łgarze nie złapali żadnej płotki.
              Inny "cud techniki" - w Japonii wyprodukowano sztuczne kwiaty tak dobrze udające prawdziwe, że nawet więdną jak ich się nie podlewa. Można takie "cuda" wymyślać.
              • pocoo Re: Świadectwo cudów 09.05.18, 08:04
                kociak40 napisał:

                > pocoo napisała:
                >
                > > A ciastka tortowe po 2 złote...
                >
                > Do cudów tego zaliczyć nie można, ale pewne przypadki na cud wskazują.

                Istny cud.Często wchodziłam do piekarni, aby na te cuda popatrzeć.Chodzi o te pokrojone. A jak udało mi się zjeść...Niebo w gębie.


                > Można takie "cuda" wymyślać.
                >
                A można. Każdy cud jest wymyślony.Chociaż...Wypada z okna na piątym piętrze dziecko i nawet nie ma zadrapań.

              • suender Re: Świadectwo cudów 09.05.18, 17:50
                kociak40 08.05.18, 12:14

                > Można takie "cuda" wymyślać.

                Wymyślone CUDA to gatunek świecki.
                Istnieją też inne rodzaje cudów, już bardziej prawdziwych.
                Do tych najczystszych dotykających zwykłych ludzi (aczkolwiek niezbyt często) należą cuda związane z ich własnymi organizmami. Ich świadkami są jednak najczęściej sami ich doświadczający.

                Kilka z wielu takich przykładowych (tym razem w 100% prawdziwych) są sensacje w brzuchu (żołądek, jelita) lub w klatce piersiowej (serce).
                Poco zapyta chyba jak zwykle: "Skąd ja to wiem?"
                Mam dla Niej odpowiedź taką: Mam dostęp do dosyć wiarygodnego źródła.
                Kiedyś (jak mi przekaże to co mi zalega), chyba ją poinformuję o pewnych faktach z jej własnego życia, które nie spodziewa się bym je znał!
                Będzie to jakiś dowód na wiarygodność mego źródła.

                Pozdr.
                • kociak40 Re: Świadectwo cudów 09.05.18, 23:12
                  "Istnieją też inne rodzaje cudów, już bardziej prawdziwych.
                  Do tych najczystszych dotykających zwykłych ludzi (aczkolwiek niezbyt często) należą cuda związane z ich własnymi organizmami. " - suender

                  Temat był już na tym forum wiele razy omawiany. To nie żadne "cuda" tylko nietypowy przepływ energii w ciele ludzkim. Np. bardzo silny lęk, raptowny strach, może spowodować nagłe osiwienie włosów lub "naprawę" złego przewodnictwa nerwowego do danych organów, które nie działają dobrze lub wcale. Jest to coś podobnego jak np. radio przestało grać, sterowanie nic nie daje ale silne uderzenie w radio potrafi usunąć ten defekt. Typowe dla tych "cudów" jest to, że wszystkie organa istnieją tylko sterowanie nerwowe przewodzące bodźce, żle działa. Są opisane przypadki jak paralityk nie mogący chodzić i siedzący na wózku gdy wybuchł w pobliżu granat, nagle zrywa się z wózka i ucieka. Wiara religijna to dość silne uczucie dające większe możliwości wywoływania przepływu większych i silniejszych przekazów nerwowych. Takie "cuda" są we wszystkich religiach świata, a najwięcej w pogańskich religiach afrykańskich gdzie czynności szamanów mają najsilniejszy wpływ na wiarę. Można tu przytoczyć tz. działanie plecebo ale było już to omawiane w różnych aspektach. Cudów nie ma ale można w nie wierzyć, bo dla wiary religijnej są one potrzebne dla podtrzymywania ułudy wiary.
                  • pocoo Re: Świadectwo cudów 10.05.18, 07:49
                    kociak40 napisał:

                    > Temat był już na tym forum wiele razy omawiany. To nie żadne "cuda" tylko niety
                    > powy przepływ energii w ciele ludzkim.

                    Masz rację, ale rację mają też ci, których doznania są niezrozumiałe dla innych . Skąd się biorą prawdziwi jasnowidze, prorocy, szamani? Taka jest natura ludzka i nie ma w tym oszustwa. Skąd się wzięła telepatia nie zrozumiała dla ogółu? A dobre duchy, anioły, bogowie? Niesamowita jest natura ludzka i zachodzące w niej reakcje.
                  • suender Re: Świadectwo cudów 10.05.18, 17:31
                    kociak40 09.05.18, 23:12

                    To nie żadne "cuda" tylko nietypowy przepływ energii w ciele ludzkim. Np. bardzo silny lęk, raptowny strach, może spowodować nagłe osiwienie włosów lub "naprawę" złego przewodnictwa nerwowego do danych organów, które nie działają dobrze lub wcale.
                    =======================================================================

                    Nie chodzi o takie cuda jak przytaczasz, lecz duuużo bardziej zdumiewające.
                    Daremnie jest jednak je Tobie opisywać, - bo i tak nie uwierzysz.
                    Ale nie martw się nie jesteś wyjątkiem, ca. 90% ludzi w coś takiego nie uwierzy, - dopóki ich coś takiego nie dotknie....
                    A jak dotknie, to będą mieli problem przekazać to takim jak sami kiedyś byli w tej sprawie, czyli niepoprawnymi sceptykami.

                    Pozdr.
                    • pocoo Re: Świadectwo cudów 10.05.18, 23:28
                      suender napisał:

                      > Nie chodzi o takie cuda jak przytaczasz, lecz duuużo bardziej zdumiewające.
                      > Daremnie jest jednak je Tobie opisywać, - bo i tak nie uwierzysz.

                      Ja chyba wiem, o czym piszesz. Możesz nawet nazywać to cudami.Ja nie muszę wierzyć, gdyż wiem. Podtrzymuję zdanie, że nie ma to nic wspólnego z ...no właśnie, z kim?
                    • kociak40 Re: Świadectwo cudów 11.05.18, 12:38

                      "Daremnie jest jednak je Tobie opisywać, - bo i tak nie uwierzysz." - suender

                      Ja nie jestem manekinem do przymierzania cudzych poglądów. Chętnie słuchamy nowin, nawet nieprawdziwych ale nie musimy w czyjeś urojenia wierzyć.
                      • pocoo Re: Świadectwo cudów 11.05.18, 16:48
                        kociak40 napisał:


                        > Chętnie słuchamy nowin, nawet nieprawdziwych ale nie musimy w czyjeś urojenia wierzyć.
                        >
                        Sprawdzam i ważne dla mnie jest to, o czym wiem z autopsji. Przyjmuję istnienie dinozaurów i wiedzę o Kosmosie.
                        Natura ludzka jest niezbadana. Są ludzie o różnych zdolnościach, nieprzeciętni i prości.Nie można mierzyć wszystkich jedną miarą.
                        • kociak40 Re: Świadectwo cudów 11.05.18, 17:28

                          "Przyjmuję istnienie dinozaurów i wiedzę o Kosmosie." - pocoo

                          Wiedza o Kosmosie jest ogromna i nigdy nie będzie znana w całości. Nawet tak proste pytanie - Jaka jest sumaryczna czyli całościowa energia we wszechświecie, mało kto może na to odpowiedzieć prawidłowo.
                          Może ktoś z uczestników spróbuje na to odpowiedzieć?
                          • pocoo Re: Świadectwo cudów 11.05.18, 19:48
                            kociak40 napisał:
                            > Jaka jest sumaryczna czyli całościowa energia we wszechświecie,
                            > mało kto może na to odpowiedzieć prawidłowo.
                            > Może ktoś z uczestników spróbuje na to odpowiedzieć?
                            >
                            Ale po co? Chcesz usidlić nieskończoność? Bardziej interesuje mnie, czy jesteśmy sami we wszechświecie,widząc chociażby te miliardy słońc. Zapewne mają swoje układy planetarne.
                            • kociak40 Re: Świadectwo cudów 11.05.18, 21:13

                              "Ale po co? Chcesz usidlić nieskończoność?" - pocoo

                              Sumaryczna czyli całkowita energia w całym wszechświecie ma wartość ZERO. Składa się ona z dodatniej energii masy i ujemnej energii grawitacji. Trzeba tylko trochę pomyśleć. Każda zmiana pozycji cząstki masowej wymaga pokonania siły grawitacyjnej. Energie te są równe co do wartości ale przeciwnych znaków. Warto to wiedzieć i rozumieć.
                            • kociak40 Re: Świadectwo cudów 11.05.18, 22:36

                              Wyjaśnienie: Swoje pytanie jest w temacie "świadectwa cudów", bo jest prawo zachowania energii i masy.
                              Oznacza to, że energia nie może powstać z niczego i nie może "zniknąć". Mamy podstawowe 3 prawo Newtona - każdej akcji towarzyszy przeciwnie skierowana i równa co do wartości reakcja.
                              Jeżeli pojawiłaby się niezrównoważona siła we wszechświecie byłby to udokumentowany cud. Powstała energia z niczego. Jakoś słabo tu z fizyką u forumowiczów tego forum, co jest zarozumiałe, bo jest to forum religijne, na którym można pisać rożne dyrdymały - nikt tego i tak nie sprawdzi i nic nie można udowodnić. Fizyka to rzeczywistość i warto trochę ją znać i rozumieć.
                • pocoo Re: Świadectwo cudów 10.05.18, 07:35
                  suender napisał:

                  > Kiedyś (jak mi przekaże to co mi zalega), chyba ją poinformuję o pewnych faktac
                  > h z jej własnego życia, które nie spodziewa się bym je znał!
                  > Będzie to jakiś dowód na wiarygodność mego źródła.
                  >
                  > Pozdr.
                  Wcale mnie nie zaskoczyłeś. Tylko trochę przesadzasz z tym wiarygodnym źródłem.
                  Skąd ja to znam? Wiem.Taką mam naturę i Ty też masz swoją. Tak to nazywam.
                • pocoo Re: Świadectwo cudów 10.05.18, 07:58
                  suender napisał:

                  > Wymyślone CUDA to gatunek świecki.

                  Mój syn jadąc autostradą busem z sześcioma pracownikami zobaczył przed sobą przewracającą się naczepę TiRa.Odruchowo złapał za ręczny hamulec licząc, że może nie zginą wszyscy.Bus zrobił dwa obroty i stanął równolegle do przewróconej naczepy w odległości 20 cm.Niemieccy policjanci uznali to za cud. Nie wymyśliłam tego.
    • gosc1378 Re: Świadectwo cudów 17.05.18, 22:54
      Chciałbym sie podzielić dwoma świadectwami ludzi:

      1) Świadectwo dr Mary Neal, chirurga-ortopedy, która utonęła w 1999 r. podczas wyprawy kajakowej w Chile - kobieta doświadczyła obecności w Niebie
      www.youtube.com/watch?v=-AvGrBdL-ac
      2) Świadectwo Jordana Samuela - żył buntowniczym i niezależnym życiem, z dala od Boga. Pewnego dnia doznał zatrucia krakiem i poczuł, że odchodzi. Rzeczywistość jaką zobaczył po tamtej stronie okazała się przerażająca. Najpierw trafił do piekła, ale później w otatniej chwili , wyszeptał "wierzę" i Jezus zabrał go z tamtąd i otoczył tak ogromną miłością - która zmieniła całe jego życie później na ziemi.
      www.youtube.com/watch?v=0jI-YGT-kUU
      • kociak40 Re: Świadectwo cudów 18.05.18, 08:29
        gosc1378

        Już dość dawno na tym forum inny "nawiedzony" przytoczył wypadek jakiego był osobistym świadkiem.
        Przyszedł do swego wuja w odwiedziny, który był ateistą, wuj kąpał się w wanie i wychodząc z niej poślizgnął się na posadzce łazienki i przewrócił na wznak uderzając tyłem głowy w posadzkę. Słychać było trzask łamanej kości czaszki.
        Leżący wuj krzyknął - "widzę Jezusa na tle gwiazd! Jezu zabierz mnie do nieba!". Po chwili umarł i już jest w niebie.
        Wniosek jaki się nasuwa - Aby zobaczyć Jezusa i trafić do nieba, trzeba bardzo mocno uderzyć się w głowę, najlepiej o kamienną posadzkę. Nie ważne czy jest się wierzącym, czy ateista, ważne tylko aby uderzenie w głowę było wystarczająco mocne.
      • pocoo Re: Świadectwo cudów 18.05.18, 15:37
        gosc1378 napisał:

        > Chciałbym sie podzielić dwoma świadectwami ludzi:
        >
        > 1) Świadectwo dr Mary Neal, chirurga-ortopedy, która utonęła w 1999 r. podczas
        > wyprawy kajakowej w Chile - kobieta doświadczyła obecności w Niebie

        Jeżeli utonęła, to rzeczywiście zdała relację z nieba, jak wszyscy topielcy.
        • kociak40 Re: Świadectwo cudów 20.05.18, 11:13

          "rzeczywiście zdała relację z nieba" - pocoo

          gosc1378 przytacza nam jakieś świadectwa cudów, a ja ostatnio byłem świadkiem "świadectwa słabej wiary". Będąc w przychodni lekarskiej i czekając na odbiór okresowych wyników badania krwi, vis a vis mnie, po przeciwnej stronie korytarza, pod gabinetem lekarskim, czekały na wizytę 3 starsze panie i 2 siostry zakonne w habitach (jedna starsza, druga trochę młodsza). Z rozmowy tych sióstr z tymi starszymi paniami wynikało, że zakonnice są od dłuższego czasu chore, żadne modlitwy nie pomagają, ani ich, ani wspierające innych sióstr, jest tylko coraz gorzej. Już nie szukają pomocy u "Szefa" modlitwami ale raczej pomocy u lekarza ateisty. Taka słaba wiara u sióstr zakonnych.
          • pocoo Re: Świadectwo cudów 20.05.18, 18:08
            kociak40 napisał:

            > Już nie szukają pomocy u "Szefa" modlitwami ale raczej pomocy u lekarza
            > ateisty. Taka słaba wiara u sióstr zakonnych.
            >
            Niewybaczalne.Jak mogły zlekceważyć wolę boga? Wola nieba? Na pewno modliły się do najjaśniejszej panienki, a z pośrednikami różnie bywa. Jak zdjęli te anteny z głowy Chrystusa to z zasięgiem jest problem.
      • kociak40 Re: Świadectwo cudów 20.05.18, 07:43

        "Jordana Samuela - żył buntowniczym i niezależnym życiem, z dala od Boga. Pewnego dnia doznał zatrucia krakiem i poczuł, że odchodzi. " - gosc1378

        Najlepsza forma życia jakim jest przykładem J.Samuela. Jak najdalej od Boga, tyle jest tych Bogów, że łatwo się pomylić i nie będziemy mieć ratunku jak zatrujemy się krakiem, bo wybierzemy nie tego co trzeba. Odpowiedni Bóg sam nas wybierze jak poczujemy, że "odchodzimy". Bardzo dobry przykład do naśladowania. Nie mamy strat finansowych, mamy dużą oszczędność czasu. Niech Bóg się martwi o nas, po co mamy się martwić o Boga jak nie wiadomo,którego wybrać?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka