Planuje od nastpenego roku rozpoczac filologie angielsko-rosyjska. Rosyjski
lubie i chce miec w nim perfekcyjne obycie, natomiast jesli chodzi o
angielski to chce miec z nim staly kontakt i mowic po prostu dobrze. Co
mysliscie o takiej opcji? Czy warto wogole rozpoczynac cos takiego, i to
jeszcze w momencie rozpoczecia pisania magisterki? Zdecydowalibyscie sie?
Perspektywa wszak kuszaca...
I czy wogole jest sens laczenia dwoch tak odleglych jezykow na studiach?