nie było w pełni tak, jak pozwoliłeś sobie przepowiedzieć na starcie w NY.
"Natchniona gra" miała (jak w Cinci) zagościć na dłużej. Poprzestawiana
teoretycznie drabinka miała poprawiać bilanse. Całe dwa tygodnie czekałam na
bezdechu, bo tenis panów jest u mnie o minuty świetlne przed tenisem pań.
Wśród panów Roger jest moją pierwszą i mam najszczerszą nadzieję, ostatnią
"tenisową miłością". Moja "pazerność" na same sukcesy i natchniony tenis
przegrywa z rozumem, kory przypomina o latach...