Pozwólcie, że przekleję swój wątek z "Ornitlogii", bo tam chyba mało kto
zagląda. A ja się martwię o biedactwo...
Przyleciał dzisiaj cicho, niziutko i skrył się w chaszczach pod płotem.
Zakradłam się bliżej. Siedział na starym pieńku, spokojnie, czujnie.
Popatrzył na mnie dłuższą chwilę, pewnie mnie poznał i spokojnie odwrócił
wzrok. Ale nie siedział jak zwykle. Skrzydła miał lekko odstawione, na wpół
rozpostarte zwisały w dół. Tak właśnie siedział. Nie dyszał, nie wydawał
s...