Temat odrobinę kojarzy mi się z rynkiem audiofilskim. Wiemy już, że wiele firm wciska swoim klientom siermiężny kit i kilo gwoździ za kosmiczne pieniądze, odwołując się do wysublimowanego gustu klienta frajera. Jaką mam gwarancję, że produkt jest wart swojej ceny? Żadną. Jaką mam gwarancję, że te nieprzyzwoicie drogie warzywa, owoce, mięso i Bóg wie, co jeszcze się tam sprzedaje, pochodzi z ekologicznej farmy i jest superzdrowe? Żadną.
nauka.gadzetomania.pl/2012/09/09/zywnosc-ekologiczna-to...