Wyobraźcie sobie, że włażę na forum "Hydraulicy" i wśród dyskusji o rynku pracy snuję swoje mrzonki o półnagich, spoconych robotnikach? Wcinam się w dyskusje z tekstami:
"Który z was przepycha rury bogatym paniom domu?",
"Czy wasze klucze francuskie wkładacie dokładnie tam, gdzie chce właścicielka?".
Żałosna bym była, prawda? Ktoś by ze mną gadał?