nie myślcie, żem durna, że na forum takie pytanie.
dziś jest mój 'termin'. od ok 17:30 coś jest na rzeczy, tzn bolesne skurcze (wcześniej bolesnych nie było zupełnie), od 20:30 zaczęłam zapisywać i są co 3-5 minut po ok 40 sek. To co mnie dziwi to to, żę są w miarę słabe - oglądam tv, piszę posta i żyję. Czy to może być fałszywy alarm? jak wlazłaam do wanny to brzuch mi stwardniał i nie puszczał, więc uciekłam. czop nie odszedł, wody też nie - co myślicie?