Poznałam go w pociągu elektrycznym
jechał na Otwock - zupełnie jak ja,
nieokrzesany, jednak romantyczny -
taki jak ja - był ten Euzebiusz K.
Spoglądał na mnie jakby natarczywie.
- Co się pan patrzy? - szepnęłam więc doń.
- Bo co, nie wolno? - odparł błyskotliwie,
- a ja wiedziałam, że już tylko on.
Dusza słowiańska - nieokiełznana,
sokół stepowy Euzebiusz K.
Dusza słowiańska - niepokonana,
co zawsze pędzi, zawsze gna.
A potem jakoś od słowa do słowa,
nazajutrz flaki stawiał w...