Ciągle tu czytam, że większość z Was męczą ciągłe dopytywania się o dziecko.
Ale, czy któraś czuje się jakaś taka, nie wiem jak to nazwać-
"niewidzialna", "odepchnięta"...
Najbardziej na świecie to wkurza mnie to, że nikogo, NIKOGUŚKO w moim
otoczeniu to nie interesuje. Nikt nie zauważa / nie chce zauważyć, że coś
jest nie tak. Jesteśmy 4 lata po ślubie. I wyobraźcie sobie, że nikt do tej
pory, ani moi rodzice, ani męża, ani rodzeństwo, ani babcie, ani bliskie
ciotki- no dosłow...