Mam dosc Dosc! juz nie mam sily ciagnac. Pisze ostatkiem energii. Chce zasnac
na wieki, nie obudzic sie z tym przerazajacym zmeczeniem. Nie chce slyszec
krzykow: "gdzie leziesz glupi kobieto?" , jak przechodze przez jezdnie. Bo
ide bezmyslnie. Wszysko to jeden wielki wysilek. Czemu nie mozna umrzec gdy
juz wszystkie opcje zostaly wyczerpane??? Czemu odciagacie od mysli
skonczenia ze soba, czemu odratowujecie? Czy potem zapewnicie jako takie
zycie??? NIE!!! "To po jaka cholere wcia...