-
Od ponad 20 lat pracuję w tej samej instytucji, co prawda na różnych
stanowiskach i ze zmieniającym się zakresem obowiązków, ale ostatnio
nie potrafię z siebie wykrzesać żadnej iskry, żadnej chęci do pracy,
już samo poranne wstawanie i szykowanie się do wyjścia jest traumą,
w pracy odwalam najpilniejsze sprawy - z poczucia obowiązku, poza
tym nie czuję żadnej energii, żadnego "poweru", moja praca wymaga
pewnej weny twórczej, a ja jej w ogóle nie czuję... Siedzę przed
pustym ekra...
-
pisze bo mam problem. kazdy ma w zyciu klopoty i jakos sie z nimi zmaga. ja
tez zawsze mialem, zawsze sie nie dawalem ale od pewnego czasu paranoja nie
daje mi juz normalnie funkcjonowac i patrzec w przyzlosc.dostalem sporo
kopow od zycia. jestem obecnie wypalony i nie wiem kompletnie co robic.
nikomu nie ufam, nikomu nie wierze, kontakty sa powierzchowne, dawne sprawy
nie zawione przeze mnie (wrecz przeciwnie - w ktore wlozylem sporo pracy,
inwencji, profesjonalizmu, werwy..)nie ...
-
mam obecnie bardzo trudny okres w zyciu,nie bede przytaczala dokladnie co sie
stalo ale jedno mnie niepokoi:zawsze zaczyna sie to u mnie tym ze mam
obnizony nastroj jestem placzliwa,latwo sie denerwuje a jak juz sie
zdenerwuje to nie moge sie uspokoic,krzycze,rzucam przedmiotami i mam takie
mysli (to mnie wykancza najbardziej)MAM OGROMNE poczucie zalu,wrecz wyrzuty
sumienia ze bardzo za cos przepraszam i ze bardzo czegos zaluje,mam tez
wewnetrzne przekonanie ze stalo/zrobilam cos ...
-
... i juz nie wiem co robic.
A zaczelo sie od konca sesji na uczelni, Po wszystkim
nagle stwierdzilem ze wypalilem sie wewnetrznie, czuje
pustke w sobie. A przeciez powinien mi spasc kamien z
serca i powinienem czuc sie lepiej.
Dodam iz pracuje i wlasnie skonczylem projekt ktorego
kod pisalem przez 2 miesiace.
Czy mieliscie lub macie takie odczucia?
Moze ktos podpowie jak sobie z tym poradzic.
Arek
-
Poznalam faceta, jest 4 lata po rozwodzie i z nikim sie od tamtej poyr nie
zwiazal. Mowi, ze sie tak sparzyl strasznie ze juz nie chce i woli juz nigdy
i z nikim niz zeby znowu go mialo tak okropnie bolec jak wteyd gdy odchodzila
zona (to bylo jakies okropne, traumatyczne przezycie, nakryl ja w swoim lzoku
z kochankiem itp). Spedza ze mna kazda wolna chwile, jest u mnie doslownie co
drugi dzien i tak od pol roku. ROzmawiamy czasami cale noce, wiem ze jest mu
ze mna dobrze ale nie ...
-
...jezeli się go przestało kochać...
czy to wykonalne??
czy ktos przezył coś podobnego??czy pozniej taki zwiazek moze przetrawac??
czy moze taka 'odgrzewana' miłośc z czasem znowu się wypali .