mam 34 lata i od jakiś 10 walczę i przegrywam. osiągnęłam dno. zero
uczucia, współczucia, chęci pomocy. mam dośc jego obecności w domu.
chce zeby sie wynióśł, żebu nie niszczył mnie psychicznie.
mam gdzies to ze zostanę sama z 4 letnm dzieckiem. chce zostać sama.
chce spokoju, ciszy. muszę sie odbudować. dłużej nie dam rady. wiem,
że musze i chcę pójść do psychologa. nie wiem czy w w poprzednim
życiu kogoś skrzywdziłam, że teraz zbieram za to razy.
czuję obrzydzenie i niechęć. bó...