Za chwilę rocznica śmierci Mariusza. Kiedy zaszedłem tam do niego wieczorem w 2010 roku i konkretnie porobiony siedziałem pol nocy na schodach, on nie tylko mówił do swojego kumpla, że wie, kim ja jestem, ale też, że jestem w porządku chłopakiem. Żadnej złej chemii nigdy między nami nie było. Niech spoczywa w Pokoju.
Trochę wypiłem dzisiaj i idę nad jezioro.
Mam nadzieję, że się nie utopię.