Gość: ubott
IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl
23.10.03, 11:34
A ja mam inna przygodę z Roztoczem i to zimową porą. Byłem w wojsku na
szkółce i przyszedł czas rozjechać sie na placówki. Oczywiście obawialiśmy
sie trafić na stare wojsko. Nie wiedzieliśmy co nas tam czeka. Ja trafiłem do
Jarosławia. Jadąc z Gizycka do Jarosławia jechaliśmy poprzez Roztocze. Nagle
też tam samochód wojskowy stanął w środku lasu bo coś mu tam szwankowało.
Mieliśmy godzinny postój w lesie. Było tam śliczie, świeżutki sieg i to dość
dużo, choinki, piękna gwiaździsta noc. Więc wszyscy z kumplami wysiedliśmy z
samochodu i zarzeceliśmy sie rzucać śnieżkami. Jak mali chłopcy, było dużo
śmiechu, żartów i wygłupów. Ale dzięki temu rozluźniliśmy się i cały stres
przed "nowym" minął. Kierowca naprawił samochó i dalej w drogę.