Dodaj do ulubionych

Akceptacja inności

21.01.10, 09:19
Dziewczyny, napiszcie, ale tak prawdziwie, jak jest u was z
akceptacją wlasnego dziecka. Ja czasem mam wrażenie, że mam dość.
Mamy orzeczenie od psychloga o zaburzeniu rozumienia mowy i
zaburzeniach emocjonalnych okresu dzieciństwa.( ma teraz 3,5 roku)
Takie dała nam zaświadczenie pani psycholog do przedszkola.
A ja mam go czasem serdecznie dość. Gdy znowu wyje na cały dom,
zamiast powiedzieć o co mu chodzi, gdy wyje na całą salę podczas
pasowania na przedszkolaka albo piszczy a młodszy maluch ( 10-mies.)
płacze ze strachu albo robi trzecia kupę w majtki tego samego dnia (
a uczę go już 1,5 roku...). Chciałabym więcej czasu poświęcić
maluchowi, ale nie mogę, bo prawie cały czas muszę zajmować się
straszym.
Kocham syna z calego serca, ale trudno mi pogodzić się z jego
zachowaniami, z tym, że muszę każdego dnia staczać z nim walkę ( nie
akceptuje często słowa "nie wolno", a jak coś zabiorę to robi
demolkę w swoim pokoju).
Najdziwniejsze jest to, że mój mąż nerwus o wiele lepiej sobie z nim
radzi niż ja.

Obserwuj wątek
    • lillyofthevally Re: Akceptacja inności 21.01.10, 09:33
      ja wyjątkowość syna - zakceptowałam.

      Jednak tak jak piszesz, czasmi mam dosyć - nie czarujmy się - to
      normalne
      Wiadomo - że wolelibyśmy, żeby nasze dzieci mówiły nam o co im
      chodzi, prowadziły zwykły dialog, a nie krzyczały, wybiegały z
      pomieszczenia..
      Ja, gdy mam już serdecznie dosyć - pamiętam o tym, że syn chciałby
      mi coś powidzieć a po prostu nie potrafi. Więc jak on nie potrafi to
      po porstu ja muszę :)
      • iska2009 Re: Akceptacja inności 21.01.10, 10:00
        Chyba kazda z nas ma takie chwile, ze ma dosyc. Moj synek miewa
        takie dni, ze po prostu mam ochote wyjsc z domu i nie wracac, na
        szczescie szybko mi przechodzi :))
        Ale za to, jak cos "rusza" tzn. jest jakas poprawa czy to w
        zachowaniu, czy komunikacji, to jest wielka euforia.
        Co do taty, mam podobnie, mlody jest znacznie spokojniejszy przy
        tacie, bardziej sie go slucha itd.
      • elensar78 Re: Akceptacja inności 21.01.10, 14:52
        lillyofthevally napisała:

        > ja wyjątkowość syna - zakceptowałam.
        >
        > Jednak tak jak piszesz, czasmi mam dosyć - nie czarujmy się - to
        > normalne
        > Wiadomo - że wolelibyśmy, żeby nasze dzieci mówiły nam o co im
        > chodzi, prowadziły zwykły dialog, a nie krzyczały, wybiegały z
        > pomieszczenia..
        > Ja, gdy mam już serdecznie dosyć - pamiętam o tym, że syn chciałby
        > mi coś powidzieć a po prostu nie potrafi. Więc jak on nie potrafi to
        > po porstu ja muszę :)

        Bardzo dobrze napisane :) dodam jeszcze, że czasem sama musze dać upust nerwom
        ( biedna poduszka ;)) a potem postawić się do pionu bo to JA I MĄŻ jesteśmy
        oparciem dla naszego dziecka i nie mozemy zostawić go ze wszystkim, załamywać
        się i Boże uchroń - odtrącać. Mam też młodszą córkę i dobrze wiem jak to jest
        mieć wyrzuty sumienia , że za mało czasu poświęca się jednemu z dzieci.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Akceptacja inności 21.01.10, 10:50
      No, mnie jest trudno zaakceptować "całokształt" mojego 4,5-latka,
      zwłaszcza, że odkąd myślałam o dzieciach modliłam się "wszystko
      przyjmę, byle nie był to autyzm". I patrz pani jednak na nas padło.
      Mój mąż, niestety, gorzej sobie radzi ode mnie.
      Wybuchów naszego średniaka boją się i niemowlak, i starszak:(
      Ale też każdy postęp w komunikacji to radość nie z tej ziemi.
      No, kocham go ale niejest to łatwa miłość i zrobiłabym wszystko, by
      było mu lepiej w naszym świecie.
      • aga_sama Re: Akceptacja inności 21.01.10, 11:36
        Ja inność akceptuję, bo sama jestem inna, niewykluczone że też ZA.
        Co nie oznacza, że sobie radzę ze złością, wściekłością, z poczuciem krzywdy
        (dlaczego właśnie moje dziecko?) i żalu do losu.
        Unikam wybuchów, chociaż przyznam, potomek doprowadza mnie do szewskiej pasji,
        tym bardziej, że na niego standardowe kary nie działają lub wywołują agresję.
        Zawsze sobie powtarzam, że to moje dziecko, że ja zachowywałam się podobnie, w
        krytycznych momentach próbuję sobie przypomnieć, co ja czułam jako dziecko w
        podobnych sytuacjach.
        • tijgertje Re: Akceptacja inności 21.01.10, 12:51
          Moj syn jest niemal calym moim swiatem (prawie, bo o mezu tez nie
          zapominam;-) ). Jest inny, ale ta innosc dopiero inni mi pokazali,
          dla mnie zawsze byl moim odbiciem i wlasnie dzieki temu rozumiem go
          lepiej niz ktokolwiek inny , wiem co czuje, jesli sie wscieka i
          rozumiem dlaczego. I w sumie za szczesciare sie uwazam, ze mam
          takiego wyjatkowego syna;-) Moj maz dosc dlugo nie radzil sobie w
          niektorych sytuacjach, ale w ostatnich miesiacach jest coraz lepiej,
          widzi, ze jego pomysly przynosza zazwyczaj odwrotny skutek, a moje
          uwagi faktycznie sprawdzaja sie w praktyce. Juaz w pierwszych dniach
          ludzie mi mowili,z e mam wyjatkowe dziecko, ale moi rodzice
          twierdzili,z e to wszystko ja robilam w identyczny sposob (np
          potrafilismy sledzic wzrokiem ludzi czy przedmioty juz w pierwszych
          dobach zycia). To, ze nadajemy na tych samych falach nie sprawia
          jednak, ze nie mamy problemow. Jednak dzieki pewnym cechom autyzmu u
          siebie jestem w stanie zchowac spokoj nawet jesli w srodku sie
          gotuje, co zdecydowanie ulatwia bycie konsekwentnym. Wlasnie spokoj
          i konsekwencja to moj "zloty srodek" radzenia sobie z problemami
          mlodego. Nie jest przecietnym dzieckiem, ma swoje mniejsze i wieksze
          problemy, ale jednoczesnie jest uroczym, szczesliwym 6-latkiem i nie
          zamienilabym go na zadnego innego. Pewnie, ze miewam momenty,z e bym
          go jak to moj maz mowi, za tapeta przykleila, ale im lepiej rozumiem
          co w jego glowie siedzi, tym mniej takich momentow mamy.
    • gemmavera Re: Akceptacja inności 21.01.10, 12:51
      Nie wiem, czy to Was pocieszy, ale moje drugie dziecko, NT jak najbardziej,
      potrafi mnie doprowadzić do pasji takiej samej, jak dziecię z ZA. ;)

      A tak poważniej - akurat moje doświadczenia są takie, że im dziecko starsze, tym
      jest lepiej. Pojawia się coraz mniej niezrozumiałych zachowań, córka coraz
      więcej potrafi wytłumaczyć. Np. ostatnio świetnie wyjaśniła, że nie wzięła
      stopnia (chodziło o taki podnóżek z ikei), chociaż ją prosiliśmy, bo nie
      wiedziała, o co nam chodzi - "stopień" kojarzył jej się jedynie z oceną w szkole. :)
      A kilka lat temu albo zaczęłaby płakać, albo zachowywałaby się, jakby miała nas
      głęboko gdzieś. To jest duży postęp.

      Poza tym im starsze dziecko, tym ciekawsze stają się rozmowy z nim - córka
      bardzo chętnie słucha, dosłownie chłonie wiedzę o świecie, zadaje zaskakująco
      ciekawe pytania i czasem dzieli się zaskakująco trafnymi przemyśleniami.

      Wiadomo, że są też i problemy, bo od dziewięciolatki otoczenie oczekuje więcej,
      niż od czterolatki. I tak np. kiedy wchodzimy do sali pełnej ludzi przed
      przedstawieniem, a ona jest tak zestresowana, że zaczyna płakać i wykrzykiwać
      różne bzdury - wtedy ludzie patrzą na nią jak na wariatkę, a na mnie jak na
      niewydolną wychowawczo. ;) U lekarza zdarza mi się słyszeć, że moje dziecko ma
      ciężki charakter, który powinnam temperować. Itd. itp.

      Ale generalnie jest lepiej, bo lepiej się teraz z córką dogaduję. Po prostu z
      jej strony jakość kontaktu jest zupełnie inna, niż te parę lat temu.
      • szalicja Re: Akceptacja inności 21.01.10, 15:21
        Nie wiem, czy akceptuję, trudno mi powiedzieć... Mając tylko jedno dziecko i to
        zaburzone oraz nie mając zbyt dużej styczności z innymi (zdrowymi)dziećmi, tak
        naprawdę nie do końca wiem, co jest normą a co "innością". Są w jego zachowaniu
        (zaburzonym w danej chwili) takie momenty, które toleruję, które może nawet
        lubię ale są też takie, których nienawidzę. Ale to raczej nie jest kwestia
        akceptacji inności. Nie mogę zaakceptować tego, że mi dziecko robi mega focha bo
        coś tam, kładzie się w kałuży czy demoluje pokój, bo czegoś zabraniam. Kocham go
        jak diabli i jestem od jego urodzenia przyzwyczajona, że jest trudniej i
        inaczej. Zawsze było tak trudniej, więc i tego nie traktuję jako grom z jasnego
        nieba... Chciałabym mieć więcej siły fizycznej i psychicznej, zanim będzie można
        z nim wytrzymać na codzień bo teraz jest tak nadpobudliwy, że niedługo uwiesi
        się na żyrandolu. Jak u większości z Was, bardziej słucha się taty niż mnie, ale
        za to na przytulanki, całuski i inne mizianie przychodzi do mnie. I to do mnie
        mówi "mamusia" ;-) Jest jak jest a jak puszczają mi już nerwy, to staram się
        wyjść. Widzę, że z biegiem czasu mniej się denerwuję, po prostu to po mnie
        spływa, ale może powierzchownie...? Nigdy go nie odtrącam, choć... są takie
        chwile, że jak skacze po kanapie to mnie kopnie czy uderzy, jest w takim
        transie, szale, nie patrzy co robi. Jak oberwę raz czy drugi, jak czasem pojawi
        się u niego taka niby-agresja to odsuwam się, czasem nawet coś powiem niemiłego.
        Ale takie sytuacje są w skrajnych przypadkach. Ostatnio jak dostaje szmergla, to
        robię "holding". Na początku jest wściekły, ale jak za chwilę rozluźnię
        "przytulanki" to sam chce tego ściskania. Pewnie to zaburzenia SI dają o sobie
        znać...
        • szalicja Re: Akceptacja inności 21.01.10, 15:27
          Wyszło, jakbym nie wiedziała, na czym polegają jego zaburzenia... Wiem, co w
          jego zachowaniu jest efektem zaburzenia a co nie. Jednak jest wiele takich
          sytuacji i zachowań, kiedy nie wiem, ile w tym jest efektu zaburzenia a ile
          "czystego" charakteru (w proporcjach). Mati ma określoną osobowość jako
          przywódczą, bardzo silny charakter i wysoką inteligencję (mimo opóźnienia).
          Dlatego też bardzo trudno go "utemperować".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka