emi-29
21.01.10, 09:19
Dziewczyny, napiszcie, ale tak prawdziwie, jak jest u was z
akceptacją wlasnego dziecka. Ja czasem mam wrażenie, że mam dość.
Mamy orzeczenie od psychloga o zaburzeniu rozumienia mowy i
zaburzeniach emocjonalnych okresu dzieciństwa.( ma teraz 3,5 roku)
Takie dała nam zaświadczenie pani psycholog do przedszkola.
A ja mam go czasem serdecznie dość. Gdy znowu wyje na cały dom,
zamiast powiedzieć o co mu chodzi, gdy wyje na całą salę podczas
pasowania na przedszkolaka albo piszczy a młodszy maluch ( 10-mies.)
płacze ze strachu albo robi trzecia kupę w majtki tego samego dnia (
a uczę go już 1,5 roku...). Chciałabym więcej czasu poświęcić
maluchowi, ale nie mogę, bo prawie cały czas muszę zajmować się
straszym.
Kocham syna z calego serca, ale trudno mi pogodzić się z jego
zachowaniami, z tym, że muszę każdego dnia staczać z nim walkę ( nie
akceptuje często słowa "nie wolno", a jak coś zabiorę to robi
demolkę w swoim pokoju).
Najdziwniejsze jest to, że mój mąż nerwus o wiele lepiej sobie z nim
radzi niż ja.