legenda3
21.12.10, 18:10
Z moim synem można dużo wynegocjować pod warunkiem, że... ma sie dużo czasu. Dużo czasu, żeby wysłuchał o co chodzi, przetrawił i podjął decyzję zgodną z naszymi oczekiwaniami. Schody zaczynają się jak gdzieś szybko trzeba wyjść lub wejść i nagle z jego strony zaczyna się NIE. Im bardziej mi zależy, tym opór oczywście większy, często pod irracjonalnym pretekstem. Z obserwacji wiem, że tak się dzieje jak jest zmęczony czy głodny lub czymś wkurzony. Ale często też taki opór z mojego punktu widzenia bierze się znikąd i wygląda jak jakś próba sił... Nie pomagają prośby, groźby i przekupstwa ani odwoływanie sie do racjonalnych argumentów.
Czy macie jakiś patent na "grzeczność" w takich sytuacjach, żeby dziecko zrobiło to co chcemy?