iki2007
25.01.11, 11:07
Witam jestem mamą 3,5 letniego Wiktorka. Jestem zaniepokojona tym, ze syn boi sie w dużych sklepach, nie wiem czy podłogi, z lśniących kafli czy światła. Zawsze muszę go brac na ręce, albo mocno trzymać za rękę. Kiedyś wszedł za mną do sklepu gdzie była bardzo jasna lśniąca podłoga i aż krzyczał tak się bał. Jest też wrażliwy na hałas, ale nie każdy, np. gdy smażę, zatyka uszy ale sam gra na bębenku i mu to nie przeszkadza. Bawi sie sam ładnie, wymyśla różne rzeczy, interesuje się liczbami, bardzo, planetami, dinozaurami a ostatnio znakami drogowymi. Gdzie tylko jakiś znak zoabczy czy na drodze, czy na pudełku od gry zaraz pyta i powtarza sobie. Mam problem tez z tym, że nie reaguje na imię i w ogóle na pytania jak zadaje mu ktoś inny, czasami też na moje nie reaguje. muszę krzyknąć głośniej, żeby zwrócił na mnie uwagę. Myślałam że coś ze słuchem ma ale to badane i jest w porządku. W przedszkolu nie odzywa sie w ogóle do pań, o nic nie prosi, nic nie mówi, a zapytany odpowiada cichutko i nie patrzy się w twarz, taki jakby zawstydzony.
W domu jest wszystko ok, po choć jak o coś prosi to tez bardzo cichutko z zawstydzeniem. Ruchowo jest bardzo sprawny, skaka po fotelach itp. Z dziećmi które dobrze zna bawi się i widac że szuka kontaktu.
Byłam z nim u jedego psychologa i logopedy (późno zaczął mówić od razu całymi zdaniami), który stwierdził, że wszytsko z nim ok, ale ja nadal czuję niepokój nie daje mi to spokoju. Umówiłam się na spotkanie z innym psychologiem i logopedą, ale mam prośbę do Was doświadczone mamy, może coś zauważycie, doradzicie. Z góry dziekuję!!