Dodaj do ulubionych

wczesna nauka czytania

27.02.11, 21:00

Ciekawy artykuł prof. Cieszyńskiej.
Polecam. Od siebie dodam, że nauka czytania (i pisania) w przypadku mojego synka była świetnym narzędziem do rozwoju mowy.
czasdzieci.pl/ro_artykuly/id,386a27.html
Obserwuj wątek
    • mysia2000 Re: wczesna nauka czytania 27.02.11, 21:59
      w jaki sposob wprowadzaliscie ta metodę. czy jezdziliscie do prof czy tylko z jej materiałów w domu?
      • marychna31 Re: wczesna nauka czytania 27.02.11, 22:06

        Ja nigdy nie miałam kontaktu z prof. Cieszyńską. Czytałam tylko jej artykuły. No i nigdy nie pracowałam "jej metodą". Tyle, że moje dziecko bawiłam od niemowlęctwa czytaniem globalnym (zestaw kupiłam na allegro). Potem, kiedy już zauważyliśmy, ze coś jest nie tak (około 20 miesięcy) terapeuci wprowadzili do terapii kontynuację nauki czytania ( W tym czasie znał już wszystkie litery i dobrze czytał globalnie) poprzez literowanie i sylabizowanie. Czytanie było dla mojego dziecka atrakcyjniejsze od mówienia, wiec nowe wyrazy, zwroty wprowadzane były jako zapisane skrypty. Teraz Mikołaj (niecałe 5 lat) biegle czyta i pisze i ta umiejętność jest wykorzystywana w pracy z jego neurologopedą.
        • lidqa Re: wczesna nauka czytania 27.02.11, 23:13
          Ja też jestem za czytaniem globalnym. Miałam o tym książkę ale jej nie pamiętam. U mnie się zaczęło około 3-4 roku życia. W 6 lat czytał biegle i to na szczęscie bo teraz sobie nie wyobrażam żebym musiała jeszcze z nim ćwiczyć czytanie.
    • yula Re: wczesna nauka czytania 28.02.11, 00:53
      ja swoich nie uczyłam jakoś specjalnie, były od urodzenia otoczone książkami, pierwsze książki to obrazek + podpis, nauczone niemal na pamięć :) Czytałam im, odpowiadałam na pytanie co to za literka, jak to sie czyta i tak jakoś oboje przed 5-tymi urodzinami nauczyły sie czytać. Oboje sylabizowali, z tym że u syna ten etap trwał ze 2-3 tygodnie. Tzn. znał wszystkie literki, składać ich nie potrafił, potem jakoś zainteresował sie, załapał, a po 2-3 tyg już nie sylabizował a czytał normalnie. Córka szybko zaczęła sylabizować jeszcze nie znając wszystkich liter, ale składanie wyrazów jej zaczęło wychodzić dużo później. Ale wiekowo oboje ułożyli sie przed 5-tymi urodzinami
      • kasia_de Re: wczesna nauka czytania 28.02.11, 08:47
        my byliśmy osobiście u prof. CIeszyńskiej, zaleciła koniecznie naukę czytania.
        Przy czym dla dzieci takich jak moje dziecko, któe mają problem z gramatyką, niekoniecznie czytanie globalne jest korzystne w 100%. Bo ucząc się wzrokowo na pamieć słów w podstawowje wersji (np mianowniku) potem czytają bez odmiany końcówek. Tu sylabowe czytanie jest lepsze.
        Mój syn uczy się powoli czytać, nie dlatego, ze taki oporny :-) wręcz przeciwnie, szybko chwyta :-) ale ja mam problem żeby go uczyć, bo miga się jak może, a pani do której chodzimy na "metodę krakowską" jest oblężona i jesteśmy 'rezerwowi" czyli mamy zajęcia jak ktoś inny swoje odwoła.
        Fajne jest to, że jest dużo pomocy do czytania sylabowego i jak rodzic da radę dziecko zachęcić spokojnie można to robić w domu. Oprócz książeczek prof. Cieszyńskiej polecam Moje sylabki, to jest super materiał, choć dość drogi
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: wczesna nauka czytania 28.02.11, 20:29
          Kasia, zanim sie wczytam w materialy specjalistyczne, moglabys napisac, jak w praktyce wyglada z dzieckiem, ktore zalozmy daje sie przekonac i nie jest bardzo oporne, taka nauka. Czy pokazuje sie te sylaby tak, jak w czytaniu globalnym, liczac na wzrokowe ich zapamietywanie?
          Podczas ospy bawilismy sie troche wiecej niz normalnie i hitem okazala sie zabawa w szkole ;-). Probowalam tez domowym sposobem troche te sylaby wprowadzac, ale maly mial problem z zapamietaniem dwoch :-) ("ma" i "ta"). Jak to sie potem dzieje, ze w slowie, ktore jest pisane w sposob ciagly dziecko potrafi te sylaby powyrozniac?
          • lidqa Re: wczesna nauka czytania 28.02.11, 20:39
            Ale ja nie UCZYŁAM młodego. Czyli nie siadałam i nie pokazywałam mu wyrazów. Tylko czytaliśmy książeczki - młody miał dobrą pamięć więc czytanie tych ksiażeczek w kółko powodowało że on z pamięci je mówił. A potem te wyrazy które mówił pokazywał. I tak to jakoś samo szło. Podejrzewam że jakbym usiadła i go uczyła to byłaby to porażka.

            Ja bym nie uczyła sylab ma i ta tylko mama a potem kot- coś co wygląda inaczej trochę ale też wyrazy bliskie dziecku. Nawet jeśli to jest jego imię i nazwisko i nawet jeśli te wyrazy są długie.
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: wczesna nauka czytania 28.02.11, 21:26
              Lidqa, dzieki za odpowiedz. Ja pytalam kasie-de, bo jak zrozumialam, ona uczy sama czy z pomoca logopedy metody krakowskiej czytac metoda sylabowa.

              Ja do czytania globalnego zupelnie nie jestem przekonana, to moze dobre dla ambitnych niemowlat ;-) - moj maly napisac z pamieci mama, tata, swoje imie umie, ale przeczytac juz nie (to jest przedziwne - tzn. jak sam napisze, to wie co napisal, ale jak ja to samo napisze, to juz nie umie ;-). Ja bym sie obawiala, ze wtedy dziecko nawet jak sie wyuczy "czytac" slowko "dom", to slowa odmienionego "domu" juz nie rozszyfruje, a znajac metode sylabowa juz jest szansa.
              • yula Re: wczesna nauka czytania 28.02.11, 21:39
                Ja nie wiem jak u dzieci to zaskakuje w głowach :), moja młoda w wieku 4-lat zaczęła składać sylaby, czyli potrafiła przeczytać "ta', 'ma' itp. ale słowa złożyć nie potrafiła czyli "mama" dla niej było "ma" "ma" - złożyć to w mama nie potrafiła. A w pewnym momencie (bliżej 5-tych urodzin) po prostu wzięła książkę i zaczęła czytać (sylabizując) :)
                • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: wczesna nauka czytania 28.02.11, 22:11
                  Wlasnie przeczytalam tekst zalinkowany w pierwszym poscie i on troche wyjasnia proces dochodzenia mozgu do otwarcia sie na czytanie. Jakos do glowy mi nie przyszlo, ze to taka skomplikowana procedura, tak, jak i szereg innych umiejetnosci, ktore zupelnie zdrowe osoby nabywaja jakby z automatu i zazwyczaj rodzice nie zastanawiaja sie, jak do tego dochodzi. Moje dziecko mnie ubogaca w wiedze ponadprzecietna na kazdym kroku ;-).

                  I na kazdym kroku jest dla mnie zagadka. Kiedy mial niecale 3 lata uwielbial sie bawic w wymyslanie wyrazow z roznych kategorii zaczynajacych sie na dana litere, radzil sobie z tym swietnie. Teraz majac 5,5, kiedy w przedszkolu juz to sprawdzaja i zaliczaja do umiejetnosci wymaganym na tym etapie edukacyjnych, nie jest w stanie wyroznic pierwszej gloski w wyrazie, powiedziec ze sluchu na jaka litere/gloske sie wyraz zaczyna.
                  • lidqa Re: wczesna nauka czytania 28.02.11, 22:29
                    Wlasnie dlatego ja jestem za czytaniem globalnym- bo widze dzieci w szkole ktore sylabizują i one te sylaby rozróźniają ale wyrazów nie rozumieją. Ja tez myslałam ze odmieniac nie będzie - a jednak to jakoś przyszło. Moze dlatego jestem taką zwolenniczką bo naprawdę raz że się nie narobiłam, dwa że młody czyta płynnie w tempie dorosłego człowieka i rozumie co czyta. A ma lat 7. I ja uważam że to własnie dlatego ze nigdy nie uczyłam go liter tylko globalie. Wszystko co mijaliśmy czytałam- nazwy ulic, napisy na sklepach na butelkach - wszytko. Reszta przyszła sama. Mało tego ta metoda jest dobra do nauki angielskiego bo przy czytaniu globalnym slowo close czytamy klouz i dziecko to tak po prostu czyta (częste na drzwiach)

                    A też mam regres umiejętnosci. Kiedyś - w wieku lat 6 obiczał 18+7 w pamięci natychmiast i podawał wynik. W tej chwili nie potrafi, i nawet na palcach się myli. Nawet 10-tek nie dodaje :( Nie wiem czym to jest spowodowane ale to smutne :(
                    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: wczesna nauka czytania 28.02.11, 23:01
                      O metodzie czytania globalnego w tym tekscie zalinkowanym prof. Cieszynska tez pisze to, co ja intuicyjnie wyczuwalam jako slabosc tej metody. Jest to metoda stymulujaca na pewno do nauki mowienia i czytania w przyszlosci (pomaga wytworzyc w mozgu odpowiednie polaczenia miedzy polkulami niezbedne do tego procesu), ale pisze tez o niedoskonalosci tej metody w przypadku jezyka polskiego (koniugacje, deklinacje), podaje, ze nadaje sie ona tylko do rzeczownikow.
                      W Waszym przypadku, lidqua, mogla zadzialac sama motywacja do nauki czytania, jesli Twoj syn lubil literki i na kazdym kroku dopytywal, co jest napisane.

                      U nas z tym sylabizowaniem, jest tak - juz to zdolalam przeanalizowac:
                      maly potrafi spontanicznie przesylabizowac wyrazy (tzn. podany wyraz odpowiednio dzieli na sylaby), jak mu sie przeczyta sylabami wyraz to potrafi to zlozyc w calosc (w przeciwienstwie do odczytywania gloskami np. "m", "a", "m", "a" - zupelnie nie wie jaki to wyraz), nie rozumie chyba tylko zapisu sylabowego (nauczyl sie jak wyglada sylaba "ma", umial napisac, wiedzial, ze slowo mama sklada sie z dwoch sylab "ma", ale przelozyc tego na pelen wyraz nie potrafil", jak poprosze, zeby napisal mama, to napisze z pamieci ;-)
                      • kasia_de Re: wczesna nauka czytania 01.03.11, 08:33
                        CZR - to jest cała metodologia nauki, ale bardzo prosta.

                        Są do tego pomoce - możesz kupić np:

                        1. Co dzień łatwiej - Ćwiczenia edukacyjne -
                        www.arson.pl/index.php?products=product&prod_id=61
                        2. Kocham uczyć czytać. Poradnik dla rodziców i nauczycieli.
                        www.we.pl/index.php?s=karta&id=270
                        Tam jest metodologia. Najpierw uczysz dziecko samogłosek. Powinno umieć je pokazać i wymówić. Potem sylaby otwarte - spółgłoska i samogłoska (np. ma, go, ze, wu, ku, le... itp )
                        Potem do sylaby otwartej dodaje się kolejną spółgłoskę/samogłoskę (mam, kup)
                        Itd. My doskonalimy się w sylabach otwartych, więc dalej ekspertem nie jestem :-) nie chcę iść do następnego etapu, zanim nie osiągnie stopnia eksperta w sylabach otwartych :-) a z sylab otwartych całe zdania można układać :-)

                        POMOCE:

                        1.Kocham czytać - ponumerowane wg kolejności zeszyty, chyba ze 30, idziemy z nimi po kolei, www.we.pl/index.php?s=karta&id=205

                        2. Moje sylabki (5 części) rewelacja!!!! , duża stymulacja mózgu, bo dziecko też wycina i nakleja, poukładane w kolejności, z instrukcją... naprawdę z głową zrobione
                        www.eduksiegarnia.pl/moje-sylabki-wczesna-nauka-czytania-metoda-symultanicznosekwencyjna-zestaw-p-3235.html
                        3. Lubimy sylaby i Piszę, czytam - też fajnie zrobione zeszyty ćwiczeń z dodatkowymi pomocami (np. memo, czy loteryjka) www.ksiazkiedukacyjne.pl/produkt.php?a=search&auth=Bastek+Ma%B3gorzata

                        4. Czterolatek kocha przedszkole i Pieciolatek kocha przedszkole - fajne zadania w poczatkowej fazie nauki (głónie samogłoski) www.we.pl/index.php?s=karta&id=351

                        5. Loteryjki sylabowe. Pomoc do ćwiczeń w nauce czytania i pisania - www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=3283

                        6. Loteryjka obrazkowo-literowo-sylabowo-wyrazowa www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=12938

                        7. domino sylabowe www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=11084

                        8. Domino wyrazowe: dwusylabowe www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=12386

                        9. Bingo sylabowe. Gra edukacyjna wspomagająca naukę czytania metodą symultaniczno-sekwencyjną www.ksiegarniarubikon.pl/product/id/12464,bingo-sylabowe-gra-edukacyjna-wspomagajaca-nauke-czytania-metoda-symultaniczno-sekwencyjna

                        W metodzie sylabowej też nie uniknie się czytania globalnego, bo dziecko widzi wielokroć te same wyrazy i uczy się ich na pamieć

                        • kasia_de Re: wczesna nauka czytania 01.03.11, 08:44
                          co do pracy mózgu podczas czytania - tłumaczyła nam to logopedka od metody krakowskiej: dziecko poznając litery pracuje prawą półkulą mózgu, sylaby - lewą, czytanie to praca zintegrowana obydwu półkul

                          Dlatego jedne dzieci łapią szybciej, niezależnie od metody, inne wolniej. Te które mają słabszą półkulę lewą (szczególnie dzieci leworęczne, ze skrzyżowaną lateralizacją) będą miały większe trudności z czytaniem, wzrasta też ryzyko dysleksji. U takich dzieci już samo ćwiczenie sylab (bez czytania) poprawia funkcje mózgu przez usprawnienie lewej półkuli. Kiedy dziecko nauczy się czytac, to jest to dla niego duży skok rozwojowy.

                          Do stymulacji lewej półkuli tez są fajne pomoce:

                          Terapia dzieci zagrożonych dysleksją. Stymulacja lewej półkuli mózgu.
                          www.we.pl/index.php?s=karta&id=345

                          Kocham się uczyć www.we.pl/index.php?s=karta&id=330
                          • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: wczesna nauka czytania 01.03.11, 11:10
                            Kasiu, bardzo Ci dziekuje :-) - rozumiem, ze miejsca wypozyczalnie ksiazek i pomocy logopedycznych moglabys otworzyc ;-).
                            Widze, ze sprawa jest na tyle ustrukturyzowana, ze metoda partyzancka sie nie da tego pociagnac. Zastanawiam sie czy w ogole w to isc i jak to bedzie wygladalo, jak nalozy sie na nauke czytania gloskowego w zerowce czy I klasie.
                            Kwestia zagrozenia dysleksja tez u nas chyba wystepuje - mlody ma tendencje pisac od prawej do lewej, a maz jest dysortografikiem.
                            • kasia_de Re: wczesna nauka czytania 01.03.11, 11:52
                              nasza logopedka mówi, że dziecko z zagrożeniem dysleksji MUSI się nauczyć czytać (sylabowo lub globalnie) zanim w szkole go nauczą głoskować... bo inaczej popłynie w tę dysleksję na pewno; nie należy nawet robić ćwiczeń pt. na jaką literę zaczyna się słowo...

                              nawyk pisania/układania/liczenia od prawej do lewej trzeba tępić w zarodku :-)

                              polecam Ci te ćwiczenia na lewą półkulę

                              nie wiem, czy jest sens stosowania metody partyzanckiej, skoro wszystko jest podane na tacy :-) naprawdę dzieci szybko to chwytają... jak nie chcesz nic kupować to po prostu naucz go samogłosek (jeśli nie zna) i potem łącz w sylaby otwarte ze spółgłoską. Nie trzeba żadnych pomocy, wystarczy pisać to na kartce
                            • marychna31 Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logopedka 01.03.11, 12:08
                              Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logopedka poradziła dla Miśka książeczki i płyty z serii:
                              www.arson.pl/index.php?cat_id=4&page=0&view=0&sort=default
                              Dla niego akurat czasowniki. Miało to pomóc z agramatyzmami. Nie wiem co pomogło ale Misiek mówi teraz b. gramatycznie:) Na tych książeczkach można tez uczyć czytania, puszczając przy okazji płyty. W ogóle te płyty dla Miska z jakiegoś powodu były bardzo przyjemne. Prosił np o puszczanie ich przed sen i słodko przy nich zasypiał;)
                              • kasia_de Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 01.03.11, 12:20
                                też mam te płyty :-)

                                uważam, że pomagają, ale dla mojego syna jest to piekielnie nudne i nie chce słuchać. Jak go zmusiłąm do słuchania płyty z przyimkami to nagle przestał mylić określenia typu do, z, pod, nad, miedzy itp

                                pani Wianecka, która nagrała te płyty (ona jest zresztą podobno siostrą prof. Cieszyńskiej) czyta na nich teksty w zwolnionym tempie. To ma ułątwić przyswajanie wiedzy, ale faktycznie działa usypiająco :-)
                                • tijgertje Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 01.03.11, 12:34
                                  Dziewczyny, ja mam pytanie. sama jestem z tych, co nie wiadomo kiedy i jak nauczyli sie czytac, dobrze czytalam w wieku 4 lat, ale potem mialam straszne problemy z pisaniem. Mlody do 6 lat nie mial dobrze wyksztalconej lateralizacji, mala motoryka byla w lesie. Jka mial 4 lata psycholog i pedagog zabronili nam uczyc go czytac, argumentujac, ze nauczy sie migiem, ale bedzie miec problem w szkole, bo z czytaniem nie bedzie miec problemow, za to z motoryka nie wyrobi. Kazano nam najpierw pracowac nad motoryka, dopiero potem uczyc czytania. Tak tez zrobilismy, mlody chodzi do odpowiednika pierwszej klasy, zaczynal rok szkolny nie znajac liter, teraz w testach wyszlo, ze w czytaniu technicznym wyprzedza program o poltora roku, problem ma jedynie z tempem. Tyle, ze z tym tez mam problem, a pamiec mlody ma reweelacyjana, nie musi czytac czegos 5 razy, zeby zapamietac szczegoly. Gloskuje bardzo dobrze, dlugie, wieloczlonowe wyrazy (w holenderskim skleja sie krotkie slowa w dlugie), co okazalo sie u niego ogromna zaleta przy pisaniu. Inne dzieciaki czytaja znacznie szybciej bardzoej globalnie, ale popelniaja wiecej bledow i maja problemy z pisaniem ze sluchu. Tu moj mlody bije wszystkich o glowe, ma jedynie problemy z zapamietaniem kierunku liter, czekamy w kolejce do psychiatry, bedzie diagnozowany w kierunku ADD i dysleksji. No i tu dochodze do sedna. Globalne, wczesne czytanie wydaje sie super, ale jak sobie radza tak uczone dzieciaki potem w szkole zwlaszcza z pisaniem? Kto ma juz szkolne dziecko? Czy tylko maluchy sa tak uczone i nie jestescie w stanie stwierdzic jak bedzie z pisaniem?
                                  • brolek Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 01.03.11, 17:07
                                    Całościwe - płytki p. Wianeckiej bardzo polecam. Mój synek słucha ich chętnie i zaczął dzięki nim łapać czytanie.
                                    Tygrysku - moja córka (10 lat, ZA) znała większość liter w wieku 2 lat (nie wynikało to z moich ambicji, tylko z jej zainteresowania, kiedy dziecko pokazuje literę m i pyta "co to?" nie powiem mu przecież, ze to ptaszek), w wieku lat 5 nadal nie potrafiła jednak czytać (choć bardzo chciała), ponieważ nie była w stanie słuchowo połączyć pojedynczych głosek (jest to znacznie trudniejsze, niż łączenie sylab). Wprowadziłam jej czytanie sylabowe i po paru dniach takiego treningu czytała wszystko. Bardzo szybko i sprawnie opanowała czytanie. W pierwszej klasie samodzielnie czytała książki (200 - 300 str.) z pelnym zrozumieniem. W tej chwili wielu dorosłych czyta wolniej i gorzej niż ona. Uwielbia czytać. Błędów w pisaniu ze słuchu i z głowy raczej nie robi. Najwięcej błędów robi przepisując z tablicy, bo nie myśli o tym co ma napisać, tylko mechanicznie przepisuje, a po drodze dekoncentruje się na tyle, że nie pamięta co miała napisać, ma też problem z akomodacją (skupianiem wzroku na tym co blisko i daleko na przemian) i to jej jeszcze utrudnia przepisywanie - z pewnością nie wynika to z sylabowej nauki czytania.
                                    Głoskowanie jest potrzebne właśnie do nauki pisania, ale dzieci uczone czytania sylabowo z reguły opanowują głoskowanie jak już nauczą się czytać. Głoskowanie nie jest konieczne do nauki czytania.
                                    Aby dziecko nauczyło się czytać sylabowo potrzebna jest w miarę dobrze rozwinięta percepcja wzrokowa.
                                    Dla dzieci zagrożonych dysleksją polecam zajęcia prowadzone Metodą Dobrego Startu - praktykuję z dziećmi pracę ta metodą od kilkunastu lat i bardzo mi się to sprawdza (ta metoda właściwie realizowana rozwija wszystkie procesy leżące u podstaw czytania i pisania). Dużo pomocy z zakresu MDS wydało wyd. Harmonia. Pomoce są bardzo dobrze przygotowane i przy odrobinie chęci i czasu można poczytać i samemu popracowac z dzieckiem (są opracowane dokładne scenariusze takich zajęć).

                                    Jeśli chodzi o pomoce, warto zajrzeć na stronę wydawnictwa WiR. Są tam fajne pomoce do nauki czytania metoda Cieszyńskiej jeszcze inne niż te podane przez Kasię ("Kategoryzacja", "Szeregi i sekwencje", "Analiza i synteza wzrokowa", "Relacje czasowe i przestrzenne"), wszystko to niestety strasznie drogie.

                                    Ja uczyłam moją córkę wspomagając się książką "Elementarz. Teksty do czytania metoda sylabową" A. Plec i M. Skoczylas wyd. "Pasja". Fajne w tej książce są dwie rzeczy:
                                    - najpierw wprowadzane sa sylaby z danymi głoskami, a potem są one wykorzystane w tekście,
                                    - wszystkie teksty sa dwukolorowe - kolejne sylaby na przemian sa czerwone lub czarne.
                                    Takie dwukolorowe teksty widziałam tez w innych książkach, nie pamiętam jednak tytułów i autorów (chyba coś wyd. Harmonia i chyba teksty do czytania metodą 18 struktur wyrazowych - wyd. WSiP)
                                    Metoda 18 struktur wyrazowych też może być pomocna, ale to raczej dla dzieci szkolnych mających problemy z nauka czytania.
                                    • lidqa Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 01.03.11, 17:22
                                      Piszę na dole żeby nie umknęło- ale odpowiedz jest do postu o tym: co będzie z głoskowaniem w szkole.

                                      Młody jest w szkole od pół roku. Poszedł tam czytając płynnie. Na szczęscie! Jak u wiekszosci u nas motoryka leży - a jeszcze moja wina- zawsze leżała ale mi sie nie chciało go zmuszać za bardzo. Więc leży potrójnie. On słabo pracuje, wolno pisze. NA SZCZĘŚCIE CZYTA! Jak dzieci sa do przodu to on sobie czyta polecenie i robi swoje (o ile robi). Nie musimy już cwiczyć czytania- a że jest co robić to przynajmniej o tyle mamy mniej. Poza tym oni im nie każą głoskować :) A po ostatnie jak on biegle czyta to też nie gubi liter przy pisaniu.
                                      • tijgertje Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 01.03.11, 17:32
                                        Lidqa, to o czym piszesz bylo wlasnie zmartwieniem naszego psychologa. Nie pozwalal uczyt czytac, kazala najpierw zajac sie pisaniem, przewidujac, ze dziecko, ktore plynnie czyta, bedzie chetnie czytac znacznie wyprzedzajac rowiesnikow, ale majac problemy z motoryka bedzie sie migac opd pisania tylko owe problemy i przepasc miedzy czytaniem a pisaniem ciagle zwiekszajac.
                                        • lidqa Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 01.03.11, 23:02
                                          Ja nie potrafię zrozumieć dlaczego dziecko ma chętniej pisać nie umiejąc czytać. Jakie sa na to argumenty?

                                          Poza tym młody potrafi pisać i pisze dosć szybko tylko że tego nienawidzi.
                                          • marychna31 Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 01.03.11, 23:08
                                            > Ja nie potrafię zrozumieć dlaczego dziecko ma chętniej pisać nie umiejąc czytać
                                            > . Jakie sa na to argumenty?
                                            No to jest właśnie to, czego tez nie rozumiem. Mój Mikołaj zainteresował się pisaniem właśnie poprzez czytanie. To był kolejny naturalny krok.
                                            • tijgertje Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 01.03.11, 23:13
                                              No, dla mnie to logiczne;) Czytac mozna bardzo szybko, a w pisaniu reka (zwlaszcza z problemami z motoryka) po prostu nie nadaza za myslami. Dla mnie pisanie, robienie notatek to byl koszmar, wiecznie "gubilam watek".
                                              • lidqa Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 02.03.11, 07:02
                                                Ale brak umiejętności cyztania nie spowalnia myśli. Ręka nigdy nie będzie nadążać.
                                                • tijgertje Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 02.03.11, 08:13
                                                  owszem, ale jesli dziecko wycwiczy motoryke na tyle, zeby nie miec z pisaniem problemow, bedzie pisac znacznie chetniej, a czytanie i tak blyskawicznie nadrobi. zalecenia psychologa wydaly mi sie calkiem logiczne, zwlaszcza, ze sama mialam podobne problemy. Nad motoryka pracowalismy w ubieglym roku bardzo intensywnie i faktycznie mlody pisze ladnie, chetnie i nie ma problemow, mimo, ze konczac poprzednia klase nie potrafil nawet trzymac olowka jak nalezy. Jakby nam do obecnych problemow jeszcze te wojny o motoryke doszly, to przypuszczam, ze moje dziecko szczerze znienawidziloby zarowno szkole jak i mnie;)
                                                  • kasia_de Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 02.03.11, 08:39
                                                    nasza pani logopedka ucząc syna czytać jednocześnie wymaga od niego pisania liter... ale motoryka jest słaba i podejrzewam, ze pisanie długo nie dogoni czytania. Cały czas pracujemy nad grafomotoryką, ale obawiam się że jeszcze długo nie będzie super. Wolę żeby się nauczył czytać, ze względu na dobroczynne działanie czytania na rozwój a pisać może, w najgorszym razie, nawet na komputerze.

                                                    Co do pomocy - są cholernie drogie - jedna część sylabek to 60 zł, razy 5 części... hmm, sporo. Ale sylabki są dostępne na chomiku ;-) podobnie zestaw do relacji czasowo-przestrzennych i wszystkie ksiażeczki do czytania sylabowego prof. Cieszyńskiej :-)
                                                  • yula Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 02.03.11, 20:05
                                                    mój czytać sie nauczył sie właściwie sam, z niewielką moją pomocą, nikt mi nie zabraniał go uczyć. Co do motoryki małej, w tym pisanie, od zawsze to był problem i miga sie od tego jak od zarazy do tej pory (2-ga) klasa. Przed szkołą ciągle podsuwałam mu szlaczki, kolorowanki, labirynty (lubi) ale efekty były mizerne. W tamtym roku intensywnie za niego wzięła sie pedagog na indywidualnym, efekty są, chociaż nie spektakularne. Jak sie postara to potrafi czytelnie napisać, ale są 2 główne problemy: pierwszy- zazwyczaj nie chce mu sie starać, drugi - szybko sie męczy. O tym by jego pismo było ładne, to nawet nie marzę, szczyt moich marzeń to żeby sam potrafił robić notatki i je odczytać :) Z nauczycielami jakoś sobie będziemy radzić :P Wydaje mi się że w naszym przypadku jednak umiejętność czytania pomogła, bo ja w domu nie potrafiłam wyrobić motoryki, a tak w szkole pani mogła skupić sie właśnie na niej nie zawracając sobie głowy nauką czytania. Teraz dalej z tym wojuje ale już trochę mniejszy nacisk, staram sie z nim jak nie ma nic zadane to robić coś dodatkowo, by ćwiczył rękę.
                                                  • lidqa Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 02.03.11, 22:30
                                                    Bardzo możliwe że coś w tym jest, i że to czytanie przeszkadza- ale ja przyznaję ze do mnie argument jakoś nie chce przemówić :) Dla nas i tak za późno.

                                                    Młody ma problemy z motoryką ale jest w stanie np napisać całą stronę na lekcji- więc chyba nie jest tak źle. PIsze też czytelnie. A ma lat 7 i jest w klasie pierwszej. Jednak jego Pani jest dość ambitna i jedzie po prostu takie ilości że czasem mnie szlak trafia ciężki. Ale może tak trzeba bo jest efekt. Ale on nadal tego nienawidzi. I jest ogromny problem z motywacją i zmuszeniem go do zrobienia tego. Musi być bardzo silnie zmotywowany żeby to wszystko zrobić. I to się zdarza bardzo bardzo żadko.
                                                  • yula Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 03.03.11, 01:26
                                                    u mnie problem z jakimikolwiek chęciami do wysiłku pisania, rozwiązanie zadań tak, zapisanie odpowiedzi - byle szybciej, byle jak, często sam nie potrafi przeczytać co napisał 5 min wcześniej. W zeszycie szkolnym, chyba było dyktando, lub przepisywali kilka zdań, było całe zadanie przekreślone i napisane na nowo, bo było kompletnie nieczytelne. Po poprawce, daleko od poprawności i ładności, ale przynajmniej dało sie zgadnąć co jest napisane :/
                                  • dasia_23 Re: Kiedy byłam na turnusie rehabilitacyjnym logo 18.07.11, 09:38
                                    Ja mam dziecko szkolne (po I klasie w PL), które czytało mając cztery lata i dwa miesiące (przeczytała na głos u optyka napis "pracownia szkieł kontaktowych"). Problemów z pisaniem zero, nie uczyłam pisać przed pierwszą klasą ale z małą motoryką było super od początku. Prawa ręka była dominująca już u dwulatki.
                                    Ja staram się trzymać tej zasady, najpierw czujemy własne ciało, potem trenujemy małą motorykę, potem dopiero czytanie. Jak motoryka nie szwankuje to śmiało niech maluchy czytają :)
    • brolek Re: merytorycznie 03.03.11, 07:11
      Zgodnie z tym czego mnie uczono, nie ma żadnych powodów, aby wczesna nauka czytania mogła zaszkodzić nauce pisania. Większość procesów leżących u podstaw czytania i pisania to te same procesy (percepcja wzrokowa, słuchowa, lateralizacja, koordynacja, koncentracja uwagi itp.). Jeśli chodzi o skuteczną naukę pisania wymaga ona trzech rzeczy dodatkowo: dobrze rozwiniętej percepcji słuchowej (lepiej, niż przy samym czytaniu, jeśli uczymy sylabowo lub globalnie) i dojrzałości motorycznej (np. kostnienie drobnych kości dłoni przebiega u dzieci w różnym tempie i u niektórych np. dopiero w wieku 7 lat) i dobrze wykształconej koordynacji oko-ręka, a procesy te dojrzewają u dziecka później.
      Ze względu na wspólne podstawy tych dwóch procesów (czytania i pisania) wzajemnie stymulują swój rozwój. Należy równocześnie prowadzić naukę czytania i rozwijać grafomotorykę. Niektórym dzieciom bardzo pomaga w zapamiętaniu kształtu liter ich zapisanie (korzystne jest tu uczenie wielozmysłowe - patrz np. metoda dobrego startu).
      Przy uczeniu pisania należy jednak uważać, by nie przesadzić (np. nie przeciążyć niedojrzałej jeszcze dłoni) i pamiętać, że nie chodzi tu tylko o wzmocnienie dłoni (patrz wątek o grafomotoryce).
      • kasia_de Re: merytorycznie 03.03.11, 12:54
        wyszła nowa ksiażka prof. Cieszyńskiej, moz ekogoś zainteresuje www.eduksiegarnia.pl/wczesna-diagnoza-terapia-zaburzen-autystycznych-metoda-krakowska-p-5824.html
        • jan.kran Re: merytorycznie 19.03.11, 12:03
          Moje Aspie czytalo samo nie wiem od kiedy bo nigdy Go nie uczylam. I nawet nie wpadlam na ten pomysl bo mamy obciazenie dzeidziczne i wiekszosc dzieci w naszej rodzinie nauczylo sie czytac w wieku pieciu , max szesciu lat ... samo bez pomocy.
          U Liliowego jest o tyle inaczej ze oprocz tego ze czyta po niemeicku , chyba sie w szkole nauczyl , to po norwesku czyta nie wiem od kiedy , po angielsku tez zupelnie sam a po polsku to calkowicie sam z siebie..
          Keidys , majac niewiele lat wzial do reki ksiazke po polsku , przeczytal i umie...
          Co do motoryki to jest problem bo mimo usilowan nie umie pisac recznie mimo ze sie bardzo stara.
          Gryzmoli jak kura pazurem ...
          Natomiast na kompie , dziekuje bdb . Poniewaz norweska szkola wymaga zeby wszystkie prace pisemne byly wysylane via majl wiec Obcy klepie w komputer jak maszyna.
          A prezentacje ustne sa zawsze w power point co zdecydowanie ulatwia Obcemu zycie...
          Ja dziekuje ze moje dziecko zyje w epoce gdzie przy pomocy klikania w tastature unika wielu stresow zwiazanych z zaburzeniem motorycznym...
          K.
          • lidqa Re: merytorycznie 19.03.11, 17:46
            Wiesz, moje dziecko żyje w tej samej epoce tylko w innym kraju :(

            A cieszę się że wyciągnięto ten wątek, bo miałam coś dopisać ale zapomniałam. Ja studiuję terapię pedagogiczną w tej chwili. Mam wykłady z pedagogami specjalnymi i innymi specjalistami. Mówimy bardzo bardzo wiele o nauce czytania i pisania i każdy mówi że najpierw dziecko powinno czytać a potem pisać. Nawet pytałam o taką teorię - że czytanie opóźnia rozwój motoryczny- ale każdy wielkimi oczami na mnie patrzył i w zasadzie nikt się z tym nie zgadza. żeby uniknąć nieporozumień- ja uważam że rodzic ma prawo robić co uważa za słuszne i uczyc czytac albo nie, ale ja bym po prostu to jeszcze pokonsultowała.
    • marrek21 Re: wczesna nauka czytania 20.03.11, 04:03
      witam
      rzeczywiście ciekawy artykuł, jak najbardziej godny uważnej lektury, naukowy, więc i wiarygodny; jednak większość poruszanych zagadnień i rozwiązań (praktycznych porad) znałem i stosowałem od wielu lat, a dokładnie od połowy lat 90-tych. Wtedy opracowałem własną metodę nauki/treningu czytania, w której zastosowałem większość jakże trafnych uwag zawartych w tym artykule. Deficyty dzieci mogą być bardzo różnorodne, podobne trudności w czytaniu u dwojga dzieci mogą wynikać z zupełnie różnych zaburzeń. Nie istnieje więc jedna, uniwersalna metoda nauki czytania - tu wreszcie pogodzono "sprzeczne" metody, a raczej połączono wszystkie ich zalety. I ubrano to w porządny, naukowy opis, czego ja nie potrafiłem (badania naukowe to nie mój chleb) - poprzestałem na "praktykowaniu".
      Zapraszam na bloga o nauce czytania mojedzieckoczyta.blogspot.com

    • kamyczek30 Re: wczesna nauka czytania 16.07.11, 15:25
      Witam jestem blogującą mamą 2 wspaniałych chłopców 1, 10 miesięcy i 6 latka. Z młodszym synkiem zaczynaliśmy od Domana, teraz czytamy metodą sylabową. Na moim blogu znajdziecie darmowe pliki do pobrania związane z nauką czytania i nie tylko. Są tam też zabawy inspirowane filozofią i pedagogiką M. Montessori. Serdecznie zapraszam ;-)
      Ewa z [url=http://www.wczesnaedukacjaantkaikuby.blogspot.com/2011/07/czytanie-metoda-sylabowa-sylaby-z-p.html]Wczesna Edukacja czyli Antka i Kuby świata odkrywanie [/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka