Dodaj do ulubionych

Brak mowy-pocieszycie.Dlugie.

28.02.11, 00:49
Moj synek w grudniu skonczyl 3 latka.
No i nie mowi,powtarza slowa z reklam,jak je oglada.(malo kilka zaledwie)
A tak nic.Jedynie ,bay bay (papa)wie i powie,ale tylko jesli ja powiem pierwsza np.ubieramy sie i idziemy bay bay,wiedy on jak nakrecony bay bay.Tylko ten zwrot rozumie,tak wyraznie widac ze rozmumie.
Od lipca do teraz zaczal reagowac na swoje imie,wiec jest troszke do przodu,niz bylo,ale czasem sie boje ze on poprostu nigdy nie bedzie mowil.
Dzis z mezem sie smalismy, ze juz bay bay rozumie to do 30 zalapie wszystko,ale tak naprawde jest mi smutno,jak ktos go zagaduje na ulicy czy w sklepie to on poprostu jakby nie slyszal. Ludzie oczywiscie na jego olewanie nic nie i powiedza ,ale jak nie ma reakcji to im troszke glupio i sie wycofuja.Nie chce tez kazdej napodkanej osobie mowic ze moze to autyzm,a wlasciwie nie moze.Chodz w piatek dal reke obcej pani w sklepie i poszedl z nia,bo chciall wejsc na takie strome schody,ona tez szla w gore wiec poszli razem.Oczywiscie ja byla zaraz za nimi, ale nawet sie nie obejrzal.
Staram sie mowic do niego krotkimi zwrotami,daj reke,chcesz pic,chcesz jesc,poprzedzone jego imieniem,ale czasem widze ze on bardziej reguje na gest niz slowa.
Teraz zaczynamy prace metoda PECSA to jest porozumiewanie sie za pomoca obrazka,oczywiscie uzywa sie slow.
Ale ostatnio i logopeda wymiekla bo przy trenowaniu jego,jak tylko zobaczyl ze bedzie trudniej to rezygnowal,jak chcial siegnac po zabawke,to wtedy ja bralam jego raczka obrazek tej zabawki dawalismy razem tacie i on w zamian za obrazek daje zabawke.No i po pierwszym razie przestal siegac po zabawki,babka byla w szoku bo nic sie nie dalo zrobic.

Wiem ze dzieci zaczynaja sie porozumiewac,ze panie w przedszkolu naucza go i my mam nadzieje,ale kurcze ciezko mi jakos.

Dobrze ze wiem ze synek nas kocza,czesto sie usmiecha i patrzy w oczy,uwielbia przytulanie,ale tak jak cos go pytam wpada w proznie to czasem ..ech.
Caly czas mam nadzieje ze on bedzie mogl zyc w spoleczenstwie ze soimi dziwactwami,ale bedzie tak normalnie,ale czasem przychodzi zwatpienie.Bo jak tu zyc jak nie porozumiwasz sie z innymi.
Dodam ze przedszkole jest angielskie,wiec to ze dopiro zaczal to moze troche komplikowac.

Obserwuj wątek
    • monisia900 Re: Brak mowy-pocieszycie.Dlugie. 28.02.11, 08:14
      wg mnie to nie autyzm. a brak mowy moze byc spowodowany wieloma rzeczami. czy badalas sluch synkowi? slyszalam tez cos kiedys, ze wiine sa poniekad migdaly-ale nie wiem jak i co dokladnie.
      • kasia_de Re: Brak mowy-pocieszycie.Dlugie. 28.02.11, 08:55
        podobnie było u mojego syna kiedy był w tym wieku.
        Obecnie ma 6 lat i mówi, ale zaczął bardzo późno. Najpierw były echolalie, czyli powtarzanie cziychś słów, koło 4 lat zaczął sam coś tworzyć. Dopiero jak miał 5 można było z nim "porozmawiac" - długo nie umiał prowadzić dialogu, nie zadawał pytań.

        Teraz mówi ładnie, ale jednak słownik ma trochę uboższy niż dziecko w tym wieku, no i problem z gramatyką. Często widzę jak ma problem, żeby się wysłowić, brakuje mu słów, próbuje coś powiedzieć używajac słów które już zna :-)

        Nigdy nie próbowaliśmy komunikacji obrazkowej, ale od kiedy skończył 2,5 roku cieżko pracujemy nad jego mową i uważam że bardzo dużo osiągnęliśmy.
        U mojego syna mowa jest opóźniona ze względu na problemy z rozumieniem. Zawsze był podejrzewany o autyzm, podejrzewam, że inny zespół terapeutyczny uznałby, ze to autyzm wysokofunkcjonujący, w naszym ośrodku uznano, że do dyskazja/afazja czyli zburzenie mowy.
    • marychna31 Re: Brak mowy-pocieszycie.Dlugie. 28.02.11, 11:53
      Kiedy byłam na ostatniej diagnozie kontrolnej w Synapsis to mi powiedziano, że w przypadku autysty logopeda to za mało. Potrzebny jest neurologopeda (bo deficyty są w sferze neurologicznej) i to oczywiście taki, który specjalizuje się w autyzmie. Poszukaj kogoś takiego w swojej okolicy (forum może być oczywiście pomocne) :)
    • czarna_ida Re: Brak mowy-pocieszycie.Dlugie. 28.02.11, 12:10
      Ma dopiero 3 lata.. Moj do skonczenia 5 lat mowil klika slow, tyle ze to co chcial pokazywal ręką..Logopeda po 6 m-cach od poczatku terapii , jakos nawiazala z nim kontakt..
      Teraz ma prawie 7 lat, i jest ogromna zmiana, ale jeszcze daleko do dzieci w jego wieku..
      Moze potrzebuje wiecej czasu?
      • polaa27 Kasia_de 01.03.11, 12:41
        Kasia a mogłabyś napisać jak zaczynaliście pracę nad komunikacją i mową u Twojego synka?

        My mamy właśnie 2,5 roku, ale mamy za sobą wcześniactwo i bardzo duzo przejść, do tego zdiagnozowane CZR. Aktualnie słaba mowa bierna, brak czynnej. Słaba komunikacja, jak coś chce bardzo to bierze za rękę i prowadzi (nie pokazuje palcem). Rozumienie kontekstowe, prostych znanych słów, najlepiej poprzedzonych gestem.

        Synek chodzi na SI (ma duże zaburzenia SI - niedowrażliwość większości zmysłów), ma terapie indywidualną (opartą na metodzie behawioralnej). Zastanawiałam się nad logopedą, ale skoro mowa bierna, naśladownictwo i wykonywanie poleceń jest na razie bardzo słabe to raczej chyba jeszcze za wcześnie. (ćwiczymy naśladownictwo w Knillu, proste polecenia, etc.) Napisz proszę od czego zaczynaliście i od jakich metod, specjalistów?
        • 3-mamuska Re: Kasia_de 01.03.11, 20:27
          Podepne sie do tego pytania > Kasia a mogłabyś napisać jak zaczynaliście pracę nad komunikacją i mową u Twoje
          > go synka?
          Ja mysle ze to autyzm bo mlody lubi sie krecic ,patrzec z bliska na nasz twarz czy telewizor.
          Chodzi na placach,stawia np.actimel w rzedzie wszystkie jakie sa w lodowce,samochody w linie ,uwielbia ogladac krecace sie kolka.
          Woda jak sie leje to patrzy tak zafascynowany,w kubku tez lyzka robi wir i sie przyglada.
          Gdybys mogla opisac jak zaczeliscie bylaby bardzo wdzieczna.
          • kasia_de Re: Kasia_de 02.03.11, 08:30
            nic odkrywczego Wam nie napiszę, niestety :-) ciężka praca, bardzo typowa.

            Przy problemach z rozumieniem i komunikacją zawsze lepszy jest neurologopeda. Jak dla mnie, typowy logopeda to tylko do pracy nad kosmetyką wymowy (oczywiście są wyjatki).

            Zawsze warto wykorzystać zainteresowania dziecka, bo to zwiększa motywację do nauki. Mój syn mając lat 2,5 uwielbiał teletubisie. Kupiliśmy więc domek teletubisiów i zaczęli się nim bawić. W zasadzie dzięki domkowi nie dostał diagnozy "autyzm" :-) żartuję, ale był to przyczynek do diagnozy, zespół diagnostyczny oglądał nagrania jego zabawy i uznano, że zabawa nie różni się od zabawy typowego dziecka w tym wieku.

            Dzięki domkowi zaczął wypowiadać pierwsze słowa. Jakie? Tinky Winky :-) Po :-) ale róznież "hulajnoga" (hulaga w wersji mojego dziecka). Myślę, że on wtedy "zaskoczył" i zrozumiał, że używanie przez niego mowy powoduje naszą reakcję i że warto tej mowy uzywać :-)

            To rozpoczęło fazę echolalii. Przynajmniej wiedzieliśmy, że nie ma problemów z aparatem mowy i wymową. Echolalie utrzymywały się do czasu aż skończył 4 lata. To był cieżki okres, ale jakaś prymitywna komunikacja była. Typu: "chcesz pić?" - odpowiedź "chcesz pić" oznaczało, ze tak. Jak nie chciał, mówił "nie" :-) to mu łatwiej szło :-)
            między 4 a 5 urodzinami pojawiły się słowa "od siebie", po 5 urodzinach próby łaczenia w zdania. W ogóle 5 rok życia to skok rozwojowy jeśli chodzi o mowę. Około 5,5 roku pojawiły się pierwsze pytania z jego strony i najprostszy dialog.

            Jak wyglądała praca? terapia z neurologopedą oraz pedagogiem. I w domu. U mojego syna największy problem stanowiło rozumienie, więc nad tym pracowaliśmy, a poprawa rozumienia przynosiła poprawę mowy, wygaszanie echolalii.
            Niektórzy zalecają metodę "zarzucenia" dziecka mową. W przypadku mojego syna to się kompletnie nie sprawdziło. Nadmiar słów któych nie rozumiał powodował frustrację. Więc mówienie powoli, po jednym słowie.

            W sklepach jest mnóstwo zabawek, które można użyć do zabawy/nauki. Wszelkie układanki obrazkowe - nie typu puzzle, ale łaczenie w pary, co do czego pasuje. Nazywanie rzeczy na obrazku, wykładanie obrazków i proszenie, zeby dziecko podało konkretną rzecz. Na początku jest ciężko.
            Np. takie:
            merlin.pl/Kot-w-worku-odgadnij-co-jest-w-srodku_Granna/browse/product/206,348313.html
            albo coś takiego
            www.kidsiaki.pl/Adamigo_Zestaw_edukacyjny_dla_przedszkolakow_Zabawa_i_zabawki-586.html
            My mieliśmy np to:
            www.kidsiaki.pl/Maxim_Ukladanka_edukacyjna_Ja_i_moj_swiat_Dom-28.html
            przyporządkowanie przedmiotów do poszczególnych pomieszczeń w domu, mówiłam np: podaj mi to, co służy do mycia zębów... nazywałam, prosiłam, zeby powtórzył, z czasem pokazywałam obrazek a on sam nazywał i tak w kółko :-) żmudne :-)

            Z czasem zwiększa się stopień trudności, włącza konieczność myślenia przyczynowo-skutkowego, układanie historyjek obrazkowych itp.

            Polecam również pomoce arsona:
            www.arson.pl/
            na rozwój mowy pomaga słuchanie płyt, które sklep oferuje, można zacząć od rzeczowników

            świetne są wszelkie układanki - www.arson.pl/index.php?cat_id=3&page=0&view=3&sort=default
            cała ta seria pięknie rozwija rozumienie. Mój syn długo nie rozumiał "pytajników" - kto, dokąd, dlaczego... do dziś mu się mylą, ale te układanki bardzo pomogły
            warto też ćwiczyć sekwencje - www.arson.pl/index.php?products=product&prod_id=16

            Gdyby teraz mój syn miał 3 lata to również spróbowałabym czytania metodą sylabową, jest o tym wątek obok. W wieku 3 lat nauczył się liter z jakiegoś programu dla dzieci i spokojnie sylab również mógł się nauczyć, a to bardzo stymulujące dla mózgu. Znam zresztą dziecko, któe nie mówiło a komunikowało się z rodziną za pomocą układanych z sylab słów :-) mówić zaczął później :-)
    • ojciec.karmiacy Re: Brak mowy-pocieszycie.Dlugie. 02.03.11, 08:57
      to jeszcze ja: kiedy zaczęliśmy terapię mały miał 2,9... właśnie zapominał 10 słów, które wcześniej z trudem przyswoił. Nie było z nim kontaktu, nie komunikował, uciekał wzrokiem, patrzył poprzez.
      W terapii najpierw trening komunikacji, czyli klasyka w Son Rise. W pokoju zabaw wszystko zrobione tak, że nic dziecku nie grozi. Tam dziecko może wszystko. Jest szefem. Rozmawiamy tu o kolejnym etapie terapii kiedy mamy z grubsza wyciszone stereotypie i szukamy kontaktu. Wszystkie zabawki na pułkach. Jeśli dziecko czegoś chce musi to wskazać... Ale musi mieć motywację. Dlatego najpierw pokazywaliśmy zabawki, po jednej. Mały poznawał i zaczynał lubić, wtedy stopień trudności wzrósł - wszystko na pułkach. Trzeba pokazać. Kiedy pokazywanie opanowaliśmy, przeszliśmy do mowy. "Chcesz auto? Możesz powiedzieć: Auto!", kiedy były słowa poszliśmi w zdania: "Chcesz auto? Możesz powiedzieć: daj mi auto". I tak cały czas. Po trzech tygodniach zaczął wskazywać. Po Trzech miesiącach powiedział zdanie dwuwyrazowe. Po pół roku znał ponad 100 słów i przestaliśmy je liczyć. Pracowaliśmy nad wyrazistością i zasobem słownictwa. Teraz prawie 2 lata po rozpoczęciu terapii rozmawiamy, czasem dość abstrakcyjnie. Miałm kiedyś myśl, że nie będzie mówił - ale dałem sobie po łapach. Kiedy zaczynaliśmy terapię nie potrafił zrobić "pa, pa", dziś pierwszy mówi "Dzień dobry" do ludzi na klatce schodowej. Nie warto tracić nadziei.
    • mruwa9 Re: Brak mowy-pocieszycie.Dlugie. 02.03.11, 09:11
      No ja nie pociesze, bo wszystko brzmi znajomo.
      Sugeruje poszukanie pomocy dla samych siebie, dla rodzicow, zeby nauczyc sie akceptowac rzeczywistosc, w jakiej przyszlo wam zyc. I ukierunkowac swoja energie na rzeczy, na ktore macie wplyw, zamiast tracic sily na bezproduktywne miotanie sie i zadawanie bezsensownych pytan "dlaczego my?"
      Sam brak mowy to stosunkowo niewielki problem, wazniejszy jest ogolny rozwoj dziecka, a tu nie sposob przewidziec, w jakim stopniu dziecko bedzie samodzielne w przyszlosci, jedna wielka niewiadoma. Z PECS mamy raczej dobre doswiadczenia, ale potrzebna jest konsekwencja, cierpliwosc i stawianie realnych celow, nie wszystko na raz. Proponuje zaczac od tego, co dziecko autentycznie lubi i czesto robi w ciagu dnia (oglada konkretny film? Ma konkretna ulubiona zabawke?) Przygotuj kilka obrazkow tych czynnosci czy przedmiotow, max 5 jednorazowo, i umiesc w widocznym, latwo dostepnym miejscu (np. tablica, do ktorej mozna przyczepiac tasme-rzepy, obrazki mozna uzbroic w fragment rzepu samoprzylepnego, mnie sie udalo kupic arkusze magnesu samoprzylepnego, do ktorego przykleilam obrazki i takie magnetyczne obrazki moglam umiescic na lodowce) i ilekroc dziecko chce to, co zwykle chce (jesc, pic, ogladac bajke, bawic sie), zaprowadz dziecko do tablicy z obrazkami , wez obrazek, daj do reki, nazwij rzecz na obrazku i wymien na rzecz , o ktora dziecku chodzi. Zaczynajac od tych ulubionych czy najczesciej uzywanych sytuacji bedzie okazja do treningu i powtarzania sytuacji wiele razy w ciagu dnia.Zaskoczy, zobaczysz. Z czasem obrazkow bedzie przybywac. Polecam kupno laminatora, przydaje sie do produkcji obrazkow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka