monisia900
04.03.12, 13:32
ja chyba mam wlasnie juz przesyt autyzmem, osobami autystycznymi, tematem autyzmu i w ogole wszystkim co sie z tym tematem wiaze. aczkolwiek poczytuje forum i czasem sie udzielam, ale to raczej z przywiazania, niz tak jak kiedys z potrzeby, hm jakby to okreslic..., poszerzenia wiedzy i horyzontow.
czuje sie jakas taka wypalona. mam dosc i najchetniej zamknelabym kajtka w czterech scianach, niech sobie siedzi i oddaje sie temu co lubi, czyli ogladaniu TVN Turbo. mam dosc biegania po terapiach, bo wiem ze tam znowu spotkam to co mam w domu, czyli autystow.
terazx coraz czesciej na terapie jezdzi moj facet albo tata-ja b rzadko. jak jade to tylko pod drzwi przychodni i zostawiam kajtka pod tymi drzwiami a on sam zasuwa na gore pod gabinet. z powrotem to samo: czekam na dole, a on sam schodzi. potem ewentualnie dzwonie do terapeutki (wie o mojej chwilowej, albo i niechwilowej "niedyspozycji") i pytam co i jak. kurde, czy wy tez tak macie?
teraz zbliza sie wiosna i wakacje, a mnie az pot oblewa-tak jak pisala ania w swoim poscie. tylko z troszke innego powodu. kajtek juz na tyle jest duzy ze widac ze cos jest nie tak-choc zachowanie jest ok. tzn mam na mysli to ze nie bije, nie gryzie itd...ale ja mam opory psychiczne przed puszczaniem go na dwor-ja przeciez z nim nie pojde, bo juz nie chce, bo mowi ze jest za duzy. serce mi sie kroi jak czasem popatruje z okna i widze ze dzieciaki pod blokiem robia z niego kozla ofiarnego a on to bierze za dobra monete. po powrocie tlumacze mu, wyjasniam co bylo zle i jak powinien zareagowac no ale bez efektow. w tamtym roku do tego stopnia mnie to przytloczylo, ze wrecz jakos tak wychodzilo, ze jak mial wyjsc na dwor to ja wymyslalam 1000 powodow i zajec, zeby tylko nie wychodzil. no a potem to on juz sam nie chcial:(.
ja akurta jestem przeciwna temu, aby wszystkim mowic ze syn jest autysta. zrobilam ten blad w szkole i do dzis ponosimy (kajtek i ja po czesci) konsekwencje.
jak sobie z tym radzic? chyba mam juz dosc.